» Recenzje » Overwatch

Overwatch


wersja do druku

Światu potrzebni są bohaterowie

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Overwatch
Jesteśmy świadkami narodzin nowego gatunku gier: hero shootera, łączącego elementy znane z Team Fortress 2 oraz strategii MOBA – rozgrywkę wieloosobową, nacisk na współpracę między członkami drużyny oraz plejadę barwnych bohaterów różniących się między sobą umiejętnościami i rolami. Battleborn, Paragon, Gigantic, Battlecry – w ciągu jednego tylko roku na rynek trafi kilka różnych tytułów próbujących podbić serca graczy. Obawiam się jednak, że ich starania są z góry skazane na niepowodzenie – Overwatch jest już w sprzedaży i nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek był w stanie strącić go z tronu.

Najnowsze dzieło Blizzarda to już nie tyle gra, co masowy fenomen – Overwatch był na ustach graczy na długie miesiące przed premierą, każdy nowy zwiastun wywoływał ożywione dyskusje, serwisy internetowe poświęcone growej tematyce przez ostatni miesiąc zostały zdominowane wieściami o zmianach dotykających rozgrywkę i planach twórców na przyszłość. Liczba tworzonych przez fanów grafik, filmików i przeróbek jest większa, niż jakiejkolwiek innej gry wydanej w ciągu ostatnich lat, a same tylko kwestie wygłaszane przez postacie doprowadziły do narodzin kilku nowych memów. Wszystko to razem sprawia, że Overwatch zyskuje rangę Wydarzenia przez duże W w komputerowym światku – czegoś, co po prostu trzeba doświadczyć, by pozostać na bieżąco z popkulturowymi trendami. Pośród całego zamieszana można chwilami zapomnieć, iż twór studia Blizzard to mimo wszystko zaledwie sieciowa strzelanka, a na dodatek – dość uboga w opcje.

Żołnierz, Żniwiarz, Roboty i Goryl

Do gier MOBA przybliża Overwatcha szeroki wachlarz dostępnych postaci – znacznie mniejszy niż w przypadku Doty 2 i League of Legends, jednak zdecydowanie większy niż w innych grach akcji. Na starcie otrzymujemy 21 bohaterów i bohaterek różniących się uzbrojeniem, wytrzymałością, mobilnością oraz możliwymi do wykorzystania podczas starć umiejętnościami. W przeciwieństwie do wyżej wymienionych tytułów, wszystkie postacie są dostępne już na starcie i nie ma potrzeby odblokowywania nowych. Blizzard zrezygnował z wprowadzenia mechanizmów rozgrywki uaktywnianych poprzez progres i liczbę spędzonych przy grze godzin – celem jest tu zwykła zabawa i wygrywanie kolejnych meczów, doświadczenie i stopniowo wzrastający poziom konta nie mają żadnego znaczenia, a odblokowywane co jakiś czas pudła z ekwipunkiem zawierają wyłącznie ozdobniki, takie jak nowe tekstury nakładane na bohaterów, ikony, dźwięki i animacje. Jeśli gracie, by osiągnąć dany cel czy nabić odpowiednio wysoki poziom, Overwatch może was rozczarować.

Postacie podzielone zostały według pełnionej roli na Ofensywne (kruche, lecz zadające wysokie obrażenia), Defensywne (atakujące z bezpiecznych pozycji), Tanki (skupiające na sobie ogień przeciwników) oraz Wsparcie (koncentrujące się na leczeniu i wspieraniu towarzyszy). Oprócz unikalnych dla każdego umiejętności, takich jak tworzenie wieżyczek obronnych, teleportacja, przyciągniecie do siebie schwytanych wrogów czy postawienie ściany lodu, każdy z bohaterów poprzez atakowanie rywali lub wspieranie kompanów nabija licznik, który po dojściu do 100% umożliwia wykorzystanie zdolności ostatecznych (dobrze znanych graczom MOBA "ultów"), które użyte w odpowiednim momencie są w stanie zmienić przebieg bitwy. Każdy bohater wyróżnia się wyglądem, umiejętnościami, odgrywaną rolą oraz sposobem gry, co zdecydowanie zasługuje na pochwałę, chociaż w kreacji niektórych z nich widać wyraźną inspirację Team Fortress 2. Znalezienie swoich ulubieńców jest bardzo proste i chociaż można kontrolować na zmianę każdego, to lepiej jednak ograniczyć się do kilku najbardziej pasujących do nas stylem.

