» Artykuły » Publicystyka » LEVEL_01

LEVEL_01


wersja do druku

Jaka branża, takie targi

Autor: Redakcja: Jakub 'Urko' Skurzyński

LEVEL_01
Organizacja targów jest miernikiem siły ekonomicznej branży. Im środowisko w danej dziedzinie mocniejsze, tym bardziej okazałe powinny być targi. Środowisko planszówkowe w Polsce rozwija się dość dynamicznie, powoli przebijając się do mediów publicznych. Daleko im oczywiście do poziomu popularności "komputerówek" czy "konsolowówek", jednak powoli gry "bezprądowe" zdobywają swoje miejsce na rynku. Targi Level_01, które odbywały się od 18 do 20 kwietnia w Krakowie, miały stanowić pomost pomiędzy rozrywką (komputerową i planszową) a edukacją (platformy e-learningowe).

Ponieważ była to pierwsza edycja tej imprezy, jechałem na nią bez specjalnie wygórowanych oczekiwań. Miałem w kieszeni 200 złotych, które przezornie odłożyłem na tę okazję. Chciałem chwilę pograć, spotkać znajomych i kupić kilka gier do kolekcji. Zobaczmy, co z tych planów udało mi się zrealizować. Ponieważ jestem raczej planszówkowiczem niż komputerowcem, w swojej relacji skupię się raczej na "grach bez prądu".

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Pierwsze wrażenie było zachęcające. Po przebrnięciu przez problemy komunikacyjne (remonty torów) i orientacyjne (brak mapki) dotarłem do budynku targów. Rozmiar obiektu sugerował pełne rozmachu zamiary organizatorów. Miało być dużo, głośno i profesjonalnie. A jak wyszło?

Organizacja targów

Budynek targów był podzielony na dwie części. W przedniej mieściły się biura targów i stoiska planszówkowo - karciane, w drugiej gry komputerowe i konsolowe. Obok części elektronicznej znajdowały się bufet i sala prelekcyjna.

Rozmiar budynku wyraźnie kontrastował z ilością uczestników. Innymi słowy: targi świeciły pustkami. W części poświęconej grom planszowym sytuacja nie wyglądała jeszcze tak źle – wystawców było dużo, a przed większością stoisk stały stoły do testowania prezentowanych tytułów. Najgorzej pod tym względem wypadły komputerówki – kilka okręgów z komputerami, kilka stoisk i kawał wolnej, niewykorzystanej hali.

Trudno mi wyjaśnić co spowodowało niską frekwencję. Przed targami, w kuluarach, słyszałem plotki o dziesięciu tysiącach osób. W rzeczywistości liczba odwiedzających nie przekroczyła 2,5 tysiąca osób. Być może kiepska pogoda i dość droga wejściówka (10 złotych normalna, 8 złotych ulgowa, 20 złotych karnet na trzy dni) zniechęciły potencjalnych klientów. Kampania PR targów pozostawiała wiele do życzenia (mało czytelna strona internetowa, brak opisu dojazdu, nieczytelny program), stąd zapewne małe zainteresowanie widzów.

Wraz z biletem uczestnik otrzymywał program targów, gratisy od sponsorów i płytę z materiałami dodatkowymi (katalog targów w PDF-ie i trochę reklam).

Turnieje

W programie targów zaplanowano kilkanaście turniejów gier komputerowych, planszowych i karcianych. W przypadku planszówek były to raczej imprezy kameralne, skierowane do niewielkiego grona. Karcianki i komputerówki cieszyły się znacznie większym zainteresowaniem. Nie będę tutaj wymieniał wszystkich turniejów, bo lista taka musiałaby zajmować około 4 stron. Wspomnę tylko pokrótce o najważniejszych ( czyt. najmocniej promowanych) wydarzeniach.

Najgłośniejszym turniejem elektronicznym targów były bez wątpienia Mistrzostwa Polski w Halo 3 (XBOX). Bogata pula nagród i możliwość wywalczenia kwalifikacji do zawodów międzynarodowych ściągnęły na zawody czołówkę polskiej sceny tej gry. Nieco mniejsze zainteresowanie wzbudziły turniej klanowy Call of Duty 4 i otwarty turniej Guitar Hero III. Dla miłośników karcianek najważniejsze były turnieje Magic:The Gathering i World of Warcraft. Niestety nie umiem ocenić poziomu rozgrywek ani laureatów ponieważ za słabo znam się na tych dziedzinach rozrywki.

Planszówkowicze mogli znaleźć dla siebie najmniej – ani turniej Niagary ani loteria Rebelowa nie miały puli nagród porównywalnych z grami elektronicznymi. Można by rzec "Jaki rynek, takie turnieje", gdyby nie to, że na wielu konwentach (organizowanych non profit) widziałem znacznie bogatsze nagrody (np. turniej Osadników z Catanu na Polconie 2007).

Program

Jeśli chodzi o stoiska wystawiennicze, sytuacja prezentowała się dokładnie odwrotnie. Spośród 24 stanowisk targowych prawie połowa była poświęcona planszówkom. Oprócz wysłanników sklepów internetowych (Bard, Rebel, Smok), można było spotkać przedstawicieli wydawnictw (Albi, Granna, Kuźnia Gier, Lacerta, Wolf-Fang) i organizacji sportowych (Go i Warcaby). Pozwoliłem sobie wymienić wystawców, ponieważ nigdy wcześniej w historii polskich planszówek nie było okazji spotkania tak wielu wystawców i porównania tak wielu produktów.

