» Recenzje » The Banner Saga 3

The Banner Saga 3


wersja do druku

Każda saga ma swój kres

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

The Banner Saga 3
Uciekinierzy z małej wioski Skogr kończą długą i wyczerpującą wędrówkę przez cały kontynent, docierając pod mury niezdobytej twierdzy Arberrang. Nie mogą sobie jednak pozwolić na odpoczynek, gdyż armia dredgów rozpoczyna oblężenie, a miastem co rusz wstrząsają wewnętrzne konflikty. Tymczasem jednoręki gigant Iver, władający magicznymi mocami Juno i Eyvind oraz najemnicy z Kruków zmierzają w sam środek ogarniającej cały świat Ciemności, aby powstrzymać ją raz na zawsze – lub umrzeć, próbując.

W 2012 roku studio Stoic założone przez byłych członków BioWare rozpoczęło na Kickstarterze zbiórkę pieniędzy na grę The Banner Saga. To połączenie erpega ze strategią turową, opowiadające o rozpaczliwych próbach przetrwania karawany uchodźców uciekających przed ścigającą ich armią stanowiło jednak tylko początek zapowiedzianej wówczas trylogii. Teraz, sześć lat później, otrzymujemy zwieńczenie tej epickiej historii. Czy warto było czekać?

Póki walczymy, póty żyjemy

Mechanika rozgrywki w The Banner Saga 3 niewiele nie zmieniła się zbytnio od poprzednich części – zamiast wprowadzać nowe rozwiązania twórcy skoncentrowali się raczej na doszlifowaniu znanych już graczom elementów. Dalej bitwy opierają się przede wszystkim na stopniowym zadawaniu obrażeń przeciwnikom, co jest nieco kontrintuicyjne, jako że w większości podobnych tytułów najlepszą strategią jest koncentrowanie ataków na pojedynczym celu. Odmienna filozofia pozwala jednak odróżnić dzieło Stoic Studio od konkurencji, zatem jeśli w trzeciej odsłonie komuś dalej to przeszkadza, to pozostaje mu tylko rozejrzeć się za inną grą. Jedną z nielicznych nowości jest dodanie bitew, podczas których stopniowo pojawiają się kolejne fale wrogów. Ich pokonanie pozwala na zdobycie dodatkowych przedmiotów, ale te potyczki nie wpływają na przebieg rozrywki na tyle istotnie, by stanowiły coś więcej niż drobną nowinkę.

Podobnie jak w poprzednich częściach kontrolujemy na zmianę dwie grupy bohaterów: przebywających w Arberrangu ludzi, olbrzymich varli i centaurów pod dowództwem myśliwego Rooka lub jego córki Alette (zależnie od podjętych wcześniej wyborów) oraz przemierzające Ciemność Kruki, walczące o uratowanie świata przed zbliżającą się nieuchronnie zagładą. Co ciekawe, pierwsza z nich zakończyła już swą wędrówkę z racji dotarcia do celu, w związku z czym posiadane zapasy żywności odgrywają nieco mniejsze znaczenie – zamiast tego trzeba się skupić na obronie miasta przed oblegającą je armią, co oczywiście również jest nie lada wyzwaniem. Podróż drugiej grupki bardziej przypomina to, do czego przyzwyczaiły nas już pierwsza The Banner Saga i jej kontynuacja, jako że częściej musimy podejmować decyzje w stylu gry paragrafowej, które wymiernie wpływają na stan kontrolowanych postaci oraz przebieg fabuły. Warto też wspomnieć, że choć z rozdziału na rozdział przeskakujemy między oddalającymi się od siebie oddziałami, to mimo wszystko w pewnych momentach to, jak radzi sobie jeden z nich, wywiera wpływ na sytuację pozostałych bohaterów, a tym samym na to, jaki kształt przybierze zakończenie.

Opowiedzcie mi to jeszcze raz...

