» Artykuły » Publicystyka » Relacja z Gamescomu 2018 Cz. I

Relacja z Gamescomu 2018 Cz. I


wersja do druku
Relacja z Gamescomu 2018 Cz. I
Gamescom to największa impreza poświęcona elektronicznej rozrywce w Europie. W tym roku odbyła się już dziesiąta edycja targów, która gościła w idealnym dla imprezy tego formatu kompleksie Koelnmesse w Kolonii. Przez kilka dni stał się on centrum świata twórców gier, którzy prezentowali swoje najnowsze dzieła.

To już prawie tradycja, że bilety na Gamescom wyprzedają się na całe tygodnie przed rozpoczęciem imprezy. Nie inaczej było w tym roku. Impreza trwała od 21 do 25 sierpnia (z pierwszym dniem przeznaczonym specjalnie dla mediów), ale już na dwa miesiące przed imprezą niemożliwe było kupienie biletów na ostatni dzień imprezy.

Tak ogromne zainteresowanie jest zasługą starań organizatorów, by pomimo dziesięciu lat na karku impreza stale się rozwijała. Według informacji dostępnych już po zakończeniu targów Kolonię odwiedziło ponad 370 tysięcy osób zainteresowanych ponad tysiącem wystawionych firm z ponad 50 państw. Liczby nie rosną już w tak dynamicznym tempie jak to było kilka lat temu, ale też ciężko wyobrazić sobie, by jeszcze więcej osób mogło odwiedzać targi przy zachowaniu odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa uczestników i wystawców.

Fot. Michał Goszczyński

Preludium Gamescomu

Zanim na dobre rozpoczął się Gamescom, deweloperzy, przedstawiciele wydawców i firm związanych z elektroniczną rozrywką spotkali się na dwudniowej konferencji poświęconej zawiłościom procesu tworzenia gier. Tegoroczna edycja Devcomu jest dopiero drugą, jaką zorganizowano zamiast GDC Europe. W tym roku widać było spory krok naprzód – Pojawili się goście naprawdę dużego formatu, a prezentacje i prelekcje prowadzone (czasem równolegle) na siedmiu scenach przyciągnęły wielu zainteresowanych.

Konferencję otwierała prezentacja Cory’ego Barloga – dyrektora kreatywnego studia Santa Monica należącego do Sony. Przedstawił bardzo szczerze drogę, jaką kierowany przez niego zespół przeszedł od pomysłu do stworzenia jednego z największych hitów roku – God of War. Opowiedział o większości najważniejszych momentów w tworzeniu tego tytułu, pomysłach, jakie były wdrażane w czasie produkcji, oraz problemach, które napotkał kierując dużym zespołem. Wszystko to przy praktycznie pełnej sali.

Fot. Michał Goszczyński

Co ciekawe, prezentacja Barloga została poprzedzona występem chóru złożonego z wolontariuszy pracujących przy organizacji devcomu, którzy wykonali między innymi motyw przewodni z The Elder Scrolls V: Skyrim. Dla osób zainteresowanych tworzeniem gier, a niemających funduszy, by wyłożyć minimum 130 euro (tyle kosztował bilet studencki), wolontariat na Devcomie może być doskonałą okazją do poznania branży i nauki elementów pracy twórcy gier, a nawet skorzystania z ofert pracy w firmach goszczących na konferencji.

Poza prezentacją Cory’ego Barloga zainteresowani mogli uczestniczyć w wykładach Jana-Barta van Beeka, dyrektora artystycznego Guerrilla Games pracującego przy Horizon Zero Dawn, czy Ethana Evansa, wiceprezesa platformy streamingowej Twitch, który przekonywał jak streamowanie zmienia rynek gier. Poza wykładami ogólnymi można było uczestniczyć w kilkudziesięciu podzielonych tematycznie prelekcjach i panelach dyskusyjnych, na których zainteresowani mogli dowiedzieć się, jak stworzyć idealną prezentację swojej gry, czy jak tworzyć zespół zróżnicowany pod względem kultury, płci czy kompetencji społecznych.

Niewykorzystany concept art God of War / fot. Michał Goszczyński

Konferencji towarzyszyła część expo, gdzie niektóre z firm prezentowały swoje rozwiązania technologiczne (Twitch lub Crytek ze swoim Cryengine) lub zachęcały do nawiązania współpracy aspirujących twórców. Rząd Landu, w którym leży Kolonia, pomógł sfinansować strefę indie, na której okazje do zaprezentowania swoich osiągnięć miało kilkanaście zespołów przygotowujących gry niezależne.

