» Recenzje » Husk

Husk


wersja do druku

Nie, nie i jeszcze raz nie...

Autor: Redakcja: Agnieszka 'jagnamalina' Bracławska, Henryk Tur

Husk
Pierwszoosobowych horrorów na rynku nie brakuje, z nowszych możemy wymienić Layers of fearPhantaruka i Kholata. A ponieważ z każdym rokiem ten gatunek jest coraz bardziej popularny, to podobnych gier tylko przybywa. Niestety, spośród całego wora mniejszych i większych tytułów wyłącznie kilka zasługuje na uwagę, ale Huska nie można do nich zaliczyć. 

Husk to pierwszoosobowy horror, w którym wcielamy się w postać Matthew Palmera. Główny bohater wraz z żoną i córką jedzie pociągiem odwiedzić swojego chorego ojca w Shivercliff. I chociaż od samego początku rodzinie towarzyszą emocjonalne rozmowy, to wszystko wygląda w porządku... do czasu. Gdy w pewnym momencie kobiety znikają bez śladu, a pociąg okazuje się być opuszczonym składem, protagonista postanawia poznać przyczynę dziwnej sytuacji. Niestety, chwilę później maszyna się wykoleja. I tak nasz bohater jest zmuszony udać się do najbliższej miejscowości po pomoc. Na miejscu stwierdza, że miasteczko jest opustoszałe, ale czy na pewno?

Czasem lepiej, czasem gorzej

Od samego początku mamy do czynienia z naprawdę standardową historią. W każdej takiej produkcji, czyli survival horrorze, pojawia się motyw przewodni - w Husku są to przeżycia Matthewa. W miarę eksplorowania rodzinnej miejscowość bohatera – Shivercliff, poznamy coraz więcej faktów i dramatycznych sytuacji związanych z jego ojcem, które ułożą się w obraz niezbyt wesołej rzeczywistości z młodych lat. Niestety - fabuła nie jest zbytnio interesująca, po kilku pierwszych wspomnieniach łatwo domyślić się, co było przyczyną niechęci Palmera do rodzinnej miejscowości. Na szczęście dotyczy to tylko połowy historii. Później opowieść trochę się rehabilituje, a w pewnym momencie pojawia drugi, ciekawszy motyw, który prowadzi do niezbyt już oczywistego zakończenia. W efekcie otrzymaliśmy historię przeciętną, ale posiadającą potencjał na naprawdę udaną produkcję - tyle, że nie wykorzystany.

Z pewnością plusem jest ilość scen ze wspomnieniami i elementów (kartek, przedmiotów) dotyczących historii głównej postaci. Nie jest ich dużo i są na tyle zgrabnie rozmieszczone pomiędzy kolejnymi lokacjami, że spokojnie możemy skupić się na samej rozgrywce bez obawy pominięcia czegoś istotnego. Z kolei niedopracowaną rzeczą jest sposób, w jaki Husk straszy gracza. „Straszaki” pojawiają się rzadko, a przerwy pomiędzy nimi wypełnione są wydłużonymi miejscówkami (labiryntami kontenerów, pudełek itp.), w których od czasu do czasu klimat napędza "straszniejsza" muzyczka. Cienie człekokształtnych postaci, pojawiające się na drugim planie i kilka krótkich spirytystycznych uniesień, to wszystko co gra nam zaoferuje. W porównaniu do czasu rozgrywki, dziwnych czy też strasznych sytuacji powinno być znacznie więcej.

Husk jest produkcją, w której nasza postać może, a nawet musi, bronić się przed czarnymi charakterami. Owszem, system walki jest mało realny i stawia protagonistę raczej w niewesołej sytuacji, ponieważ w pierwszych rozdziałach gry nie możemy zabić przeciwnika, a jedynie go ogłuszyć. Później dopiero broń palna pozwala nam na o wiele lepszą i bardziej pewną obronę.

Biegać czy nie biegać, oto jest pytanie?

Denerwującą rzeczą jest słaba mobilność głównego bohatera, do jego atutów należy bieg i nic poza tym. Proste do pokonania przeszkody, jak murki, są barierą nie do przejścia. Jeśli zaś chodzi o mechanikę poruszania postacią, to łatwo dostrzec ogromną nierównomierność. Twórcy pokusili się o takie aspekty jak zmęczenie po dłuższym biegu, a zapomnieli o funkcji skoku. W efekcie rozgrywka jest mocno sztuczna i na próżno szukać elementów pozwalających lepiej wczuć się w sytuację protagonisty.

Mimo, że historia Matthewa nie należy do zbyt oryginalnych, a sama mechanika rozgrywki zdecydowanie nie zachwyca, to twórcy zadbali przynajmniej o klimat małego miasteczka. Od wejścia w progi Shiverclif czuć spowijającą miejscowość, tajemniczą aurę grozy, dodatkowo odwiedzimy kilka ciekawych miejsc, które dobrze budują klimat. Panująca noc, księżyc na niebie i wszechobecna cisza wypełniona dziwnym odgłosem solidnie budują klimat grozy. Pod tym względem gra spisuje się dobrze, zabrakło jedynie bardziej rozbudowanego świata, aby gracz mógł na własną rękę pozwiedzać i poszukać przerażających atrakcji.

Zdecydowanie mogło być lepiej

Nie da się ukryć, że Husk to, niestety, gra słabo zoptymalizowana i dopracowana. Zalicza bardzo dużo błędów: tekstury się przenikają, modele źle ładują, czarne charaktery często zacinają, więc zamiast nas gonić - zwyczajnie stoją w miejscu. Do tego dochodzą długie ekrany ładowania i momentami przezroczystość ścian oraz elementów otoczenia. Ostatecznie Husk to produkcja, w której dobre lokacje i niezły klimat nie idą w parze z fabułą. Jest to tytuł raczej dla zagorzałych fanów survivalowych FPS-ów o charakterze horroru - ma potencjał, ale mocno ukryty.

Plusy:

  • ponuro-przerażający klimat
  • ciekawe lokacje
  • potencjał

Minusy

  • nieciekawa fabuła
  • brak realności w rozgrywce
  • niezbyt wyszukane zagadki

Galeria


4.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Husk
Producent: UndeadScout
Wydawca: IMGN.PRO
Dystrybutor polski: Cenega
Data premiery (świat): 3 lutego 2017
Data premiery (Polska): 3 lutego 2017
Platformy: PC
Wymagania sprzętowe: AMD APU A6 3670K / Intel Core i3 2120; 4 GB RAM; DirectX 11; Windows 7/8.1/10; 15 GB wolnego miejsca na dysku twardym
Nośnik: DVD
Strona WWW: www.welcometoshivercliff.com/
Sugerowana cena wydawcy: 64,99 zł
Tagi: husk

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.