» Horror czyli Kulthulhu » Recenzje » CthulhuTech

CthulhuTech


wersja do druku

Recenzja podręcznika

Autor: Redakcja: Jacek 'vanderus' Dworzycki

CthulhuTech
Wiek XXI. Wiek, który przyniósł odkrycia na zawsze zmieniające oblicze ludzkości i Ziemi. Rozpoczęto misje mające na celu kolonizacje dna oceanicznego i przestrzeni kosmicznej. Ale nie tylko to przyczyniło się do najgorszego. Wszystko zaczęło się tak niewinnie. Odnalezione zostało The Mysteries Within, najstarszy tekst odnoszący się do geometrii nieeuklidesowej. Nikt wtedy nie przypuszczał, że Teresa Ashcroft rozpocznie pracę nad niewyczerpalnym źródłem energii. Nikt też nie spodziewał się jak wiele ofiar pochłoną te badania. Kolejni naukowcy zaczęli zajmować się arkanotechnologią, bo tak nazwano powstającą dziedzinę nauki, popadając w obłęd. Ale udało się.

W 2030 roku powstał pierwszy Silnik Wymiarowy (Dimensional Engine, D-Engine). Ale podczas startu coś poszło nie tak. Jakaś obca forma życia pojawiła się podczas jego pracy. Zginęli kolejni ludzie. Nie powstrzymało to jednak Fundacji Ashcroft przed wypuszczeniem silnika do produkcji masowej. Powstały pierwsze pojazdy i tylko kwestią czasu było stworzenie Głowic Antygrawitacyjnych, które zrewolucjonizowałyby transport i nie tylko. Niewyczerpane źródło energii było tym, czego ludzkość potrzebowała, by jej programy kolonizacyjne mogły ruszyć. Ludzkie kolonie powstały na Ganimedesie, Kalisto, Tytanie, Marsie i oczywiście na Księżycu. Dno oceaniczne również zostało pokryte pewną ilością nowych domów. Specjalne właściwości silnika, dzięki któremu pilot "dostrajał się" do swego pojazdu spowodowały, że rozpoczęto prace nad pojazdem najbardziej zbliżonym do ludzkiej budowy ciała. Dr. Haru Akimoto, stworzył pierwszego mecha, który szybko został wdrożony do produkcji seryjnej i wspomógł powstawanie baz w kosmosie. Jednak konflikt wisiał w powietrzu.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Kraje posiadające złoża ropy oraz Chiny wystąpiły z Nowego Zjednoczenia Narodów (New United Nations), które powstało w 2015 roku dla zapewnienia ogólnego dobrobytu i swobód demokratycznych w każdym miejscu globu. Wybuchła Nowa Zimna Wojna. Mechy szybko stały się jej narzędziem. Jednak nie wszyscy byli skupieni na konflikcie. Korporacja Chrysalis została poproszona o stworzenie sieci komunikacji między koloniami w kosmosie. W rezultacie stała się kontrolerem przepływu informacji. Poza tym, korporacja odkryła księgę Breath of R'lyeh. W rezultacie opracowano Rytuał Transfiguracji, dający człowiekowi możliwość zmiany w Dhohanoida, nienaturalną bestię z innego wymiaru. Jakby tego było mało, na naszej drodze pojawili się Mi-Go zaniepokojeni wzrostem znaczenia ludzkości w kosmosie. Ich szpiedzy wykradli D-Engine - i co więcej - na podstawie materiału genetycznego ludzi opracowali Nazzadi. Rasę czarnoskórych, widzących w ciemności prawie-ludzi, którzy mieli utrzymać istnienie Mi-Go w tajemnicy i sami zająć się inwazją na Ziemię. Aby było im łatwiej, zostali obdarzeni sfałszowaną pamięcią. Mieli być zdobywcami kosmosu, podbijającymi kolejne planety. Tylko "pierwsze egzemplarze" znały prawdę. I to zgubiło Mi-Go.

