» Modergeist » Recenzje » Freelancer: Crossfire

Freelancer: Crossfire

Freelancer: Crossfire
Jest niewiele gier, do których z chęcią wracam co jakiś czas. W moim przypadku to z reguły starsze produkcje, jak Baldury, Gothiki, Planescape czy Kotory. Przede wszystkim są tocRPGki, czasem trafi się jakaś strategia (HoMM, Civ), jednak rzadko zdarza się, aby w pamięć zapadł mi jakikolwiek symulator. Swego czasu miałem ogromny sentyment do Privateera, kolejną grą tego typu był właśnie Freelancera. Dynamiczna rozgrywka, ogromny świat do eksploracji, a przede wszystkim świetny klimat i niezwykle wciągająca fabuła okraszona przerywnikami filmowymi. Czego można chcieć więcej? Ano Freelancera z zainstalowaną modyfikacją Crossfire! Lista "fjuczerów" w tym dodatku wzbudza nie tylko szacunek, ale i nieskrywany zachwyt, choć i tutaj można napotkać zgrzyty. Nie znajdziemy tu co prawda nowej fabuły, czy radykalnych zmian w rozgrywce, jednak modyfikacja ingeruje w tak wiele aspektów gry, że w tej chwili nie wyobrażam sobie Freelancera bez Crossfire. Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji jednej z najlepszych modyfikacji w jaką przyszło mi zagrać.


Od czego zacząć?


Oczywiście najpierw instalujemy grę, później ściągamy dodatek, którego instalator zajmuje… dwa razy więcej miejsca niż poczciwy Freelancer! Warto też zaopatrzyć się w managera modyfikacji, czyli FMM, który ściągniecie stąd (bardzo ważne: trzeba użyć mod managera w wersji 1.3, bo właśnie ten jest dedykowany przez twórców modyfikacji jako w pełni kompatybilny z dodatkiem, a nie wersja 1.4BETA). Tak uzbrojeni możemy w końcu odpalić starą-nową grę.

W momencie aktywacji modyfikacji możemy wybrać: wygląd bohatera, strój Junko Zane (jednej z głównych bohaterek), ścieżkę muzyczną, wygląd HUDa, rodzaj rozgrywki (standardowy albo otwarty single player), wygląd gry (standard bądź hi-detal), kolor i detaliczność efektów cząsteczkowych, zaawansowane shadery, grafikę o wysokiej jakości, dynamiczne światła, intro czy kompatybilność z kartami graficznymi starego typu… Uff, trzeba przyznać, że całkiem sporo tej ingerencji. Po obejrzeniu intra – polecam zarówno oryginalne jak i alternatywne, bo równie świetnie wprowadza w klimat – przywita nas odświeżone menu, z nowymi splashami i screenami. Jeszcze tylko odznaczamy dźwięk 3D w opcjach (choć wersja 1.81 podobno sama to ustawia – u mnie nie zadziałało), bo czasem generuje problemy w grze, i przygodę czas zacząć!


Quo vadis Freelancer?


W zasadzie to pytanie retoryczne, bo gra zmierza w jedynym słusznym kierunku, czyli ku lepszemu. Już samo menu główne wygląda bardziej nowocześnie, jednak prawdziwy szok można przeżyć rozpoczynając rozgrywkę. Grafika powala! Freelancer od początku dobrze wyglądał, ale teraz jest po prostu idealny, niewiele brakuje mu do Eve Online. Jedyne do czego można się przyczepić to do ilości wodotrysków – trochę ich za dużo. O ile na początku to nie przeszkadza, to później trochę męczy wzrok. Kolejna sprawa to świat, lub raczej wszechświat. Teraz naprawdę żyje! W każdym systemie aż roi się od lekkich i ciężkich myśliwców, frachtowców, statków bojowych, baz, planet, mgławic czy unoszącego się złomu. Każdy BN ma jakiś cel, widać, że handel kwitnie, ataki wrogich frakcji zdarzają się dość często i nie są tylko samobójczymi aktami agresji. Nie wspomnę o nowych systemach, ukrytych obiektach czy większej ilości miejsc do przeskoku między galaktykami. Zamiast słów niech wystarczy statystyka. Wersja 1.81 w stosunku do wersji 1.7 zawiera… kilka tysięcy zmian, z czego kilkaset to naprawdę gruntowne modyfikacje i usprawnienia. Warto wymienić prawie 100 nowych systemów, około 300 dodatkowych statków oraz 160 planet i baz, a także 8 nowych frakcji (GMG Expedition, Ancients, Warrior, Savage, Sentinel, Dom'Setek, Dom'Nepesh, Dom'Razak). Szczególnie cieszy gra w trybie z innymi graczami.


