» Horror czyli Kulthulhu » Publicystyka » Mity Cthulhu w ostatnich latach carskiej Rosji

Mity Cthulhu w ostatnich latach carskiej Rosji

Mity Cthulhu w ostatnich latach carskiej Rosji
W twórczości H. P. Lovecrafta próżno szukać nawiązań do jednego z najważniejszych wydarzeń XX wieku, jakim był upadek carskiej Rosji. Zapatrzony w georgiańskie dachy miast Nowej Anglii pisarz z Providence skupiał się na eksploatowaniu lokalnego folkloru i nadawaniu mu własnego, nawiedzonego tonu. Kilka tych opowiadań dziejących się poza Stanami Zjednoczonymi nawiązuje do miejsc, które stanowią już część konwencji opowieści grozy – jak stare rodowe posiadłości Wielkiej Brytanii, Egipt czy ruiny dawnych cywilizacji pochłoniętych przez dżunglę – względnie rozgrywają się na pustkowiach.

Horror lovecraftowski jako filtr patrzenia na własną przeszłość i kulturę zawiera w sobie materiał na niejedną opowieść utrzymaną w konwencji grozy. Znakiem naszych czasów jest zanurzenie się w światowej popkulturze, gdy zatem przygotowuje się scenariusze osadzone w folklorze rodzimym, często większą tajemnicą będą elementy wzięte z ludowej fantazji niż z mitologii Cthulhu. Dojście do tego wniosku (poza rozczarowaniem nad stanem wiedzy o własnej przeszłości) otwiera przed nami możliwość pokazania wycinka historii kultury przy użyciu znanych już elementów konwencji. O kwestii wykorzystywania elementów Mitów do budowania atmosfery w cudzych opowieściach sam Lovecraft napisał: "Im więcej o tych sztucznych demonach będą pisać nawzajem różni pisarze, tym lepszym materiałem tła będą te potwory"*.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Historia narodu polskiego od XVIII wieku nierozerwalnie związana jest z dziejami Rosji. Charakter naszych wzajemnych relacji został określony jako stosunki kata i ofiary, a dzieje represji, zsyłek, rusyfikacji i wyroków śmierci jednoznacznie wpisały się do rodzimej kultury długiego wieku XIX. Na tym krwawym tle wyrosła jednak również fascynacja niezmierzonymi pustkowiami Rosji, a badaniem fundamentalnych kulturowych różnic (mimo pozornych podobieństw między dwoma państwami) zajmowały się kolejne pokolenia naszych badaczy. Odkrycie tej tradycji, wyjście poza szablonowe publikacje kanonu szkolnych lektur daje zupełnie nową perspektywę, która potrafi rozpalić naszą wyobraźnię równie mocno, jak czyniła to w minionych stuleciach.

Przy tym wszystkim historia Rosji Mikołaja II z jej zachłyśnięciem okultyzmem, czerpanymi z Biblii apokaliptycznymi obrazami, rozwojem licznych sekt, poszukiwaniem własnego, "ruskiego" folkloru, coraz większym radykalizowaniem się mas, niewyobrażalnymi kontrastami właściwie w każdej dziedzinie, tajemniczymi ludami z głębi tajgi stanowi wręcz wymarzone miejsce dla rozgrywania opowieści niesamowitych.


"Kraj ikon i karaluchów"

W tym pogardliwym określeniu Lew 'Trocki' Bronstein ujął swój stosunek do carskiej Rosji za panowania Mikołaja II. Choć można tylko zgadywać, co u tego bolszewickiego zbrodniarza budziło większą odrazę, wyrażenie to zawiera w sobie prawdę o kontrastach "świętej Rusi". Z jednej strony państwo o wielkich osiągnięciach technicznych – jak budowa Kolei Transsyberyjskiej i Wschodniochińskiej – którego uczeni oraz artyści budzili podziw na światowych salonach, z drugiej ciemni, orający według średniowiecznych metod swoją ziemię chłopi. Z jednej strony car, ziemski Bóg jest głową prawosławnej Cerkwi, pełnej tradycji kultu ikon, hołubiącej pamięć o świętych i oślepiającej bogactwem, z drugiej Święty Synod, który nią zarządzał, był zastosowaniem wzorów protestanckich, a na dworze carskim karierę robili okultyści, sekciarze oraz wywołujący duchy cudotwórcy, których mniej wpływowi towarzysze umieszczani byli w więzieniach i zsyłani na Sybir. Państwo przywiązanych do religii prawosławnej chłopów, co po przejściu do miasta kłaniali się i żegnali przed każdym obrazem. Kraj wielkich bogactw naturalnych i skrajnej biedy ludzkiej. Naród przekonany o apostolskiej misji dziejowej "Trzeciego Rzymu", tkwiący w pogańskich zabobonach. Car namiestnikiem Boga dla jednych, Antychrystem dla drugich.

Rosja ostatniego z Romanowów to kraj chylący się ku upadkowi. Kontrasty ukazujące rozmiar przepaści, nad którą stoi, pomogą zbudować atmosferę apokaliptycznego fatalizmu. Szokujące zetknięcie się z przeciwieństwami ułatwi wprowadzanie elementów nadnaturalnych – wszak fakt, że Rosja w tym kształcie jeszcze istnieje, sam w sobie należy do zjawisk nadprzyrodzonych.