W tym czasie władze w Korporacji Chrysalis przejęły Dzieci Chaosu (Childer of Chaos). Odnalezienie przez nich tesktów Fragmentów Ta'ge doprowadziło do rozłamu w organizacji i opracowanie Rytuału Świętego Zjednoczenia, pozwalające na przyzwanie symbiontu, który stawał się jednością z człowiekiem. Tagerzy (Tagers), bo tak zostali nazwani, założyli Mityczne Bractwo (Eldritch Society), które toczy potajemną wojnę z Dziećmi Chaosu.

W międzyczasie, w wyniku nowego zagrożenia uformowano wraz z Bliskim Wschodem i Chinami Nowy Rząd Ziemi. Pierwsza Wojna Arkanotechniczna wyglądała na ostatnią wojnę ludzkości. I tak by pewnie było gdyby nie fakt, że najstarsi Nazzadi spojrzeli na ludzi nie jak na swych wrogów, lecz jak na swych braci. Doprowadziło to do połączenia sił obu ras, które wspólnie zamieszkują teraz Ziemię. Nadal pozostało jednak parę oddziałów wiernych Mi-Go, które są jednak eliminowane przez samych Nazzadi. Wszystko wyglądało dobrze, do czasu, gdy rozpętało się prawidzwe piekło.

Dzieci Chaosu przyzwały samego Hastura. Mi-Go rozpoczęli inwazję, zajmując oba bieguny, Rosję i Alaskę, a oceanami zawładnął Ezoteryczny Obrządek Dagona (Esoteric Order of Dagon). Kultyści Hastura, podzieleni na dwa odłamy, prowadzą dwie różne formy walki. Łupieżczy Sztorm (Rapine Storm), przelewający się przez Azję zabija wszystko co spotka na swej drodze. Natomiast Cienie Śmierci (Death Shadows) dążą do degeneracji ludzkości, która nie jest w stanie sprostać walce na dwa fronty. Mechy przestały już wystarczać, ale wtedy pojawiły się "one". Engele. Bio-mechaniczne istoty, z którymi pilot komunikuje się bezpośrednio przez implant w mózgu. Obecnie jest rok 2085 i jak by nie patrzeć - trwa wojna. Druga Wojna Arkanotechniczna, która wybuchła podczas inwazji Mi-Go, w wyniku zagrożenia ze strony kultów stała się Wojną Eonów. Wojną, którą ludzkość przegrywa.

Tak oto przedstawia się setting CthulhuTech. Gry, która w zamyśle miała łączyć Mity Lovecrafta i Neon Genesis Evangelion. Gra była zapowiadana od 2003 roku i nagle zakoczyła wszystkich swym pojawieniem się. A że akurat szukałem czegoś z mechami? No cóż, podręcznik trafił do mnie i jestem już po przeprowadzeniu pierwszej przygody. Co więc znajdziemy w środku?

Opis świata, proces tworzenia postaci, zbrojownie, masę mechów, engele, potwory, broń, kosmologię mitów, rytuały, bestie z innych wymiarów oraz dwie przygody i parę pomysłów na kolejne. A wszystko to na prawie 300 stronach w pełnym kolorze. I do tego te "miodne", stymulujące umysł ilustracje.

Możliwe, że zadajecie sobie teraz to same pytanie, co ja na początku. Co ta gra ma do zaoferowania innego niż wielkie maszyny? Otóż gracze mogą wcielić się w pilotów mechów lub też Engeli. Mogą zagrać Tagerami, walcząc z Dhohanoidami. Można również przeprowadzić przygodę zwykłymi ludźmi, zwalczającymi kultystów w wielkich arkologiach, które stały się domem ludzkości po zrównaniu z ziemią największych miast. Bohaterowie mogą służyć w tajnych oddziałach NEG'u. Możliwości jest naprawdę całkiem sporo. Nie ma się co jednak nastawiać na "typowy" Zew Cthulhu w przyszłości. Fakt, że oddziały Hastura kroczą przez Azję, a kultyści opanowali oceany, w moim mniemaniu obdzierał by taką sesję z pewnej sfery tajemniczości. Nie zmienia to faktu, że świetnie nadaje się do przygód kryminalnych, czy też survival horrorów. Jedyne co boli, ale i cieszy jednocześnie to fakt, że parę pomysłów rozwiniętych będzie dopiero w zapowiadanych dodatkach.

