» Recenzje » TOXIKK.

TOXIKK.


wersja do druku
TOXIKK.
Wiele osób z nostalgią wspomina gry z drugiej połowy lat 90-tych. To wtedy pojawiły się tytuły, które zrewolucjonizowały wiele gatunków, w tym strzelaniny. W kafejkach internetowych zasiadywały rzesze dzieciaków i nastolatków, grając między innymi w Quake'a, Half-Life'a czy nieśmiertelnego Unreal Tournament. Każdy z tych tytułów jest nadal żywy na serwerach sieciowych. TOXIKK. miał oddać hołd powyższym legendom, oferując połączenie najlepszych elementów arenowych FPS-ów w nowej oprawie graficznej. Od stycznia na Steamie dostępna jest wczesna wersja, którą Techland wydał niedawno w Polsce w wersji pudełkowej. Czy warto wydać pieniądze na niedokończoną grę, której premiera ciągle się przesuwa i obecnie zapowiedziana jest na grudzień?

Promocja Unreal Engine 4

Wszystko wygląda tutaj pięknie – broń, mapy, pojazdy, oświetlenie. Po prostu nektar z ambrozją dla miłośników arenowych shooterów. Co ważniejsze, nie odnosimy wrażenia, że kolory rażą nas po oczach czy pozwalają stojącej w miejscu postaci wtopić się w otoczenie niczym kameleon. Niezależnie od wielkości mapy trzeba być cały czas w ruchu, bo inaczej zostaniemy poczęstowani ołowiem ze wszystkich stron jednocześnie. Areny przemyślano i solidnie zaprojektowano, więc znajdziemy na nich pełno ciasnych skrótów, szerokich uliczek, wind czy półek skalnych. Ponadto gracz posiada zdolność krótkotrwałego kamuflażu optycznego rodem z arsenału Predatora. To sprawia, że aby przetrwać walkę, trzeba być naprawdę spostrzegawczym. Starcia są dynamiczne, brutalne, a mimo to nie tak przesadnie krwawe jak na przykład w Bulletstorm. Warto też zauważyć, że całość działa bardzo płynnie, nawet przy wrzuceniu szesnastu graczy na malutką mapę, co pokazuje siłę Unreal Engine 4. Niestety na tym zalety TOXIKK. się kończą gdyż...

Wszystkiego tu jest mało

Teoretycznie można by spróbować argumentacji "Jak to mało? Przecież to Early Access, gra się ciągle rozwija". I tutaj jest pies pogrzebany. Gra się nie rozwija. Można ją kupić od stycznia za 18,99 euro na Steamie, a od 24 lipca za 49,99 zł. w wersji pudełkowej, na której widnieje naklejka Early Access. Przez te pół roku TOXIKK. nie wzbogacił się o nic, co by go faktycznie rozwijało, za to twórcy przesunęli pełną premierę na grudzień. Co oznacza to w praktyce? Reakktor Media odpowiedzialny za powstanie tytułu informuje na oficjalnej stronie, że gra jest w praktyce skończona, brakuje tylko pełnego pakietu map. Niby nic, ale gdy spojrzymy na to, co obecnie oferuje TOXIKK., to szybko zrozumiemy, że mamy do czynienia z wpuszczaniem graczy w bardzo cierniste krzaki i to bez sekatora w ręce.

