» Recenzje » Robocop

Robocop


wersja do druku

Cybernetyczny glina w nowej odsłonie

Autor: Redakcja: Karolina 'Isadora' Małkiewicz, Tomasz 'earl' Koziełło
Ilustracje: Balint 'balint' Lengyel

Robocop
Trylogia Mrocznego Rycerza okazała się strzałem w dziesiątkę. Długo nie trzeba było czekać, aby filmowi producenci postanowili wykroić troszkę więcej smakowitych kąsków z tortu zwanego "rebootami". Robocop jest najlepszym tego przykładem, opowiadającym klasyczną już historię filmową od nowa.

Fabuła omawianego obrazu niczym nadzwyczajnym nie zaskakuje. Policjant Alex Murphy prowadzi śledztwo przeciwko lokalnemu światu przestępczemu w Detroit. Wskutek działań przestępców współpracujących ze skorumpowaną policją pada ofiarą zamachu, a skala obrażeń organizmu uniemożliwi normalne funkcjonowanie, nawet jeśli ofiara przeżyje. W tym czasie pracujący dla korporacji Omnicorp dr Dennett Norton składa żonie ciężko rannego funkcjonariusza propozycję przywrócenia go do życia jako policyjnego cyborga, stróża prawa i porządku, jakiego świat nie widział. W ten sposób zostaje stworzony Robocop.

Najnowszy obraz o cybernetycznym gliniarzu to nie jest zwyczajny remake stworzony po linii najmniejszego oporu, lecz reboot, przed którym postawiono zadanie opowiedzenia historii w nieco inny sposób. Wzięli to sobie do serca twórcy filmu, mniejszy nacisk kładąc na elementy kina akcji, zaś przedkładając nad nie wątki moralno-psychologiczne, koncentrując się – ujmując to metaforycznie – na ludzkim wymiarze fabuły bez zamykania się jedynie w technologicznym pancerzu. W tym względzie widać próbę stworzenia obrazu na miarę znakomitego reebota, jakim okazała się historia Mrocznego Rycerza. Inspiracja Nolanowskim Batmanem jest bardziej widoczna niż odległym pierwowzorem, jakim był oryginalny Robocop, chociaż tutaj można odnaleźć ciekawe smaczki związane również z tamtym dziełem.

Rezultatem założenia, iż omawiana produkcja nie ma być tylko i wyłącznie kinem akcji, jest próba nadania głębi psychologicznej bohaterom. Widzowie otrzymują w efekcie pogrążoną w rozpaczy rodzinę Alexa Murpy’ego, cynicznego prezesa Omnicorp (Michael Keaton), dręczonego wyrzutami sumienia genialnego lekarza (Gary Oldman) odpowiedzialnego za przeniesienie ciężko rannego policjanta do cybernetycznej skorupy oraz kilkoro przestępców i policjantów - zarówno tych skorumpowanych, jak i oddanych swojemu powołaniu. Warto wspomnieć także o telewizyjnym prezenterze (Samuel L. Jacskon), no i oczywiście o samym Aleksie (Joel Kinnaman). Wzajemnym relacjom pomiędzy bohaterami poświęcono całkiem sporo miejsca, starając się wycisnąć z produkcji więcej, aniżeli można się było po niej spodziewać. Niestety, paradoksalnie, piękne słowa okazują się oklepanymi sloganami, a fabuła jest więcej niż banalna. Pewnym argumentem na obronę filmu może być fakt, iż dla jego scenarzysty, Joshuy Zetumera, Robocop był debiutem.

Joel Kinnaman | Źródło: Filmweb

Plejada gwiazd, która wzięła udział w filmie, wywiązała się ze swoich obowiązków należycie, chociaż spektakularnych popisów aktorskich nie można uświadczyć. Jest to porządne rzemiosło, jednak w przypadku Gary'ego Oldmana to zdecydowanie za mało. Wydaje się, iż porzucił on role, w których wcielał się w postacie czarnych charakterów, zapewniające mu szerokie pole do popisu. To nie jest ani Carnegie z Księgi ocalenia, ani Zorg z Piątego elementu, ani tym bardziej Norman Stansfield z Leona Zawodowca. To nawet nie jest James Gordon z wielokrotnie przywoływanego tutaj Batmana. Obecna kreacja przywodzi na myśl rabbina Sendaka z Nienarodzonego, miłego pana chcącego czynić dobro w świecie przepełnionym złem, a to zdecydowane nie daje pola do pokazania kunsztu aktorskiego. Dla odmiany całkiem nieźle wypada Kinnaman, znakomicie pasujący do swojej roli za sprawą mimiki oraz niskiej barwy głosu.