W trakcie Devcomu pojawiło się wiele polskich akcentów. Wśród zaproszonych gości byli przedstawiciele Techlandu i The Farm 51, a w trakcie konferencji ogłoszono również powstanie nowej nagrody środowiska elektronicznej rozgrywki – Central & Eastern European Game Awards (CEEGA), która będzie zwyczajowo przyznawana w czasie Poznań Game Arena / Game Industry Conference w Poznaniu. Pierwsza edycja nagród została rozdana już 13 października tego roku.

Na Devcomie nie zobaczymy najnowszych gier czy akcesoriów, ale osoby zainteresowane pracą w branży powinny zainteresować się tym wydarzeniem w kolejnych latach. Tegoroczna edycja daje spore nadzieje na to, że Devcom osiągnie poziom GDC Europe i dobrze wykorzysta potencjał, jaki gromadzi się wokół Gamescomu.

Polskie hity na Gamescomie

Cyberpunk 2077

Najnowszy tytuł CD Projektu RED był zdecydowanie jednym z mocniejszych punktów tegorocznego Gamescomu. Prawie każdy z blisko godzinnych slotów przeznaczonych dla prasy był przepełniony, a ludzie siedzieli na podłodze, by zobaczyć na żywo rozgrywkę z Cyberpunka 2077 w bardzo wczesnej wersji. Podczas prezentacji dziennikarze mieli w kilku momentach wpływ na decyzje podejmowane przez sterującego postacią pracownika CDPR, dzięki czemu kilka elementów różniło się od wypuszczonego bezpośrednio po imprezie 48 minutowego filmiku.

W "naszej" prezentacji bohaterem był mężczyzna, co zapewne w finalnym dziele twórców serii Wiedźmin, będzie miało pewien wpływ na rozgrywkę. W tym krótkim demie jednak ciężko było doszukać się takich elementów. Rzuciła się w oczy dość mocna zmiana klimatu względem opublikowanego na E3 zwiastuna. Jasne, neonowe kolory były przez większą część rozgrywki zastąpione bardziej mrocznym klimatem, trochę lepiej oddającym ten znany weteranom papierowego erpega. Mimo wszystko nadal jest chyba zbyt kolorowo jak na to, co znamy z kart podręczników do Cyberpunka 2020.

Cyberpunk 2077 będzie grą FPS RPG, tak że nie dziwią duże podobieństwa do Fallouta 4, który również jest przedstawicielem tego gatunku. Obserwując niektóre sceny, można było nawet odnieść wrażenie, że jest to kolejny Fallout. Widać jednak cały szereg dopracowanych elementów, co do których trzeba mieć nadzieję, że znajdą się w podobnej formie w finalnej wersji gry. Mamy więc szeroki wybór uzbrojenia bazującego na współpracy z cyberwszczepami – karabiny z samonaprowadzającymi pociskami albo strzelby, które pozwalają nam na chwilę poznać pozycję wroga za ścianą i trafić go, ignorując tę przeszkodę. Wygląda też na to, że istotnym elementem rozgrywki będzie korzystanie z pojazdów – mogliśmy obejrzeć pościg po ulicach Night City, w czasie którego gracz musiał wyeliminować zagrożenie ze strony przestępców, którym wcześniej nadepnął na odcisk.

Materiały prasowe

Większa część dema to jednak rozwiązanie misji zdobycia robota bojowego przechwyconego przez jeden z gangów Night City. Twórcy podkreślali wiele równoległych dróg, jakimi do celu może podążać gracz, już od momentu zbierania informacji na temat misji, poprzez jej przebieg, aż do finalnego rozwiązania. Opcje dialogowe i w następstwie nasze czyny mogły doprowadzić do przynajmniej kilku, jeśli nie kilkunastu różnych opcji przejścia tej jednej misji. Ciężko uwierzyć, że w przypadku każdego z zadań wybór będzie aż tak rozbudowany (w innym wypadku może się okazać, że tytuł jest równocześnie zapowiedzią daty wydania), ale nawet tylko w części zadań będzie na pewno ulubionym motywem wielbicieli gier RPG.

Same starcia przypominały bardziej rasowe FPS niż RPG. Nie musieliśmy się więc przejmować pakietami medycznymi, bo zdrowie regenerowało nam się samo. Trzeba się było za to skupiać na tym, czy wystarczy amunicji do wyeliminowania wszystkich przeciwników. Niektóre walki sprawiały wrażenie mocno skryptowanych, ale przynajmniej z perspektywy krótkiego dema nie wypadały źle.

