» Recenzje » Need For Speed: World

Need For Speed: World


wersja do druku
Autor: Redakcja: Marcin 'Llewelyn_MT' Trybus

Need For Speed: World
Charger: Serii Need for Speed nikomu przedstawiać nie trzeba. Marka ta mimo licznych wzlotów i upadków jest ikoną na rynku elektronicznej rozgrywki, stanowiąc jedną z podstaw finansowej potęgi Electronic Arts. Gdy jakiś czas temu EA ogłosiło, iż zamierza stworzyć pierwsze prawdziwe MMO oparte na wyścigach przykuło to uwagę wszystkich. Z biegiem czasu stało się jasne, że tytuł zostanie oparty na NFS: Most Wanted i NFS: Carbon, a zabawa będzie darmowa, co dodatkowo zaostrzyło apetyt graczy. Gdy pisałem jakiś czas temu relację z beta testów, mimo oczywistych wad tamtej wersji, sądziłem iż tytuł jest skazany na sukces. Pisząc te słowa wiem, że dla liczących się tylko z zyskiem programistów nie ma rzeczy niemożliwych. NFS World to bowiem jedna z najbardziej odrzucających, niedopracowanych i przede wszystkim nudnych gier sieciowych, z jakimi miałem do czynienia.


Need for Patch?

Chili: Produkcja uruchamia się z poziomu internetowego klienta, jak każda gra MMO. Już w tak podstawowym aspekcie, natykamy się na poważny zgrzyt – gra czasami w ogóle się nie uruchamia, a przeprowadzane od czasu do czasu aktualizacje ściągają się piekielnie wolno - 85-ciomegabajtowa aktualizacja ściągała się ponad pół godziny! Nie ma co marzyć o szybkim uruchomieniu aplikacji w celu zagrania sobie krótkiej partyjki. Gdy w końcu uda nam się przedrzeć przez topornego menadżera, po obejrzeniu intro, możemy w końcu stworzyć własnego kierowcę. Wybieramy sobie nick i awatar, który będzie wyświetlany w naszym profilu. Niestety, nie mamy szerokiego wyboru i często wśród graczy owe grafiki się powtarzają. Czy tak trudne do zaimplementowania jest ładowanie swoich obrazków z dysku twardego?

Charger: Niestety, moje problemy z uruchamianiem się aplikacji nie kończyły się tylko na długim oczekiwaniu. Launcher odmawiał mi co rusz współpracy, co kończyło się nieuniknionym telefon do biura obsługi klienta EA Polska. Pomocą serwisu posiłkowałem się trzy razy. Za każdym razem pewna miła pani szybko i trafnie pomagała mi rozwiązać problem. Za to należy się wydawcy pochwała. Co szczególnie miłe nikogo nie interesowało czy zakupiłem produkt, czy korzystam z opcji darmowej. Twórców powinny za to spotkać srogie baty, nie znam innej darmowej sieciówki, której działanie byłoby tak niestabilne i nieprzewidywalne.

Chili: Po utworzeniu swojego kierowcy, nadchodzi czas wybrania swojej własnej bryki. Na start dostajemy 4 wozy (m.in. Mitsubishi Eclipse i Toyota Corolla), więc wśród ludzi o niskim poziomie doświadczenia nie będzie różnorodności, jeśli chodzi o posiadany samochód.
Kiedy wszystko już gotowe, możemy spokojnie wyjechać na ulicę. Do dyspozycji mamy wielkie miasto, które zamiast tętnić życiem, przypomina jakiś zapomniany przez ludzkość cmentarz. Ludzie skupiają się wyłącznie w miejscach, gdzie odbywają się wyścigi. Na dodatek, zamiast podróżować do miejsca gdzie można pośmigać z innymi, można zwyczajnie się tam teleportować z menu mapy, bez zbędnego tracenia czasu. Teoretycznie, ten duży obszar został stworzony do uciekania przed policją, co po krótkim czasie robi się niezwykle nudne. Rozwinę temat tego trybu w dalszej części recenzji. Nasuwa się pytanie, po co twórcy spędzali kolejne miesiące nad światem, który można zwiedzać, skoro można go spokojnie spłycić? Czyżby EA zapomniało o genialnym w swej prostocie interfejsie z NFS: Underground?