Oceniając stronę audiowizualną, wypada po raz kolejny napisać, iż widzowie otrzymali obraz zrealizowany porządnie, acz bez fajerwerków. Rekwizytorium, scenografia, efekty specjalne (zarówno te pirotechniczne, jak i cyfrowe), montaż, udźwiękowienie - do żadnego z elementów składowych nie można się przyczepić, ale też żaden nie wybija się ponad współczesny standard, nieuchronnie lokując Robocopa pośród obrazów przeciętnych. Nawet nie produkcji straconych szans, bo tracić tutaj nie było czego. Ot, rzemiosło, nie sztuka.

Jest fabuła, są uznane nazwiska, efekty specjalne na porządnym poziomie, ale czegoś nie ma. Wydaje się, iż Jose Padilha to zwyczajnie nie jest Christopher Nolan, a elektroniczny glina to nie człowiek-nietoperz. Tym trudno uchwytnym brakującym "czymś" jest najprawdopodobniej geniusz Nolana, który nadał swojemu dziełu i jego bohaterom olbrzymią głębię z nutką szaleństwa. Na tym tle nowy Robocop wypada miernie, nie potrafiąc ani powtórzyć sukcesu Batmana, ani na dobrą sprawę nie wnosząc nic do historii opowiedzianej ćwierć wieku temu, co pozwala wysnuć wniosek, iż Padilha raczej nie sprostał powierzonemu mu zadaniu reaktywacji tematu.

Należy napisać, iż pomimo wzorowej realizacji każdemu z elementów brakuje pazura, co sprawia, iż Robocop to solidnie zrealizowane rzemiosło, ale nic więcej. Wobec tego można zaryzykować stwierdzenie, iż obraz ten już wkrótce przepadnie w odmętach niepamięci, udowadniając, iż kręcenie kolejnych rebootów to wcale nie jest bułka z masłem. Jednocześnie nie można pozbyć się wrażenia, iż świadomość tego faktu mają także twórcy obrazu, którzy zdecydowali się na jego premierę na długo przed sezonem na wakacyjne blockbustery, jakby bojąc się konfrontacji z konkurencją. I to chyba najlepiej podsumowuje niniejszy obraz.

5.5
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 6 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: RoboCop
Reżyseria: José Padilha
Scenariusz: Joshua Zetumer
Muzyka: Pedro Bromfman
Zdjęcia: Lula Carvalho
Obsada: Joel Kinnaman, Gary Oldman, Samuel L. Jackson, Abbie Cornish, Jackie Earle Haley, Jay Baruchel, Jennifer Ehle
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2014
Data premiery: 7 lutego 2014
Czas projekcji: 2 godz.
Dystrybutor: Forum Film Poland Sp. z o.o.



Czytaj również

Mroczny Rycerz
Panie i Panowie: Gacek!, czyli poproszę dokładkę
- recenzja
Batman – Mroczny Rycerz. Glina, tom 4
Człowiek z gliny
- recenzja
Batman – Mroczny Rycerz #2: Spirala przemocy
Szaleństwa nowa odsłona
- recenzja
Mroczny Rycerz powstaje
Mroczny Reżyser upada
- recenzja
Księga ocalenia [DVD]
Apokalipsa? Przespałem.
- recenzja

Komentarze


-DE-
   
Ocena:
0

Jeden z najnudniejszych, najbardziej wypranych z tresci i emocji filmow, jakie w zyciu widzialem. Poziom The Incredible Hulk (taki sam gniot). Scena z dlonia byla niezamierzenie komiczna.