Parę słów o mechanice
CthulhuTech opiera się na Framewerk'u. Jest to mechanika, która korzysta z samych k10. Rzucamy, zliczamy i sprawdzamy czy przebiliśmy ST czy nie. Od Q10 różni się jednak, "pokerowym" zliczaniem wyników przy testach. Otóż, przy normalnym rzucie wybieramy najwyższy wynik i dodajemy go do bazy, którą stanowi nasz atrybut powiązany z umiejętnością. Jeżeli natomiast uzyskamy co najmniej na dwóch kościach te same wyniki, dodajemy je do siebie i następnie do bazy. A żeby było jeszcze fajniej, gdy na minimum trzech kościach uzyskamy strita, możemy dodać je do siebie. Dla przykładu:
2,5,7,9 -> 9
2.5,7,7 -> 14
2,5,6,7 -> 18
W tą całą koncepcję rzutów świetnie wpasowują się Punkty Dramy, które pozwalają nam "doturlać" jeszcze jedną kość. Jedna kość, która pozornie beznadziejne wyniki potrafi połączyć na przykład w szereg złożony z 5 kości.

Każdą postać opisuje 6 atrybutów głównych i 5 drugorzędnych wyliczanych z tych pierwszych. Poza tym standardowo dostajemy tutaj umiejętności, wady i zalety. Mamy jeszcze Virtue i Flaw, które miały chyba w zamiarze pomóc opisać postać dwoma słowami, jednak nie posiadają żadnego odwzorowania mechanicznego, a wyglądają jak wstawione trochę na siłę.

Walka
Opiera się ona na przeciwstawnych testach ataku i uniku. Za każde 5 punktów przewagi przy ataku, dostajemy jedną dodatkową kość do obrażeń. Jeżeli przeciwnik nosi zbroję, turla odpowiednią ilością kości, a wynik odejmuje się od obrażeń i jest wpisywany w tabelkę z obrażeniami.

Tabelka ta posiada 5 poziomów, gdzie każdy poziom przyjmuje tyle obrażeń, ile wynosi Witalność. Po uzbieraniu odpowiedniej sumy na jednym, przeskakuje się o poziom wyżej. I tak zaczynamy, od nienaruszonego stanu, przez lekkie zadrapania na skórze, czy zniszczone reflektory, stopniowo przechodząc w coraz poważniejsze rany, ograniczenie mobilności, zniszczenie pancerza. Zyskujemy również kary do testów, a ponadto będąc w mechu, na przedostatnim poziomie zaczynamy dostawać obrażenia, przeskalowane jednak do naszego rozmiaru. Warto bowiem powiedzieć, że w CthulhuTech, występują trzy różne skale wytrzymałości, a co za tym idzie obrażeń. Najniżej jest Vitality, które odpowiada żyjącym istotom, takim jak ty i ja. W tej skali znajdują się również Tagerzy i Dhohanoidzi. W Integrity znajdują się mechy i Engele, oraz spora część bestii. Najwyżej mamy Hull, w której liczona jest wytrzymałość wielkich statków. Przelicznik między skalami wynosi 1 do 50, tak więc 50 obrażeń zadanych z broni przystosowanej do Vitality, zada tylko 1 punkt obrażeń w skali Integirty. I odwrotnie, jeden punkt obrażeń z broni mecha, zada aż 50 normalnemu człowiekowi. Nie trzeba chyba mówić, że przy średniej Vitality, w okolicach 10, mechy są wyjątkowo zabójcze dla ludzi. Oczywiście są bronie, które zadają takie same obrażenia w każdej skali, tak więc ludzie posiadają pewną możliwość obrony.

