» Artykuły » Publicystyka » Relacja z Digital Dragons 2016

Relacja z Digital Dragons 2016


wersja do druku

Oj, działo się w Krakowie

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Relacja z Digital Dragons 2016
Piąta edycja krakowskich targów przyciągnęła około 1300 uczestników z 30 krajów. W ciągu dwóch dni na kilku halach odbyło się aż 71 prelekcji i wykładów, na które złożyło się aż 3200 godzin. To pokazuje, że Polska nie tylko istnieje, ale również jest coraz bardziej widoczna na mapie światowego gamedevu, i że mamy z czego być dumni.

Digital Dragons 2016, odbywające się w dniach 16–17 maja, odniosło w tym roku ogromny sukces. Nie było Was na miejscu? Spokojnie – możecie sobie to częściowo zrekompensować tym, że w sieci pojawią się niedługo nagrania z wykładów. A w końcu Kraków odwiedzili prawdziwi weterani branży – Chris Avellone (Fallout 2), John Romero (Doom), Feargus Urquhart (Fallout 1 i 2) i David Brevik (Diablo), którzy dzielili się z słuchaczami swoją wiedzą i doświadczeniem. To pokazuje, że Polska nie tylko istnieje, ale również jest coraz bardziej widoczna na mapie światowego gamedevu, i myślę, że mamy z czego być dumni.

Prelekcja Johna Romero, źródło: Digital Dragons

Do wyboru, do koloru

Najwięcej czasu spędziłam w części Indie Showcase, gdzie niezależni twórcy przygotowali swoje stoiska z grami niezależnymi. Ogromnie żałuję, że nie miałam szansy przetestować wszystkiego, a było na co popatrzeć. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie Bound tworzone na PlayStation 4 przez polskie studio Plastic wraz z amerykańskim zespołem Santa Monica. Piękne, płynne, z dynamiczną kamerą i nietuzinkową oprawą audiowizualną... Z pewnością jest to tytuł, na którym warto zawiesić oko.

Na Indie Showcase można było też znaleźć stoisko warszawskiego House of Fables; jeden z ich projektów zwraca szczególną uwagę nowatorskim podejście do konwencji gatunku HOPA (Hidden Object Puzzle Adventure). Jest to druga odsłona przygodówki Eventide, która nawiązuje do słowiańskich klimatów. Pan Tvardovsky kradnie mieszkańcom wsi dusze, które następnie więzi w lustrze – a wszystko z powodu chęci wskrzeszania zmarłych. Wyjątkowe jest to, że w trakcie rozgrywki będziemy stawali przed wyborami moralnymi, co gwarantuje sporą nieliniowość i ciekawie może wpływać na nasze odczucia płynące z gry.

Nie krócej zawiesiłam także oko na Seven od IMGN.PRO i Fool's Theory. To projekt od twórców Kholata i Wiedźmina 3, co już samo w sobie nastawia optymistycznie, a po osobistym przetestowaniu mogę potwierdzić, że jest na co czekać. Nie dość, że gra prezentuje się ładnie – wykorzystano nieco Borderlandsową, komiksową stylizację – to jeszcze twórcy mają bardzo ciekawe spojrzenie. Tworzą bowiem izometrycznego RPG-a, w którym możemy się poruszać również w pionie, wprowadzając tym samym do rozgrywki pewną wielopoziomowość. Ciężko póki co powiedzieć, czy to rozwiązanie sprawdzi się się w stu procentach, ale jak na fazę pre-alpha jest naprawdę nieźle.

Bardzo intrygująco zapowiada się też Runetale; to humorystyczna gra taktyczna łącząca ze sobą gatunki roguelike i hack'n'slash, w której sterujemy grupą bardzo charakterystycznych i ciekawie zaprojektowanych indywiduów. Na przykład rudobrodym rycerzem, który co prawda ma na sobie pancerz, ale o spodniach zapomniał – dlatego biega w przypominających pidżamę majtkach. Wizualnie Runetale prezentuje się naprawdę przyjemnie i zaskakująco ładnie, a choć to dopiero wczesna faza produkcji, już teraz widać, że starcia będą dynamiczne; to właśnie jeden z głównych celów ekipy z Solid9 Studio.