Cienie w zaułkach miast

Petersburg i Moskwa mogą posłużyć za odpowiedniki nowoangielskich ośrodków takich jak Arkham i Innsmouth, albo duże francuskie miasto z opowiadania Muzyka Ericha Zanna. Krwawe dzieje Rosji dostarczają wystarczająco wielu powodów, aby tuż za fasadą normalnego życia rozgrywały się rzeczy niewyjaśnione i przerażające. W budowaniu atmosfery grozy w twórczości Lovecrafta dużą rolę odgrywa osamotnienie bohaterów. Można je inicjować na sesjach na wiele sposobów, ale zagubienie wśród tłumów nieznanych ludzi w mrocznych zaułkach ogromnych miast, napotykanie budowli wzniesionych w najróżniejszych stylach architektonicznych i przeciwstawianie własnych poglądów spotkanym ekstremistom właściwie w każdej dziedzinie bardzo dobrze spełniają to zadanie.


Miasto zbudowane na ludzkich szkieletach

Petersburg w rosyjskiej literaturze nadnaturalnej zajmuje miejsce szczególne. Stosunek do stolicy był opowiedzeniem się za konkretnym programem politycznym oraz społecznym: czy Rosja ma stać się krajem europejskim, przyjmując wzory francusko-niemieckie i podjąć tytaniczną próbę przebudowy całego narodu, czy też zwrócić się w kierunku prawdziwej ruskiej duszy, rzekomo przetrwałej wśród chłopów?

Petersburg fascynował swoim zimnym imperialnym stylem, swoją monumentalnością opartą na krwi ludzkiej. Jego odmienność od innych miast akcentowała jedność stylu – to chyba jedyny tego typu przypadek, kiedy miasto było tak spójnym projektem architektonicznym. Dlatego też czuć było pewną sztuczność, nierealność mary sennej. I tak właśnie często przedstawiana jest carska stolica – miasto, po którego ulicach w czasie zamglonych nocy przechadzają się zmarli, gdzie na śniegu odbijają się ślady kopyt niewidzialnych koni, a wśród opuszczonych zaułków rozlegają się dźwięki nieziemskiej muzyki. Ludzie opowiadają o wyrzucanych na brzeg szkieletach budowniczych miasta, zmarłych w czasie niewyobrażalnej pracy przy osuszaniu bagien, a których zwłoki zostały wykorzystane jako kolejny budulec. Biel śniegu i klasycystycznych budynków odbija się kontrastowo od szerokich wód Newy, łączących się bezpośrednio z szaro-błękitnym niebem, dając poczucie przytłaczającej nieskończoności.

Jest też Piotr Wielki. Spogląda ze swojego wielkiego pomnika na miasto, które powstało dzięki sile jego woli. W procesie sakralizacji władzy carskiej doszło do tego, że każdego kolejnego cara część społeczeństwa uważała za wcielenie wielkiego, niemalże boskiego reformatora Rosji. Niemniej ze względu na cechujące go bezwzględność i rozmach często uważano go za bóstwo opiekuńcze – to prawdziwy car, samodzierżawca, ziemski Bóg. Jeden z pierwszych nadnaturalnych utworów w historii Rosji, Jeździec miedziany Puszkina, opowiada historię człowieka, który po śmierci ukochanej w wyniku jednej z licznych powodzi Newy idzie pod pomnik cara Piotra, urągając mu, że stworzył miasto w miejscu zsyłającym śmierć. Posąg ożywa i rozwścieczony udaje się w pogoń po całym mieście za zuchwałym krytykiem, budząc przerażenie wśród mieszkańców metropolii.

Pozorność Petersburga udzieliła się także innym pisarzom. W Opowieściach petersburskich Nikołaja Gogola czy w Zbrodni i karze Fiodora Dostojewskiego prawdziwy obraz stolicy odsłania się jedynie szaleńcom. Nieszczere, wyuczone gesty zmanierowanych elit przywodziły na myśl wrażliwym lalki poruszane niewidzialnymi sznurkami. Przedstawienie miasta jako teatralnej dekoracji, zastawionej antykami i kopiami znamienitych europejskich mistrzów, potęgował jeszcze fakt, że za obowiązkowymi, kamiennymi fasadami pałaców często kryły się drewniane szopy – przez co pożar Petersburga w 1837 roku przybrał tak wielkie rozmiary. Stolica Piotra Wielkiego to świetna oś do budowania kontrastów między jawą a snem, starym a nowym, ziemią a niebem, naturalnością a etykietą.


Ziemski Bóg i jego dwór

Sakralizacja osoby carskiej trwała nieprzerwanie od połowy XVII wieku. Samodzierżawca początkowo stał się świętym, potem chrystusem (greckie słowo oznaczające pomazańca), a później, przez zmianę litery na wielką, ziemskim obrazem Bóstwa, Chrystusa. Portrety carskie w cerkwiach często były traktowane jak ikony, a święta takie jak urodziny członków rodziny carskiej, rocznice koronacji etc. stały się świętami kościelnymi. Głębokie przekonanie Mikołaja II o boskim charyzmacie jego władzy przesądziło o jego ostatecznym upadku; nie potrafił zrozumieć, czemu jego poddani nie poddają się woli bożej tak jak on – bo przecież wcale nie chciał być carem.

Mając fatalistyczne podejście do życia i refleksyjną naturę, słaby Mikołaj II został zdominowany przez swoją żonę, Alicję Heską. Jej żądza władzy porównywalna była chyba jedynie z fascynacją światem nadprzyrodzonym. W chwilach wolnych od interweniowania w sprawy państwowe o których nie miała większego pojęcia, udzielała audiencji najdziwniejszym osobnikom, różnego rodzaju mediom, zaklinaczom duchów, świętym mężom i cudotwórcom. Pogardzając ludowymi wierzeniami swoich poddanych, uważając je za ciemne zabobony, chętnie poddawała się woli wróżbitów.