Przerost formy nad treścią

Oczywiście nie ma tu tradycyjnego trybu rozgrywki dla pojedynczego gracza, wszystko skupia się wokół multiplayera – zdziwienie może jednak wzbudzić niewielka liczba opcji z nim związanych. Do naszej dyspozycji oddano szybką rozgrywkę, trening (podczas którego możemy zmierzyć się z AI lub po prostu przetestować daną postać na strzelnicy), mecze rankingowe, tryb rotacyjny (którego zasady zmieniają się raz w tygodniu) i to by było na tyle. Niewielka różnorodność występuje też w celach, poprzez których spełnienie wygrywamy spotkania – należy utrzymać kontrolę nad punktem przez określony czas, zdobyć lub obronić strategiczne pozycje na mapie bądź przepchać wóz z punktu A do B. Jak widać, pod tym względem Overwatch jest dość ubogi w porównaniu do innych shooterów, co na całe szczęście nie przeszkadza zbytnio podczas rozgrywki.

Najważniejsza pozostaje grywalność, a tej mamy tu pod dostatkiem. Oprócz wspomnianych wyżej barwnych bohaterów każda z map również charakteryzuje się własną "osobowością" oraz jest ich wystarczająco wiele, by żadna z nich nie zdążyła się zbyt prędko znudzić. Co więcej, w przyszłości mają być dodawane nowe postacie oraz plansze, a jako że twórcy udowodnili już w pozostałych tytułach, że wspierają swoje gry przez całe lata, to zasługują na pokaźny kredyt zaufania. Mecze bardzo rzadko trwają dłużej niż 10 minut, a często kończą się wcześniej, dzięki czemu Overwatch powinien przypaść do gustu wszystkim graczom pozbawionym dużej ilości czasu – nawet jeśli mamy tylko 15 minut przed planowanym wyjściem z domu, można przez chwilkę pograć i coś osiągnąć. Swoją rolę odgrywa także charakterystyczny dla Blizzarda szlif: Overwatch wygląda świetnie, brzmi świetnie, a usterki techniczne przytrafiają się niezwykle rzadko. Gra jest najzwyczajniej w świecie dopracowana, co w epoce katastrofalnych startów Arkham Knighta i XCOM-a 2 zdarza się coraz rzadziej.

Skrzynki dziegciu w beczce miodu

Grafika jest co najmniej ładna, ale nie należy liczyć na fajerwerki – to w końcu strzelanka internetowa, a w takich grach najbardziej liczy się płynność rozgrywki, zatem postawiono na przykucie uwagi nie super szczegółowymi teksturami, a kreskówkową estetyką, która podobnie jak w Team Fortress 2, prezentuje się bardzo dobrze. Co więcej, Overwatch działa płynnie nawet na starszych komputerach, które pozwalają na wyciśnięcie na średnich detalach około 40 klatek na sekundę. Na pochwałę zasługuje też oprawa dźwiękowa, której wszystkie składniki prezentują równy, wysoki poziom – muzyka wpada w ucho, odgłosy broni brzmią odpowiednio soczyście, a komunikaty wygłaszane przez postacie doskonale pasują do ich archetypów. Warto dokładnie wsłuchiwać się w odgłosy bitwy, ponieważ każdy z bohaterów zapowiada użycie swoich zdolności ostatecznych w charakterystyczny sposób, dzięki czemu przy odrobinie uwagi i refleksu można uniknąć miażdżącego ciosu i przeprowadzić kontratak.

