» Recenzje » World of Warships

World of Warships


wersja do druku

Walka na morzu lagów

Autor: Redakcja: Aleksandra 'yukiyuki' Cyndler

World of Warships
Niedawno swoją oficjalną premierę miał Worlds of Warships, na co z wytęsknieniem czekało wiele osób. Jednak jeśli ktoś grał w otwartą betę i potem na miesiąc lub dwa przestał interesować się grą, to teraz, powracając do niej, może poczuć się lekko zawiedziony. Niby mamy w końcu oficjalnie pełną wersję WoWS, niby jest lepiej, niby dodano flotę Radziecką i Niemiecką… ale... No właśnie, w całym tym zawirowaniu mamy nie jedno, a kilka poważnych "ale".

Balans, który nie działa

O wrażeniach z bety jak i samej mechanice gry pisaliśmy szeroko w osobnym artykule. Dlatego odniosę się do niego i faktycznych zmian jakie Wargaming już wprowadził w swym najnowszym dziele oraz tych, których zbliżającą się aktywację zdradził. Zacznijmy od kwestii najważniejszej, czyli balansu jednostek, gdyż to właśnie na tym opiera się w dużej mierze grywalność. Obecnie funkcjonuje nowy system dobierania statków, który przydziela graczy o podobnych tierach na poziomie +/-1 względem okrętu wyjściowego. Oznacza to że Jednostka T2 może walczyć na rozpiętości T1–T3, a statek z T5 w wachlarzu T3–T7, gdyż na niego nakłada się oś statków T6 i T4. W teorii to działa, ale nader często dochodzi do sytuacji, że jedna drużyna ma więcej silnych okrętów, ponieważ drużyna przeciwna dostała dwie lub trzy jednostki wysokopoziomowe, więc "dla równowagi" przydzielono jej całe stadko niskich tierów. Przeciwnik zaś operuje dobrze zbalansowaną flotą, w efekcie czego już na starcie ma przewagę, gdyż bez problemu wykończy słabsze jednostki przy minimalnych (lub czasem zerowych) stratach i potem na spokojnie zajmie się tymi potężnymi.

To wszystko przekłada się na częsty brak zgrania w drużynie. Słabsze statki chowają się za silniejszymi, jednak ich zasięg dział nie pozwala im wtedy prowadzić skutecznego ostrzału. Jednocześnie same są w zasięgu ognia wroga i jedyne, co mogą uczynić, to zygzakować, próbując uniknąć trafienia. W potyczkach na niższych tierach jest jeszcze gorzej, bo trafiamy tam nader często na nieopierzonych graczy, co sprowadza bitwę do bezmyślnego młócenia na wszystkie strony. Nie brakuje tam też zwykłego chamstwa w postaci graczy ostrzeliwujących dla zabawy własnych sojuszników. Co prawda inni szybko raportują tego typu wyskoki, jednak mam wrażenie że Wargaming nie do końca radzi sobie z tym problemem. Wielokrotnie spotykałem w bitwie osoby, które wcześniej psuły zabawę i niczego się od tamtej pory nie nauczyli. Wprowadzony niedawno patch 0.5.1. ponownie miał usprawnić mechanikę doboru zawodników. Teraz częściej spotykamy zespoły z różnicą jednego poziomu, a nie dwóch, ale czas oczekiwania na mecz znacznie się wydłużył.