23-08-2014 11:02
leto_ii
   
Ocena:
0

Zgadzam się z recenzją, nic specjalnego. Dreed niby podobny, też glina itd ale bardzo dobrze mi się w kinie oglądało, muzyka rewelacyjna - spodziewałem się czegoś podobnego po RoboCopie, a tu niestety, słabizna. Prawdopodobnie porządny RC to musi być kategoria R, wtedy będzie miał szansę na sukces.

23-08-2014 17:09
Gawk
   
Ocena:
0

Filmu nie widziałem, ale po tym zdjęciu wnoszę, że nie chcę go oglądać. Czy to tylko moje wrażenie, czy ten nowy Robocop naprawdę wyglaa tak fajansiarsko, jakby był zrobiony z plastiku?

24-08-2014 14:10
balint
   
Ocena:
0

Tak źle to nie jest. Natomiast naprawdę nie jest to film konieczny do obejrzenia.

24-08-2014 14:22
Gawk
   
Ocena:
0

Robocopa oglądałem kilka razy. Fakt, że efekty nie były jakieś powalające, ale tamten film miał duszę. Robocop wyglądał jak Robocop, i czuć było, że to cyborg ze stali. Ten na zdjęciu wygląda jak pajac w polimerowym body. Dlatego chciałym wiedzieć czy ten film da się obejrzeć bez odruchu wymiotnego czy może jest to gniot pokroju Pacific Rim

24-08-2014 14:29
balint
   
Ocena:
0

Tak, jak napisałem w recenzji - chociaż rzeczywiście nie bezpośrednio - pierwowzór jest zdecydowanie lepszy. W mojej opinii raczej bym Ci odradził kontakt z tym filmem. Pomijając sam wygląd gliniarza, ten film jest nakręcony jakby bez przekonania, że jest to sens robić.

24-08-2014 14:34
-DE-
   
Ocena:
0

W filmie przede wszystkim nie dzieje sie nic godnego uwagi. Aktorzy graja albo tak, jakby robili laske, albo jakby pierwszy raz byli na planie filmowym. Sam scenariusz to przyklad filmowej grafomanii - sceny blahe ciagna sie niemozebnie, a wazne sa zbyt krotkie. Dialogi mialkie i sztuczne. Zdecydowanie odradzam, nawet za darmo - szkoda tych 2 godzin zycia.

24-08-2014 15:03
Gawk
   
Ocena:
0

No to daruję sobie ten film.

 

Mnie irytuje w tych nowych filmach tendencja reżyserów do usilnego wciskania w widza emocjonalnego kiczu. Dawniej film akcji był filmem akcji, a dzisiaj jest jakaś patologiczna moda na wypełnianie filmu treścią nie przystajacą do jego rodzaju, przez co film akcji zamienia się w obyczajowy lub dramat.

Kiedyś to się robiło subtelnie, racząc widza w odpowiednim momencie bon motem lub analogią. Dzisiaj często zamiast właściwiej treści filmu, chce się widzowi koniecznie wcisnąć emcjonalną papkę, slwo po slowie pokazać, jak to bohaterowie wszystko odczuwają, aż się oczy skręcają z nudów.

 

24-08-2014 15:17
-DE-
   
Ocena:
+1

Jezeli tak uwazasz, to rzeczywiscie trzymaj sie z daleka od tego "obrazu", bo motywy z zona i dzieckiem glownego bohatera sa ckliwe i melodramatyczne az do wyrzygania. W ogole ten film to jedno wielkie gadanie o niczym, poprzetykane nieciekawymi scenami akcji o nieistniejacych stawkach. Do tego Robochlopa nikt nie jest w stanie tknac palcem.

24-08-2014 15:33
oddtail
   
Ocena:
+2

"aktorzy graja (...) jakby robili laske"

I dlatego, dzieci, należy używać polskich liter.

25-08-2014 09:18
-DE-
   
Ocena:
+2

Zwrocilem na to uwage przy pisaniu i bylem ciekaw, ile czasu uplynie, zanim ktos rzuci ten oczywisty zart. Polteru nie rozczarowal :)

25-08-2014 09:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.