Maszyny wojny oraz magia
Mechów jest całkiem sporo. Mamy do dyspozycji mechy NEG'u, Nazzadi czy Engele. W roli przeciwników mechy Mi-Go czy kultystów. Nie wszystkie mechy to wielkie roboty, niektóre to tak naprawdę trzymetrowe zbroje służące do walki w miastach. Natomiast wszystkie opisane są szeregiem współczynników, jak i masą wyposażenia na pokładzie. Do tego, każdy system posiada próg wytrzymałości. Gdy nasza maszyna spadnie poniżej pewnego progu na tabelce z obrażeniami, system po prostu odmawia dalszego posłuszeństwa. Mamy tu nawet współczynniki określające czas przyśpieszania mecha do prędkości maksymalnej, jak i jego zwalnianie. Z doświadczenia jednak wiem, że bawienie się w to wszystko robi z walki prawdziwego bitewniaka, co może spodobać się lub nie. Na pewno jednak czasem może stanowić całkiem miłą odskocznię.

Zabawa w magię nie jest bezpieczna, a tym bardziej łatwa. Żeby odprawić nawet najprostszy rytuał trzeba się sporo namęczyć. Testy na niepoczytalność, uczenie się rytuału (co może trwać naprawdę długo!) z ksiąg zdobytych na czarnym rynku, który kontrolowany jest przez NEG. A i tak może się okazać że trafiliśmy na wersję cenzurowaną. Nie ma łatwo. Wpaść na którymś etapie jest całkiem prosto, za to efekty tych działań rekompensują wszystko. Oczywiście, liczba mechów, tagerów jak i pewnie rytuałów, zwiększy się w nadchodzącym Vade Mecum, kolejnym - po już ukończonym Dark Passions - dodatku do CthulhuTecha. Dostaniemy również możliwość grania psionikiem, co znowu zwiększy możliwości wybory dla graczy.

Co więc można powiedzieć o tym produkcie? CthulhuTech jest naprawdę udanym systemem. Dostajemy wspaniały setting, masę możliwości jeżeli chodzi o konstruowanie przygody, jak i po prostu ładnie wydaną książkę. I niestety mam tu na myśli tylko papier i ilustracje. Gdyż za 160zł (cena z Rebel.pl), od wydawcy powinno oczekiwać się czegoś więcej niż klejenie. Tak, wydawca do 300 stronicowego podręcznika w twardej oprawie zastosował klejenie zamiast szycia. Nie muszę, chyba mówić, że każde otwarcie podręcznika wiąże się z sporą możliwością jego uszkodzenia. Mój, w tydzień po nabyciu, był już podzielony na dwie części, a masa kartek latała luzem. Mimo to nadal twierdzę, że CthulhuTech jest świetną pozycją dla wszystkich tych, którzy szukają systemu z Przedwiecznymi, a niekoniecznie interesuje ich wieczne śledztwo.



Czytaj również

Komentarze


Vini
   
Ocena:
0
Wszelkie pytania, czy opinie na temat stylu chętnie przygarnę ;)
22-07-2008 19:18
~Adam Waśkiewicz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Trochę chaotyczna ta recenzja, miejscami korekta szwankuje, ale głównym minusem jest to, że autor miejscami pisze tak, jakby pewne kwestie były dla czytelnika oczywiste - na przykład:
"korporacja odkryła Breath of R'lyeh" - czyli co? Miejsce, księgę, osobę? Autor recenzji po lekturze podręcznika orientuje się na pewno, czym / kim jest rzeczone "Breath of R'lyeh", ale ja kompletnie nie mam pojęcia. Takoż samo z "Fragmentami Ta'ge" i paroma innymi pojęciami.
22-07-2008 19:37
Vini
   
