» Artykuły » Publicystyka » Game Zone Kraków

Game Zone Kraków

Game Zone Kraków
W Polsce nadal brakuje imprez związanych z grami komputerowymi, dlatego każda tego typu inicjatywa niezmiernie mnie cieszy.
 

Na południe!


Jeszcze w trakcie PGA 2013 zostaliśmy (zespół Dark Workshop) zaproszeni do wzięcia udziału w pierwszej edycji Game Zone Krakow i oczywiście postanowiliśmy z tego zaproszenia skorzystać. Ze względu na dużą odległość i wysoki koszt uczestnictwa dla wystawców zamiast całego zespołu i dużego stoiska wysłaliśmy na ten event tylko jedną osobę - autora niniejszego artykułu.

Pomimo szalejącego orkanu dotarłem do Krakowa bez większych problemów (chyba że za takowe uznacie godzinne oczekiwanie na pociąg, w trzaskającym mrozie i przy akompaniamencie totalnej dezinformacji panującej na dworcu), z ledwie 5-minutowym opóźnieniem. Jako że na Game Zone wpuszczali dopiero od 10:00, to bez problemu zdążyłem zostawić zbędne graty w jednym z hosteli w centrum.

Wielki, ale ciasny

Gdy tylko dotarłem do byłego hotelu Forum, gdzie odbywała się impreza, moim oczom ukazała się strasznie długa kolejka do kas. Pomimo stosunkowo niedużych nakładów na reklamę krakowianie nie zawiedli i pojawili się tłumnie. Na szczęście istniało osobne okienko akredytacyjne dla mediów, więc ominęła mnie wątpliwa przyjemność stania w kilkudziesięciometrowym ogonku. Gdy tylko przedstawiłem się jako twórca kilku punktów programu, pani w kasie odrobinę spanikowała, gdyż kompletnie nie miała pojęcia co ze mną zrobić. Otrzymawszy po prostu opaskę “media” (potem okazało się, że powinienem mieć specjalny identyfikator), ruszyłem do wejścia.

Ledwo minąłem drzwi, musiałem sypnąć drobniakami za szatnię, co strasznie mnie zdziwiło. Na innych imprezach tego typu, chociażby konwentach fantasy, szatnia jest zawsze wliczona w cenę akredytacji. Nie chodzi nawet o to, że musiałem wydać tę złotówkę, tylko o to, że ludzie kombinujący “jak tu rozmienić 50 zł, żeby mieć drobniaki na szatnię” stali w wąskim przejściu, co momentami uniemożliwiało dostanie się do budynku.

Chociaż hotel Forum to budynek dość spory, teren Game Zone obejmował jedynie kilka sal. W dużym holu umiejscowiono główną scenę, na której nie działo się zbyt wiele, oraz strefy turniejowe League of Legends i DOTA 2. Poza tym znajdowało się tam też kilka niedużych stoisk (np. kramik firmy MSI, gdzie można było hmm... dotknąć kilku modeli myszek i słuchawek, które nawet nie był do niczego podłączone - no bo przecież w słuchawkach ważniejszy jest design niż dźwięk). Najciekawszym wydarzeniem w tej strefie była premiera targowa Assassin's Creed IV: Black Flag. Z racji długich kolejek nie można było pograć zbyt długo, ale nawet te kilka minut wystarczyło mi do podjęcia decyzji o zakupie tej gry w najbliższej przyszłości.

W drugim holu znajdował się bar oraz kilka kolejnych stoisk. Pośród nich najbardziej interesujące wydały mi się stragany z gadżetami steampunkowymi, plakatami i koszulkami. Warto było też spędzić choć chwilę w miejscu, gdzie studenci Politechniki Krakowskiej chwalili się stworzonymi przez siebie grami i animacjami.

Minąwszy kolejną strefę turniejową (tym razem StarCraft 2), dotarłem do ostatniej sali, w której miały odbywać się spotkania z youtuberami, projekcje filmów będących ekranizacjami gier oraz prelekcje.

Konferencja prasowa

Zwiedzenie całości zajęło mi raptem 25 minut. Chwilę później, zupełnie przypadkiem, trafiłem na konferencję prasową. Możliwe, że organizatorzy nie spodziewali się tak wielu przedstawicieli mediów (kilkanaście osób), gdyż nie przygotowali żadnego nagłośnienia. W związku z tym większość zainteresowanych, aby cokolwiek usłyszeć, musiała zrezygnować z miejsc przy zarezerwowanym na konferencję stole i po prostu stanąć gdzieś w pobliżu organizatorów Game Zone odpowiadających na liczne pytania.

Cała idea tej imprezy pojawiła się w głowach organizatorów znanej i cenionej konferencji Digital Dragons po ostatniej edycji Intel Extreeme Masters. Po prostu stwierdzili, że na południu Polski brakuje tego typu eventów (moim zdaniem brakuje ich w całym kraju, nie tylko w Małopolsce). Jak na pierwszą edycję, założone 8-15 tysięcy odwiedzających to liczba bardzo ambitna, której chyba nie udało się osiągnąć pomimo wielu kanałów dystrybucji biletów (choć mogę się mylić - na tę chwilę nadal nie mamy oficjalnych danych).

