» Artykuły » Publicystyka » Muzyka a gry

Muzyka a gry


wersja do druku
Muzyka a gry
Najważniejsza w grach jest technologia. Przynajmniej dla większości graczy liczy się właśnie ta kwestia, bo jak przejść obojętnie obok silnika Battlefielda 3 czy możliwości odczytania intencji postaci z mimiki ust - tym przecież chwalił się Rockstar przy okazji L.A. Noire. Najważniejszą jednak kwestią dla każdego tytułu jest muzyka – zarówno przed, w trakcie, jak i po jego premierze. Właśnie jej poświęcam ten artykuł.


Before

W jaki sposób muzyka może wpłynąć na grę przed premierą? Moja odpowiedź brzmi – tym, co słyszymy przy okazji trailera. Zacznijmy od kwestii FPSów – Infinity Ward zawarło umowę ze słynnym w wielu kręgach raperem, Marshallem Mathersem, znanym bardziej pod pseudonimem Eminem. Jego muzykę usłyszeć mogliśmy przy okazji filmików promujących dwie odsłony Call of DutyModern Warfare 2 oraz Black Ops. Były to kolejno – Till I Collapse z płyty Eminem Show oraz Won't Back Down, które to usłyszeć możemy na ostatniej płycie Slim Shady'ego, czyli Recovery. Wyszło wspaniale. Przekonać możecie się sami, jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście.





Podobną drogą poszło DICE, z najnowszym tworem, który kandyduje do miana numeru jeden na mojej liście, czyli Battlefieldem 3. Eminema zastąpił Jay-Z, a efekt, chodź w moim odczuciu nieco gorszy, wciąż jest na poziomie. Dodatkowo, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, skutek tego pomysłu zobaczyłem w polskiej telewizji.



Nie mogę pominąć również kwestii tytułu, o którym przez długi czas można było usłyszeć w różnorakich mediach. Chodzi o Duke Nukem Forever, którego trailer posłużył się muzyką mojego ukochanego The Prodigy. Tempo wideo jest wyjątkowo podkręcone, a więc mamy też szybką muzykę. Konkretnie Invaders Must Die. Na grę się (jeszcze) nie skusiłem, natomiast filmik promujący obejrzałem kilkukrotnie. Głównie, przyznaję się bez bicia, ze względu na muzykę.



Da się jednak zrobić trailer bez użycia znanego nazwiska. Należy tylko chwycić odbiorcę za serce. Przykłady tej drogi przypominam sobie dwa – pierwszy to Brothers in Arms: Hell's Highway – promujący filmik uderzał klimatem prosto w twarz. Stało się tak, że oglądałem go jeszcze długo po zakupie gry – tak bardzo mi się spodobał, również ze względu na to, co trafiło w moje uszy. Poezją jest również drugi przykład, czyli Dead Island. Jeżeli się nie mylę, był to jeden z pierwszych elementów promocji gry. Wideo bawiło się czasem, natomiast tym, co mnie urzekło była właśnie odpowiednio dobrana oprawa dźwiękowa. Chwytała za serce, potęgując wzruszenie. Tak na marginesie, to właśnie wtedy zacząłem interesować się tym tytułem i aktualnie jest częścią mojej kolekcji.






Now

Zacznę również od zjawiska zatrudniania wykonawców, którzy mają już w świecie wyrobioną markę. Przede wszystkim EA Trax, czyli tego co naszym uszom funduje Electronic Arts. Jest FIFA, która w menu fundowała utwory takich wykonawców jak Kasabian, Gorillaz czy Oasis. Z drugiej strony jest Need for Speed i to, co przygrywa nam podczas jazdy - Pendulum, Deadmau5'a czy Kanye Westa. Jako ciekawostkę potraktować można fakt, że na ścieżce dźwiękowej do Need for Speed: Shift znalazł się polski wykonawca, Jamal.