Przejdźmy do sedna rozgrywki, czyli samych wyścigów. A rozegrać je możemy niestety tylko w dwóch trybach: Sprint oraz Circuit. Pierwszy to szaleńcza gonitwa z punktu A do B, drugi to zwykła jazda na okrążenia. I to wszystko… Jak można do pełnej wersji gry, za którą niektórzy zapłacili 50 złotych, wrzucić 2 tryby wyścigów, na dodatek różniące się wyłącznie tym, że w drugim ścigamy się na okrążenia? Co z genialnymi dragami, driftami, pojedynkami 1 na 1, z których słynęły wcześniejsze odsłony? Mnie już po jakimś siódmym wyścigu Need for Speed World zaczął zwyczajnie nudzić.

Dostajemy możliwość zagrania z żywymi przeciwnikami jak i sztuczną inteligencją, jednak za rajdy rozegrane przeciw komputerowi otrzymujemy mniej doświadczenia i pieniędzy. Aby rozpocząć wyścig musimy podjechać do specjalnej strefy na mapie, po czym gra szuka dla nas oponentów i przenosi do specjalnego lobby. Ten element wyjątkowo nie zawodzi i zawsze znajdziemy kompanów chętnych do gry.

Model jazdy nie zmienił się przez wiele lat panowania tej serii. Jest uproszczony i bardzo zręcznościowy - nie uda nam się przy prędkości 150 km/h wykręcić bączka po złym wejściu w zakręt. Z jednej strony, słynie z tego cała seria NFS (pomijając Shift). Możemy zatem skupić się na zajeżdżaniu drogi oponentom i sprytnym wjeżdżaniu w skróty. Z drugiej zaś strony, amatorzy realistycznego prowadzenia wozu nie mają tu czego szukać.

Charger: Swoistą nowością są bonusy i różnego rodzaju dopalacze, z których możemy korzystać w trakcie jazdy. Możliwe jest więc nasłanie na przeciwników ruchu ulicznego, otoczenie się ochronną tarczą czy dodanie dodatkowego okrążenia przed końcem wyścigu. Umiejętności tych jest kilkanaście. W zamierzeniu twórców miały one zapewne wzbogacić i urozmaić pojedynki. Efekt nie został poprawnie uzyskany. Główną wadą tego zabiegu stały się nierealistyczne i wyjątkowo sztuczne efekty. Auta odbija ją się od siebie niczym kuleczki na fliperze, zwalniają lub przyspieszają nie do końca wiadomo czemu. Bardzo często działają one niepoprawnie, lub po prostu nie tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Bonusy do wykorzystania możemy zdobyć na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest ich zakup za prawdziwe pieniądze przez mikrotransakcje. Drugim jest wylosowanie ich po ukończonym wyścigu. Nietrudno więc dojść do wniosku, że płacące osoby mogą mieć sporą przewagę w zabawie. Jeśli bowiem będziemy zdobywali bonusy tylko poprzez wyścigi, trzeba ich używać z umiarem.

Chili: Dynamiczną zabawę psują tragiczne wręcz lagi. Granie w tę grę może powodować niekontrolowane ataki frustracji i histerii, gdy okazuje się, że wcale nie byliśmy pierwsi, a kilka lokat niżej, a to wszystko dzięki olbrzymiemu opóźnieniu. Już nie mówiąc o utraconych skillach, używanych podczas zwiększania swojej „fałszywej” przewagi.

Pozostała jeszcze jedna kwestia - tryb Pursuit, czyli ucieczka przed policją. Aktywujemy go poprzez uderzenie w dowolny radiowóz, który napotykamy w mieście. Niestety, ciągłe starania o stracenie „ogona” i rozwalanie policyjnych barykad nie umywa się do tego w Hot Pursuit - brakuje polotu, uczucia, że jeden mały błąd może zakończyć naszą beztroską przejażdżkę. Na dodatek, za pomyślnie zgubienie stróżów prawa dostajemy tak mało punktów reputacji i pieniędzy, że zwyczajnie się to nie opłaca.


