» Recenzje » AER – Memories of Old

AER – Memories of Old


wersja do druku

Urocza baśń

Autor: Redakcja: Agnieszka 'jagnamalina' Bracławska, Tiszka

AER – Memories of Old
Każdy człowiek marzy choć raz w życiu o tym, aby latać jak ptak. Dla Auk, bohaterki gry AER – Memories of Old, to żadna sztuka. I dzięki niej możecie zobaczyć, że latanie to świetna sprawa. A jeszcze lepszy jest świat, w którym przyszło jej żyć...

Świat jak ze snu

AER – Memories of Old nie ma żadnego intra czy przyciągającego oko wstępu. Gracz "z marszu" zaczyna kontrolować dziewczynę udającą się na pielgrzymkę do posągu bogini znajdującego się w podziemnej pieczarze. Po dotarciu do celu bóstwo niespodziewanie daje jej niezwykły podarunek – latarnię. Jej blask pozwala zobaczyć cienie oraz... wypowiedzi ludzi, którzy żyli w dawnych czasach. To pierwsze zaskoczenie dla graczy. Drugim jest możliwość przemiany Auk w ptaka, co pozwala jej przemieszczać się po świecie – a jak się szybko okazuje, całe jej plemię potrafi wykonywać podobne metamorfozy. Jednak gdy poznajemy trzecią niespodziankę, zmiennokształtność ta staje się w pełni zrozumiała – świat, w jakim przyszło żyć Auk, to dziesiątki mniejszych i większych wysepek, unoszących swobodnie pomiędzy chmurami. Wiele jednak wskazuje na to, że stanowiły niegdyś jeden ląd. Co się stało? Tego właśnie musimy się dowiedzieć, a następnie... zapobiec zagładzie.

Klimat, przy którym wypoczniesz!

AER – Memories of Old zwraca uwagę oprawą graficzną – niby jest minimalistyczna i pastelowa, lecz poza prostymi liniami budynków można odkryć mnóstwo detali; choć korony drzew wyglądają z wysokości niczym zielone owale, trawniki pod nimi pełne są zwierząt, motyli i kwiatów. Jednak o uroku gry nie decyduje sama klimatyczna oprawa, ale nastrój, który można nazwać "radosną tajemnicą". Skąd to dziwne określenie? Możliwość przemienienia się w ptaka i wzbicie wysoko ponad wyspy wprowadza w naprawdę świetną atmosferę – można spędzić przy tym tytule kilka godzin i nadal każda podniebna podróż będzie tak świeżym doświadczeniem, jakby startowało się po raz pierwszy. Radość z oblatywania wysp, zniżania lotu ponad tajemnicze budowle, a także przelatywania poprzez morze chmur pozwalają cieszyć się wolnością, a ponieważ ani w powietrzu, ani na lądzie nie ma żadnych bezpośrednich zagrożeń dla Auk, można doskonale się zrelaksować.

Cóż zatem w tej radości tajemniczego? Otóż o świecie wokół nie wiemy po prostu nic, poza tym, że jego mapa jest olbrzymia i mnóstwo na niej białych plam. Samo odkrywanie nowych miejsc to już coś, co przyciąga do ekranu, a nutki tajemniczości nadaje fakt, że widać ruiny zarówno domów, jak i posągów, ale też potężne kompleksy opuszczonych budowli. I co robimy? Oczywiście badamy je. Otrzymana od bogini latarnia pozwala zobaczyć, o czym rozmawiali ludzie stojący niegdyś na przykład przed obecną ruiną pomnika, widzimy też, jak padali martwi w walkach, jak uciekali przed... no właśnie, przed czym? Fragmenty tych historii są rozsiane na kamiennych tablicach oraz przy porzuconych stołach skrybów, które znaleźć można w wielu miejscach świata.