A co poza tym? Mnóstwo. Tak wiele, że robienie selekcji autentycznie sprawia mi przykrość, bo w sumie w strefie niezależnej zaprezentowano aż 60 gier. Było wszystko – od groteskowo-psychodelicznego Party Hard czy ostro pokręconego Laser Kitty Pow Pow, po ambitne i dojrzałe 911 Operator, w którym wcielamy się w pracownika linii alarmowej i wybierając odpowiednie ścieżki dialogowe, jesteśmy w stanie komuś uratować życie. Albo i nie – wszystko zależy od naszych wyborów. Projekt został doceniony i ostatecznie zdobył pierwsze, w pełni zasłużone miejsce jako najlepsza gra pokazana w ramach Indie Showcase. Oprócz tego twórcy z Jutsu Games zgarnęli 10 tysięcy złotych ufundowane przez Urząd Miasta Krakowa i Oculus Rifta od 11 bit studios, sponsora Indie Showcase. Drugie miejsce zdobyło natomiast Vile Monarch wraz z Crush Your Enemies, a trzecie – Book of Demons od Thing Trunk. Z kolei w kategorii Community Vote wygrało Out of Reach autorstwa Space Boat Studios.

Podróż w kosmos

W Krakowie nie zabrakło też VR-owych atrakcji. Anshar Studios przywiozło ze sobą Detached i grono szczęśliwców mogło je sprawdzić w akcji. Podobnym do niego tytułem jest ADR1FT, które również wykorzystuje wirtualną rzeczywistość, aby przenieść gracza do kosmicznej przestrzeni. Klimaty znane z filmu Grawitacja są tu mocno odczuwalne. Ale nie tylko o piękne widoki chodzi – Detached to gra nastawiona przede wszystkim na rozgrywkę sieciową. Już teraz widać, że rywalizacja z przeciwnikiem daje dużo frajdy, ale na razie jeszcze za wcześnie, żeby powiedzieć coś więcej. Na pewno pod względem sterowania wiele rzeczy należy jeszcze usprawnić. Nieco uciążliwy był system strzelania, który uniemożliwiał dynamiczną wymianę ognia ze względu na długi cooldown. A dodatkowo wymierzenie w przeciwnika dryfującego w kosmicznej próżni to nie lada wyzwanie. Spędzenie 30 minut przy grze to za mało, żeby coś pewnego na jej temat powiedzieć, ale Detached na pewno warto mieć na oku.

Przybyli, zobaczyli, zwyciężyli

Nie można zapomnieć o ceremonii Digital Dragons Awards. Chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że najwięcej nagród (4 statuetki) zgarnął Wiedźmin 3: Dziki Gon – Najlepsza polska gra, Najlepsza polska grafika, Najlepsze polskie udźwiękowienie oraz Najlepszy polski game design.

A tak się prezentowali pozostali zwycięzcy:

  • Najlepsza polska gra mobilna — This War of Mine (11 bit studios),

  • Najlepsza gra zagraniczna — Life is Strange (Dontnod Entertainment),

  • Małopolska nagroda gier — Bloober Team,

  • Szczególne zasługi dla polskiej branży gier — Michał Madej (Ubisoft/CD Projekt RED).

Przed wejściem do Starej Zajezdni stał też namiot Techlandu, który jest jednym z głównych partnerów Digital Dragons. Można było tam chwilkę odsapnąć, napić się albo... porozmawiać o ewentualnej rekrutacji, bo twórcy Dying Light i Dead Island szukają teraz nowych rąk do pracy. Pracują bowiem nad dwoma nieujawnionymi jeszcze tytułami AAA, spośród których jedno jest zupełnie nowym IP, co ogłosił podczas konferencji szef Techlandu, Paweł Marchewka. Budżet obu produkcji wynosi około 77 milionów dolarów, a na rynku pojawią się w ciągu dwóch czy trzech lat. Nie wiem jak wy, ale ja jestem mocno zaintrygowana, zwłaszcza że jedna z gier – właśnie ta, która ma być nową marką – będzie sandboxem w klimatach fantasy z elementami erpegowymi. A co do drugiego tytułu... kto wie, może powstaje Dying Light 2? To byłoby całkiem prawdopodobne.

Digital Dragons to impreza, którą z pewnością warto sobie zaznaczyć w kalendarzu, chociaż trzeba pamiętać, że bilety nie są tanie. Od 15 kwietnia trzeba było zapłacić odpowiednio 699 zł (Dev Pass) i 999 zł (Business Pass). Krakowskie wydarzenie z roku na rok nabiera coraz większego znaczenia i myślę, że mamy powody do radości, że tego typu konferencja jest organizowana właśnie w Polsce.

-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: Digital Dragons 2016
Od: 2016-05-16
Do: 2016-05-17
Miasto: Kraków
Cena: 699 zł / 999 zł
Strona WWW: digitaldragons.pl/
Typ konwentu: growy



Czytaj również

Digital Dragons 2013
Ni pisklę, ni bestia
- recenzja

Komentarze Obserwuj


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.