"A jak osiągnę level 50 to psy będą mogły mi naskoczyć"

Charger: W żadnym dobrym MMO nie może zabraknąć elementów RPG. Gracze uwielbiają zdobywać nowe poziomy doświadczenia i ulepszać swoje wirtualne alter ego. Tej części nie zbrakło i tutaj. Kończąc pomyślnie wyścigi i pościgi policyjne, poza pieniędzmi zyskujemy punkty respektu (takie punkty doświadczenia). Gdy uzbieramy ich odpowiednią ilość, zapełniając tym samym pasek widoczny u góry ekranu, możemy awansując wybrać nową umiejętność, lub polepszyć już nabytą. Tych jest kilka, a dzielą się one na trzy grupy, w zależności od tego w czym pomagają. Niektóre ułatwiają nam wyścigi np. poprzez zwiększenie mocy naszych bonusów, wydłużając czas działania dopalaczy czy zmniejszając okres pomiędzy ich użyciami. Inne są pomocne przy pościgach policyjnych, przykładowo pomagająca nam w pokonywaniu blokad drogowych. Pozostałe są przydatne przy eksploracji i swobodnym zwiedzaniu miasta. Maksymalnie możemy osiągnąć 50. poziom (w wersji darmowej 10.), nie daje on jednak poczucia siły. Więcej zależy od auta jakim się poruszamy, a te możemy sobie wynajmować.


Pimp My Ride

Chili: Mamy w czym wybierać wśród dostępnych maszyn. Co prawda, na początku mamy ich małą ilość, jednak wraz ze zwiększającym się poziomem doświadczenia dostajemy prawdziwych królów szos. Znajdziemy takie perełki jak Lamborghini Gallardo, Pagani Zonda F, czy Porsche Carrera GT. Różnią się one osiągalną prędkością maksymalną i przyspieszeniem, jednak prowadzi się je praktycznie tak samo, dzięki uproszczonemu modelowi jazdy. Modyfikacje samochodu to znak firmowy serii, szczególnie od roku 2003, gdy na półki sklepowe trafił Need for Speed: Underground. W tej odsłonie udostępniony nam został garaż, do którego przenieść się możemy w dowolnym momencie rozgrywki. Jeżeli za to kochałeś wcześniejsze edycje tej gry, poleciłbym wyciągnięcie bejsbolowego kija z garażu i wyruszenie prosto do siedziby EA w Singapurze. Szkoda, że ten fragment spłycono aż tak mocno. Co prawda, możemy nadal naklejać na wóz rożnego rodzaju winyle, odmalowywać go we wszystkie kolory tęczy, żeby świecił się jak bożonarodzeniowa choinka, jednak na tym dowolność się kończy. Nie ma możliwości stworzenia unikatowego spoilera, zderzaków, czy fikuśnych progów. Również poprawki osiągów bryki zostały ograniczone do minimum. Pożegnajcie się z tuningiem silnika, czy zawieszenia. Zamiast tego twórcy stworzyli coś śmiesznego, co praktycznie dopełniło moje zdanie o płytkości tego tytułu. Zmiany wyglądu i osiągów wrzucone zostały do jednego wora. Kupujemy zestawy, które jednocześnie przerabiają parametry naszego pojazdu, jak i jego wygląd. Nie mamy żadnego wpływu na stan poszczególnego elementu wozu, więc kolejny element gry, czyli tuning, został ścięty niczym świeża trawa.


A benzyna drożeje, drożeje i drożeje…

Charger: W całej tej recenzji określam produkcję EA jako „darmowy” tytuł. Z początku nie było to jednak do końca prawdą. Jeśli nie chcieliście bowiem płacić za zabawę, do waszej dyspozycji oddane było tylko kilka aut, część dostępnego świata i możliwość awansu do maksymalnie dziesiątego poziomu doświadczenia. Dopiero później dostawaliśmy dostęp do ciekawych i mocnych aut, oraz innych atrakcji. Można więc spokojnie stwierdzić, iż część pozbawiona opłat stanowiła zaledwie wersję demonstracyjną właściwego produktu. Na szczęście EA zrezygnowało z tej koncepcji. Programiści udostępnili bowiem awans do 50 poziomu doświadczenia i wszystkie atrakcje, które się z tym wiążą za darmo. Niemniej jednak w grze pozostał system mikropłatności. Najciekawszą opcją, niedostępną dla niepłacącego gracza, są chyba auta do wynajmu, niedostępne nigdzie indziej. Taka formę można jednak zaakceptować.