Morze lagów ustępuje

Poważnym problemem, z jakim borykał się WoWS od czasu otwartej bety, były mordercze lagi. Od czasu wprowadzenia floty Radzieckiej i Niemieckiej (a raczej ich kawałka), znacznie się zwiększyły, jednak nowy patch skutecznie im zapobiegł w większości sytuacji. Nadal sporadycznie walka potrafi przerodzić się w pokaz slajdów, jednak tylko wtedy, gdy serwery są mocno obłożone aktywnymi graczami. Patch zdecydowanie poprawił wydajność całej gry i wygląda ona teraz o wiele lepiej oraz działa dużo płynniej niż na tych samych ustawieniach przed jego wprowadzeniem. Zlikwidowało to w końcu sytuację że strzelało się w puste pole lub zaryło w ląd, który wyrósł przed nami niczym fatamorgana. Niestety nowo wprowadzone mapy są w praktyce wizualnymi przeróbkami starych plansz. Co gorsza, dwie z nich – arktyczna i tropikalna – o zachodzie słońca tak biją po oczach, że zwyczajnie utrudniają celowanie. Z tego powodu czuć w chwili obecnej monotonię. Gracze od razu wiedzą, gdzie kogo się spodziewać, płyną na z góry ustalone pozycje i strzelają w ciemno w rejon, gdzie na 90% może być przeciwnik. Na wyższych poziomach zmienia się jedynie rozmiar samej mapy, ale ułożenie terenów jest nadal takie samo.

Dwie małe floty

Mocnym zawodem okazały się statki III Rzeszy i ZSRR. Rozumiem, że chciano oddać je jak najbardziej realnie, ale mimo wszystko mamy do czynienia z grą, która ma bawić. Obecnie dostępne są niemieckie krążowniki i radzieckie niszczyciele, które przy swoich japońskich i amerykańskich odpowiednikach wypadają w wielu przypadkach słabiej. Statki Kriegsmarine są w dużej mierze okrętami pomocniczymi, o cienkim lub średnim (na wyższych poziomach) pancerzu, z przeciętnym zasięgiem artylerii i od T4 wyposażonymi w wyrzutnie torped o przyzwoitym zasięgu. W rezultacie jednostkami od T1 do T4 gra się bardzo topornie i najlepiej od razu je pominąć, o ile mamy taką możliwość. Dopiero krążownik z piątego poziomu ma realne szanse w boju, choć przy USS Omaha wypada gorzej.

Nie lepiej jest z flotą ZSRR, gdzie niszczyciele mają co prawda daleki zasięg ognia, ale to torpedy są ich główną siłą. Niestety w większości mają one zasięg do 3 km i są znacznie wolniejsze od torped produkcji amerykańskiej czy japońskiej. Same statki zaś nie posiadają jakiegoś super silnego pancerza oraz żywotności, zatem często stanowią łatwy cel dla niemal każdego typu okrętu na polu bitwy. Wielka szkoda, że nie wypuszczono całych drzewek obu flot, tylko dodano ich pojedyncze linie. Zapewne w przyszłości zostaną one uzupełnione, jednak takie powolne dorzucanie statków nie zawsze musi się podobać graczom.

Okręty premium nadal nie doczekały się obiecanego wzbogacenia. Między innymi ma pojawić się ORP Błyskawica – prawdopodobnie we flocie HMS, gdyż podczas II Wojny Światowej nasze statki wchodziły w skład marynarki Anglii. Obecnie dostępne są dość drogie względem tego, co oferują, a po dziś dzień nie mamy opcji łączenia złota na koncie Wargamingu. Zatem jeśli ktoś posiada tonę zasobów premium w WoT, na nic zdadzą mu się w WoWS i nie wiadomo czy kiedykolwiek to się zmieni. Same okręty premium potrafią zdziałać sporo, jednak wydawanie 142 zł. na USS Atlanta po to, aby od razu wskoczyć na T7 i dostać lanie, jakoś nie przemawia na korzyść wydawcy. Szczególnie, że wiele statków które sami możemy odblokować, spokojnie zmiotą z powierzchni wody te, na które wydamy prawdziwe pieniądze. Oczywiście liczą się też umiejętności, jednak nawet przeciętny gracz potrafi USS Omaha posłać na dno każdy okręt premium.

Nowości od 0.5.1.