Wykorzystanie dworu Mikołaja II w konwencji horroru wydaje się samo nasuwać. Wśród niewyobrażalnych bogactw pałaców carskich dochodzi do mrocznych, okultystycznych praktyk, a pod maskami nienagannej dworskiej etykiety ukrywają się twarze ludzi, którzy widzieli zbyt wiele. W czasie prowadzenia śledztwa na petersburskich salonach, Badacze mogą napotkać incognito carycę lub ludzi z jej najbliższego otoczenia szukających kolejnych magicznych doznań.


Stolica "świętej Rusi"

Stara stolica Rosji, Moskwa, po spaleniu w 1812 roku z podupadłego miasta wyrasta w wieku XIX na jeden z najważniejszych ośrodków kultury rosyjskiej, a nawet i światowej. W przeciwieństwie do zmanierowanego, zapatrzonego w Zachód Petersburga, Moskwa została zdominowana przez narodników i słowianofilów, te środowiska intelektualne, które doszukują się misji dziejowej Rosji w poznaniu "ruskiej duszy". W Petersburgu nawet cerkwie przypominają barokowe łacińskie bazyliki, w Moskwie panuje moda na rodzimość uchwyconą w na wpół orientalnym, na wpół secesyjnym stylu "neoruskim". To tu elity intelektualne zwożą ciekawostki folkloru z całej Rosji, a w zbudowanym w 1896 roku monumentalnym Muzeum Historii Moskwy prezentowane są wyniki prac archeologów na terenie miasta. Wszystkie drogi kraju dosłownie krzyżują się w tym mieście – a to dlatego, że wszystkie linie kolejowe łączą się w Moskwie. Codziennie tysiące podróżnych przejeżdżają przez Moskwę w poszukiwaniu lepszego życia.

Wśród ociekających złotem cerkwi i najnowszych osiągnięć technicznych w wielu dzielnicach Moskwy panuje skrajna nędza. Z przeludnionych wsi środkowej Rosji do Moskwy przenoszą się tysiące biednych, głodnych, niewykształconych chłopów. Miasto szybko wysysa z nich resztki (bardzo specyficznej zresztą) moralności, każąc spać po zaułkach, gdzie lęgnie się zbrodnia i prostytucja. Często bez paszportów – koniecznych do podjęcia jakiejkolwiek legalnej pracy – chwytają się oni najprostszych, najcięższych zajęć, a ponieważ są świadomi swego strasznego położenia, narasta w nich gniew zabijający wszelkie ludzkie uczucia.

Moskwa to w Rosji stolica tego, co w niej azjatyckie. Konwencja horroru lovecraftowskiego z jej zamiłowaniem do osobliwych przedmiotów z historii młodej Ziemi odnajdzie się zupełnie w zbiorach kolejnych etnograficznych muzeów i prywatnych kolekcji. Po rewolucji 1905 roku romantyczna wizja pojednania narodowego została zastąpiona w kulturze przez rosnący strach przed stoczeniem się do poziomu półdzikiego barbarzyństwa, jeżeli lud powstanie. Ta atmosfera grozy w wymiarze czysto ludzkim może przejść łatwo do grozy nadnaturalnej.


Scytyjsko-pogański obraz starożytnej Rusi

Długi wiek XIX to arena ścierania się najróżniejszych poglądów dotyczących miejsca Rosji i jej misji dziejowej. Za panowania dwóch ostatnich carów wytworzyła się grupa intelektualistów mocno akcentujących azjatyckie korzenie cywilizacji ruskiej. Wielu dyletantów, ale i badaczy poważniejszych ruszyło w bezmiary stepu, podejmując ogromne wysiłki na polu etnologii, budując wielkie teorie na wątłych tradycjach ustnych i ludowym folklorze środkowej Azji. Bardzo dowolnie interpretowane znaleziska archeologiczne stały się podstawą nowego trendu w sztuce, odtwarzającego rzekomo pogańskie obyczaje starożytnych przodków Rosjan.

Sztuka w konwencji horroru lovecraftowskiego to element łatwy do przemodelowania w duchu Mitów. Powracający z podróży na prowincję inteligent ma szkicownik zapełniony przedziwnymi symbolami z zamierzchłej przeszłości, zanotowane tajemnicze pieśni, a w pamięci uczestnictwo w licznych rytuałach, do których zaprosili go napotkani wieśniacy. Pod wrażeniem tych wszystkich doświadczeń postanawia je zaprezentować w formie galerii obrazów, coraz modniejszego rękodzielnictwa (dzięki modzie na "ludowość") bądź w formie opery, poematu, muzyki lub baletu.

Warto w tym miejscu wspomnieć o jednym z największych skandali w Paryżu, jaki wywołała prapremiera baletu Święto wiosny Igora Strawinskiego. Sam temat sztuki wydaje się wyciągnięty z opowieści grozy – kompozytor postanowił bowiem na scenie odtworzyć pogański rytuał ludzkiej ofiary. Wirujący, szamański taniec do rytmu dzikiej wschodniej muzyki, ciężkie, otępiałe ruchy tancerek, pełne ekstazy religijnej przygotowanie idącej na śmierć dziewczyny, a przy tym zatracenie indywidualności na rzecz zbiorowości zbudowały niesamowitą atmosferę do której nie były zupełnie przygotowane dekadenckie elity Europy u progu wojny światowej. Jak łatwo wyobrazić sobie w ławach zafascynowanych opowieściami rodem z Mitów dawnych urzędników kolonialnych, jak naturalnie włożyć w te ramy bluźnierczego Króla w żółci... A przecież to wydarzenie historyczne, i wcale nie tak rzadkie dla ostatnich dekad carskiej Rosji.