It’s not every day when you get a new life


Gdy rozpoczniemy grę podczas filmiku wprowadzającego od razu rzuca się w oczy bardziej różnorodny i kolorowy wszechświat. Błękit i biel odeszły w niepamięć, teraz freelancer universe mieni się niemalże wszystkimi kolorami tęczy. Dodatkowo mgławice sprawiają wrażenie wypukłych, co, niestety, nie zmienia faktu, że świat "nie istnieje" w płaszczyźnie verticle. Kolejnym, na co od razu zwróciłem uwagę, to przeprojektowana powierzchnia planet. Teraz prócz budynków w Manhattan widać też ośnieżone szczyty i doliny. Tekstury może nie powalają, ale zdecydowanie dodaje to realizmu. Gdyby jeszcze dało się tam pospacerować…

Wiele tekstur doczekało się retuszu, poprawiono rozdzielczość i detale. Wygląd BNów także się zmienił. Warto też wspomnieć, że jest aż 1800 nowych postaci niezależnych. Ale wystarczy już o planetach. Czas odbyć pierwszy lot w bezmiar kosmosu!

Dopiero po wyjściu z bramy dokującej widać jak bardzo świat Freelancera zmienił się na lepsze – i bynajmniej nie mam tu na myśli tylko ekranu z wiadomością powitalną (zachęcam do jej przeczytania). O kolorach już pisałem, czas więc na bardziej subtelne zmiany. Nasz statek pozostawia po sobie śliczne smugi, dodatkowo wyrzucane przez napęd "spaliny" także są różnorodne. Planety w końcu obdarzono grawitacją, teraz kręcą się wokół własnej osi. Przeprojektowano chyba większość statków, w każdym razie większość, z tych, którymi latałem. Walka wydaje się ciekawsze i dłuższa, bo przeciwnicy w końcu nauczyli się używać nanobotów i częściej korzystają z baterii ładujących osłony, chociaż manewry i ataki nadal pozostawiają wiele do życzenia. No, ale nie można mieć wszystkiego…

Widać także, że zwiększono międzygalaktyczny ruch. Więcej statków przewozi towary, pełno jest eskadr patroli czy atakujących wszystko co popadnie kosmicznych kryminalistów. Jednak, aby zainwestować we frachtowiec i zacząć zarabiać, trzeba odkryć więcej systemów, szczególnie ukryte bazy dobrze płacą za niektóre towary.

Polecam także pokombinować z ustawieniami przy aktywacji moda, gdzie możemy zmieniać wygląd bohaterów, HUD, kolorystykę i wiele innych. Każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego.


We have to save human race!


Niestety fabuła praktycznie nie zmieniła się, ani nie rozwinęła (jest kilka kosmetycznych zmian), a szkoda. Jedną z najsilniejszych stron podstawki była właśnie dynamiczna i pełna zwrotów opowieść o losach najemnika, Trenta. Główny wątek nie nuży, jest różnorodny i naprawdę ciekawy, a przede wszystkim sporo w nim przerywników filmowych. Jedyny minus to brak możliwości przerwania wstawek wideo - gdy gra się po raz enty, to trochę nuży. Szkoda także, że main story tak szybko się kończy. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś pokusi się o stworzenie długich zadań pobocznych okraszonych klimatycznymi cutscenkami.

Oczywiście przybyło bardzo dużo nowych misji, ale te z reguły sprowadzają się tylko i wyłącznie do znajdź, zniszcz albo zdobądź jakiś przedmiot. Niestety to kolejne "fopa", bo gra ma naprawdę duży potencjał. Na pocieszenie niech będzie fakt, że niektóre filmiki zostały poprawione. Także każdy, kto lubi czytać wiadomości i słuchać plotek będzie usatysfakcjonowany, bo autorzy dodali sporo takich smaczków, np. "Hunt for Jack Blinch". Niestety dłuższa gra bez trybu multi (szczególnie za entym razem) za szybko się nuży, dlatego polecam każdemu rozgrywkę sieciową.


Trent, they’re on my tail!