Trochę myślenia, szczypta zręczności

Po spędzeniu godziny czy dwóch na zwiedzaniu kolejnych wysp, szybko odkryjemy, że zadaniem Auk jest zebranie trzech fragmentów pewnego starożytnego medalionu – każdy z nich ukryty został w innej świątyni. To właśnie te trzy miejsca stanowią danie główne. Jednak aby do nich dotrzeć, należy wykonać czasem jedno lub dwa inne zadania (na przykład przelecieć przez trzy specjalne punkty). We wnętrzach pradawnych budowli, wypełnionych cieniami ludzi z przeszłych dni, Auk nie może latać, a jej misje przywodzą na myśl klasyczne przygody Lary Croft z Tomb Raidera – trzeba szukać dźwigni, uruchamiać mechanizmy czy znajdować drogi w rumowiskach. Ktoś, kto lubi skomplikowane zadania, może się tu rozczarować – wyzwania stawiane przed graczem w świątyniach są stosunkowo proste i przejście każdego z nich to góra piętnaście minut chodzenia i kombinowania. Wiele zadań wymaga także zręczności – jest kilka miejsc, gdzie Auk skacze z jednego obracającego się elementu na drugi, a skok w niewłaściwej chwili wiąże się z upadkiem i koniecznością pokonywania drogi od nowa.

Irytuje nieco fakt, że jeśli Auk wychodzi ze świątyni, a potem do niej wraca, musi wszystko zaczynać od nowa. Podobnie w przypadku zapisania stanu gry – gdy uruchomimy dziewięć z dwunastu mechanizmów, ale musimy wyjść z domu, zapisujemy stan gry, mając pewność, że po powrocie dokończymy uruchamianie trzech pozostałych mechanizmów i gotowe. Tymczasem wczytujemy zapis, a tu okazuje się, że musimy zaczynać od nowa. Na pewien plus natomiast można zaliczyć nieśmiertelność dziewczyny – może spadać z dowolnych wysokości bez najmniejszej szkody. Czy zatem będzie pikować w formie ptaka z wysokości 100 metrów i uderzy o trawnik, czy spadnie z kilkunastometrowej kolumny w głównej sali jednej ze świątyń – nie zareaguje na to w żaden sposób.

Gra bez pośpiechu

Warto dodać, że poczynaniom Auk towarzyszy miła dla ucha, ambientowa muzyka, która doskonale pasuje do lotu pod chmurami w ciepły, słoneczny dzień. Dobrze zrealizowano także zmianę pogody, która następuje stopniowo podczas podróży na północ. Grę rozpoczynamy na obszarze lata, a im dalej na północ, tym bardziej lipiec zmienia się w środek stycznia, a na wyspach zalegają grube czapy śniegów. Gdy zdarza nam się spotykać dziwne, gadające stworzenia (wszystkie kwestie mówione pokazywane są w postaci tekstu) do całości dochodzi też nieco psychodeliczny klimat.

Choć AER – Memories of Old to pozycja, którą na upartego dałoby się skończyć w półtorej godziny, to jednak zabawa trwa od czterech do sześciu godzin dla każdego, kto będzie na własną rękę badał, eksplorował i odkrywał. Zbierane starannie fragmenty starożytnych zapisków tworzą piękną baśń przywodzącą na myśl mity Sumerów, aczkolwiek z Ziemią ten świat nie ma nic wspólnego. Co najlepsze, zakończenie tej historii zależy od tego, czy Auk wykona misję. Ale ponieważ w grze nie ma żadnych dla niej zagrożeń, nie powinno być z tym problemów. Najpierw warto jednak polatać swobodnie. Zwłaszcza po ciężkim dniu – relaks gwarantowany!

Choć gra nie jest specjalnie skomplikowana, a nasza bohaterka nie dysponuje szeregiem możliwości, twórcom AER udało się stworzyć jedyny w swoim rodzaju klimat, którego nie sposób będzie zapomnieć. Dlatego warto zainteresować się tą pozycją, a szczególnie spodoba się ona każdemu, kto preferuje poznawanie ciekawych historii niż walkę, używanie mocy czy rozwijanie postaci.

Plusy:

  • szybowanie w formie ptaka
  • rozległy świat
  • ciekawa historia

Minusy:

  • zapis w świątyniach
  • proste zagadki
8.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: AER Memories of Old
Producent: Forgotten Key
Wydawca: Daedalic Entertainment
Data premiery (świat): 5 października 2017
Platformy: PC, PlayStation 4, Xbox One
Wymagania sprzętowe: Dwurdzeniowy procesor 3 GHz, 4 GB RAM, GeForce GTX 560 / AMD HD 6870, DirectX 11, Windows 7, 3 GB wolnego miejsca na dysku twardym
Strona WWW: forgottenkey.se/
Sugerowana cena wydawcy: 61,99 PLN

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.