Potomkowie stepu

Zafascynowanie Azją i wywodzeniem Rosjan od Scytów czy wzmocnionych o silne tło legendarne przedstawicieli kultury "turańskiej", poszukiwanie duszy rosyjskiej wśród folkloru wsi ruskiej czy azjatyckiej w granicach Imperium poza wywołaniem mody na ludowość (przyjmującej zresztą, jak to zwykle bywa w kulturze masowej, formy budzące zdziwienie prawdziwych rosyjskich chłopów) wzmogło zainteresowanie genealogią. Doszukiwanie się tatarskich, mongolskich czy tureckich przodków łącznie ze zmianą nazwisk na brzmiące bardziej wschodnio, widzenie siebie nie jako ofiary "żółtego niebezpieczeństwa", ale jako przywódcy wschodnich hord mających zniszczyć europejską cywilizację, wreszcie podróże do "prastarych siedlisk" i nasiąkanie wschodnim folklorem.

Wszystko to bardzo ładnie komponuje się z całym nurtem w twórczości Lovecrafta, najlepiej chyba zaznaczonym w Widmie nad Innsmouth. Warto wykorzystać motyw przeklętego dziedzictwa ojców i przemiany bohatera w wiosce zagubionej pośród bezkresnego stepu, której mieszkańcy tylko na pozór są wiary chrześcijańskiej lub muzułmańskiej, a naprawdę hołdują mrocznym, pogańskim rytuałom.

W sztuce rosyjskiej motyw stepu szeroko eksploatowano. W epickim malarstwie batalistycznym horyzont obniżano, by pokazać bezkres przestrzeni. W relacjach z podróży, książkach i pejzażach mocno podkreślano małość człowieka wobec sił przyrody. Wielkość stepu, zdaniem symbolistów, głęboko tkwiła w duszy rosyjskiej, wywołując zniechęcenie, apatię i fatalizm; bo cóż z tego, że człowiek czegoś dokona, jeżeli jest to tylko punktem w krajobrazie, i to ledwie widocznym? Step z jego przygniatającym ogromem, miażdżącym przekonanie człowieka o jego wielkości, dobrze odpowiada pesymistycznemu stosunkowi do roli człowieka w świecie, jaki emanuje z Mitów.


Rosyjska wioska Dunwich

Obok większych ośrodków jak Providence, Arkham czy Innsmouth, lovecraftowska Nowa Anglia pełna jest miasteczek i osad o mrocznej historii mniej więcej będącej pewną wariacją dotyczącą pogromu czarownic w Salem. Pisanie o dzikich ostępach, w których żyją tylko degeneraci (gdzie nawet Polacy i Irlandczycy nie byli w stanie się osiedlić, jak wskazują ksenofobiczne uwagi Lovecrafta), umiejscawianie bezludnych gór mieszczących w sobie kopalnie Mi-Go w Szepczącym w ciemnościach gdzieś na pograniczach stanu – wszystko to w carskiej Rosji może być odległe od Petersburga czy Moskwy o zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Budowanie opowieści grozy w Nowej Anglii opiera się na tym, by uświadomić sobie, że gdzieś na horyzoncie czają się nawiedzone istoty z Mitów; groza rosyjska jest na wyciągnięcie ręki, ale przepaść między światem ludzi kulturalnych a ciemnym gminem zupełnie zniekształca obraz przerażającej prawdy.

Kultura przedrewolucyjnej Rosji poświęciła miejsce szczególne chłopu, idealizując go, nazywając urodzonym socjalistą, pierwotnym chrześcijaninem, nosicielem odwiecznych, moralnych dążeń, a w jego codzienności dostrzegając ideał zjednoczenia życia, idei i sztuki. Rosyjscy romantycy od Puszkina zachwycali się chłopstwem. Ten sentyment przeważnie zawdzięczali swoim wspomnieniom z dzieciństwa; jedynymi osobami, które poświęcały im wiele uwagi i zwykłego ludzkiego ciepła były chłopska mamka i najbliżsi, chłopscy służący. To oni uczyli ich rosyjskiego i rozpalali wyobraźnię bylinami, ruskimi podaniami o bohaterach. W czasie świąt, jedynego radosnego czasu niewypełnionego spełnianiem surowych wymagań rodziców, dochodziło do wspólnego świętowania z chłopami, co też zupełnie wypaczało obraz.

Za panowania ostatnich dwóch carów, Aleksandra III oraz Mikołaja II, choć twórcy pokroju Czechowa w wystarczająco ostrych słowach pokazali prozę wiejskiego życia pozbawioną romantycznych złudzeń, dalej wielu mamiło się chłopskimi ideałami związanymi z osobą Lwa Tołstoja. Dlatego wejście w rosyjską wieś dla wielu inteligentów oznaczało drastyczny szok (w grach fabularnych takie doświadczenia z pewnością przypłaciliby oni utratą Punktów Poczytalności), a po rewolucji 1905 roku apokaliptyczne wizje barbarzyńców niszczących stary świat dominowały w kulturze, stanowiąc profetyczne preludium krwawego października 1917 roku.


Przerażający obraz rosyjskiej prowincji

Jeżeli największe miasta Rosji przerażają kontrastem między bogactwem a nędzą, to na prowincji szokuje rozmiar biedy w wymiarze tak materialnym, jak i duchowym. Nawet w najbardziej urodzajnych latach blisko jedna piąta ludności Rosji żyje na skraju śmierci głodowej. Po uwłaszczeniu w 1861 roku ziemia uprawna została przekazana w ręce wspólnot chłopskich, w których o wielkości nadziału decyduje liczebność rodziny. Rodziny chłopskie zatem starały się mieć jak najwięcej dzieci, by uzyskać jak największe działki pod uprawę; średniowieczne metody uprawy sprawiały, że rosnącej populacji nie dało się utrzymać żadną miarą.