Ocena:
0
No tak, w obu miejscach chodzi oczywiście o księgi.
22-07-2008 20:54
Deckard
   
Ocena:
+3
CthulhuTech opiera się na Framewerk'u. Jest to mechanika, która korzysta z samych k10. Rzucamy, zliczamy i sprawdzamy czy przebiliśmy ST czy nie. Od Q10 różni się jednak

Rozumiem, że Polter zrzesza najwięcej userów korzystających z q10 w Polsce (w porywach do tuzina), ale za taki fragment otrzymałbyś ode mnie big f... komentarz redaktorski z następujących powodów:

1. Z d10 korzysta chociażby odmiana FUZION, Degenesis, pewnie coś mi umknęło na tej liście - jeżeli już wymieniasz, nie sil się na tanią reklamę "Patrzcie, też znam q10!".

2. Na czym opiera się q10, iż dokonałeś przywołania? Wymień kilka uwag (poza tym, że korzysta z k10 - vide pkt 1), teraz zastanów się, dlaczego ich nie ująłeś w tekście?

3. Ostatnie zdanie - no qriozum po prostu - "ptak to taka ryba, tylko lata a ta ostatnia nie ma piór?". Z dalszego fragmentu wynika, że ta mechanika różni się wszystkim od q10 - czy to zatem jakaś nowa forma porównania przez negatyw?


Odnośnie zawartości - zdecydowana cześć recki to opis settingu - w sumie nie jest to złe, patrząc przez pryzmat przyzwyczajeń rpg commonera w naszym kraju. Problem w tym, że czytając Twój tekst nieustannie łapałem się na porównaniach z autorką: setting-walka-obrażenia-sprzęt, a tak naprawdę nic z tych kolejnych po settingu fragmentach nie wynika. Co wspiera zawartość podręcznika, co zawiera rozdział dla Referee/MG, czym gra różni się od innych tytułów spod znaku mechów (Battletech, Mechwarrior, Heavy Gear), ile Cthulhu jest w tym podręczniku?

Tekst jak na dobry początek jest znośny: 3+/6 (w porywach do 4 - zapytaj kolegów z redakcji rpg, co to oznacza ;) ), redakcja: 3 z minusem.

I na koniec - nie odbieraj tego jako atak na Twoją matkę - dostałeś feedback od byłego redaktora, który włożył ponad 2 lata w redagowanie i pisanie tekstów na tym serwisie :)
22-07-2008 21:21
~Adam Waśkiewicz

Użytkownik niezarejestrowany
    Dodatki
Ocena:
+2
I jedna jeszcze uwaga rzeczowa - pierwszym dodatkiem zapowiadanym do tego systemu nie jest "Vade Mecum", lecz "Dark Passions" - rzecz łatwa do sprawdzenia na stronie wydawcy, aż dziw, że taki byk zauważyłem dopiero przy drugim czytaniu.
22-07-2008 21:33
   
Ocena:
+1
Zgadzam się z Adamem, no może poza częścią o tych oczywistościach. Fakt faktem - Vini mógł tu napisać słówko wytłumaczenia, ale ja automatycznie założyłem, że to księgi (możliwe, że to przez to, że prowadzę ZC, a może jest to spowodowane tym, że czytałem dziś kalendarz świata CthulhuTecha przygotowując się na nadchodzącą sesję, choć nie przypominam sobie żeby i tam autorzy tłumaczyli z czym mamy doczynienia). Tak ogólnie to czytało się nie najgorzej, a z tekstu można sporo wynieść - jak na pierwszą reckę to wcale nieźle :>
22-07-2008 23:24
Vini
   
