» Horror czyli Kulthulhu » Scenariusze » Ludzie na plaży - scenariusz

Ludzie na plaży - scenariusz


wersja do druku
Autor:
1. Rozpoczęcie

Przygoda rozpoczyna się w momencie gdy jeden z Badaczy otrzymuje list od swojego znajomego ze studiów - Mickela Sellinsa. Przyjaciel badacza jest wielkim entuzjastą podróży, ma także zwyczaj zasypywania znajomych pamiątkami, slajdami i opowieściami ze swoich wyjazdów, znany jest jako osoba otwarta, szczera i towarzyska. Bohater, który jest adresatem listu nie widział się ze starym znajomym już trochę czasu i właściwie niewiele wie o jego losach po zakończeniu studiów. Tym bardziej zdziwiony jest z zaproszenia do pewnej nadmorskiej miejscowości.

2. Na Miejscu

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Kiedy badacze wysiądą z pociągu w jakimś większym rybackim miasteczku, będzie wczesny ranek. Na dworcu będzie czekać jedna taksówka, własność Mulata imieniem Matalo. Gdy ten usłyszy, że ma zawieść Badaczy do Merrytone, ucieszy się i zacznie zasypywać pasażerów opowieściami o rodzinnej miejscowości. Więcej informacji o Matalo jest w opisie BN-ów. Na miejscu okaże się, że na Merrytone składa się hotel „Harmont” i kilka zaniedbanych domów. Jest wcześnie i cały teren spowija gęsta mgła. W powietrzu czuć morze, słychać jak spienione fale rozbijają się o strome klify, a gdzieś w oddali widać mewy żerujące obok wraku kutra.

Gdy Badacze dotrą do hotelu, w drzwiach przywita ich tutejszy „chłopak od wszystkiego”- 19 Justin. W środku, naprzeciwko wejścia znajduje się recepcja, na lewo od niej drzwi do baru wyposażonego w radio, adapter, taras oraz posiadający całkiem pokaźny wybór potraw i napojów (m.in. alkoholu- prohibicja!!, ale traktuj to jedynie, Strażniku jako miłe urozmaicenie dla bohaterów gustujących w tego rodzaju napojach). Teraz jeszcze cały budynek śpi, jednak po godzinie, gdy Badacze się rozpakowali i odświeżyli po podróży (pokoje są w miarę eleganckie, lecz troszkę zaniedbane), na dole będą czekać na nich Michael i Henry Pillman. Właściciel- Martin Oscar, będzie zajęty przygotowywaniem śniadania dla gości.

3. W Barze

Michael serdecznie powita Badaczy, podziękuje im za przybycie i postawi drinka. W radiu leci jakaś piosenka Edith Piaf. Siadają na tarasie, a Martin podaje śniadanie, na które składa się ryba po grecku, chleb, owoce morza i kilka lokalnych specjałów. Wszystko jest wyjątkowo smaczne, a świeże, ranne morskie powietrze sprawia, że potrawy smakują podwójnie dobrze. Zapoznają się z Henrym (patrz opis BN-ów) i wspominają czasy studiów. Michael długo rozwodzi się na temat uroków Merrytone. Przesada, lecz nutkę przesady, czy sztuczności w jego głosie można wykryć za pomocą testu Nasłuchiwania, lub Psychologii. Oprócz tego stary znajomy zachowuje się całkowicie normalnie. Po prostu bredzenie starego romantyka. Jednak mimo wszystko widok z tarasu jest naprawdę piękny.