Model tradycyjnej chłopskiej rodziny nawet w ówczesnej Europie budził niedowierzanie. Los rosyjskiej panny młodej był nie do pozazdroszczenia. O małżeństwie z miłości nie było mowy, a jako najmłodsza w nowym gospodarstwie, złożonym poza mężem z rodzin jego braci, rodziców i często dziadków, wykonywała najpodlejsze, najcięższe prace, a jej życie porównać można do życia niewolnicy. Najstarszy w gospodarstwie miał też prawo brać ją do łoża pod nieobecność męża, a przy coraz częstszej emigracji zarobkowej zdarzało się nierzadko, że kobiety ginęły z wycieńczenia organizmu spowodowanego wieloletnim gwałceniem.

W Rosji tego okresu na wsi także powszechnie bito. Sprawy sporne między mężczyznami rozstrzygano pojedynkami pięściarskimi, często kończącymi się obrażeniami i śmiercią. Jeżeli konflikt dotyczył całej społeczności, wychodziły naprzeciw siebie całe wsie, urządzając maraton mordobicia. Bito zwierzęta, bito dzieci, bito żony. Chyba najbardziej przejmujące świadectwo daje temu Fiodor Dostojewski, jeden z nielicznych intelektualistów, który nie miał złudzeń odnośnie natury rosyjskiej prowincji:

"Czy widzieliście, jak chłop bije żonę? Bo ja widziałem. Zaczyna powrozem lub pasem. Chłopskie życie jest pozbawione rozkoszy estetycznych – muzyki, teatru, czasopism; jasne, że trzeba je czymś wypełnić. Związawszy żonę lub wsadziwszy jej nogi w otwór między deskami podłogi, nasz kmiotek zaczynał zapewne metodycznie, flegmatycznie, nawet sennie, miarowymi uderzeniami, nie słuchając krzyków i błagań... a raczej właśnie słuchając ich, słuchając z upojeniem, bo inaczej czy miałby przyjemność z bicia?

Razy sypią się coraz gęściej, szybciej, mocniej. On się zaczyna rozgrzewać, rozsmakowywać. Oto już się całkiem rozbestwił, i sam to odczuwa z przyjemnością. Zwierzęce krzyki ofiary upajają go jak wino... W końcu [kobieta] cichnie, przestaje krzyczeć i tylko jakoś dziko stęka, oddech urywa jej się raz po raz, a ciosy stają się coraz gęstsze, coraz dotkliwsze... On nagle rzuca pas, chwyta jak oszalały pałkę, drąg, co popadło, łamie je w trzech ostatnich potwornych ciosach na jej plecach – i basta. Oddala się, siada za stołem, oddycha z ulgą głęboko i zabiera się do kwasu.
"
**

Dodać należy, że liczni intelektualiści, którzy poszli "w lud" nauczać chłopów, niejednokrotnie zostali pobici do nieprzytomności za próby obrony dzieci i żon chłopskich.

Spirala nienawiści, będąca nieuniknioną konsekwencją takich a nie innych stosunków, musiała mieć swoje ujście. Dochodzimy tak do szczególnej roli, jaką na rosyjskiej wsi zajmowały wiedźmy.

Wiedźma mieszkała poza wsią, bo jej pojawienie się wśród ludzi kończyło się tragicznie. Oskarżano ją o wszystkie możliwe nieszczęścia, od nieurodzaju po śmiertelność niemowląt (do 60%!), groziło jej rozszarpanie przez wiejskie kobiety. Kobiety, które w potrzebie nocami same wymykały się do chaty wiedźmy po wróżby, zaklęcia i trucizny. Zabobonność chłopów nie miała granic, amulety, uroki i czary mające zapewnić powodzenie cieszyły się wielkim uznaniem. Dla upragnionego szczęścia matki oddawały własne nieochrzczone dzieci, by z ich tłuszczu wytopiono świece. Wróżono także z krwi i wnętrzności zwierząt. Znajomość rozlicznych ziół dawały wiedźmom rozległą wiedzę o chorobach – o wiele częściej ufano właśnie im niż odbywającym często darmową praktykę lekarzom.

Do czarowników i wiedźm chłopi udawali się także po wskazanie sprawców przestępstw. Podane w transie wskazówki dla domniemanego złodzieja mogły kończyć się tragicznie, za sprawą uświęconej tradycji samosądu. Przeważnie zresztą sprytni magicy wskazywali ludzi przybyłych, włóczęgów i cudzoziemców, co do których spodziewano się, że nikt nie będzie ich poszukiwał. W ten sposób mogli liczyć na zapewnienie minimum egzystencji.

W mroku duchowym chłopi także widzieli wszędzie demony i biesy. Podróż poza wieś, szczególnie nocną porą, poprzedzała seria rytuałów i magicznych uroków, a rzucane przez światło księżyca cienie nieodmiennie były interpretowane jako poruszające się istoty diabelskie.


Zakazane kulty

Chrześcijaństwo w Rosji w ogóle, a na prowincji w szczególności, przyjmowało często formy bardzo powierzchowne, oficjalna Cerkiew na państwowym utrzymaniu stała się w zasadzie handlarzem sakramentów w detalu i w hurcie, zaś prawdziwe życie duchowe działo się poza nią.