Ocena:
+2
Deckard.
Nie znam przywołanych przez Ciebie mechanik, skojarzenie z q10 wydawało mi się wyjątkowo oczywiste w chwili gdy sumujemy wyniki na kości. Kajam się, jeżeli tak to wygląda.
Zawartość podręcznika, w sensie stylu gry? No wydawało mi się, że to z tekstu jakoś wynika, znowu się kajam. Rozdział dla MG, fakt.
Adam.
Nie wiem jak to się stało. Sprawdzałem stronę trzy razy, może dlatego że nie czekam na Dark Passions i może dlatego, że teoretycznie jest już ukończona i czeka tylko na wydanie. Jak by nie było, mój błąd.
23-07-2008 09:21
vanderus
   
Ocena:
0
Deckard - jak widzę, poszukujesz po prostu innej recenzji. Zamiast przybliżenia dla laików, w kilku słowach realiów systemu - co zaprezentował Vini i co w mnie jako redaktorowi tego działu bardzo odpowiada, chciałbyś chyba profesjonalną analizę produktu. Coś takiego, jak prezentuje dział ogólny RPG - z odniesiem do licznych systemów, omówieniem porównawczym mechanik itp. itd. Rozumiem, że recenzja Twoim oczekiwaniom nie sprostała, ale muszę przyznać że nie dla wszystkich najważniejsze jest co wspiera zawartość podręcznika, czy czym gra różni się od innych tytułów spod znaku mechów.

Adam Waśkiewicz - cenne uwagi, ale muszę przyznać, że dla mnie oczywiste było, że są to księgi. W systemach cthulhowych takie nazwy zawsze mają li tylko księgi :-)
23-07-2008 10:27
Qball
   
Ocena:
0
Recenzja rzeczywiście nie powala. Swoją drogą - jest kilka błędów w samym tekście które powinni wyłapać redaktorzy.

23-07-2008 10:29
Fungus
   
Ocena:
+1
Jakby ktos chcial sie zapoznac z alternatywna (choc niespecjalnie rozna w opiniach ;-) ) recenzja, to przypominam ze kiedys recenzowalem CT na blogu ;-)

http://horror.polter.pl/Far-Mazon,blog.html?4591

PS.
W moim egzamplarzu nadal nie ma ani jednej luznej kartki - Garnek swiadkiem, bo ostatnio przegladal, a CT uzywam, nie trzymam w klimatyzowanej gablotce ;-)
23-07-2008 11:21
Qball
   
Ocena:
0
Czytałem już kiedyś Twoją reckę Fungus :)
23-07-2008 11:31
Kot
    Bardzo ciekawy system
Ocena:
+1
A recenzja też niczego sobie. Szczególnie litaniczne streszczenie wydarzeń otwerające artykuł.
23-07-2008 12:07
Furiath
   
Ocena:
0
Strasznie się zmęczyłem czytając te recenzję. Opis realiów świata był gorszy niż w bryku historii politycznej po II wojnie światowej :P

Poza wodolejstwem settingu, niewiele dowiedziałem się, co ta gra oferuje w dziedzinie horroru, grozy lub mechów? jest jakas fajna mechanika budowanie własnych mechów i upgradowania ich? Specjalne zasady dla technohorroru? Jakiś smaczki designerskie?

BTW mechanika z CthTech sprawia wrażenie niesamowitego spowalniacza i starszaka na nowych graczy - jest antyintuicyjna i cholernie matematyczna - zamiast szybkich rzutów, bawimy się w matematykę ile rzuciliśmy przy wynikach np. 6, 2, 10, 5,7 (a przecież kości same się na stole nie układają od najmniejszej do najwiekszej :P )
23-07-2008 13:25
Fungus
   
Ocena:
+4
Furiath, akurat liczenie kostek nawet jakos strasznie nie spowalnia, a szukanie streetow dodaje emocji ;-)
Duzo gorszym spowalniaczem jest fakt ze jesli mamy dwie postacie o podobnej klasie zdolnosciach ataku i obrony, maja jakas zwykla bron palna badz walcza wrecz i do tego maja zbroje, to dopoki ktos nie bedzie mial wyjatkowego sukcesu i dobrego rzutu na obrazenia przy slabym rzucie wyparowan przeciwnika to walka moze trwac ad infinitum niemal. Po pierwszy powazniejszym trafieniu jest juz z gorki, bo pojawiaja sie zwykle minusy ktore skutkuja kolejnym tafieniem, ktore w efekcie daje wieksze minusy itd.