Innym "słynnym zatrudniaczem znanych wykonawców" jest Rockstar. Przy okazji każdego Grand Thef Auto funduje nam najwyższą, muzyczną półkę, rozdzieloną na stacje radiowe, których posłuchać możemy w samochodzie. Szczytem osiągnięć jest dla mnie San Andreas, które w pewnym sensie ukształtowało moje upodobania muzyczne i wyrzuciło mnie na tor hip-hopu. Na soundtracku, z tego gatunku, usłyszeć możemy Public Enemy, Gang Starr, 2Pac'a czy Cypress Hill. A jeżeli nie to? To proszę bardzo – Rick James, CCR, David Bowie, Depeche Mode, Rage Against The Machine, Danzig, James Brown czy Rod Stewart. Brakuje trochę elektorniki, ale muzyka miała oddawać klimat wczesnych lat 90. Każdy, tak jak ja, znalazłby coś dla siebie.





Co w temacie growej muzyki jest również dość istotne? Główny temat. To, co słyszymy przy pierwszych kontaktach z grą lub w trakcie tych ostatnich. To, co w jednym kawałku ma oddawać klimat całej produkcji. W tej kwestii mam wielu faworytów. Na pewno nie zapomnę tematu pierwszej części Battlefielda – przewija się w końcu przez wszystkie odsłony tytułu, tylko w unowocześnionych wersjach. Inne tytuły? Na pewno wszystkie trzy części Brothers in Arms albo nieśmiertelne dzieło Michaela Giacchino przygrywające w menu pierwszego Medal of Honor. A Mafia? Na samą myśl o Tommym Angelo i spółce słyszę to, co grało w menu.







To, co wpada nam w uszy podczas kluczowych momentów rozgrywki, również pozostawia piętno w pamięci gracza. Przynajmniej w mojej, bo po siedmiu latach od pierwszego kontaktu pamiętam to, co słyszałem przy okazji Freedom Fighters. Zresztą nie ma się co dziwić – za ten element odpowiadał Jesper Kyd, czyli człowiek od soundtracków specjalnych. Assassin's Creed? Pewnie. Kane & Lynch? Dlaczego nie. Hitman? Już się robi. Największym jego osiągnięciem jest jednak właśnie ścieżka dźwiękowa Freedom Fighters, bo cały czas motywowała mnie do dalszego wypędzania Rosjan z amerykańskich ziem. Christoper Stone miał moje pełne wsparcie, a zawdzięczał to właśnie długowłosemu Duńczykowi.





Na sam koniec warto wspomnieć o muzyce, którą wykonują bohaterowie gry. Zjawisko to zaobserwować możemy w Dead Island. Jednym z bohaterów jest niejaki Sam B – raper z Nowego Orleanu, który zasłynął jednym hitem. I właśnie ten kawałek usłyszeć możemy w intrze do gry. Pomysł spodobał mi się bardzo, mimo iż za wykonanie odpowiadają Josef 'J7' Lord & Christopher H. Knight, a głos postaci podkładał Phil LaMarr ("Aw man, I shot Marvin in the face!"). A więc... who do you voodoo?




After

Co wspólnego ma rap z Medal of Honor? Na pewno wiele wspólnego ma Linkin' Park, którego kawałek znalazł się w napisach końcowych najnowszej odsłony. Ale chodzi mi o pierwszą część, Allied Assault. W jaki więc sposób możemy to powiązać? Otóż sample użyte zostały na najnowszej płycie projektu Vinniego Paza (m.in. Jedi Mind Tricks) oraz Ill Billa (La Coka Nostra) nazwanego Heavy Metal Kings. Sample ze ścieżki dźwiękowej legendarnego dzieła studia 2015 zostały użyte do utworzenia tego kawałka. Efekt opatrzony jest nazwą Splatterfest, a odpowiedzialny za sklejenie tego w całość jest niejaki C-Lance. Zresztą sprawdźcie sami. Czuć klimat tamtego soundtracku? Moim zdaniem jak najbardziej. Zdaniem niektórych youtube'owiczów również.