Poza rozlicznymi zainteresowaniami teozoficznymi i okultystycznymi, którymi przewodził dwór carski w Petersburgu, trwał spór między staroobrzędowcami a Cerkwią. Staroobrzędowcy sprzeciwiali się reformom jeszcze z XVII stulecia, które zbliżały ryt liturgii do greckiego pierwowzoru. Dla Rosjan obyczaje cerkiewne były podstawowym źródłem ich tożsamości, więc dochodziło na tym tle do krwawych prześladowań, a nawet samospaleń, gdyż odejście od "prastarych, ruskich zwyczajów" uznano za dowód na to, że car jest zapowiadanym przez Apokalipsę Antychrystem. Staroobrzędowcy tworzyli potężne lobby w handlu i wśród ziemiaństwa, a ich zafascynowanie wszystkim, co starożytne, stawiało ich na czele zbieraczy rosyjskiego folkloru.

Na pograniczu oficjalnego prawosławia kwitły także ruchy pustelnicze. Eremy nawiązujące do tradycji pierwszych wieków chrześcijaństwa zbierały wokół siebie wyrzutków społecznych, którzy żyli w bliskości świętych mężów. Często na popularności pustelni żerowali szarlatani, wszelkiego rodzaju cudotwórcy, którzy powoływali się na charyzmat otrzymany w świętym miejscu. Uważani często przez prostaczków za żywy obraz Boga, byli oni miłymi gośćmi równie przesądnych ziemian, a nawet mogli otrzymać zaproszenie na prawdziwe moskiewskie lub petersburskie salony.

Dalej od głównego nurtu chrześcijaństwa kwitły sekty, często nawiązujące do ruchów gnostyckich i manichejskich. Prowadzone nierzadko przez histeryków i epileptyków, nawoływały do oddawania majątków, a nawet rytualnych samobójstw, dokonywanych po to, by przebłagać Boga za grzechy Rosji. Dość liczna sekta skopców widziała natomiast szczególną świętość w kastracji, wierząc, że póki znajdzie się grupa mężczyzn usuwających przyczynę grzechu, póty nie nastąpi Sąd Ostateczny. W konwencji horroru można ich utożsamić z tą duchowością, która nakazywała kastrację kultom starożytnym – od Babilonii przez Egipt do wierzeń małoazjatyckich.

Sekciarze mogli od władz carskich liczyć tylko na zesłania i więzienie, zatem jasno odwoływali się do apokaliptycznej wizji cara – wysłannika Szatana. Ich nihilizm (bo, zgodnie z tym, jak tłumaczono klęskę wystąpienia dekabrystów: "łatwiej wyobrazić sobie Rosję bez ludu niż Rosję bez cara") nabierał form ostatecznego wyrzeczenia się wszelkich norm społecznych. Często sami członkowie tych sekt wywodzili się z marginesu społecznego. Wizja wyznawców zupełnie niemających niczego do stracenia i oddających się odrażającym rytuałom świetnie pasuje do kultu Przedwiecznych opisanego w Zewie Cthulhu.

Grigorij Jefimowicz Rasputin to postać powszechnie znana, niemniej warto przypomnieć ją raz jeszcze, by nakreślić zarys zafascynowania wszelkiego rodzaju heterodoksją i mistyką na dworze Mikołaja II. Rasputin wywodził się z sekty chłystów, których nauka etyczna czasami przyjmowała dziwną doktrynę o walce z grzechem; mianowicie, jeśli miało się słabość do konkretnego grzechu, należało go popełniać aż do znudzenia. Przy jednoczesnym odrzuceniu małżeństwa i wszelkich sformalizowanych relacji międzyludzkich (także państwa) oraz wierze w boską inkarnację kolejnych przywódców, chłyści świetnie nadają się na rozpustny apokaliptyczny kult rodem z opowiadania Zew Cthulhu. Opuszczony klasztor gdzieś pośród syberyjskiej tajgi, zajęty przez tę sektę, wydaje się stanowić ciekawą lokalizację na scenariusz grozy. Wpływ Rasputina na carycę był tak znaczny, że każdy z członków rodziny carskiej nosił jego portret i kawałek jego mnisiego chałatu jako amulet.

Poza tym pomieszaniem elementów chrześcijańskich z rodzimowierczymi w pokrętnej duchowości tego okresu znalazły się praktyki zupełnie pogańskie – wszelkie typy szamanów, czarowników i wróżbitów wyrażały tęsknotę warstw oświeconych za "utraconą" wschodnią tożsamością. Warto tutaj wspomnieć o baronie Ungernie-Sternbergu, dowódcy białych w Mongolii, którego fascynacja lamaizmem skłoniła go do wiary w zapisanie losu ludzkiego w gwiazdach i stwierdzenie, że jest wcieleniem Temudżyna, Czyngis-chana. Jego rojenia o lamajskim zakonie złożonym z inflanckich Niemców i przewodzeniu dzikim hordom w marszu na Europę stanowiły ponurą zapowiedź idei aryjskiej rasy panów, zaś zbrodnie dokonane na ludności miejscowej tworzą z niego doskonały archetyp człowieka opętanego mrocznymi rytuałami z głębi syberyjskich stepów.


"Myśli skute lodem Newy"

Wprawdzie dopiero w latach 30. żydowski poeta Osip Mandelsztam o stalinowskiej Rosji napisze: "Poezję szanuje się tylko u nas. Nigdzie indziej nie zabija się za wiersze"***, niemniej carscy cenzorzy, tajna policja i służby więzienne miały czym się zajmować. Działacze niepodległościowi, rewolucjoniści i wywrotowcy prowadzili coraz poważniejszą walkę o zniesienie reżimu, a chociaż ludzie kultury mogli rozwodzić się szeroko o sprawach społecznych i rozpisywać się o dziejowych zadaniach czekających na Rosję, to każde podjęcie tematu politycznego natychmiast ogniskowało uwagę odpowiednich służb. Co prawda słaby Mikołaj II nie dorównywał swoim poprzednikom także na polu rusyfikacji nierosyjskich poddanych, ale odziedziczony po nich aparat represji dalej działał sprawnie.