Na chwilę obecną mamy dostępne cztery mapy, przy czym tylko jedną z pojazdami – samochodem, poduszkowcem i futurystycznym śmigłowcem. Gracz może też przywołać motor magnetyczny będący czymś w rodzaju deskolotki z Unreal Tournament 3. Niestety wszystkimi pojazdami steruje się bardzo topornie, a animacja ich eksplozji wygląda koszmarnie. Dwie mapy umiejscowiono w dżungli, a jedna z nich ma swój nocny odpowiednik przekonstruowany pod tryb zdobywania flagi. Całości dopełnia lokacja miejska również z alternatywną wersją. Rozgrywka odbywa się w trzech trybach – klasycznym, Capture the Flag oraz drużynowym Deathmatchu. Liczebność i zróżnicowanie dostępnego arsenału też nie imponuje. Jeśli ktoś spodziewał się takich perełek jak "spawarka" z Half-Life'a czy miotacz pił tarczowych z Unreal Tournament, to gorzko się rozczaruje. W TOXIKK. nie uświadczymy nic tak wymyślnego. Dostaniemy za to ręczną wyrzutnię rakiet, karabin snajperski, miotacz ognia, strzelbę, klasyczny karabin szturmowy z granatnikiem, karabin pulsacyjny, pistolet oraz na niektórych mapach wyrzutnię miniaturowych głowic atomowych jednorazowego użytku. Jeśli zabraknie nam amunicji do któregoś z powyższych narzędzi zagłady, pomoże podręczna piła tarczowa, prosto ze sklepu z narzędziami. Każda z pukawek ma oczywiście alternatywny tryb, ale w tym punkcie też mamy zgrzyt. Namierzanie dla rakiet okazuje się zupełnie nieprzydatne, skoro działa tylko na pojazdy, a te mamy raptem na jednej mapie. Wizjer w karabinie snajperskim też szybko staje się zbędny gdyż jego użycie wydłuża czas namierzania, a na niewielkiej przestrzeni i tak jest ciasno. Ciekawym absurdem jest karabin z podwieszanym granatnikiem, który zużywa amunicję z magazynka.

Wszystkiego jest zatem mało, rozgrywka niczym się nie wyróżnia i szybko się nudzi. Możemy dodatkowo wybrać mundur i jego kolor, rodzaj maskowania oraz napis na piersi, ale są to kosmetyczne zmiany – większość postaci na arenie wygląda tak samo. Słowem, mamy wojnę dwóch frakcji, których żołnierze noszą podobne pancerze bojowe. To wszystko sprawia, że w chwili obecnej TOXIKK. to...

Miasto duchów

Multiplayer, mimo kilkudziesięciu czynnych serwerów, zarówno oficjalnych, jak i nieoficjalnych, jest zwyczajnie pusty. Przez większą część dnia nie widać nikogo, a podczas całego weekendu nie znalazłem więcej niż czterech dostępnych graczy jednocześnie. Co prawda w Polsce gra jest w sprzedaży od niedawna, jednak to nie tłumaczy, dlaczego na serwerze europejskim nie ma ludzi, którzy przecież kupili grę. Wszak nie mamy do czynienia z gniotem czy pokraką na miarę Medal of Honor z 2010 roku. TOXIKK., chociaż ubogi, działa. Do tego działa sprawnie, nawet gdy na planszy jest ścisk. Nie umiem zatem wytłumaczyć totalnych pustek na czynnych serwerach. Być może jednak ludzie którzy zakupili swoją wersję na początku roku zwyczajnie znudzili się brakiem nowości i po kilku miesiącach grania na tych samych mapach po prostu odeszli. Na forach poświęconych grze sporo osób pyta, gdzie podziali się gracze, również głowiąc się nad zagadką opustoszałych serwerów. Dlatego społeczność, przy współpracy z deweloperami, zainicjowała akcję mającą na celu ożywienie serwerów, usprawnienie gry i sprawdzenie wydajności.

Friday Frag Fest, podczas którego na oficjalnych serwerach trwają rozgrywki we wszystkich trybach, odbywa się co piątek i w Polsce trwa od godziny 20:00 do 02:00. Co dziwne, pokrywa się on z identycznym wydarzeniem mającym miejsce w powstającym Unreal Tournament, również opartym o silnik Unreal Engine 4. Sprawia to wrażenie, jakby Reakktor Media nieudolnie wzorował się na twórcach legendy. Nie dodaje nic nowego, każe sobie płacić za produkt, który nie jest ukończony, choć wedle zapowiedzi twórców od pół roku mu do tego wiele nie brakuje, a na domiar złego pozwala grać tylko z botami, gdyż na czynnych serwerach nie ma żywego ducha. Niestety Fraiday Frag Fest okazał się porażką – podczas całego eventu w sieci znajdowało się nie więcej niż ośmiu graczy, a przez weekend było jeszcze gorzej i wieczorem można było spotkać co najwyżej pięć lub sześć osób. Na dodatek od jedynych napotkanych graczy z Polski dowiedziałem się, że zakupili grę w styczniu lub w lutym.