Hello, Is there anybody in there?

Chili: Pierwszy wers tekstu piosenki Comfortably Numb zespołu Pink Floyd, idealnie odzwierciedla społecznościowy aspekt NFS World. Naprawdę, nie ma z kim pogadać. Brakuje przede wszystkim podstawowego elementu MMO, czyli globalnego czatu, oraz wiadomości, które wyświetlałyby się nad graczem. Działa opcja dodawania przyjaciół i wysyłania prywatnych komunikatów, zresztą w której grze sieciowej nie ma takiej możliwości?
Świetnym rozwiązaniem byłoby tworzenie klanów, coś w stylu gangów samochodowych znanych z The Fast and The Furious. Niestety takowych nie uświadczymy, a to wielka szkoda. Pojedynki między poszczególnymi członkami takich grup byłoby nie lada zabawą.
Twórcy zaimplementowali ogromny stadion, na którym gracze mogą się spotykać, robić zdjęcia swoich maszyn, itd. jednak jest to mało przydatny bajer, z którego ludzie rzadko korzystają, bo niby po co? Gdyby wrzucono możliwość sprzedaży swojego auta, poszczególnych części, byłoby to świetne miejsce na swego rodzaju giełdę. Twórcy woleli stworzyć ten bezsensowny dodatek, zamiast wziąć się za ważniejsze rzeczy.


I czuć tylko swąd palonej gumy

Charger: We wstępie napisałem, że NFS World został oparty na Most Wanted i Carbon. Większość miasta i modeli zostało żywcem wyjęte z wydanego pięć lat temu tytułu. Niestety twórcy nie wysilili się zbytnio, by poprawić jakość modeli. Lokacje i auta może nie odrzucają, jednak są daleko w tyle za obecnymi standardami, nawet jeśli mówimy o darmowych MMO. Co więcej, gra ma gigantyczne problemy z optymalizacją. Osobiście testowałem tytuł na bardzo mocnym sprzęcie i stałym połączeniu internetowym o prędkości 8 Mbps. Gra mimo to zawieszała się i miała problemy z płynnością. Strona audio tytułu jest w porządku, i to właściwie wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia. Dźwięki dochodzące z głośników nie odrzucają, ale ani przez moment nie przyprawią nas o dreszcze, nie dają też uczucia sterowania prawdziwym potworem.


Cała para poszła w gwiz…wydech?

Charger: Niestety Need for Speed World to pozycja, która w żadnej mierze nie spełniła pokładanych w niej nadziei. EA chciało po raz kolejny małym kosztem zapewnić sobie spore zyski. Efekt ich prac jest jednak nudny, brzydki i niedopracowany. Cześć darmowa tytułu jest uboga i szybko się nudzi. Pełna zawartość jest płatna, wyludniona i zwyczajnie niewarta wydanych pieniędzy. Osobiście nie polecam tego tytułu nikomu, szkoda na niego czasu. Wygląda na to, że idea wyścigowego MMO, będzie musiała jeszcze poczekać na lepsze czasy.


Plusy:

  • można wypróbować za darmo
  • początkowo rywalizacja z innymi daję odrobinę przyjemności
  • dużo licencjonowanych samochodów



Minusy:

  • stara, odpychająca oprawa graficzna
  • kiepska fizyka jazdy
  • brak optymalizacji
  • niestabilna
  • szybko się nudzi
  • wyludniona
  • niewykorzystany potencjał opcji społecznościowych


Oto zwiastun gry:


4.0
Ocena recenzenta
3.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Need for Speed World
Producent: EA Games
Wydawca: Electronic Arts Inc.
Dystrybutor polski: Electronic Arts Polska
Data premiery (świat): 20 lipca 2010
Data premiery (Polska): 25 listopada 2010
Platformy: PC
Wymagania sprzętowe: Core 2 Duo 1.8 GHz, 1 GB RAM, karta grafiki 512 MB (GeForce 6800 lub lepsza), 2 GB HDD, Windows XP/Vista/7 + dodatkowo: stałe połączenie z Internetem
Strona WWW: world.needforspeed.com/world



Czytaj również

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.