Konfidenci policji rekrutują się z każdej warstwy społecznej. Prowadzenie śledztwa przez Badaczy może naprowadzić na nich podejrzenia o działalność wywrotową, bo często wiąże się z działaniami prowadzonymi po kryjomu. Środowisko przestępców, zesłańców i katorżników także widziało swoje, a ponura, leżąca na końcu świata (bo niedaleko Japonii) wyspa więzienna Sachalin trzyma w swych brzegach najniebezpieczniejszych wrogów reżimu. Do przymusowej kolonizacji syberyjskiego pustkowia zmuszone były całe rodziny, a odnalezienie świadków w odległych guberniach samo w sobie może stanowić oś większej kampanii.


Badacze w carskiej Rosji

Adresując niniejszy tekst przede wszystkim do Mistrzów Gry, większą jego część poświęciłem prezentacji ogólnego tła, na którym można tworzyć własne opowieści grozy. Najłatwiej budować obcość i grozę Rosji dla cudzoziemców, których za panowania Mikołaja II była spora liczba. Pomijając liczną służbę niemiecką, francuską i angielską, wielu fabrykantów, inżynierów, geografów, artystów i przemysłowców wiązało swój los z bezkresnym państwem carów. Jeśli wybiegniemy naprzód do okresu wojen światowej i domowej, dochodzą jeszcze żołnierze Ententy walczący najpierw z Niemcami, potem z bolszewizmem. Obraz Rosji na Zachodzie, kreowany przez klasyków, wydaje się wystarczającym wstępem do niszczenia kolejnych fundamentów, uwidaczniających przerażającą rzeczywistość – tak w wymiarze ludzkim, jak i nadprzyrodzonym.

Drugą kategorią Badaczy są ci zamieszkujący Rosję, zarówno Wielkorusowie, jak i inni (stanowiący większość mieszkańców państwa), podbici przez państwo carów. Akcentem narodowym z pewnością byłoby wcielenie się w polskich zesłańców, spośród których rekrutowało się wielu późniejszych znawców folkloru i przyrody rosyjskiej, ale także przedstawiciele ludów bałtyckich, Rusini, mieszkańcy Kaukazu czy muzułmanie z Azji Środkowej mogą stać się cennym źródłem inspiracji. Jako że ciężko jest się wcielić graczowi w kogoś o horyzontach chłopa tego okresu, a wiele elementów grozy czymś nadnaturalnym jest jedynie dla miastowych, proponuję, by Badacze pochodzili ze średniej lub wyższej warstwy społecznej. Ułatwi to także podróżowanie po Rosji, bo chłopom i robotnikom ciężko jest uzyskać odpowiednie paszporty (które są konieczne do przekraczania granic guberni).

W związku z zainteresowaniami epoki szczególne miejsce wśród Badaczy zajmują artyści. W omawianym okresie, dzięki mecenatowi arystokratów i fabrykantów, szczególnie wiele osób parało się sztuką, a liczba trendów, jakie się rozwijały pomimo carskiej cenzury, wyczerpuje najróżniejsze warianty tej postaci.

Liczne inwestycje w azjatyckiej części Rosji, kampanie wojenne (w Azji Środkowej czy wojna z Japonią, I wojna światowa), rewolucje społeczne (1905, 1917-21), wystawy folkloru, premiery nowych utworów, wyprawy na Wschód celem poznania własnych korzeni, zesłanie lub katorga, wyprawa etnograficzna, towarzyszenie w podróży bogatego arystokraty, pielgrzymka do świętego miejsca (w wymiarze chrześcijańskim lub przeciwnie, ludowego pogaństwa) – to tylko kilka propozycji do głównego tematu opowieści o Mitach zanurzonych w rosyjskiej rzeczywistości.


Podsumowanie

Artykuł niniejszy stanowi zaledwie szkic, niewyraźny, zamglony zarys tych elementów rzeczywistości carskiej Rosji, które łatwo zaadaptować do budowania własnych opowieści grozy w konwencji horroru lovecraftowskiego. Odpowiednie opracowanie tematu wykracza znacząco poza ramy najdłuższego nawet artykułu. Podróż po bezkresnych ziemiach ostatniego z Romanowów sama w sobie przypomina zaglądanie do głębi otchłani.

W czasie pisania tego artykułu zaglądałem do wielu publikacji (szczęśliwie, kultura rosyjska została w literaturze fachowej potraktowana bardzo poważnie), a kilka z nich chętnie polecę wszystkim, którzy chcieliby zbudować własną opinię o carskiej Rosji. Szczególnie zatem odsyłam do książek: Taniec Nataszy. Z dziejów kultury rosyjskiej oraz Tragedia narodu. Rewolucja rosyjska 1891-1924 Orlando Figesa, trylogii Rosja carów, Rewolucja rosyjska i Rosja bolszewików Richarda Pipesa, Aleksander II. Ostatni wielki car Edwarda Radzińskiego, Car i Bóg. Semiotyczne aspekty sakralizacji monarchy w Rosji Borysa Uspienskiego i Wiktora Żywowa oraz bardzo ciekawych, choć na pograniczu z literaturą przygodową Cień ponurego wschodu oraz Przez kraj ludzi, zwierząt, bogów Antoniego Ossendowskiego czy W Ussuryjskim Kraju tudzież Dersu Uzała Władymira Arseniewa.