4. Co stało się naprawdę

Michael Sellins przyjechał do Merrytone 10 dni temu. List napisał drugiego dnia pobytu w miasteczku. Na jego zachowanie wpływa czar rzucony przez Martina dzięki mocy Księgi Zapomnianych Mórz, artefaktu porzuconego wieki temu w okolicznych wodach przez nieznane istoty i posiadającego wielką moc oraz świadomość. Pierwszego skusiła ojca Matalo, Freda Orfaleza- niewolnika, który łodzią zbiegł od swojego pana i trafił do nowo powstałej rybackiej wioski. Uległ on obietnicom mocy i nieśmiertelności (księga komunikuje się przez sny i wizje) i zgodnie z poleceniami Księgi postawił sobie na cmentarzu krzyż z własnym imieniem i nazwiskiem, potem nabrał do wiadra morskich żyjątek i wpuścił je sobie do własnoręcznie wyciętej nożem rany na brzuchu. W zamian Księga oczekiwała nowych wyznawców i ofiar. Przez wiele lat Fred zachwycał się możliwościami nabytymi dzięki bluźnierczemu rytuałowi (patrz opis Księgi), a po pewnym czasie postanowił przekazać ten „dar” innym. Na pierwszy ogień poszedł jego syn Matalo i Martin Oscar. Jednak 25 lat temu Fred Orfalez po „przeżyciu” 180 lat zwariował i skoczył z klifu, pozostawiając swoje „dzieci” na pastwę losu i niewiedzy. Na nieszczęście zwykłych mieszkańców nie trwało to długo. Było to jeszcze wtedy, gdy osada dobrze prosperowała, a rybacy łowili w tym rejonie sporo naprawdę dobrych ryb. W rodzinie Killgore’ów urodził się chłopczyk imieniem Justin. Ledwo wyszedł z łona matki, wypowiedział całkiem dorosłym, demonicznym głosem słowa w jakimś nieznanym języku. Jako, że duża część mieszkańców była przy narodzinach, w wiosce zapanował strach. Znachorka stwierdziła, że demona trzeba zabić, a wioska jest przeklęta. I niestety miała rację. Księga po stracie najlepszego sługi musiała w jakiś sposób uświadomić swoich czcicieli. W czasie narodzin Martin i Matalo dostali bluźnierczych wizji i już mieli pewność co do swojej roli w tym wszystkim. Pomogli ukryć się Killgore’om (w hotelu) i powiedzieli sąsiadom, że „przeklęci” chcąc uciekać wypłynęli w morze i utonęli podczas sztormu. Potem kultyści przemienili rodzinę, lecz podczas rytuału matka z niewiadomych przyczyn zmarła. Księga zyskała dwóch nowych wyznawców- John’a i jego syna Justina. Potem ostatkiem mocy artefakt sprawił, że uciekający mieszkańcy zapomnieli o dziwnych wydarzeniach i namawiali znajomych na wakacje w Merrytone. W reklamowaniu osady pomógł też Justin, który przez jakiś czas uczył się w Londynie. Osoby które po wakacjach postanowiły zostać w Merrytone na zawsze to Helen- znudzona malarka, Roger Redcup- kuzyn Martina, emeryt Henry Pillman i załamany pisarz Fred Rubin. Ostatnich dwóch zostało przemienionych ok. miesiąc temu, reszta jest w wiosce już od jakiegoś czasu. W tej chwili Księga próbuje przełamać wolę Michela, który poznał sekret mieszkańców i powiadomił lokalnego księdza. Artefakt jest praktycznie skupiony tylko na Sellinsie, przez co Badacze są póki co bezpieczni.

5. Dzień 1- po śniadaniu

Mgła opada ok. godz. 10. Michael gdzieś znikną, a do obiadu jeszcze 4 i pół godziny. Przez ten czas Matalo przywozi kolejnego gościa; czterdziestoletni, wysoki mężczyzna prawie się nie odzywa i po załatwieniu formalności od razu zamyka się w pokoju i nie wychodzi aż do posiłku. Taksówkarz ma podły nastrój; nic dziwnego pewnie nie mógł sobie pogadać z nowo przybyłym... Teraz Badacze mają chwilę na spacer po okolicy. Mogą pójść właściwie wszędzie oprócz cmentarza. Najlepiej, żeby jeszcze nawet nie wiedzieli o jego istnieniu. Woda jest ciepła, odświeżająca bryza owiewa Badaczom twarze, a słońce już wyłoniło się spomiędzy chmur. W okolicy mogą spotkać (dokładne opisy BN-ów na końcu):

