» Artykuły » Recenzje » Mid-war Monsters

Mid-war Monsters


wersja do druku
Autor: Redakcja: Adam 'Aki' Kasprzak
Ilustracje: Battlefront

Mid-war Monsters
Chyba żaden inny podręcznik wydany przez Battlefront nie budził takich emocji, jak Potwory. Dlaczego? Dotychczas ukazujące się dodatki do Flames of War dotyczyły konkretnych teatrów działań wojennych oraz kampanii, informacje opisujące różne typy czołgów pojawiały się w nich "przy okazji" i dotyczyły sprzętu faktycznie biorącego udział w walce. Tymczasem podręcznik Mid-War Monsters został niemal w całości poświęcony sprzętowi pancernemu – i to dość nietypowemu.

W trakcie II Wojny Światowej technika wojskowa rozwijała się niezwykle szybko. Zespoły konstruktorów wszystkich potęg zaangażowanych w ten konflikt pracowały nad lepszą bronią ręczną, samolotami, okrętami, amunicją, środkami łączności, sprzętem pancernym – i innymi przydatnymi na wojnie "zabawkami". Podobnie jak dziś – nie każdy prototyp trafiał na linie produkcyjne. Część była nieudana, część opracowana na podstawie przestarzałych koncepcji, produkcja innych została uznana za zbyt kosztowną – możliwych przyczyn porzucenia projektu jest wiele. Mid-War Monsters traktuje o właśnie takich konstrukcjach – prototypach, które z różnych przyczyn nie trafiły do masowej produkcji.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Autorzy dodatku wybrali 18 pojazdów, które mogły trafić do służby w latach 1942-1943. Są to bardzo różne maszyny – od stosunkowo niewielkiego Panzer IF do KW-5 – potężnie opancerzonego radzieckiego potwora. W podręczniku znalazła się krótka historia rozwoju każdego z tych pojazdów, historia jego "służby frontowej" (zazwyczaj fikcyjna – choć są wyjątki) oraz zestaw zasad pozwalających na jego użycie we Flames of War. Wszystkie opisy są uzupełnione zdjęciami modeli oraz za wyjątkiem KW-3 i KW-5 zdjęciami prototypu.

Oprócz tego podręcznik zawiera dwa scenariusze przewidujące wykorzystanie "potworów" w rolach głównych oraz zestaw sugestii dla organizatorów turniejów. Scenariusze są całkiem interesujące – zwłaszcza Breakdown Rescue, w którym trzeba przechwycić (lub uniemożliwić to przeciwnikowi) prototypowy czołg, który zepsuł się na ziemi niczyjej. Pomysły na wykorzystanie prototypowych konstrukcji na turniejach nie są już tak interesujące - w końcu czy sugestia "zorganizujcie turniej z użyciem MWM, będzie fajnie" może być uznana za odkrywczą?

Wspomniałem na początku o emocjach, jakie budził ten podręcznik. Warto dodać, że wśród bywalców firmowego forum Battlefrontu najwyraźniej widoczne były emocje negatywne. Dlaczego?

Główne powody są dwa. Pierwszym jest sam fakt opracowania i wydania przez Battlefront tego podręcznika i modeli. Wielu graczy od dawna czeka na pojawienie się np. dodatków o wojnie na Pacyfiku – teatrze działań zupełnie ignorowanym przez wydawnictwo. Trudno poważnie potraktować stwierdzenia "nie możemy pracować nad Pacyfikiem – brak nam mocy przerobowych", jeśli firma wydaje 18 zupełnie nowych zestawów w ciągu dwóch miesięcy – i do tego są to zestawy, których sprzedaż jest dość trudna do przewidzenia (a "oficjalna" historia ich powstania zmienia się co miesiąc).

Drugim powodem jest charakter dodatku – wprowadzanie eksperymentalnego sprzętu na pola bitew jest traktowane przez część graczy jako przerabianie Flames of War na grę fantasy. Warto tu zauważyć jednak, że w dodatkach do FoW można znaleźć konstrukcje, których wyprodukowano i wysłano na front znacznie mniej niż takiego np. IS-85 (znanego też jako IS-1 – w walkach na Ukrainie wzięły udział trzy pułki ciężkich czołgów wyposażone w ten sprzęt).

Czy pretensje pod adresem Battlefrontu są uzasadnione? To już pozostawię czytelnikom do oceny. Jak sam oceniam podręcznik?

Zacznę od najłatwiejszego – wydanie podręcznika stoi na bardzo wysokim poziomie, jak zwykle w wypadku Battlefrontu. Szata graficzna, sama jakość wydania – tu nie ma się do czego przyczepić.

Z treścią jest niestety nieco gorzej. Historia rozwoju każdej z konstrukcji nie wychodzi poza to, co można znaleźć w ciągu kilku minut przy użyciu dowolnej wyszukiwarki. Informacje o użyciu bojowym również są wyjątkowo skromne – niezależnie od tego, czy fikcyjne, czy nie. Miło byłoby przeczytać coś więcej niż skrót artykułu z wikipedii.

Same zasady dotyczące pojazdów również nieco rozczarowują – np. w wypadku radzieckich superciężkich czołgów struktury oddziałów wyglądają na wzięte z sufitu, przydzielone niektórym czołgom zasady specjalne nie mają zbyt dobrego uzasadnienia w rzeczywistości itp. Sam rozczarowany jestem też brakiem zasad pozwalających na wystawienie niektórych konstrukcji w armiach budowanych na lata 1944-45 – a w wypadku takiego np. M 27 chętnie bym odpowiednie zasady zobaczył.

Podsumowując – uważam, że Battlefront zmarnował potencjał Mid-War Monsters. Gdyby była to darmowa publikacja dostępna w sieci – wystawiłbym temu dodatkowi ocenę bardzo dobrą. Niestety jest to wcale nie tak tania książka – i z uwagi na to trudno mi wystawić ocenę lepszą niż trója (marzenie niejednego studenta). Tak naprawdę najciekawsze mogą być – zwłaszcza dla kolekcjonerów – wydane modele potworów, w tej skali nie produkowane przez żadną inną firmę (o ile wiem).

Redakcja Poltergeist – Flames of War dziękuje wydawcy – firmie Battlefront za udostępnienie podręcznika do recenzji.
5.5
Ocena recenzenta
4.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
System: Flames of War
Okres historyczny lub konwencja: Mid-war
Edycja: II
Data wydania oryginału: 2009
Oprawa: miękka



Czytaj również

D-Day - recenzja
- recenzja
Festung Europa
- recenzja
Ja, Inkwizytor. Głód i Pragnienie.
Niezawodny inkwizytor wkracza do akcji
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.