Najnowszy patch wprowadził szereg poprawek, ale także rozwinął samą grę. Po pierwsze podniesiono poziom gracza do 20 (poprzednie maksimum to 11) oraz dodano nowe systemy zdobywania nagród. Poza wyzwaniami codziennymi, które restartują się po wykonaniu w określonym przedziale czasu, doszły Misje, Wydarzenia i Wyzwania. Pierwsze są rozbudowanymi wyzwaniami będącymi rozwinięciem codziennych zadań. Mają czas, w jakim trzeba je wykonać, oraz szereg parametrów. Niektóre mogą składać się z kilku etapów, a za każdy przewidziana jest nagroda. Wydarzenia pojawiają się okazjonalnie i czas na ich realizację jest różny. Wyzwania zaś można powtarzać i póki są aktywne, dostawać związane z nimi profity. Doszło też kilka nowych osiągnięć oraz nowe miejsce na flagi w systemie dozbrajania okrętu przed bitwą. Rozgrywki rankingowe, gdzie zdobywamy osobne nagrody, są obecnie wstrzymane i nie ogłoszono jeszcze daty rozpoczęcia nowego sezonu rozgrywek. Nie wiemy też, co będą oferować poziomy gracza od 12 do 20. W końcu wprowadzono opcję wymiany raz na dobę jednej misji codziennej, co sprawia, ze nie jesteśmy zablokowani w postępie przy zadaniach związanych z nieposiadanym typem statku. Same nagrody też uległy poprawie. Możemy teraz między innymi mieć szansę na otrzymanie wolnego slotu w porcie, czasowego konta premium, złota czy modułów. Poprawiono również balans wielu jednostkom, tak aby miały większe szanse w boju, co nie zmieniło sytuacji okrętów ZSRR i III Rzeszy, nadal przegrywających w starciu z flotami Pacyfiku.

Jest dobrze, ale czegoś brak

Jak zatem obecnie wypada World of Warships? Sama gra jest bardzo udana i wciągająca. Łatwo ją opanować, mechanika papier/nożyce/kamień działa dobrze, choć widać jak na dłoni że pancerniki mocno odstają od krążowników. Z drugiej strony II Wojna Światowa udowodniła, że te statki były już technicznym przeżytkiem i nastała era lotniskowców oraz mniejszych i zwrotniejszych jednostek. Gdyby nie nadal kiepski balans dobierania graczy oraz monotonne mapy i mało zróżnicowane drzewo ZSRR i III Rzeszy, gra byłaby rewelacyjna, a tak jest dobra. Może nawet bardzo dobra, choć względem bety wcale nie oferuje tak dużo jak obiecywano. Nadal, w praktyce, nie dodano nowych map, wiele nowości jest obecnie zamrożonych, a poprawienie płynności rozgrywki to trochę za mało. Gra z pewnością będzie się rozwijać, jednak obecnie robi to zbyt wolno i w praktyce można przyjąć że otwarta beta była faktycznie premierą pełnej wersji WoWS.

Plusy:

  • historyczne oddanie parametrów statków
  • dynamiczne starcia
  • ogromna liczba okrętów
  • tryb bitew rankingowych
  • dodano jednostki niemieckie i radzieckie
  • sprawdzająca się mechanika papier/kamień/nożyce
  • brak okrętów podwodnych, które mogłyby zburzyć balans sił

Minusy:

  • monotonia na mapach
  • niepełne drzewka ZSRR i III Rzeszy
  • nadal bardzo kulejący balans doboru graczy
  • brak łączenia złota na koncie Wargaming

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: World of Warships
Producent: Wargaming
Wydawca: Wargaming
Dystrybutor polski: Wargaming
Data premiery (świat): 2015
Data premiery (Polska): 2015
Platformy: PC
Strona WWW: worldofwarships.eu/
Sugerowana cena wydawcy: free-to-play



Czytaj również

World of Warships – wrażenia z bety
Piekło na Pacyfiku czas zacząć
Wrażenia z bety World of Warships
Trafiony, zatopiony!
- recenzja
Relacja z Gamescomu 2017 Cz. II
Mocny występ Wargamingu w Kolonii

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.