Zawiodłem się na stoiskach komputerowych. Pominąwszy stanowiska do gry w różne tytuły, komputerowcy / konsolowcy nie mieli dla siebie zbyt wiele do roboty. Wydawnictwa zajmujące się tą dziedziną rozrywki ograniczyły się do wysłania kilku standów. Dość powiedzieć, że na terenie całych targów nie było sklepu z grami komputerowymi z prawdziwego zdarzenia. Nic więc dziwnego, że wszystkie moje oszczędności wydałem na planszówki.

Same stanowiska do grania w gry elektroniczne również nie spełniły moich oczekiwań. Brakowało plakatów i osób do obsługi. Trudno było na pierwszy rzut oka określić "w co się tu gra". Potencjalny gracz był skazany na tułaczkę pomiędzy komputerami i wyciąganie od innych uczestników informacji. To spory minus – wystarczyłaby mapka w informatorze i wizytówki / naklejki na komputerach, aby zachęcić uczestników.

W rezultacie doszło do sporego paradoksu – rynek gier "bez prądu" prezentował się na targach okazalej niż znacznie silniejszy rynek gier komputerowych. Jeżeli część planszówkowa aspirowała (nieco na wyrost) do miana polskiego Essen, to część elektroniczna przypominała copy party z zamierzchłych czasów C-64. (Dla przykładu – jedyny stand Wiedźmina znajdował się przy stoisku planszówkowej Kuźni Gier).

Kolejnym elementem programu targów były różnorodne prelekcje i prezentacje. Niestety nie wszystkie zapowiadane wcześniej w Internecie znalazły się w informatorze. Tematyka spotkań była dość interesująca – począwszy od popularnonaukowych wykładów Polskiego Towarzystwa Badania Gier, poprzez prezentację platformy e-learningowej a skończywszy na nauce gry w go. Z drugiej strony prelekcji było zdecydowanie za mało, większość targów spędziłem więc grając w planszówki i gry komputerowe.

Gry

Pomimo braku spektakularnych premier, można było na targach zobaczyć trochę nowości. Nie były to oczywiście hipertajne "ekskluziwy" , mogły jednak zainteresować "niedzielnego gracza" takiego jak ja. Takim wartym zainteresowania wydarzeniem było dla mnie zagranie w PCtową wersję Assasin’s Creed i Call of Duty 4.

Znacznie większą niespodzianką było obejrzenie rozgrywek w Saigo no Kane – prototypową grę wydawnictwa Wolf-Fang, opowiadającą o walce o władzę w japońskiej szkole. Otoczka i estetyka gry przywodzą na myśl skrzyżowanie anime Sailor Moon z serialem Beverly Hills 90210. Jeżeli macie alergię na pastelowe kolorki i "duże oczy" – uważajcie. Podobne uczucia wzbudził we mnie Kazaam i ponownie pomimo ciekawej mechaniki nie potrafiłem zmusić się do gry. Widocznie nie jestem nastoletnią miłośniczką mangi i anime. Obie gry cieszyły się jednak dość dużą popularnością, więc kiedyś jeszcze spróbuję w nie zagrać. (Może zdjęcie okularów pomoże?)

Prototypy Wolf-Fanga nie wzbudziły we mnie tyle ciekawości co demonstracje wydawnictwa Granna. Dość powiedzieć, że na targach można było zobaczyć polskie wersje pudełek gier Hej, to moja ryba i Santy Anno. Jednak największą atrakcją targów była dla mnie karciana wersja Ticket to Ride. Pozornie zmieniona mechanika, kryła w sobie "to coś" co zdecydowało o powodzeniu oryginału. Moja towarzyszka natychmiast zdecydowała o zakupieniu gry, w związku z czym mieliśmy w co grać w pociągu powrotnym.

W przeciwieństwie do turnieju Halo 3, wręczenie nagrody planszówkowej Gra Roku nie miało odpowiedniej oprawy. Najważniejsze polskie trofeum planszówkowe wręczono tuż przed recepcją, bez żadnej sceny, z naprędce zaimprowizowaną publicznością. Zarówno przedstawiciel Kapituły (Artur ‘Nataniel’ Jedliński) jak i reprezentant firmy Lacerta (Przemysław Korzeniewski) wyglądali na nieco zdegustowanych oprawą wręczenia. Trudno im się dziwić – w porównaniu zeszłoroczną uroczystością na konwencie ConStar 2007, tegoroczna "gala" stanowiła ogromny krok w tył. W tym tempie na poziomie obecnego Spiel Des Jahres polski rynek znajdzie się za jakieś 358 lat.

Podsumowanie

Niestety to samo można powiedzieć o reszcie targów. Mała ilość odwiedzających i brak zaangażowania najważniejszych wystawców komputerowych przesądziły o porażce targów. Problemy z organizacją i informacją dopełniły szalę goryczy – ciężko było zorientować się gdzie ulokowali się poszczególni wystawcy. Z tego powodu, większość (pytanych przeze mnie) odwiedzających targi opuszczała imprezę po jakiś dwóch godzinach. Z punktu widzenia planszówkowicza targi były znacznie bardziej udane, bo udało się zebrać większość firm działających na terenie Polski.

Pomimo dobrej lokalizacji, targi Level_01 pozostają dla mnie symbolem zmarnowanego potencjału. Nie wytrzymują porównania z Targami Popkultury z Polconu 2007, ani z innymi imprezami profesjonalnymi (Poznań Game Arena). Mam wrażenie, że po porażce tegorocznej edycji, organizatorzy mogą mieć problemy z przygotowaniem następnej.

Obym okazał się złym prorokiem.
4.0
Ocena recenzenta
3
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: LEVEL_01
Od: 2008-04-18
Do: 2008-04-20
Miasto: Kraków
Strona WWW: www.polskietargi.pl/level_01_targi_...



Czytaj również

LEVEL_01
Pierwsze punkty doświadczenia

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.