Materiały prasowe

Cała prezentacja miała na celu pokazanie gry z jak najlepszej strony i wydaje się, że cel został w pełni osiągnięty. Widać wyraźnie inspiracje twórców, ale i miejsca, gdzie ich inwencja wybijała się na pierwszy plan. Fanom Cyberpunka 2020 może nie do końca odpowiadać zaprezentowana przez CD Projekt RED wizja świata., jednak jeśli wszystkie jego elementy będą zbudowane z taką precyzją jak te, które zaprezentowano na Gamescomie, to nie ma się co obawiać o nudne tło naszej rozgrywki. Data premiery jest jeszcze nieznana, ale z pewnością jest na co czekać.

Dying Light 2

Drugim z najgorętszych polskich kąsków z Gamescomu było najnowsze dzieło Techlandu – Dying Light 2. Bazując na sukcesie pierwszej części Dying Light z 2015 roku, twórcy zaprezentowali najważniejsze zmiany i rozwiązania, jakie znajdą się w kolejnej odsłonie cyklu. W zaprezentowanej rozgrywce najważniejsze wydaje się wprowadzenie istotnych elementów związanych ze współpracą z frakcjami działającymi w mieście wypełnionym zainfekowanymi.

Zaprezentowano jedną z misji, którą możemy wykonać na wiele sposobów, a od wybranej drogi zależy, jak rozwiną się niektóre elementy otoczenia, które mogą ułatwić lub utrudnić rozgrywkę. Frakcja Peacekeeperów zleca nam dowiedzenie się, co spotkało ich emisariuszy wysłanych do wieży ciśnień, która potencjalnie może zaopatrywać w wodę znaczną część okolicy. Na początku czeka nas dość długa wspinaczka będąca przykładem jednej z nowości w DL2 – zagadki parkour. Musimy dotrzeć do celu w ograniczonej liczbę skoków i ruchów parkourowych, które zmniejszają naszą staminę. Tylko właściwe wykorzystanie elementów otoczenia umożliwi przejście danego etapu bez wyczerpania wytrzymałości, co oczywiście skutkowałoby upadkiem. Po udanej wspinaczce dowiadujemy się, że emisariusz Peacekkeperów został zamordowany przez dwóch bandytów okupujących wieżę. W tym momencie możemy wybrać, czy chcemy go pomścić, czy wolimy się sprzymierzyć z bandytami. Pierwsza opcja da nam darmową wodę, służącą do odzyskiwania zdrowia, oraz nowe metody poruszania się w okolicy. Druga – dochód ze sprzedaży wody oraz dostęp do czarnego rynku. Każde z rozwiązań ma też swoje minusy – gracz musi poważnie zastanowić się nad długofalowymi efektami swoich działań.

Technicznie gra zapowiada się naprawdę dobrze – grafika jest dostosowana do najnowszych standardów. Twórcy chwalili się zbudowanym od zera systemem parkouru, który był jednym z głównych elementów pierwszej części gry, a teraz – zdecydowanie ulepszony, uzupełniony o nowe elementy i animacje – ma być podstawą kolejnej części.

Niewiele można było niestety dowiedzieć się na temat fabuły gry (poza elementami dotyczącymi frakcji), a szkoda, gdyż obecność wśród scenarzystów Chrisa Avellone (znanego z Icewind Dale'a czy Fallouta 2) zapowiada bardzo dopracowany pod tym względem tytuł i wzbudza dużą ciekawość. Jest to jednak kolejna gra z Polski, na którą czekać będzie duża grupa osób ze świata i dobra pozycja na Gamescomie z pewnością ułatwi Techlandowi dotarcie do szerokiej publiczności.

Bardzo cieszy, że polskie gry są obecne na międzynarodowych imprezach, a twórcy nie zwalniają tempa z prezentacją swoich najnowszych dzieł. Jeszcze kilka lat temu firmy z Polski mogły liczyć na niewielkie stoiska w halach, które nie były aż tak popularne. Dziś zajmują miejsce razem z największymi producentami gier na świecie, i pokazują produkty który przyciągną milionową publiczność. Byle tak dalej!

Polskie gry to jednak jedynie ułamek tego, co można było podziwiać na Gamescom. O grach innych producentów można będzie poczytać w następnej części relacji.




Czytaj również

Relacja z Gamescomu 2017 Cz. IV
Wysyp polskich gier
Relacja z Gamescomu 2017 Cz. III
Wirtualna i sprzętowa rzeczywistość na targach
Relacja z Gamescomu 2017 Cz. II
Mocny występ Wargamingu w Kolonii
Relacja z Gamescomu 2017 Cz. I
Europejskie święto elektronicznej rozrywki
Relacja z GamesComu 2013 cz. I
Wszystkie gry jadą do Kolonii

Komentarze


Alex2306
   
Ocena:
0

Pojechać na Gamescom - prawdziwe marzenie każdego gracza. Szkoda, że tylko nieco kosztowne.

09-11-2018 08:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.