Epilog

Tym tekstem oddaję cześć wszystkim, którzy urzekli mnie muzyką brzmiącą z głośników podczas gry. Moja opinia brzmi – soundtracki są w stanie poprawić wrażenie z rozgrywki. Na sam koniec posłużę się anegdotką. Miałem do czynienia z grą NARC. Nie była wyjątkowa, wręcz odpychała - zarówno gameplayem, jak i jakością grafiki. W moich oczach ratowała ją całkowicie oprawa dźwiękowa – w obsadzie brylowało nazwisko Michaela Madsena, natomiast jedyną rzeczą, jaką zapamiętałem, była muzyka. To ona doprowadziła do tego, że grę ukończyłem. Brzmi to trochę banalnie, ale tak właśnie wyglądały moje relacje z tym tytułem. Drodzy gracze, nie lekceważcie tego, co możecie usłyszeć w trakcie eliminowania kolejnych przeciwników czy też przy zaliczaniu kolejnych wyścigów. W moim przypadku wielokrotnie zdarzyło się, że soundtracki fundowały mi kupę nowej muzyki do posłuchania w wolnym czasie. I tego życzę również wam.



Czytaj również

Call of Duty: WWII
Powrót do źródeł
- recenzja
Call of Duty: Infinite Warfare
Obawy sprawdziły się w połowie
- recenzja
FIFA 17
Efektowna piłka nożna
- recenzja
Call of Duty: Black Ops III
Najlepsze Call of Duty tej generacji
- recenzja
FIFA 14
Z palucha w okno
- recenzja
Grand Theft Auto V
Trzy razy tak?

Komentarze


Eva
   
Ocena:
+5
Najważniejsza w grach jest technologia. Przynajmniej dla większości graczy liczy się właśnie ta kwestia, bo jak przejść obojętnie obok silnika Battlefielda 3 czy możliwości odczytania intencji postaci z mimiki ust - tym przecież chwalił się Rockstar przy okazji L.A. Noire. Najważniejszą jednak kwestią dla każdego tytułu jest muzyka – zarówno przed, w trakcie, jak i po jego premierze.
Aha.
23-02-2012 23:09
Malaggar
   
Ocena:
0
Evo, wystarczyło zobaczyć, kto to napisał by wiedzieć, że tekst będzie obfitował w kfiatki.
23-02-2012 23:33
Vermin
   
Ocena:
0
Tylko proszę bez utyskiwań, zaczepek i takich tam. Temat artykułu tego nie dotyczy, więc prosiłbym się powstrzymać od złośliwości i pogadać o muzyce w grach komputerowych.

Sam zwracam olbrzymią uwagę na soundtrack i często słucham jakiegoś z mojej kolekcji. Na przykład ostatnio non stop leci u mnie Guild Wars (całą antologia), Mass Effect 2 oraz Najdłuższa podróż.
No z przerwami na Deus Ex: HR :D
23-02-2012 23:39
Eva
   
Ocena:
+2
Artykuł nie inspiruje do rozmowy o muzyce w grach komputerowych. Inspiruje za to do komentarzy na temat kwiatków.
24-02-2012 00:46
Landovsky
   
Ocena:
0
Zabieg jest prosty - nie podobają Ci się teksty mojego autorstwa, to ich nie czytaj. Wypominanie kwiatków można załatwić również w inny sposób i jeżeli czujesz, że to Twoje powołanie to zajmij się korektą albo pisz priva do 'góry', która zajmie się edycją tekstu (i ewentualnie sypaniem mi popiołu na głowę). A tak to mnie nie rusza, bo to praktyki pokroju zwykłego trolla, których w internecie wiele.
24-02-2012 03:57
Malaggar
   
Ocena:
+3
posypać (posypywać) głowę popiołem - okazać skruchę; przyznać się do winy.

Wiec nikt nie bedzie ci sypal (chyba, że ksiądz w środę popielcową) popiołu na głowę.
24-02-2012 04:04
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Malaggar nie jest zwylym trollem!
To raz.
Dwa - szkoda Pepeszko że nie żyłeś w czasach gdy do gier komputerowych wychodziła naprawdę fajna muzyka. Jak np theme z Duke Nukem zrobiony przez Megadeath, czy scieżka dzwiekowa Sonic Mayhem do obu pierwszych Quakeów, soundtrack do C&C Red Alert czy pionierski w tej dziedzinie - Wing Commander Prophecy, gdzie miałeś takie zespoły jak Fear Factory,Rammstein czy Cobalt 60. A to dopiero poczatek,szczyt gory lodowej.

Z nowszych rzeczy (stosunkowo nowszych) masz Godsmack w Prince of Persia - I stand alone.

Zreszta piszesz tu glownie o 3 komerchach - strzelankach, pilkarzykach i wyscigowkach - a gry komputerowe to nie tylko to. Przynajmniej kiedys tak było.