*Cytat za S.T. Joshi H.P. Lovecraft. Biografia, Poznań 2010, str. 1072
** Cytat za O. Figes Taniec Nataszy. Z dziejów kultury rosyjskiej, Warszawa 2011, str. 253-254
*** Cytat za O. Figes Taniec Nataszy. Z dziejów kultury rosyjskiej, Warszawa 2011, str. 477



Czytaj również

Komentarze


AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+5
Gratuluję kapitalnego tekstu. A jako inspirację do tworzenia cthulhowych przygód w końcówce carskiej Rosji polecam "Horror Express" - stary film z Peterem Cushingiem i Christopherem Lee.
19-10-2012 00:43
Jade Elenne
   
Ocena:
+1
Przyłączam się do gratulacji, znakomity tekst Jacku!

Peter Cushing? Christopher Lee? Jak to możliwe, że go nie znałam?! Dzięki za cynk, muszę to obejrzeć!
19-10-2012 00:52
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1
A do kompletu jeszcze Arystoteles Savalas. Film jest częścią domeny publicznej, więc przy odrobinie wysiłku mozna go znaleźć legalnie w sieci.
19-10-2012 01:30
Jade Elenne
   
Ocena:
0
Super! Dzięki, nie omieszkam obejrzeć:)
19-10-2012 01:32
Hastour
   
Ocena:
+6
Rewelacyjny tekst.

Przywraca wiarę, że oprócz rozmów o gwałtach znajdzie się jeszcze na Polterze coś ciekawego.
19-10-2012 09:02
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0
Naprawde robi wrażenie. Jestem na tak :)
19-10-2012 09:08
~Paladyn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+5
Bardzo ciekawy, wyczerpujący i fachowo napisany artykuł. Ogromne dzięki, stanowi niecenioną pomoc.

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pomysł "tryptyku" przygód do Masque of the Red Death, część którego będzie się rozgrywać w Warszawie na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Twoje wprowadzenie w kulturę i atmosferę carskiej Rosji "sprowadziło" mnie na powrót do pomysłu i dało inspirację. Szczególne brawa za bibliografię i aparat naukowy w tonie porządnej pracy historycznej.
19-10-2012 09:47
DeathlyHallow
   
Ocena:
0
świetny tekst, ale zawsze ta sama refleksja: jak najdalej od nich ;)

nie w grach oczywiście.

w ogóle jesteś dla mnie bossem. w sensie merytoryczna zawartość tekstu, erudycyjny (ale naturalny i niewymuszony) ogar zagadnienia, zdolność wyciągania tego co istotne z punktu widzenia rpg bez spłycania zagadnienia 'pod gre'. szacunek ludzi ulicy, serio.
19-10-2012 10:05
Xaric
   
Ocena:
+2
Om, nom nom, ludziki....
19-10-2012 10:21
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Jedyne co boli, to te wstawki "historia narodu polskiego" i podobne. Poza tymi elementami, obecnymi w tekstach Cooperatora, jak zawsze świetnie.
19-10-2012 11:00
Tyldodymomen
    oenoenoenoenjedenascie
Ocena:
+3
tekst dla laików, brak fachowych przypisów,nieprzebadane oryginalne źródła,brak tezy badawczej, brak podsumowania w jednym z języków kongresowych. Nie nadaje się nawet na konferencje studencką:P
19-10-2012 11:35
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2
T-men - Malkontent!
Fajny, klimatyczny i inspirujący tekst nasuwający mi skojarzenia z opowiadaniami Pilipiuka ze zbiorków 2056 kroków i rzeźnik drzew.
19-10-2012 16:01
Szary Kocur
   
Ocena:
+1
Doskonały tekst. Normalnie wysiadam już po kilku akapitach ,,merytorycznego tekstu erpegowego" bo większość z nich strasznie nudzi, rażąco upraszcza i powtarza te same tezy. Ale to czytało się z prawdziwą przyjemnością.

A za cynk o darmowym filmie dzięki. Będę miał co robić w weekend.
19-10-2012 16:38
Squid
   
Ocena:
+2
Jeszcze, w ramach inspiracji do carskiej Rosji:

-opowieści niesamowite Aleksandra Grina, toczą się, z tego co wiem, w Rosji. I są bardzo (bardzo!) cthulhowate. "Szczurołap" rządzi.

-kryminały Borisa Akunina - dobrze się czyta, dają, myślę, niezłe pojęcie o realiach, do tego przynajmniej "Azazel" jest okraszony sporą dawką pulpu i teorii spiskowych. (swoją drogą, do Wolsunga w Morgowii też pasuje!)
20-10-2012 22:23
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+5
@Squid

Choć to na pierwszy rzut oka paradoksalne, większość inspiracji pasujących pod Cthulhu równie dobrze sprawdza się w Wolsungu. :)
21-10-2012 11:16
Skryba_Ogrodnik
    Prikrasno!
Ocena:
+1
Chylę czoła z uznaniem, niektóre informacje nie były mi wcześniej znane. Wielki plus za podanie źródeł, z których korzystałeś :).

Peace,
Skryba.
21-10-2012 12:07
DeathlyHallow
   
Ocena:
+1
ja czytam zewowe inspiracje głównie pod kątem wolsungowym. uwielbiam historię, ale od lat unikam grania w historycznych realiach z wielu powodów - wolę realia pseudohistoryczne, a moja wielka kampania w Morgowii powoli dojrzewa :)
21-10-2012 16:00
Scobin
   
Ocena:
0
Niesamowity nastrój Rosji tego czasu oddała także Anna Brzezińska w "Głodzie" ("Nowa Fantastyka" 6/2012, bezwstydna reklama: numer omawiałem w tym miejscu) i "Żarze" (do przeczytania tutaj).
24-10-2012 00:05

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.