- Justin. Siedzi na plaży. Podczas rozmowy wyzna, że jego matka umarła kilka lat temu, a ojciec John Killgore prowadzi sklep objazdowy. Mieszka wraz z nim w pobliżu hotelu.
- Helen. Maluje pejzaż na tarasie swojego domu. Przyzna Badaczom, że mieszka tu od jakiegoś czasu, ponieważ znajduje tu inspirację. Porozmawia trochę o sztuce, ponarzeka na galerie. Raz na miesiąc wyjeżdża do miasta by sprzedać swoje płótna.
- Matalo. Kręci się po okolicy. Nie powie nic specjalnego; jest synem rybaka, przyzna że ten nowy to jakiś gbur. Ogólnie utwierdzi Badaczy w przekonaniu, że Merrytone to zwykły kurort, a on jest prostym taksówkarzem.
- Lady Rose Parker. Miła staruszka pomacha Badaczom z balkonu, gdy będą przechadzać się przy hotelu od strony lasu. Nie mówi o niczym ciekawym. Mieszka sama (nie licząc służby) w szkockim zamku, jej mąż umarł 20 lat temu.
- Roger Redcup. Siedzi w bufecie. Jest raczej małomówny. Powie tylko, że jest kuzynem Martina i mieszka tu od 5 lat. Pomaga tu w kuchni, sprząta pokoje i zajmuje się innymi drobnymi sprawami.
- Martin. Będzie w barze do 10.15, a potem przepadnie wraz z Michaelem ( wyjdą do lasu, Martin próbuje za pomocą magii przełamać wolę Sellinsa).

Nikt nie zna tajemniczego gościa.

6. Obiad

Na posiłku zjawią się wszyscy mieszkańcy, poza Johnem, który jest teraz w pracy. Tajemniczy osobnik usiądzie przy stoliku położonym w rogu, a na próby nawiązania rozmowy zareaguje uprzejmie, lecz nie ma na nią ochoty. Przedstawi się jako Alister Geofrey i powie, że przyjechał tu na trochę żeby odpocząć. Badacze, jeśli nie zrobili tego wcześniej, mogą bliżej poznać mieszkańców Merrytone. Nagle Fred Rubin, który przez cały czas gorączkowo rozmawiał z Henrym wstaje i podniesionym głosem mówi, że ma już tego serdecznie dość. Czego? Tego Badacze dowiedzą się dopiero trzeciego dnia. W tej samej sekundzie policyjny radiowóz wjeżdża przed hotel. Do środka wchodzą dwie postacie- umundurowany policjant i średniego wzrostu mężczyzna w marynarce i kapeluszu. Posterunkowy staje przy drzwiach, a oficer po krótkiej rozmowie z Martinem przedstawia się wszystkim jako inspektor McCoy i pokazuje zdjęcie dziewczynki, która zaginęła wczoraj wieczorem. Zwraca się z pytaniem czy nikt jej nie widział w okolicy; zaniepokojeni rodzice powiadomili policję, gdy córka spóźniła się na kolację, a kiedy ojciec- miejscowy grabarz poszedł jej szukać, znalazł skrawek jej ubrania na skraju lasu. Na sali zapada grobowa cisza, zmącona tylko ciężkim westchnieniem Freda, który po chwili wychodzi.

7. Po obiedzie

Gdy policja wychodzi z budynku, Michel wstaje i proponuje wszystkim naradę o 16.15. Lady Rose głośno wzdycha i stwierdza, że to bardzo ekscytujące. Henry kiwa głową z aprobatą (nie wie nic o naturze zaginięcia), ale reszta mieszkańców wioski (ci są świadomi sprawy) nie wykazuje zbyt wielkiego zainteresowania. To sprawa dla policji- mówi Roger. Geofrey gdzieś się ulatnia.

Dziecko zostało porwane i zabite przez Martina, a jej wnętrzności przechowywane są w piwnicy pod hotelową kuchnią z myślą o rytuale (patrz dalej).