Game Zone Kraków miało być w założeniach przede wszystkim dla graczy, a nie dla przedstawicieli branży, i ten postulat faktycznie udało się spełnić - ludzie z branży nie mieli czego tam szukać. Choć architekci całego wydarzenia podkreślali, że “świat gier to również gry mniej znane i mądre”, to nie uczynili nic w kierunku promowania indie (a jeśli takie kroki poczynili, to nie było widać ich efektów).

Uczestnicy konferencji proponowali, by w kolejnej edycji dodać “gry bez prądu”, ale orgowie nie wyglądali na entuzjastów tego pomysłu - a szkoda, bo planszówkowy games room mógłby uratować te imprezę. Na szczęście mniej sceptycznie nastawieni byli do idei utworzenia całego bloku “gry komputerowe a kultura” - oby faktycznie pojawił się za rok.

Nudy, nudy, nudy

Po zakończeniu konferencji pojawił się problem - co teraz ze sobą zrobić? Jeśli ktoś nie jest wielkim fanem youtuberów, ani nie był uczestnikiem jednego z turniejów (LoL, DOTA2, SC2), to mógł właściwie już iść do domu. Najzwyczajniej w świecie brakowało atrakcji! Pomiędzy spotkania z youtuberami wciśnięte zostały projekcje filmów opartych na grach i to właśnie na oglądaniu ich minęła mi reszta dnia (w międzyczasie w coffee zonie rozmawiałem z ludźmi o pracy w branży gier i opowiadałem o Darken Age).

Wieczorne afterparty było strefą opanowaną przez youtuberów. Dość szybko zrezygnowałem z tej imprezy na rzecz wieczornego spaceru po krakowskim rynku.

Nowości dnia drugiego

 W niedzielę na Game Zone pojawiło się znacznie mniej ludzi niż poprzedniego dnia. Turnieje obserwowali już tylko najwięksi fani poszczególnych teamów, na dodatek problemy z internetem występowały na tyle często, że oglądanie pojedynków na dużych ekranach zamieniło się w oglądanie napisów “game paused”. Ale to już nie wina organizatorów, tylko zewnętrznej firmy, która miała zapewnić dostęp do sieci.

Youtuberzy nadal brylowali i 90% uczestników imprezy pojawiło się głównie po to, aby zdobyć autografy i zrobić sobie zdjęcie ze swoimi idolami. Jedyną rzeczą, która w jakimś stopniu uratowała Game Zone, były 4 punkty programu, które tego dnia zastąpiły projekcje filmowe.

Bartosz Porębski z Uniwersytetu Jagiellońskiego opowiedział, od czego najlepiej zacząć tworzenie gier. Co najciekawsze - podczas 60-minutowej prelekcji zdążył stworzyć prostą strzelankę, wykorzystując jedynie darmowe i łatwo dostępne oprogramowanie, czym z pewnością zachęcił młodych ludzi do spróbowania swoich sił w gamedevie.

Przedstawiciel Politechniki Krakowskiej opowiedział o modelowaniu wirtualnych światów, czyli o podstawach tworzenia grafiki 3D. Prelekcja miała podobny efekt jak poprzednia - zapewne wielu spośród słuchaczy pomyślało o związaniu swojej przyszłości z przemysłem elektronicznej rozrywki.

Jako że pozostałe dwa punkty programu były prowadzone przeze mnie, nie będę ich oceniał, gdyż byłbym wybitnie nieobiektywny. Powiem tylko tyle, że na prelekcji "Najdziwniejsze gry w historii" nie zdołałem pokazać wszystkiego, co chciałem, ze względu na problemy z dźwiękiem, a mimo to salwy śmiechu pojawiały się regularnie - a taki był mój zamiar. Natomiast podczas wiedzówki z gier okazało się, że zarówno youtuberzy jak i zwykli gracze sporo wiedzą o poszczególnych tytułach, co świadczy o tym, że na Game Zone faktycznie pojawili się fani gier.

 

Podsumowując - pierwsza edycja Game Zone Kraków należała do eventów średnio udanych. Mimo to chętnie pojawię się tam za rok, gdyż jak już pisałem we wstępie do tej relacji, w Polsce brakuje tego typu imprez. Jestem przekonany, że organizatorzy wyciągną wnioski ze swoich błędów i kolejna edycja będzie ich pozbawiona, a liczba atrakcji zwiększy się kilkukrotnie.

5.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: Game Zone Kraków
Od: 2013-12-07
Do: 2013-12-08
Miasto: Kraków
Strona WWW: www.gamezonekrk.pl/
Cena: 15 zł
Typ konwentu: growy

Komentarze


Umbra
   
Ocena:
0

Wow, nic nie wiedziałem o tej imprezie, zgadzam się, brak 'imprez komputerowych'. Bardzo fajna informacja, powodzenia dla organizatorów ofkors. 

08-01-2014 23:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.