Dziwnym trafem słucham ich do dzisiaj (i wielu innych) a ten promocyjny chłam o ktorym piszesz dość szybko znika, jak i same gry które promuje. Takie czasy.
Edit: No dobra - deus ex daje radę, ale tylko dlatego że to podróba Vangelisa :)
24-02-2012 08:54
Vermin
   
Ocena:
0
@Malaggar&Eva
Zamiast tradycyjnie trollować i tylko się wymądrzać, zacznijcie może coś pisać dla jakiejkolwiek redakcji (blogowe ćwierkanie się nie liczy, bo tam każdy świergoli jak mu się żywnie podoba). Bo narzekać na innych samemu nic nie robiąc to najłatwiejsza rzecz pod słońcem, zaraz obok leżenia do góry brzuchem w ciepłym łóżku.

@Zigzak
Zgadzam się z tobą odnośnie tego że w artykule pominięto masę wartościowych utworów. Sam gdzieś tam mam jeszcze Carmageddon 2 z muzyką Iron Maidena :P
Niemniej nie zgodzę się że wszystkie utwory to kicha. Freedom Figsters czy Battlefield (w sumie każde) to naprawdę porządne ścieżki dźwiękowe.

Osobiście do mojej czołówki ulubionych należą:
Guild Wars - poezja dla ucha, niezależnie od kampanii.
The Longuest Journej - obie części, ale pierwsza bardziej mi pasuje.
Diablo 1 i 2
StarCraft 1 i 2
WoW - mimo że gry nie cierpię to muzykę ma świetną
Deus Ex - wszystko, ale najbardziej Human Revolution
Mass Effect - zwłaszcza druga część
C&C z Red Allert 2 (trzecia jakoś mi nie leży), Tyberium, Tyberium Wars
Lost Horizon
A New Begining
Fallout - całość
Dragon Age - całość
Baldur's Gate, Icewind Dale, Neverwinter Nighst - całość

Tego głównie słucham plus okazjonalnie utworów z antologii UT, Quake, FarCry, F.E.A.R., Anno itp.
24-02-2012 09:16
Obca
   
Ocena:
+1
Zigzak bo ty nie grasz już w gry gdzie jest fajna muzyka XD

BTW, fajna muzyka w grach jest pojęciem względnym, bo persona preferująca bardziej ciężki gitarowy ton muzyki, pewnie nie bedzie doceniał tonów gospelu, niezależnie od tego jak dobrze są dobrane do klimatu gry.
24-02-2012 09:17
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
Obca, bo coraz mniej takich gier.
A, w c&c albo w prophecy było tez prodigy. Zreszta oni robili sporo muzyki do gier.
Pzypomnial mi sie tez Resident Evil z kawalkami mansona, chyba byl tez korn, cos jeszcze. I silent hill ktorys tam (chyba 3ka), choc bez slaw, ale swietny.
Edit:
Vermin, co to znaczy że "blogowe cwierkanie sie nie liczy"?
Wiecej tam merytorycznych tekstow (poza okresem okolozjavowym) niż tutaj, w jednym czy drugim dziale, gdzie co chwila powstaja kwiatki w stylu tego wlasnie arta tommyguna. Po mojemu to wlasnie takie subiektywne punkty widzenia jak ten zaprezentowany w arcie powinny wyladowac na blogu. Subiektywne, cząstkowe, nieprzemyslane - no bo czym to sie rozni od polecajek blogowych? Polterpunktami? I jaki to ma cel, taki art, skoro przedstawia tylko fragment i to z historii najnowszej, i to tylko komercyjnej muzyki z gier?

Dlatego też Malagar Holmes i Eva Adler maja racje. Zacheca do wytykania kwiatkow jakie posadzil Pepeszka, nie do merytorycznej dyskusji. Na blogi z tym! :)
24-02-2012 09:29
Obca
   
Ocena:
0
Zigzak nie mniej tylko pojawia się tam gdzie ludzie(twórcy) zwracają na to uwagę bo chcą zrobić dobra grę wkładając w nią wszystko co do siebie pasuje, a najwidoczniej trawiasz na gry gdzie ludzie wrzucają wszystko co najlepsze... co nei zawsze do siebie pasuje.