Freelancer to gra, w której za uciułane w pocie czoła kredyty kupimy wymarzony statek. Tutaj możliwości jest naprawdę bez liku a wszystko zależy od naszych osobistych preferencji. Możemy inwestować w niewielkie, ale szybkie i zwrotne lekkie myśliwce, bądź ich cięższe i wolniejsze wersje. Siła ognia w jednych i drugich jest w zupełności wystarczająca, a gdy zdobędziemy działka z najwyższej półki, to nic nam się nie oprze. Jeżeli ktoś ma za dużo kredytów, to polecam zainwestować w gunboata albo nawet battleshipa. Musimy tylko pamiętać o tym, że możemy wtedy napotkać problem z dokowaniem w niektórych bazach. Frachtowce także są bardzo zróżnicowane, od niewielkich po ogromne, kosmiczne "tankowce". Ten aspekt jest świetnie dopracowany i każdy znajdzie dla siebie coś specjalnego. Szczególnie w trybie multi podczas gry z innymi robi się ciekawie, a rozgrywka zyskuje na realizmie i miodności. Dodatkowa ciekawostka to wraki, które skrywają drogi ładunek i unikatowe działka czy wieżyczki. Niestety, te potwory często pożerają więcej energii niż standardowe wyposażenie, ale siła ognia jest naprawdę imponująca.

Zmianom uległ także kokpit, który przeprojektowano w większości pojazdów (ponad 70 nowych kabin). Teraz jest ciekawiej, bardziej przestronnie i więcej widać z tylnej wieżyczki - przynajmniej w tych statkach, którymi ja przemierzałem bezmiar wszechświata. W przeciwieństwie do większości modów, w Crossfire nie mamy pierdyliona slotów do montowania różnych urządzeń, co mnie zawsze irytowało - dodano tylko licencję pilota. Oczywiście zwiększono ilość dostępnego wyposażenia, poprawiono także jego jakość - jest w czym wybierać.

Realizmu dodaje także reakcja osłon statków na trafienie. Teraz rzeczywiście widać jak pole ochronne absorbuje energię dział laserowych. Dodam też małą poradę od siebie: uważajcie z zakupem ciężkich statków bądź frachtowców we wczesnym etapie gry, gdyż jedna z misji to wyścigi, w których nie mamy szans latając wolnym pojazdem.


Deep and deeper into the space


O grafice napisałem już całkiem sporo, warto jednak ten temat rozszerzyć. Już od początku gry widać poprawione shadery i efekty cząsteczkowe. Dzięki temu liftingowi "Freelancer[/l], mimo leciwego wieku, niewiele odstaje od obecnych (niestety niewielu) symulatorów lotu kosmicznego. O smugach, które pozostawiają statki już wspominałem, co jednak nie jest do zbyt realistyczne, bo w kosmosie istnieje próżnia. Napędy nie są już tak mono-kolorowe jak wcześniej. Warto też pozwiedzać wszelkie mgławice, śmietniska, pierścienie i każde miejsce, które nam się napatoczy podczas kosmicznych wojaży. Zmieniono także mapę wszechświata i mapę systemów, które są teraz bardziej przejrzyste. [q]Freelancer" serwuje świat, w którym można się zapomnieć i zatracić.

Ale nie obędzie się też bez wybrzydzania. Niestety, animacje postaci nie zostały zmienione, nadal są sztuczne i przesadzone, stworzone jakby na wyrost. Jest to zabieg często spotykany w grach wideo, szczególnie tych starszych – dzięki temu łatwiej ukazać ruch postaci. Łatwo też dopatrzyć się, że chyba wszystkie "kości" postaci są podpięte do tych samych frekwencji.


Life is everywhere


Na pierwszy rzut oka nie widać rewolucyjnych zmian w mechanice, grywalności czy AI. Jednak szybko zaczniemy dostrzegać subtelne różnice w stosunku do podstawki. Szczególnie balans rozgrywki został świetnie przygotowany, rzadko trafiają się absurdalne sytuacje posiadania przez nas zbyt wielkiej ilości gotówki. W końcu widać potęgę technologiczną Zakonu. Statystyki zostały lepiej dopasowane do konkretnych frakcji, szczególnie w najważniejszych dla fabuły momentach, np. Anubis, którego dostajemy od Orilliana nie jest już "karą", ale prawdziwą nagrodą i daje dużą radochę. Warto też wspomnieć o Nomadach. Ich statki i bazy wzbudzają teraz większy respekt i trzeba bardzo się pilnować, żeby nie zasilić grona wraków.

Dodano także dużo większą ilość losowych zdarzeń, szczególnie cieszą oko częściej pojawiające się battleshipy. Na pewno każdego z freelancerów ucieszy informacja, że ilość dóbr, które można przywłaszczyć została zwiększona dziesięciokrotnie. Nic tylko zostać piratem… Szczególnie motywują do przejścia na ciemną stronę mocy stawki za zadania od frakcji przestępczych – nagrody te to naprawdę astronomiczne kwoty i przyznam, że sam często ulegałem pokusie. Sztuka polega na tym, żeby wiedzieć kiedy przestać, chyba, że komuś zależy na tym, aby cała galaktyka wzięła go na celownik. Czarny rynek także kwitnie: dodano ponad sześćdziesiąt rodzajów nielegalnego towaru, który możemy sprzedawać z ogromnym zyskiem. Oczywiście niesie to ze sobą dużo większe ryzyko, bo stróże prawa i porządku nie dadzą nam żyć.

