» Recenzje » Hydrophobia Prophecy

Hydrophobia Prophecy


wersja do druku

Terror na tonącym liniowcu

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Hydrophobia Prophecy
Hydrophobia początkowo została wydana na konsolę Xbox 360 i spotkała się tam z porażająco ostrą krytyką, głównie z powodu licznych błędów graficznych, słabego poziomu fabuły czy mizernie wykonanych lokacji. Twórcy poszli jednak po rozum do głowy i wydając grę na komputery osobiste, tym razem dopracowali swój tytuł. Zmieniono nieco fabułę (łącznie z samym zakończeniem), usunięto wiele błędów technicznych oraz mocno dopracowano lub kompletnie przebudowano dane sektory lokacji. W efekcie wyszło o wiele lepiej i dzięki firmie IQ Publishing, gra zawitała u nas w wersji pudełkowej. Niemniej do jej uruchomienia gracze muszą posiadać platformę Steam.


Terroryści na statku

Akcja gry toczy się w nie tak odległej przyszłości. Gracz prowadzi poczynaniami szefowej mechaników okrętowych – Kate Wilson, która zaciągnęła się na luksusowy liniowiec Queen of the World. W praktyce statek to pływające miasto dla bogaczy pełne salonów, sklepów oraz wszelkiej maści dobrodziejstw dla VIP-ów. Pewnego razu jednostka zostaje zaatakowana przez terrorystów, którzy postanawiają zniszczyć "plugawe korporacyjne świnie" i mordują każdego, na kogo natrafią. Zadaniem gracza jest powstrzymanie anarchistów, poznanie ich prawdziwych planów oraz niedopuszczenie do zatopienia okrętu. Pomaga nam w tym cała masa gadżetów oraz przyjaciel informatyk, który zamknięty w swej pracowni, staje się naszym trzecim okiem.

Nie wiem, jak dokładnie fabuła wyglądała w wersji na Xboxa, natomiast wersja PC ma się całkiem dobrze. Co prawda, nic specjalnie nas nie zaskoczy, no, może poza samym zakończeniem, jednak tempo gry jest bardzo szybkie, zwroty akcji dość częste, a przerywniki filmowe można przewijać, jeśli gramy w tytuł po raz drugi. Prawdziwym mankamentem gry jest jej długość – trwa zaledwie cztery godziny. Wiem, że w obecnych czasach wydawcy ścigają się, kto zrobi krótszą i droższą grę, jednak jakieś granice przyzwoitości powinny być. Hydrophobia jest podzielona na trzy akty i, nim na dobre się rozkręciłem, już minęły mi dwa pierwsze. Jest to nad wyraz frustrujące, gdyż fabuła, mimo wszystko, ma w sobie potencjał i mocno wciąga.


Woda, woda, woda..., wszędzie woda

Gigantycznym atutem gry jest wykorzystanie silnika HydroEngime, którym reklamowano ów tytuł. Jeszcze nie spotkałem recenzji, gdzie nie chwalono by sposobu, w jaki wykorzystano tę technologię i sam muszę z owacją na stojąco pogratulować twórcom. Po raz pierwszy faktycznie woda ma znaczenie w samej grze. Wpływa dosłownie na wszystko – otoczenie, przeciwników czy ruch naszej postaci. Możemy rozbić jakąś szybę lub otworzyć drzwi, aby woda wlała się do pomieszczenia i ugasiła pożar lub też zupełnie odwrotnie – aby osuszyć dany korytarz. Możemy też jej użyć, aby fala zmiotła naszych przeciwników i cisnęła na przewody wysokiego napięcia, czy też aby zwiększyć poziom i dostać się do jakiejś platformy.

Bardzo ciekawym aspektem jest poruszanie się czy też walka w wodzie. W pierwszym wypadku olbrzymie znaczenie ma poziom wody – im jej więcej, tym wolniej się poruszamy, choć z drugiej strony możemy posiłkować się pływaniem. Akurat w tym wypadku nasza postać może się równać z niejedną pływaczką olimpijską. Ruch cieczy ma również olbrzymi wpływ na to, jak bohaterka się porusza. Jeśli uderzy w nas fala, to zadziała zwykłe prawo fizyki i odrzuci nas w kierunku pływu fali. To samo tyczy się wszelkich innych przeszkód, więc nieraz warto korzystać z osłon, aby uniknąć zmycia z pokładu.


Samotna z pistoletem

W grze używamy zaledwie jednego typu broni – pistoletu. Co prawda, w dalszych etapach rozgrywki znajdujemy do niego różnorodną amunicję, jednak nie zmienia to faktu, że nadal mamy na wyposażeniu raptem jedną spluwę, podczas gdy nasi oponenci posługują się dość pokaźnym arsenałem. Na pocieszenie jednak zostaje duża interakcja z otoczeniem, dzięki której możemy ubić przeciwników na rozmaite sposoby. Na przykład strzelić w kondensator, aby porazić ich prądem, popchnąć beczkę z paliwem prosto w płonącą plamę oleju lub wysadzić zbiorniki z gazem. Oczywiście, to tylko ułamek całości zniszczeń, jakich możemy dokonać, a za każde takie zabójstwo czy też wysadzenie obiektu dostajemy dodatkowe punkty, pokazujące nasz ogólny poziom w rankingu gry, jak i jej poszczególnego etapu.