8. Zebranie

O umówionej godzinie w bufecie zjawią się wszyscy mieszkańcy oprócz Johna (jest w pracy), Freda i Alistera. Jeśli któryś z Badaczy uzna Geofreya za podejżanego i pójdzie do jego pokoju zobaczy, że ten właśnie wchodzi do siebie. Badacz po udanym teście Spostrzegawczości dojrzy na ścianie pokoju spory krucyfiks, podobny z kształtu do tego, który Alister nosi na szyi. Spytany dlaczego nie uczestniczy w zebraniu odpowie, że nie jest to sprawa wczasowiczów, ale policji. Gdyby Badacz podjął temat krzyży Alister odpowie, że jest po prostu bardzo religijny. Po rozmowie Geofrey zamknie się w pokoju. Tajemniczy gość jest w istocie członkiem tajnej organizacji kościelnej, swoistej inkwizycji XX wieku. Został poproszony przez lokalnego proboszcza o zbadanie sprawy nie uczęszczania mieszkańców Merrytone do kościoła. Teraz Alister podejrzewa, że mieszkańcy są członkami jakiejś sekty.
Na zebraniu nie zostanie wiele ustalone. Mieszkańcy wysnują hipotezę, że dziewczynka została zagryziona przez zdziczałe psy. Helen powie, że słyszy czasem ich wycie i zaatakuje Martina, bo nie załatwił tej sprawy, gdy mówiła mu o tym. Gdyby Badacze wysnuli jakąś śmielszą inicjatywę np. przeszukania lasu, Martin postawi wszystkim kolejkę na koszt firmy. Zaserwuje taki napój, że atmosfera rozluźni się, a zebranie przerodzi się w spotkanie przy kieliszku. Helen będzie flirtować z jednym z Badaczy (tym ze Sztuką, lub Bogaczem), a reszta zajmie się grą w karty. Udany test Spostrzegawczości (- 15%), Nasłuchiwania (- 5%) i INT x 5 pokaże, iż Martina wyraźnie urządza rozluźnienie atmosfery i to on jest jego sprawcą (dolewa ile wlezie). Impreza przeciągnie się do kolacji, po której Matalo i Roger wrócą do domu, reszta będzie się bawić dalej. Będą śpiewy, Matrin otworzy szampana. Koło 20 pojawi się John, ale nie będzie zbyt rozmowny. Wejdzie tylko z Martinem na zaplecze, po czym wyjdzie bez słowa. Po jakimś czasie Badacze ujrzą w oknie Freda, który idzie w stronę lasu, a za nim śledzącego go wyraźnie Alistera Geofreya. Gdyby któryś z Badaczy chciał za nimi pójść, zgubi ich w lesie z powodu ciemności i burzy. Po północy wszyscy pójdą spać.

9. Sen

Przez całą noc Badaczy gnębią koszmary. Ten o największej Mocy będzie miał wyjątkową wizję. Biegnie przez ciemny las, a zewsząd słychać warknięcia i pohukiwania. Coś go goni. On ucieka w panice czując na karku oddech swego dręczyciela. Nagle potyka się o korzeń i rozbija sobie głowę o jakiś gładki, oślizgły kamień. Potem już tylko ból w plecach i ciemność.

Badacz zrywa się z łóżka cały zlany potem i zapala lampkę nocną. Nagle za oknem zauważa jakiś ruch. Przemoczony człowiek, szczelnie okryty płaszczem wchodzi o 3 rano do hotelu. Jednak na korytarzu nie słychać kroków więc Badacz kładzie się spać.

10. Dzień 2- ranek

Badacze, z uwagi na koszmary obudzą się niewyspani i spóźnią się na śniadanie o 8. Na dole panuje nerwowa atmosfera. Nigdzie nie ma Freda. Jego pokój jest, z wewnątrz nie dochodzą żadne odgłosy. Jednak Martin nie da wyważyć drzwi. W bufecie gra radio, ale chyba tylko Badacze go słuchają. Wszyscy są zabiegani i zarazem trochę podekscytowani. Michel powie im, ze to przez przygotowania do jutrzejszego barbecue na plaży. I do tego Fred gdzieś zniknął. Kilka stolików zostało gdzieś wyniesione, pozostałe postawiono blisko siebie. Alister siedzi razem z Badaczami i o dziwo zaczyna rozmowę. Powie, że pochodzi z Kanady (prawda) i przyjechał odpocząć po chorobie (fałsz). Dyskutuje na temat różnych błahostek i jest trochę nieśmiały. Chce teraz zorientować się, czy Badacze wiedzą coś więcej na temat osady i jaki jest ich stosunek do mieszkańców.

Niech sobie rzucą na Spostrzegawczość. Udany test pozwoli zauważyć, że co jakiś czas do kuchni wchodzą kolejni mieszkańcy. Henry powie, że to pewnie kolejny etap przygotowań do jutrzejszej imprezy. Po śniadaniu Geofrey mówi, że chętnie poszedł by na plażę, gdyby nie ten deszcz. Potem wszyscy się rozejdą

11. Rytuał

Mieszkańcy Merrytown pod przewodnictwem Martina chcą nawiązać kontakt z księgą i przyjąć kolejnego członka do swej bluźnierczej wspólnoty (Mickela). Teraz w kuchennej piwnicy mieszają swoją krew z krwią dziewczynki, która jest potrzebne na ofiarę dla księgi.