Ubogo na arenie

Czy TOXIKK. to zła gra? Nie umiem w tej chwili dać jasnej odpowiedzi, gdyż mamy nadal do czynienia z nieukończonym produktem. Potencjał jest gigantyczny, technicznie prawie wszystko działa, poza topornym kierowaniem pojazdami i ich mizerną animacją eksplozji, frajda z dynamicznych bitew też jest niemała, szczególnie przy pierwszym podejściu. Jednak czy warto kupić teraz grę, gdy nadal jest ona w Early Access? Zdecydowanie nie. Jeśli Reakktor Media pisze prawdę, to mamy do czynienia z niemal gotowym tytułem, a to oznacza że bardzo ubogim. Mało pojazdów, mało map, mało trybów gry i niczym nie wyróżniający się na tle konkurencji arsenał. Daje nam to bardzo ładną wydmuszkę, jednak nadal wydmuszkę, a nie dopracowany produkt. Kompletne pustki na serwerach dobitnie podkreślają, że kupując w chwili obecnej TOXIKK., będziemy mieli do dyspozycji tylko i wyłącznie walkę z botami, a te dość szybko rozpracujemy, nawet na najwyższym poziomie trudności. Nie ma też co szukać kampanii, bo takowa nie jest zapowiedziana, a okno mutatorów, czyli modyfikacji zasad, zieje pustką, oferując tylko jedną opcję.

Ciężko jest ocenić tytuł, który trafił już do sprzedaży, wygląda jak kompletna gra, a w praktyce nią nie jest. Grając w TOXIKK., miałem ciągłe wrażenie, że zrobiono mnie w balona, prezentując demo gry, która nadal powstaje i nie wiadomo czy znów nie będzie miała przesuniętej premiery. Więcej czasu spędziłem nad demem UT 2004, które oferowało ogrom możliwości i do tego było dostępne do pobrania za darmo. Tu otrzymałem kota w worku, przy czym zamiast kota znalazłem zapewnienie, że za jakiś czas go dostanę, o ile będę bardzo cierpliwy. Dlatego radzę dobrze się zastanowić, nim sięgniecie teraz po TOXIKK., bo mogą się to okazać pieniądze wyrzucone w błoto. Lepiej poczekać do grudnia i pełnej premiery. Być może wtedy warto będzie na poważnie zainteresować się tym tytułem.

Plusy

  • świetna prezentacja możliwości Unreal Engine 4
  • wielki, nadal uśpiony, potencjał, który łatwo można wydobyć
  • z początku daje masę frajdy w walce z botami...

Minusy

  • ... i tylko nimi bo serwery zieją pustką
  • walka z botami dość szybko staje się rutynowa
  • wszystkiego tu jest mało
  • oklepany i mało zróżnicowany arsenał
  • koszmarne sterowanie pojazdami
  • wrażenie, że kupiło się demo większej gry
  • od pół roku brak nowości

Od szefa działu

TOXIKK. wciąż znajduje się w programie Early Access, a premiera jego finalnej wersji jest zapowiedziana na grudzień. Przeważnie nie publikujemy pełnych recenzji tytułów znajdujących się na takim etapie. Wydawnictwo Techland zdecydowało się jednak na wydanie TOXIKK.-a w pudełkowej linii Stalowa Seria, do której trafiają produkcje ukończone, kompletne i warte polecenia. Dlatego uznałem, że obowiązkiem redakcji jest potraktowanie go tak, jak każdej innej wydanej gry, i ocenienie, na ile jest warty pieniędzy naszych czytelników.

Jan 'gower' Popieluch

2.5
Ocena recenzenta
2.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: TOXIKK.
Seria wydawnicza: Stalowa Seria
Producent: Reakktor Media
Wydawca: Reakktor Media
Dystrybutor polski: Techland
Data premiery (świat): grudzień 2015
Data premiery (Polska): 20 lipca 2015
Platformy: PC
Strona WWW: toxikk.com/
Sugerowana cena wydawcy: 49,90 zł.

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.