» Recenzje » Dragon Age: Początek - Przebudzenie

Dragon Age: Początek - Przebudzenie


wersja do druku
Autor: Redakcja: baczko, Miszcz Czarny

Dragon Age: Początek - Przebudzenie
Za najlepszą grę w jaką miałem okazję zagrać w zeszłym roku, uznałem Dragon Age. Nic dziwnego więc, że na Przebudzenie czekałem od dłuższego czasu. W końcu miał to być pierwszy tak rozbudowany dodatek. Z drugiej strony, niepokoił mnie fakt, że premiera nastąpi bardzo szybko po pojawieniu się podstawki. Jak się okazuje, moje obawy nie były bezpodstawne.


Oni dalej tu są…


Do świata gry powracamy w kilka miesięcy po zabiciu Arcydemona. Dociera do nas jednak informacja, iż nie udało się wytępić mrocznych pomiotów do końca. Na dodatek okazuje się, że mają się na tyle dobrze, ze decydują się przeprowadzić atak na nową twierdzę Szarych Strażników. Dowiadujemy się również, że ci, których uznano za pokonanych, mają teraz nowego przywódcę, zwanego Architektem. Do nas należeć więc będzie wytępienie pomiotów ostatecznie. Przy okazji podejmiemy próbę odbudowania naszego zakonu.

Taki jest zarys fabuły - brzmi znajomo? Zapewniam jednak, że to nie to samo, co wcześniej. Wszystko tak się poplątało, że śmiało można stwierdzić, iż BioWare postarało się nawet bardziej, niż w przypadku podstawki. Dodam jednak, że zakończenie dodatku pozostawiło spory niesmak – nastąpiło zbyt szybko i w życiu nie spodziewałbym się, że tak właśnie wyglądać będzie finałowa walka.
Ukończenie rozszerzenia zajęło mi trochę ponad 12 godzin. Jest to trochę za mało, zważając na fakt, iż w tym czasie udało mi się pozaliczać większość zadań pobocznych. Osobiście spodziewałem się czegoś więcej, tym bardziej, że Przebudzenie to wydatek rzędu 80-90 złotych. Moim zdaniem cena powinna być co najmniej dwa razy mniejsza.


Ponownie Ferelden?


Akcja ponownie toczy się w krainie zwanej Fereldenem. Nie przyjdzie nam jednak zobaczyć po raz kolejny lokacji z podstawki, gdyż przeniesieni zostaliśmy na północ. Niestety, tym razem zabrakło rozmachu i miejsca, jakie nam przyjdzie zwiedzić, są nijakie. Jeśli jednak miałbym wybrać najciekawsze z nich, to wskazałbym na Czarne Mokradła. W przeciwieństwie do innych zakątków północnego Fereldenu, czuć tam wyjątkowy klimat. Na dodatek wątek, który przyjdzie nam przy okazji zwiedzania tego zakątku poznać, jest zdecydowanie najlepszym z oferowanych nam przez twórców. No i elektryczny smok, z którym stoczyłem jedną z najcięższych (jeśli nie najcięższą) walk w całym Dragon Age.

Sposób prowadzenia rozgrywki jest taki sam, jak w Początku, mamy tu jednak zdecydowanie więcej walk niż konwersacji. Ba, nawet z członkami naszego zespołu możemy porozmawiać jedynie w określonych miejscach. Nie ma jednak co żałować, bo nasi towarzysze są równie bezbarwni, jak świat zaprezentowany w dodatku. Wart wzmianki jest tylko Oghren, który jednak towarzyszył nam już wcześniej i tak naprawdę dał się poznać jeszcze zanim zostaliśmy komendantem Szarej Straży.
Jako, że możemy przenieść swoją postać z podstawki wraz z ekwipunkiem i nabytym doświadczeniem, mamy więcej opcji rozwoju. Do tego dochodzą nowe talenty (Drugi Oddech, Moloch) oraz umiejętności (Witalność, Klarowność). Pojawia się również zupełnie nowa zdolność, czyli tworzenie run.