Patrz na taką grę Greymatter nowa? Nowa, muzyka w grze świetnie dobrana ładnie buduje klimat i emocje w scenach. Aczkolwiek jak jej słuchałam już poza grą to się dziwiłam co mi się kurcze tak w niej podobało że ją ozłociłam w recenzji.
24-02-2012 10:02
Vermin
   
Ocena:
0
Mi tam muzyka z Greymatter poza grą też się podoba. No ale ja lubię tego typu utwory.
24-02-2012 10:34
Eva
   
Ocena:
+3
Vermin, skarbie, pisuję do redakcji, idzie mi dość przyzwoicie, płacą mi nawet czasem, ale bardzo się cieszę, że troszczysz się o to by moje życie nie było bezproduktywne i puste.

TomaszkuPistolecie - rzadko patrzę na autora i robię to tylko wtedy kiedy jego tekst zrobi na mnie jakieś wrażenie (twój zrobił) albo kiedy ktoś mi na niego zwróci uwagę (Mal zwrócił). Gdybyś napisał na blogu pewnie bym zmilczała, bo do blogów dość często stosuję zasadę "nie podoba Ci się to nie czytaj, a skoro już czytasz to nie komentuj". Zasada zresztą pochodzi, nie wiem czy wiesz, z blogasków nastolatek piszących o homoseksualnych romansach Harry'ego Pottera i córkach Voldemorta. Tym niemniej jednak, napisałeś tekst w ramach Poważnej Publikacji na Portalu dla Redakcji i z Korektą, myślę więc, że mam prawo oczekiwać na przykład elementarnej logiki wywodu. Zaś specyfika medium, jakie sobie obrałeś jest taka, że kiedy nie otrzymam rzeczonej logiki mogę wyrazić dezaprobatę pod artykułem. Co też uczyniłam.
24-02-2012 11:55
Malaggar
   
Ocena:
+2
Bo narzekać na innych samemu nic nie robiąc to najłatwiejsza rzecz pod słońcem, zaraz obok leżenia do góry brzuchem w ciepłym łóżku.
Ale jaka przyjemna. Zwłaszcza jak robi się to z Evą;)

A poza tym Verminku, nie uważasz, że to trochę żenada, iż autor używa w komentarzu powiedzenia nawet go nie rozumiejąć?

PS. Choć nie pisuję artykułów dla jakiejkolwiek redakcji, to mam na swoim koncie dwa rozdziały w pracy zbiorowej, która została wydana. Liczy się choć odrobinę?

A co do muzyki w grach: Uważam, że wszystko to, co tu wrzucono jest zjadane przez muzę z Hitmanów, która naprawde nie wiem, czemu się tu nie znalazła (A Kyda reprezentuje takie sobie plumkanie z FF)
24-02-2012 13:37
gower
   
Ocena:
+1
Pax, pax, pax!:)

Temat muzyki w grach PC oraz sam tekst Tommy'ego uznałem za interesujące i warte przedstawienia czytelnikom. Dlatego właśnie artykuł ten został opublikowany. Prawem autora jest dokonać wyboru tych utworów i przykładów, które dla niego są interesujące, a prawem czytelników jest ten wybór krytykować i proponować alternatywy. I wszystko jest w porządku, ale bardzo proszę o zachowanie merytorycznego poziomu dyskusji i nie stosowanie argumentów ad personam.

Natomiast jeśli ktokolwiek ma konstruktywne uwagi co do tego, jakie teksty chciałby czytać w naszym dziale lub jakich nie uważa za interesujące, przypominam, że mój adres e-mail oraz numer gg są publicznie dostępne. Piszcie, proponujcie – przecież to dla Was tworzymy ten serwis:)
24-02-2012 17:10
~d

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Pamiętam swój zachwyt nad oprawą dźwiękową do Unreal Tournament (oczywiście było to jakieś 10 lat temu :)). Piękne czasy.

Natomiast mój faworyt to chyba Painkiller. Muzyka może średnio się nadaje do codziennego słuchania, ale podczas grania (czyli eksterminacji setek wrogów atakujących ze wszystkich możliwych stron) brzmiała kapitalnie. Aż chciało się grać :>
24-02-2012 20:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.