Na zakończenie należy wspomnieć o najbardziej kontrowersyjnym elemencie gry, czyli wspomnianych już skrzyniach z ekwipunkiem – co poziom otrzymujemy jedną z nich, a każda zawiera 4 losowe przedmioty, które jednak nie mają żadnego wpływu na siłę postaci lub statystyki i są wyłącznie ozdobnikami. Problem w tym, iż około 90% zdobywanych nagród to nic nie warte śmieci, a to, czy zdobędziemy złoto, za które możemy kupić wybraną "skórkę" dla postaci, zależy wyłącznie od szczęścia. Zdesperowani gracze nie mają nawet możliwości bezpośredniego kupna za realne pieniądze wybranej rzeczy, jedynym rozwiązaniem jest kupno kolejnych skrzynek i liczenie na pomyślność losu. Z jednej strony, nagrody można kompletnie zignorować, skoro nie mają przełożenia na rozgrywkę, zatem Overwatch nie cierpi bardzo z tego powodu. Z drugiej – jeśli już Blizzard zdecydował się na wprowadzenie systemu nagród, to powinien to zrobić w sposób kompetentny i zachęcający do gry – zamiast tego wybrał chyba najgorsze rozwiązanie z wszystkich możliwych.

Kolejny hit?

Overwatch nie wprowadza niczego nowego do gatunku, ale wykorzystuje znane już z innych tytułów rozwiązania z taką gracją, że brak oryginalności przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie w zetknięciu z występującą w grze grywalnością. Nie jest to zdecydowanie tytuł przełomowy, lecz po prostu świetnie wykonany twór rzemieślnika, który włożył serce w swoje najnowsze dzieło. Poleciłbym kupno najnowszej gry studia Blizzard każdemu fanowi internetowych shooterów, gdyby nie jeden mankament: bardzo wysoka cena. Jeśli jednakże jesteście w stanie zrezygnować na jeden miesiąc z pozostałych growych zakupów, inwestycja w Overwatch z całą pewnością nie przyniesie wam rozczarowania – nie ulega wątpliwości, iż tytuł ten będzie wspierany przez lata, a sama możliwość doświadczenia fenomenu przeżywanego przez tysiące graczy na całym świecie powinna stanowić dostateczną zachętę do rozbicia świnki skarbonki.

Plusy:

  • czysta grywalność
  • plejada barwnych postaci
  • oprawa audio-wizualna
  • ogólne dopracowanie i doszlifowanie wszystkich elementów

Minusy:

  • stosunkowo niewielka liczba trybów rozgrywki
  • fatalny system przyznawania nagród

Zrzuty ekranu pochodzą z oficjalnej strony gry.

8.5
Ocena recenzenta
8.19
Ocena użytkowników
Średnia z 8 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 4
Obecnie grają: 3

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Overwatch
Producent: Blizzard Entertainment
Wydawca: Blizzard Entertainment
Dystrybutor polski: CDP.pl
Data premiery (świat): 24 maja 2016
Data premiery (Polska): 24 maja 2016
Platformy: PC, PlayStation 4, Xbox One
Strona WWW: eu.battle.net/overwatch
Sugerowana cena wydawcy: 259,99 zł
Tagi: Overwatch

Komentarze


Dabi
    Bardzo dobra gra - dawno nie grałem w żadnego fpsa i fajnie wrócić do strzelania.
Ocena:
+2

Gra jest bardzo dobra. Przede wszystkim grywalność i frajda jaka płynie z gry oraz naprawdę świetne postacie (trudno mi wymienić tych którymi naprawdę nie lubię grać - powiem wiecej, że w grze odkrywam niektóre postacie dopiero po ograniu kilku innych np. Winstona uważałem za dziwny pomysł i trudno mi było po pierwszych grach zrozumieć ideę i rolę postaci - aktualnie bardzo go lubię i nie ma tanka którym bym nie grał). Potyczki są krótkie ale bardzo intensywne. Gra nie ma aż wiele elementów (poza postaciami oraz ich zależnościami) ale to co jest jest bardzo dopracowane i stale dochodzi nowa zawartość.  Co do jej podstawowej wady jaką jest cena to uważam, że jest nieco zbyt demonizowane - sam na gry nie wydaje wiele ale raz, że to pozycja gdzie kupuję i wiem, że dzięki temu mam wsparcie na lata. No i sama gra kosztuje około 160 - 185 zł w dystrybucji cyfrowej zależnie od sztuczek z płatnością w dolarach lub euro. Czyli raczej niewiele więcej niż inne tytuły AAA. Tutaj z punktu widzenia konsumenta jest jedna rzecz bardzo wygodna - kupuję raz płacąc może nieco więcej ale nie martwię się o jakieś DLC i ciągłe śledzenie w sieci co tam wyszło. Takie wydawanie gier mnie skutecznie odstraszało a tu mam jasne i przejrzyste zasady. Bardzo fajna gra dla tych co pamiętają emocje jakie niosło takie Enemy Territory. :) (klimat inny ale pewne elementy i skala potyczki identyczna)

18-07-2016 08:37
Nuriel
   
Ocena:
0

Do pewnego stopnia prekursorem gier z tego gatunku jest też seria Borderlands - także łączy elementy shootera z barwnymi postaciami ale w schemacie rozgrywki a'la Diablo. 