O 11.30 do pokoju jednego z Badaczy zapuka Alister i wyraźnie czymś zaintrygowany zaproponuje spotkanie po obiedzie. Cały czas pada, a niebo zakrywają burzowe chmury. W tym czasie nie ma nikogo w bufecie. Martin zostawił kartkę, że mogą się sami obsłużyć. Na tarasie, pod dachem siedzi Lady Parker i czyta tomik poezji. Cicho gra radio. Teraz Badacze mają szansę porozmawiać z Michelem. Wyraźnie widać, że coś z nim nie tak. Dalej zachwala tutejszą atmosferę, nie wyczuwa dziwnej atmosfery. Nagle jeden z Badaczy zauważy w strugach deszczu postać Freda! Jest przemoczony, ma podarte ubranie, na twarzy maluje się strach. Test spostrzegawczości pokaże, że Fred chce coś powiedzieć postaciom. Zanim zareagują, ten odwróci się i ucieknie w las, jakby coś go goniło... W tej chwili słychać warkot zatrzymującego się przed hotelem samochodu i do środka wchodzi Matalo. Prosi, żeby Badacze pomogli mu wnieść do środka beczki z piwem na jutrzejsze barbecue. Gdyby ktoś mu powiedział o Fredzie, ten uśmiechnie się i podziękuje za informacje. Beczki mają po 15l. Są nie oznakowane, ale w końcu mamy prohibicję. Pewnie pochodzą z domowej produkcji.

Teraz cała wioska jest w lesie, na poszukiwaniach Freda, lub u Helen, gdzie trwają przygotowania do rytuału. Matalo po wniesieniu beczek do kuchni posiedzi z Badaczami do kolacji zabawiając ich rozmową. Jest jednak spięty i cały czas ukradkowo spogląda w stronę lasu. Przed kolacją przyjdą kompletnie przemoczeni John, Martin i Henry. Powiedzą, że byli w mieście na zakupach i trochę ponarzekają na ulewę; kłamią, szukali Freda.

Na obiedzie zjawi się cała wioska. Wszyscy jedzą bardzo dużo (symbionty), a Badacze w końcu dostrzegają do bardzo wyraźnie. Ktokolwiek zapytany o powód niezwykłego głodu, odpowie, że zgłodniał podczas męczących przygotowań, czy coś w tym stylu. Po obiedzie wszyscy się rozchodzą. Zostaje tylko Matalo i do pewnego momentu Henry. Gdyby Badacze chcieli dzisiaj odwiedzić plażę, zobaczą drewniany szkielet średniej wielkości altany i znajdującą się obok szopę, gdzie znajdują się materiały (tak przynajmniej twierdzi John, który go pilnuje). Bohaterom przez cały czas towarzyszy Matalo.

Na kolacji pojawi się już niewielu mieszkańców. Do stołów podaje Martin, a przy stoliku Badaczy siedzi Helen i adoruje swojego wybranka. Po kolacji wszyscy udają się do siebie, a Helen zaprasza wybranego Badacza do siebie na kieliszek wina. Oczywiście taka wizyta przeciągnie się na całą noc, a Helen w chwili miłosnego uniesienia mówi „Zostań z nami”, lecz potem nie wyjaśnia o co jej dokładnie chodziło i unika rozmów na ten temat.
Jeden z Badaczy śpiących w hotelu obudzi się ok. 1 w nocy i wyczuje dziwne drżenie podłogi, ale na szczęście o chwili wszystko się uspokaja.

12. Dzień 3- ranek

Badacze budzą się niewyspani, tuż przed śniadaniem. U Alistera nikt nie odpowiada, Freda dalej nie ma. Na śniadaniu jest większość mieszkańców i wszyscy są bardzo podekscytowani. Michel prawie w ogóle nic nie mówi, jest cały blady i wygląda na 20 lat starszego. Po szybkim śniadaniu Badacze mogą, korzystając z chwilowej, ładnej pogody udać się z Lady Rose na spacer. Przed budynkiem zatrzyma ich inspektor McCoy i poinformuje ich o zaginięciu wczoraj w nocy kolejnego dziecka. Tym razem zniknął jakiś chłopczyk z miejscowości 12 km na wschód stąd. Policja jeszcze raz ich przesłucha i wejdzie do środka.

13. Odsłonięcie tajemnicy

Za ulewę oczywiście odpowiedzialny jest Martin i jego bluźniercza, morska magia. Drugie dziecko zostało porwane i zamordowane przez Michela, który już całkowicie poddał się działaniu magii Martina.