Do tego dochodzi pokładowy, przenośny komputer, którym możemy się włamać do systemu monitoringu, komputerów czy też otworzyć zdalnie drzwi automatyczne. Świetnie wygląda sprawa hakerstwa w grze. Otóż, w określonym przedziale czasowym musimy dopasować częstotliwość naszego urządzenia do częstotliwości terminalu, do którego próbujemy się włamać. Jeśli nam się nie uda, to zabawa zaczyna się od nowa. Na szczęście, całość polega na poruszaniu myszką w liniach poziom/pion, więc sprawa jest banalnie prosta.

Niestety SI naszych przeciwników nie porywa. Często nie korzystają oni z osłon, a także, gdy usłyszą strzał, pędzą na oślep, pakując się prosto w pułapkę. Podobnie zachowują się podczas potyczek podwodnych, gdzie unoszą się najczęściej w miejscu, robiąc najzwyczajniej w świecie za tarcze strzelnicze. Dodatkowo, w przeciwieństwie do Kate, nie potrafią się wspinać na rury czy drabiny, więc bardzo łatwo ich zgubić.


Płonące paliwo na wzburzonej wodzie

Graficznie Hydrophobia prezentuje się całkiem dobrze, choć aby działała płynnie, potrzeba dość mocnego komputera, zwłaszcza przy maksymalnych ustawieniach. Woda wygląda wyjątkowo realistycznie, to samo tyczy się płomieni oraz wszelkiej maści świateł czy dymów. Same lokacje wykonano również bardzo porządnie i mimo powtarzalności (w końcu to statek) nie wieje z nich nudą. Głównie za sprawą różnie rozłożonych elementów zniszczeń, rur czy innych detali oraz obiektów interaktywnych. Na olbrzymi minus należy zaliczyć jednak same postacie. Poza Kate cała reszta to klony. Terroryści czy technicy statku stanowią po prostu jedną wielką bliźniaczą rodzinę, która na domiar złego cierpi na chroniczną sztywność twarzy. Patrząc jak płynnie biega Kate czy też porusza się woda, można by liczyć, że animacje innych postaci będą również na wysokim poziomie, jednak widać, że twórcy się tutaj pospieszyli i poszli na skróty.

Dźwiękowo jest natomiast porządnie, ale bez rewelacji. Angielski dubbing jest bardzo poprawny, choć miejscami wypruty z emocji, muzyka brzmi miło w tle, a odgłosy otoczenia ładnie się z nią komponują, budując odpowiedni klimat. Najlepiej ze wszystkiego brzmi sama woda, która, jakby nie patrzeć, jest drugą postacią pierwszoplanową obok naszej pani mechanik. Jeśli idzie o polonizację to również jest dobrze, choć miejscami zdarzały się drobne potknięcia. Przykładem mogą być pojawiające się nagle napisy po rosyjsku czy też niedokładnie przetłumaczone kwestie. Jednak sens wypowiedzi pozostawał ogólnie ten sam, więc nie jest źle.


Staw czoło wodzie

Hydrophobia to w sumie udany arcade. Szkoda tylko, że twórcy nie pokusili się o dodanie trybu multiplayer oraz zwiększenie różnorodności uzbrojenia. Wtedy gra naprawdę byłaby świetna i z pewnością sprzedałaby się o wiele lepiej. Mimo strasznie krótkiego czasu rozgrywki, osobiście uważam, że warto zagrać w ten tytuł. Jest to świetna gra zręcznościowa i w zasadzie pierwsza, w której woda zachowuje się realistycznie. Uniknięto tym razem wielu niedoróbek, zawieszeń tekstur czy przedmiotów oraz znacznie poprawiono lokacje. Choć tytuł ten nadal nie jest idealny, to wart jest większej uwagi niż poprzednio.

Plusy:
  • HydroEngine!!!
  • niezgorsza fabuła
  • duża interakcja
  • poprawiona grafika i lokacje względem wersji konsolowej
  • woda, woda, woda
  • dobre udźwiękowienie
  • elementy zręcznościowe, hakerstwo, kombosy
  • polonizacja...
Minusy:
  • ...która miejscami ma jednak uchybienia
  • beznadziejne SI wrogów
  • za krótka
  • dość wysokie wymagania sprzętowe, zwłaszcza na Windows 7
  • NPC i oponenci to klony


Galeria


7.5
Ocena recenzenta
6.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Hydrophobia Prophecy
Producent: Blade Interactive
Wydawca: Blade Interactive
Dystrybutor polski: IQ Publishing
Data premiery (świat): 9 maja 2011
Data premiery (Polska): 2 grudnia 2011
Platformy: PC
Wymagania sprzętowe: Core 2 Duo 2 GHz, 2 GB RAM (4 GB RAM dla Windows Vista / 7), karta grafiki 512 MB (GeForce 8600 lub lepsza), 8 GB wolnego miejsca na dysku, Windows XP / Vista / 7
Nośnik: DVD
Strona WWW: hydrophobia-game.com
Sugerowana cena wydawcy: 59,90 zł



Czytaj również

Komentarze


angel21
   
Ocena:
0
Heh dobry wujek dał aż 7,5 xD
05-04-2012 20:18
earl
   
Ocena:
0
Grafika faktycznie na wysokim poziomie.
05-04-2012 21:04
Vermin
   
Ocena:
0
Angel ja w tej grze bawiłem się przednie i z pewnością do niej nieraz wrócę. Szkoda tylko że taka krótka, ale za to historia ciekawa. W sumie taki dłuższy film z tego wyszedł :P
05-04-2012 22:31

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.