18-07-2016 10:47
Vermin
   
Ocena:
+2

Nie rozumiem fenomenu tej gry. Nie jest niczym nowym, kopiuje tylko sprawdzone schematy, a do tego ma ubogi i fatalny system nagród, oparty tylko na bzdetach. Nie mówiąc już o cenie, gdzie konkurencja jest tańsza lub na modelu F2P. Dla mnie ta gra to takie 6/10 - niezła, fajnie można postrzelać, ale niczym nie zaskakuje czy nie kusi. Ot taki produkt dla leniwych, niedzielnych graczy.

Jeśli mam grać w shooter areny to zdecydowanie wolę UT 2004 lub UT 3 czy Quake 3 Arena. Cholera Serious Sam lepiej wypada.

18-07-2016 10:51
Dabi
   
Ocena:
+1

Dla mnie granie w gry dla jakiś nagród aby odblokować "Skrzącego brokatem AK47 model Al-Kaida" to dość nowy wynalazek. Jestem z pokolenia graczy które grało w grę po to aby było przyjemnie a nie po to aby coś odblokowywać i zbierać. Więc jakby systemu nagród nie było wcale to jakoś bym się nie pogniewał - są skrzyneczki z których czasami wypadnie fajna skórka to tyle. Grunt, że nie wpływają na szanse gry daną postacią.
Co do odkrywczości to uważam, że nie jest to oblig ale sama gra jest odkrywcza - jest to drużynowy arena shooter który jest oparty o bardzo zróżnicowanych bohaterów o mocno odmiennych mechanikach i dynamiczne zmiany tychże. Nie jest to coś z czym się spotkałem a przywoływane chętnie Team Fortess 2 to też nie to ponieważ tam są to dalej klasy postaci czyli nieco mniej.
Quake 3 Arena nie zagrałbym - każdy ma to to samo, bieganie w kółko po to aby złapać czerwony pancerz i najlepszą broń dostępną na danej mapie + nawalanie ze wszystkiego do wszystkich. Dla mnie nudno. Nigdy nie lubiłem tej formy gry fps.
Szukałem czegoś w rodzaju Enemy Territory - trafił się Overwatch i jestem zadowolony. 
Mnie tam kusi i zaskakuje a opinią o leniwych niedzielnych graczach troszkę chyba krzywdzisz grupę docelową. Kolega określił to jako bardzo zacną grę dla "30 latków" i nawet się z nim zgodzę sam się zalicząc do tej grupy.
Odnośnie ceny to nie wiem jakbym liczył ale byle gra która dostaje od razu po wyjściu DLC i jej żywotność jest obliczona na rok (bo co rok wychodzi nowa cześć) jakoś mniej mnie zachęca do wysupłania tych niecałych 200 zł z portfela. A darmowych odpowiedników jakoś nie widzę - Team Fortess 2 również był normalną płatną grą.
Żeby nie było sprawdziłem również konkurencję - Paladins. I dla mnie szkoda czasu.
Nie podoba się ok. Nie musi -na szczęście mnóstwo ludzi pomyślało inaczej i nie ma problemu z graniem. Zainwestowałbym w Battleborn i utopiłbym pieniądze - w grę która kosztowała raptem 15 zł mniej. Nie zarabiam nie wiadomo ile ale mając tyle czasu na granie ile mam to szkoda mi czasu na jakieś niedorobione mało zabawne tytuły tylko dlatego, że jest za darmo albo tanie. A cena ma swoje zalety - mniej dzieciarni oraz chamstwa.


 

18-07-2016 11:11
Vermin
   
Ocena:
+1

Co do odkrywczości to uważam, że nie jest to oblig ale sama gra jest odkrywcza - jest to drużynowy arena shooter który jest oparty o bardzo zróżnicowanych bohaterów o mocno odmiennych mechanikach i dynamiczne zmiany tychże.