Specjalnych zasad technohorroru nie ma. W ogole takich smaczkow mechanicznych pod konwencje nie ma jakos wiele, choc zasady obrazen i skale wytrzymalosci sa fajne. Sa zasady strachu, ale nie bardzo rozbudowane.

CT to pod wzgledem podejscia do niewymawialnych potwornosci system abrdzo pulpowy, wiec chociaz troche grozy wprowadzic nie problem to jednak nastawiony jest raczej na to zeby ta groze ostrzelac ;-)

Co do mechow to mechaniki tworzenia nie ma niestety, na szczescie wybor modeli jest spory. Modyfikowac mozna je dosyc latwo, chociaz sa to modyfikacje, a nie gruntowne zmiany. Stworzenie nowego mecha na podstawie tych ktore mamy tez nie byloby strasznym wysilkiem, ot. ustawic kilka wspolczynnikow, dobrac bron i systemy.
23-07-2008 14:40
Furiath
   
Ocena:
0
Dzięki za odpowiedź, Twoja reckę dawno temu czytałem.
23-07-2008 14:45
Vini
   
Ocena:
+1
Furiath.
Mechanika tworzenia mechów, ma być dostępna dopiero w którymś nadchodzącym dodatku. Nie za bardzo rozumiem co masz na myśli przez technohorror.
Pewnie jest właśnie tak dlatego, że nie ma o czym pisać po prostu, znowu maj mistejk.
Mechanika tylko tak wygląda, naprawdę nie jest niczym trudnym.
23-07-2008 17:05
~meryphillia

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Się czepiliście człowieka co niektórzy. :)
Ciekawa recka, fajnie że skupiająca się w dużej mierze na opisie settingu, a nie pierdołach o "cyferkach". :)
Co do samej gry, to jak dla mnie posiada dość spore pokłady grywalności, jeśli chodzi o Mistrzowanie.
Do tego jednak potrzeba także graczy, którzy nie są skażeni "Call Of Cthulhu", bowiem dla takich system ten może być prawdziwie bluźnierczy w spłycaniu Mitów do poziomu wygrzewu.
:)
24-07-2008 02:19
Aesandill
    +
Ocena:
+2
Mi odpowiada.
Recenzja nie powala, ale nie taka jej rola.

Garść informacji, (podanych moim zdaniem lekkostrawnie) przybliżających nieco system, na który badź co bądź musiał bym wydać ponad 100 zł.
Przyjemne i pożyteczne
:)
24-07-2008 19:57
kitsune
   
Ocena:
+1
W moim przypadku recka spełniła swoje zadanie, czyli zachęciła do kupna, a od pół roku waham się czy zainwestować w dla mnie dość karkołomne połączenie konwencji.

Mechanika, poza tymi pokerowymi "wstawkami", wydaje się dość prosta i łatwa do opanowania. Zastanawia mnie tylko na ile system nadaje się na długie granie, bo z opisu bym wnioskował, że po jednej, dwu kampaniach gracze mogą poczuć się znudzeni.

Pozdr
26-07-2008 15:17
Vini
   
Ocena:
0
As a result of the shift from Mongoose Publishing to Catalyst Game Labs, our release schedule has been pushed back. The Core Book and Vade Mecum will be released this year, with Dark Passions coming in either later this year or early next year and the Damnation View early next year. From there, expect a book every four months

Czyli, mimo pomyłki, miałem racje ;)
01-08-2008 08:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.