* * * * * * * * * * * * * *


Badacze niewiele dowiedzą się od Lady Rose. Będzie narzekała na życie w samotności; po śmierci męża dostała w spadku majątek i mieszka ze służbą w zamku na szkockim wybrzeżu. Deszcz lekko mży, ale piasek jest mokry i nie można zejść z alejki.

14. Ostatni posiłek- obiad

Gdy Badacze przyjdą na obiad do hotelu, niebo znów zajdzie chmurami i lunie deszcz. Martin zapali światło. Teraz dokładnie opisz graczom sytuacje, niech sobie wszystko wyobrażą. Za oknami deszcz, strugi wody spływają po daszku tarasu, ciężkie krople bębnią o rynnę, a oni siedzą w ciepłym wnętrzu, popijając parującą herbatę... Oprócz nich w bufecie jest jeszcze Henry Pillman i Martin Oscar, który po pewnym czasie wychodzi, zostawiając ich samych. Na piętrze słychać przez moment jakieś dziwne trzaski...

15. Finał

W tym miejscu wprowadzamy klasyczną grozę. Ok. 16 robi się prawie całkowicie ciemno. Henry w końcu postanawia wyjawić prawdę na temat wioski na prawdziwej natury mieszkańców. Gdy zaczyna opowieść do sali wpada Roger Redcup i oddaje 2 celne strzały z rewolweru do Pillmana. Kiedy Roger celuje broń w kierunku Badaczy słychać kolejny strzał, a kuzyn Martina pada na ziemię. W drzwiach stoi Fred i trzyma dymiącą strzelbę.

W tym miejscu rozpoczyna się całkowicie nieliniowa część scenariusza. Fred oprowadza drużynę po okolicy, ujawniając makabryczną prawdę.

1. Las - zmasakrowane zwłoki dzieci
2. Pokoje hotelowe - trupy Lady Rose i Aliestera( tu widać ślady zaciętej walki)
3. Piwnica - fragmenty zamordowanych dzieci w beczkach
4. Cmentarz - krzyże z imionami mieszkańców

Teraz już wszystko w rękach Badaczy. Mogą zejść na plażę i powstrzymać bluźnierczy rytuał, ratując Michela, uciec i powiadomić policje, albo zrobić coś całkowicie nieprzewidzianego przez Strażnika...

Komentarze


~Foka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
:*
11-07-2006 00:49
~:)

Użytkownik niezarejestrowany
    gdzie są opisy BN?
Ocena:
0
mozed m iktos podac opisy BNów?
09-10-2006 17:08
~Kazik-chan

Użytkownik niezarejestrowany
    No, i to mi się podoba!
Ocena:
0
No, nareszcie porządny scenariusz, ze zwłokami, pradawnymi mocami i wogóle - chociaż mam kilka drobnych uwag. Po pierwsze, sporo literówek. Po drugie, nie ma opisów BN, a przecież autor odwołuje się do nich parę razy, no i nie mamy ogólnych, zebranych do kupy informacji o postaciach niezależnych i ich statystykach, gdyby wywiązała się walka (do której zapewne dojdzie przy próbie powstrzymania rytuału przez Badaczy). I najważniejsze, po trzecie - FINAŁ! Mam wrażenie, że jest napisany tak na odczepnego. A przecież ta przygoda może się tak fajnie skończyć... Np., podczas rytuału wyskoczyć może jakiś stwór, bo wieśniacy spartaczyli sprawę, i monstrum zabija wszystkich jak leci, i jedynym sposobem na powstrzymanie go jest zniszczenie Księgi... No, ale umówmy się, że autor chciał zostawić duże pole do popisu dla MG i tyle (chociaż, cholibka, zawsze miałam problemy z zabieraniem punktów poczytalności)...

Ogólnie, dobra robota. Ciekawy spisek (cała wioska w zmowie), aura grozy i tajemniczości ("coś jest nie w porządku, mimo że wszyscy się tak ładnie uśmiechają i są mili", motyw trupów dzieci, no i ta paskudna pogoda), to to, co tygryski lubią najbardziej.

MG, którzy chcecie to prowadzić - polecam, żeby Badacze się dowiedzieli, jakie motywy mieli mieszkańcy i jaka była historia Freda Orfaleza - wszyscy lubią wiedzieć, dlaczego coś się stało. Mała rzecz, a cieszy ;)

Pozdrowienia i niech kisiel wiśniowy będzie z Wami ^^
10-11-2007 17:13

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.