Team Fortess 1 bazował na tym samym. Zatem z odkrywczością bym się wstrzymał. TF2 mocno uprościł kilka rzeczy, ale pierwsza odsłona w którą tłukłem długi czas po kafejkach internetowych była właśnie taką nowością. Różnica taka, że Overwatch poszedł w futurystykę, ale mechanicznie to w wielu miejscach kalka.

Wolę klasyczny arena shooter z dobrze zbalansowanymi mapami jak w UT 2004. Pojazdy, różne podejścia do celu, różne tryby gry i bardzo różnorodna broń, którą trzeba zdobyć, a nie dostajesz pakiet na star i huzia do przodu.

Wiadomo każdy ma swój styl, ale mówienie że Overwatch jest nowatorski czy odkrywczy jest zwyczajnym kłamstwem lub nieznajomością rynku. A co do "mnóstwo ludzi pomyślało inaczej" - sprzedaż Overwatch jest na tle Diablo 3 czy dowolnej części Starcrafta 2 nieporównywalnie słabsza. W empikach czy media markt gra zalegała na półkach, zaś przy wyżej wymienione tytuły rozeszły się błyskawicznie. Wiadomo, na razie gra masa ludzi w tym dzieciaków, ale wątpię aby ten "fenomen" mimo sygnowania logiem Blizzarda, zapadł w pamięci na wieczność.

18-07-2016 11:21
Dabi
   
Ocena:
0

Nie bazował bo tam były klasy postaci i było ich kilka. Dla mnie jest odkrywcze to podejście i zrobienie takiej mnogości bohaterów/klas. UT 2004 może miał mapy ale  to gra raczej dla mnie była pod DM/TDM stąd nie była na radarze. Tu jest na celach misji. Zdobywania broni leżącej na mapie a więc mechaniki kuli śnieżnej nie lubię i nie cenię stąd może dlatego nie bardzo pasowały by mi te tytuły. Już pominając, że założenia gry są inne. Co do sprzedaży to raczej bardzo dobrze się sprzedaje.
Jak się nie zgadzasz z czymś co twierdzi ktoś to nie zarzucaj  oponentowi w rozmowie braków wiedzy ani nie próbuj traktować jak jakiegoś ułomnego bo mam dziwne wrażenie, że wykazujesz niekiedy taką manierę. Sam jednocześnie omijasz temat i powtarzasz jedną tezę w dodatku chybioną tezę nie odnosząc się do meritum - wrzucając przykłady gier opartych o DM/TDM jako odpowiedników dla tej tej produkcji.  Dla mnie w pewnej mierze to fps oparty o drużynę dla fanów takich produkcji jak RTCW czy W:ET - więc nie ma sensu porównywać z Q3:A czy UT. Znasz inne lepsze alternatywy to chętnie posłucham. Nie znasz starych tytułów które wymieniłem to nie ma sensu raczej ta rozmowa - ja na rynku nic ciekawego nie widziałem od lat poza niedawnym odkryciem Dirty Bomb które tworzą ludzie od Squash Damage. Dirty Bomb jest fajne i pewnie tej drugiej gry również z komputera nie skasuje. Na więcej niestety nie mam czasu.
 

18-07-2016 11:43
Vermin
   
Ocena:
+1

Tylko że tu też masz klasy. Ten żołnierz 76 (chyba tak miał) to zwykły szturmowiec. Karabin, granaty i apteczka. Masz klasycznego tanka, snajpera, wsparcie i tak dalej. Jedyne co ich różni to szata graficzna. Overwatch ma inne nazwy, ale w praktyce to dalej proste założenie TDM tyle że w obronie bazy (swoja drogą UT też coś takiego miał). Efekt kuli śnieżnej w UT? Gdzie? Tam nie liczy się jak wielką masz spluwę tylko jak umiesz z niej korzystać. Zwykłym pistoletem czy karabinem pulsacyjnym możesz siać spustoszenie. To samo było zresztą w Half-Life, Quake czy choćby Battlefield Bad Company 2.