Prędkość dopalaczy zwiększono do 450, niektóre specjalne statki poruszają się nawet szybciej. Przyznam, że zawsze uwielbiałem zapuszczać się w na pozór niedostępne odmęty kosmosu i przeczesywać mgławice czy śmietniska w poszukiwaniu zaginionych wraków. Dzięki modyfikacji, takich znalezisk jest dużo więcej (dodano ich prawie 80), więc żaden wścibski eksplorator na nudę narzekać nie będzie. Dla tych, którzy lubią czepiać się szczegółów napiszę, że odległość do celu podawana przez HUD jest teraz dokładniejsza.

W Crossfire 1.81 poprawiono bardzo dużo błędów z poprzedniej wersji, co wpływa na grywalność i czas spędzony z Freelancerem – w zasadzie ciężko było mi oderwać się od komputera. Odniosłem też wrażenie, że wydajność i stabilność gry prezentują się teraz lepiej, chociaż może to być tylko subiektywne odczucie. W każdym razie na czteroletnim sprzęcie gra się miodnie. W wersji dla wielu graczy zaimplementowano także dynamiczny system zadań czy ekonomii, co dodatkowo zwiększa realizm i balans rozgrywki uwzględniając czynnik ludzki (a więc nas - graczy). Grając w tryb multi, możemy dołączyć do wybranego klanu, który dysponuje własną bazą i miło spędzić czas pomagając innym w różnych misjach.


It’s a sound of incoming missile


Ścieżka dźwiękowa z podstawki, jak i SFXy, nie miały nic do zarzucenia. Crossfire pozytywnie zmienia także ten aspekt. Dodano nową muzykę w praktycznie każdym systemie i planecie. Nowych dźwięków doczekały się także przedmioty i broń. Usłyszymy również prawie 350 dodatkowych wypowiedzi BNów.


States summary


Freelancer bez Crossfire to jak Gwiezdne Wojny bez Sithów i Jedi. Według mnie modyfikacja powinna stać się integralną częścią gry. Szczególnie polecam tryb wieloosobowy. Dzięki dodatkowi gracz zyskuje naprawdę dużo - przede wszystkim rozgrywka jest ciekawsza i ładniejsza. Jeżeli nigdy nie grałeś w symulatory lotów kosmicznych, to rozpocznij swoją przygodę od Freelancera z zainstalowaną modyfikacją Crossfire w wersji 1.81. Jeśli miałeś już do czynienia z tą grą, ale nie bawiłeś się z modami, to zaryzykuj, bo warto.



Plusy:

  • ładniejsza grafika
  • poprawiona rozgrywka
  • otwarta wersja SP
  • nowe systemy, statki i przedmioty
  • muzyka

Minusy:

  • brak nowych wątków fabularnych
  • duże wymagania sprzętowe
8.5
Ocena recenzenta
10
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Freelancer: Crossfire
Strona WWW: gry.polter.pl/Freelance-Crossfire-1...
Sugerowana cena wydawcy: 0,00



Czytaj również

Komentarze


~ania

Użytkownik niezarejestrowany
    dupa sraka
Ocena:
0
dupa sraka zjebana gra nie będę tego nikomu polecała chyba że alkoholikom


31-03-2012 17:55
~soli

Użytkownik niezarejestrowany
    extra
Ocena:
0
Zarąbista giera. Szkoda że już od kilku lat żadna podobna nie pojawiła się na rynku. Duże bitwy, handel, eksploracja, prawie nieograniczony świat, masa maszyn i sprzętu do wyboru. Tego dzisiejszym grom brakuje. POLECAM. Z początku troche nudnawo ale po odkryciu kilku dodatkowych systemów można odstawić główny wątek na bok i zacząć szaleć :). A im więcej systemów będzie odkrytych tym lepsza zabawa.
25-10-2012 22:41
~to tylko ja

Użytkownik niezarejestrowany
    gra dla klanów
Ocena:
0
Ta gra Freelancer z modyfikacją Crossfire: The Inner Core: Version 1.9 ,jest super polecam dla graczy lubiacych tą grę . dodane nowe niebezpieczne systemy w ktorych najlatwiej przetrfać w parze .najleprza broń mozna zdobyc rozbijajac niebezpiecznych wrogów ....
13-11-2012 01:21

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.