Nuda… nic się nie dzieje…


Najgorszy jest fakt, że gra nie oferuje nic oprócz głównego wątku. Zadania poboczne są po prostu nudne. Wartym wzmianki jest tylko ten, który prowadzi nas na szczyt wzgórza położonego na Czarnych Mokradłach – to właśnie tam stoczymy walkę z wyżej wspomnianym smokiem. Reszta ogranicza się zazwyczaj do biegania po mapie w poszukiwaniu jakiegoś przedmiotu, bądź tłuczenia grup przeciwników. Nie ma też co liczyć na jakieś "inne rozwiązania" – ukończyć zadania można tylko i wyłącznie w jedyny, słuszny sposób.


What the…?


Jeszcze gorzej gra prezentuje się od technicznego punktu widzenia. Liczba klatek na sekundę w niektórych momentach spadała poniżej 10, chociaż nic takiego nie spotkało mnie ani razu w przypadku podstawki – a grałem na tej samej konfiguracji. Kilkukrotnie zdarzało się również, że sypały się skrypty. Z tego powodu kilkakroć aktualne akurat zadanie stawało się niemożliwe do wykonania, więc konieczne było wczytanie wcześniejszego zapisu gry. Często kosztowało mnie to ponad godzinę rozgrywki. Nawiasem mówiąc, lepszej optymalizacji doczekały się wcześniejsze DLC. Trochę rekompensuje to jednak rozmiar aplikacji – Przebudzenie zajmuje ok. 2 GB, co na dzisiejsze standardy jest ilością naprawdę małą.


Finał, finisz, koniec i kropka


Czuję niedosyt. Spodziewałem się czegoś więcej po "pierwszym, tak rozbudowanym dodatku do Dragon Age", którego cena rynkowa waha się w granicach 90 złotych. Zawód jest jeszcze większy, gdy wezmę pod uwagę fakt, iż wierzyłem, że dodatek będzie godną kontynuacją podstawowej wersji. Niestety tak się nie stało. Przebudzenie mogę polecić tylko tym, którzy są zakochani w podstawce i naprawdę chcą poznać dalszy ciąg historii swojego bohatera. Chociaż polecam odczekać trochę czasu, aż gra stanieje, ponieważ obecnie nie jest warta swej ceny.



Plusy:

  • fabuła
  • Czarne Mokradła
  • nowe talenty i umiejętności
  • zajmuje mało miejsca na dysku
  • możliwość przeniesienia postaci z podstawki


Minusy:

  • krótka
  • słaba optymalizacja
  • świat i postaci jakieś takie bezbarwne
  • słabe zadania poboczne


Oto zwiastun:


Galeria


5.5
Ocena recenzenta
7.13
Ocena użytkowników
Średnia z 26 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 14
Obecnie grają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Dragon Age: Origins - Awakening
Producent: BioWare Corporation
Wydawca: Electronic Arts Inc.
Dystrybutor polski: Electronic Arts Polska
Data premiery (świat): 16 marca 2010
Data premiery (Polska): 18 marca 2010
Platformy: PC
Wymagania sprzętowe: Core 2 Quad 2.4 GHz, 2 GB RAM, karta grafiki 512 MB (GeForce 8800 lub lepsza), 20 GB HDD, Windows XP/Vista
Nośnik: 1 DVD
Strona WWW: dragonage.bioware.com
Sugerowana cena wydawcy: 89,90 zł



Czytaj również

Dragon Age: Origins
Umarł król, niech żyje król
- recenzja
Dragon Age
- recenzja
Dragon Age: Inkwizycja
MMO dla samotnika
- recenzja

Komentarze


~gar

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A mi sie DA nie spodobało całkowicie, znudziłem się już w drugim akcie, świecie ograniczonym niewidzialnymi ścianami świecie, po tym jak moi podkomendni zablokowali się w dyszlu wozu, rozbiegali się bez sensu i generalnie zachowywali jak dzieci we mgle.
21-05-2010 16:05
Czarny
   
Ocena:
0
Dziwne, ja nie miałem problemów ze znajdywaniem kolizji itd.
22-05-2010 13:48

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.