Nie traktuję ciebie jako rozmówcy jako ułomnego, tylko pokazuję że "odkrywczość i nowatorskość" Overwatch to zwykła iluzja. Gra wygląda graficznie inaczej, ale mechanika to kalka z innych gier. To co ją wyróżnia to krótki czas na pojedynczy mecz. tak jak w innych grach masz klasy, tylko że tutaj posiadają one między sobą kosmetyczne zmiany rózniąc się głównie warstwą wizualną. Np wsparcie - jedni są na zasięg inni na walkę bardziej kontaktową. W praktyce masz tanki, wsparcie, snajperów, medyków i inżynierów, z tą różnicą że każdy ma przypisane swoje zabawki i ich nie zmienisz. Dlatego nie rozumiem fenomenu tej gry, bo w sumie ludzie zachwycają się tym co już wielokrotnie było tylko tutaj wydał to blizzard i podał w innej oprawie graficznej. Jestem wręcz pewien, że gdyby ta gra została wydana przez inne studio, nawet EA czy Ubisoft, to nie odniosłaby takiego sukcesu. Mamy tutaj to samo co przy Heroes of the Storm.

A co do sprzedaży - pytałem ludzi pracujących w różnych sieciach od empiku począwszy. W pierwszym tygodniu sprzedaży zeszło im kilka pudełek i to głównie na PC. Dla porównania Diablo 3 czy Legacy of the Void wyprzedały się piorunem mimo olbrzymiej sprzedaży na sieci wersji elektronicznych. Przy Overwatch sprzedaż pudełkowa ledwo zipie. To najlepszy dowód że gra ma dużo gorszą sprzedaż niż inne tytuły tego samego producenta.

18-07-2016 14:10
Vermin
   
Ocena:
0

I żeby nie było. jak ktoś lubi takie gry to super, niech gra, tylko gadanie jaka ona jest nowatorska i w ogóle unikalna, jest delikatnie ujmując - mocno naciągane. Już bardziej nowatorskie jest Eveolve, choć tam grę zabił chybiony marketing i kilka niedociągnięć.

18-07-2016 14:18
Wlodi
   
Ocena:
0

@Vermin

A co do sprzedaży - pytałem ludzi pracujących w różnych sieciach od empiku począwszy.

Nie wiem skąd masz dane, ale sprawa jest trochę bardziej poważna, ponieważ Blizzard ograniczył sprzedaż egzemplarzy pudełkowych na nasz rynek, więc trochę niezbyt trafione stwierdzenie.

Polecam zwrócić uwagę na liczbę egzemplarzy w sieciach sklepów. Są one praktycznie niedostępne, a dotowarowanie jest niezbyt duże.

18-07-2016 15:18
Vermin
   
Ocena:
0

@Wlodi

Pytałem po sklepach/sieciach w Opolu i Wrocławiu. Nie pamiętam jak się nazywa ten gigantyczny empik w centrum Wrocławia (jak się jedzie do Zoo z dworca) i tam po tygodniu od premiery ponoć sprzedało się kilka sztuk na PC i zero na PS4. w Opolu było jeszcze gorzej. Koleżanka pracująca od lat w empiku w Galerii Bałtyckiej w gdańsku potwierdziła, że w porównaniu do Legacy of the Void zainteresowanie Overwatch było mizerne. Nie wiem jak w Wawie, ale na przykładzie choćby tych miast widać, że sprzedaż jest dużo gorsza.

Inna sprawa, że od premiery minęło sporo czasu, a dopiero teraz jest brak towaru i to nie w każdym salonie. Przy Diablo 3 czy Wings of Liberty wersje pudełkowe zeszły w kilka dni, a sprzedaż elektroniczna biła rekordy. Overwatch czymś takim nie może się pochwalić. Już pomijam kwestię "ile osób kupiło, a ile faktycznie gra". sam mam sporo gier, które u mnie w sumie leżą, jak choćby Herosi 6. Pograłem może z 8 godzin.

18-07-2016 15:49
Asthariel
   
Ocena:
+1

Z tym, że sprzedaż gier pudełkowych umiera - większość osób woli kupować wersje cyfrowe na Steamie / Originie / BattleNecie.