Nie ulega w końcu wątpliwości, że choć grafika ponownie potrafi oczarować za sprawą ręcznie malowanych map, teł oraz projektów postaci, a system walki ponownie przypadnie do gustu każdemu, kto lubi taktyczne wyzwania, to jednak w tej serii zawsze najważniejsza była fabuła. Nie inaczej jest w przypadku finałowej odsłony trylogii. Twórcom zdecydowanie udało się przedstawić desperację odczuwaną przez protagonistów w związku z okolicznościami, w jakich się znaleźli – po raz kolejny zagrożenia czyhają na nich na każdym kroku, a konsekwencje podejmowanych decyzji są na tyle poważne, że czasami nie ma innego wyjścia, jak tylko pozwolić umrzeć bohaterom, którzy towarzyszyli nam na tej długiej drodze od samego początku. Historia opowiedziana przez Stoic Studio na przestrzeni całej trylogii jest jedną z najbardziej imponujących, jakie zdarzyło mi się doświadczyć podczas kariery gracza, a jej rozmach przywodzi na myśl skojarzenia z najlepszymi powieściami z gatunku fantasy. Nie znaczy to jednak, że finałowa odsłona nie cechuje się pewnymi fabularnymi niedociągnięciami, które ostatecznie obniżają jej ocenę.

Chociaż i poprzednie części nie były zbyt długie (ich przejście zajmowało około dziesięciu godzin), to The Banner Saga 3 okazuje się być jeszcze krótsza, przez co miejscami ciężko jest odczuć zamierzony dramatyzm rozgrywających się wokół wydarzeń. Po prostu nie ma na to czasu, bo niemal natychmiast zostajemy przeniesieni do pozostałych postaci, które również mają własne problemy i stoją przed swoimi wyzwaniami. Mimo że samo zakończenie jest przejmujące (niezależnie od tego, jakie się nam trafi), to zabrakło w nim niestety epilogu z prawdziwego zdarzenia, jak zresztą zbyt często zdarza się grom wideo. Chciałoby się na pożegnanie z bohaterami poczytać coś więcej o tym, jakie były ich dalsze losy, ale po prostu nie mamy takiej możliwości – twórcy skoncentrowali się tylko na głównych postaciach, a cała reszta znika ze sceny. Jest to dość rozczarowujące, skoro tak ciężko było utrzymać niektórych przy życiu aż do samego końca. Największe potknięcie stanowi jednak fakt, iż paradoksalnie im lepiej gracz poradził sobie z podejmowaniem kształtujących ostatni rozdział decyzji, tym jest on krótszy i mniej rozbudowany – jeśli chcemy ujrzeć wszystkie sceny i zakończenia niektórych wątków, to niezbędne staje się umyślne utrudnianie życia bohaterom, aby nie udało im się zbyt prędko osiągnąć zamierzonego celu, co jest całkowicie nietrafionym pomysłem.

Czas na pożegnanie

The Banner Saga 3 jest satysfakcjonującym ostatnim aktem historii rozpoczętej kilka lat temu, nawet jeśli nie wszystko jest w niej idealne. Podczas rozgrywki łatwo zauważyć, że ambicje studia Stoic były większe niż budżet, który udało im się zebrać, i chociaż starali się, jak mogli, to sposób zamknięcia niektórych wątków pozostawia co nieco do życzenia. Mamy tu do czynienia z najsłabszą częścią trylogii, ale na szczęście wciąż jest na tyle dobra, by jej wady nie przysłoniły w pamięci wszystkich poruszających scen i momentów, których świadkami byliśmy podczas tej długiej wędrówki wraz z bohaterami. Jeśli poszukujecie w grach przede wszystkim rozbudowanej intrygi oraz przekonująco napisanych bohaterów, to ciężko znaleźć na rynku tytuły lepsze, niż te z serii The Banner Saga – ja w każdym razie na pewno będę tęsknił za Rookiem, Alette, Iverem i pozostałymi.

Plusy:

  • poruszająca fabuła
  • świetnie wykreowana atmosfera apokalipsy
  • decyzje gracza kształtujące fabułę i zakończenie
  • oprawa wizualna

Minusy:

  • krótki czas rozgrywki
  • karanie graczy za to, że za dobrze im idzie
  • zakończenie jest niezłe, ale pozostawia niedosyt
7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: The Banner Saga 3
Producent: Stoic
Wydawca: Versus Evil
Data premiery (świat): 26 lipca 2018
Platformy: PC
Wymagania sprzętowe: 2 GB RAM; Windows 7 SP1; 8 GB wolnego miejsca na dysku twardym
Strona WWW: bannersaga.com/game/the-banner-saga...
Sugerowana cena wydawcy: 89,99 zł



Czytaj również

The Banner Saga 2
Epopeja trwa
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.