18-07-2016 16:04
Vermin
   
Ocena:
0

Po części się z tym zgodzę. sam na ostatniej wyprzedaży Steam zakupiłem This War of Mine, choć głównie dlatego że było niebotycznie tańsze. Z drugiej strony nadal jest w Polsce sporo pasjonatów wersji pudełkowych. Osobiście mam mieszane uczucia i nie umiem się określić. Z jednej strony lubię wygodę, z drugiej sporo starszych gier instaluję z płyty i się bawię bez konieczności podpinki pod sieć. Jest to bardzo wygodne, szczególnie w podróży.

18-07-2016 16:16
Bakcyl
   
Ocena:
+1

Do pewnego stopnia prekursorem gier z tego gatunku jest też seria Borderlands - także łączy elementy shootera z barwnymi postaciami ale w schemacie rozgrywki a'la Diablo. 

 

Borderlands to fenomen. Od zawsze postulowałem, że taki system kolekcjonowania broni i jej upgrade'owania daje takiej grze niepowtarzalnego smaku!.

18-07-2016 16:33
Bakcyl
   
Ocena:
0

A co do sprzedaży - pytałem ludzi pracujących w różnych sieciach od empiku począwszy. W pierwszym tygodniu sprzedaży zeszło im kilka pudełek i to głównie na PC. Dla porównania Diablo 3 czy Legacy of the Void wyprzedały się piorunem mimo olbrzymiej sprzedaży na sieci wersji elektronicznych. Przy Overwatch sprzedaż pudełkowa ledwo zipie. To najlepszy dowód że gra ma dużo gorszą sprzedaż niż inne tytuły tego samego producenta.

 

Rynek jest przesycony tego typu produkcjami, więc gracze podchodzą do nich z niejaką rezerwą, nauczeni, że nie ma sensu wywalać pieniędzy w błoto, skoro i tak gra później przejdzie na f2p

W wypadku Bli$$a na to bym nie liczył, więc gra będzie sobie swobodnie dryfowała na hajpie tej marki.

18-07-2016 16:49
Vermin
   
Ocena:
0

Zgadzam się z Bakcylem w obu postach. W sumie to Overwatch miał szansę, tylko że z niej nie skorzystał, rozwinąć to co zapoczątkował Borderlands. Naprawdę wielka szkoda, patrząc jak długo gra powstawała. Jedno dobre że jakoś zbalansowali poszczególne postacie, bo w Open Becie to był koszmar.

A co do Blizzarda, to masz rację, oni nigdy nie przejdą na model F2P, bo ludzie kupią ich produkty nie ważne jak bardzo będą złe. Wystarczy że będą posiadać ich logo. To tak jak z Pokemon Go - nie ma znaczenia ile błędów, bugów i wtop zalicza gra, to są Pokemony, do tego "w realu" więc to wystarczy aby tłum ruszył na łowy. Swoją droga pokazuje to jak mało wymagający jest dzisiejszy gracz. Przynajmniej ja mam takie wrażenie.

18-07-2016 17:15
Nuriel
   
Ocena:
0

@Vermin

Właściwie to w jednym poście zgadzasz się z Nurielem, bo Bakcyl go cytował ;)

Kolejna myśl która mi się nasunęła. Gry takie jak Overwatch czy Battleborn całkowicie zapominają o graczach którzy grają wyłącznie na singlu. Z tego względu, pomimo, że jestem ogromnym fanem Diablo nigdy nie ruszyłem trzeciej części. Zmuszanie do grania w trybie multi z stałym dostępem do internetu? Nie, dziękuję. 

 

18-07-2016 17:43
Vermin
   
Ocena:
0

No tak, z Nurielem :P

Co do Diablo 3 - totalnym nieporozumieniem jest singiel na trybie online, a tłumaczenie o walce z piractwem jakoś do mnie nie trafia. Poza tym Diablo 3 ma sporo, nadal, rażących uproszczeń, choć teraz w końcu zaczyna być personalizacja postaci. niemniej daleko jej do tych z dwójki, o jedynce nie wspominając. Overwatch ma tak sam - wszyscy mają wszystko od strony gameplaya, a jedynie różnią się kolorem, ewentualnie innym strojem.

18-07-2016 17:49
Qrchac
   
Ocena:
0

Prawda jest taka, że gdyby taką grę wypuścił ktoś inny niż Blizzard zalałaby go, jak najbardziej uzasadniona, gównoburza. Biorąc pod uwagę stosunek zawartość do ceny nie można postawić oceny wyższej niż 6,5. Z niewiadomych przyczyn ludzie dostali klapki na oczy i nagle przestało im przeszkadzać to, co wytknęliby gdzie indziej. Battleborn nie powala na kolana ale przynajmniej udaje, że można grać w niego solo, a tryb współpracy nie jest najgorszy więc chwilowo powinien stać trochę wyżej niż Overwatch. Niestety miał słaby marketing, więc jest inaczej.

19-07-2016 01:43
nerv0
   
Ocena:
0

Z niewiadomych przyczyn ludzie dostali klapki na oczy i nagle przestało im przeszkadzać to, co wytknęliby gdzie indziej. Battleborn nie powala na kolana ale przynajmniej udaje, że można grać w niego solo

Lol, ciągle widzę jak ludzie wytykają Overwatchowi jako wadę to, że nie ma kampanii single, gdy od samego początku, od alfa i beta testów było wiadomo, że to gra w 100% nastawiona na czystą zabawę multi i nikt nikomu nigdy nie wciskał, że ma być inaczej. Dla mnie to dobrze, bo na przykład nie wiem po co wciska się te kampanie single do CoDa, czy Battlefielda. Większość osób, które rzeczywiście interesują się grą i zostają z nią na dłużej wcale w nie nie gra (nawet nie tknąłem kampanii w trzecim BFie), a jeśli nawet to da się je ukończyć po kilku godzinach i szybko się je zapomina bo, nie oszukujmy się, zwykle są po prostu słabe. Jeny, czemu nikt nie podnosi larum, że trybu single nie ma LoL, DoTa, WoT, albo World of Warcraft?

Co do Overwatcha, cóż, jak wspomniałem mnie brak tego trybu nie przeszkadza w niczym. Ale nie jest wykluczone, że kiedyś może się coś takiego pojawić. Gra będzie rozwijana. Już są informacje o nowych bohaterach, mapach i trybach (pogłoski o jakiejś zabawie kooperacyjnej i czymś w stylu Evolve). Może i jakieś minikampie dla różnych postaci też się tam kiedyś przewiną. To jest to co pisze masa osób które kupiły Overwatcha. Wszyscy wiedzą, że gra będzie wpierana latami i będzie się do niej pojawiać nowa zawartość.

Dla mnie to więcej niż dość, bo już teraz spędziłem przy tym tytule masę czasu świetnie się przy tym bawiąc i już teraz uważam, że wydana kasa mi się zwróciła w formie tego funu. Nie będę protestował jeśli będę go dostawał jeszcze więcej. ;]

19-07-2016 03:25
von Mansfeld
   
Ocena:
+3

Połowa komentarzy to klasyka Poltera, czyli "porównam starusieńki produkt z innego podgatunku strzelanek do obecnie wydanej gry". Skoro porównuje się Overwatcha do UT 2004 czy Quake 3, to równie dobrze podczas premiery Battlefielda 4 można było narzekać "ale po co, skoro Operation Flashpoint: Cold War Crisis?!" (pomijając istnienie serii ARMA).

W każdym razie nie porównywałbym arena shootera polegającego na zabiciu jak największej liczby fragów przed przeciwnikiem (UT i Quake) z grą polegającą na realizowaniu celu operacyjnego mapy (owszem "arenowej") i zawierającej bohaterów dedykowanych zupełnie innym rolom aniżeli "czyszczenie przeciwników skillem zręcznościowym". Plus zaledwie 3 mapy na 12 są z grubsza "symetryczne" (mapy typu Kontrola), choć niekoniecznie w szczegółach. Już prędzej adekwatne byłyby zarzuty, iż Overwatch to "klon TF2" - ewidentnie widać po designie bohaterów iż TF2 był głównym źródłem inspiracji (drugim był LoL jeśli chodzi o design supportów oraz koncept wizualny niektórych bohaterów).

Overwatch ma tyle wspólnego z Unreal Tournamentami czy Quake'ami, co:

  • Mapa do walk na krótki i średni dystans; arenowy format
  • First Person Shooter.
  • Pharah
19-07-2016 09:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.