» Recenzje » Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie

Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie


wersja do druku

Rebelie są zbudowane na nadziei

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie
Zostawianie osieroconych dzieci na pustynnych planetach wydaje się preferowaną taktyką galaktycznych rebeliantów. Gnębiące początkowo fanów wątpliwości, czy Disney podejdzie z szacunkiem do spuścizny Lucasa, zamieniają się więc po drugim filmie w pytanie, ile razy możemy oglądać tę samą historię.

Jyn Erso (Felicity Jones) ukrywa swoją tożsamość przed Imperium, zbierając do życiorysu kolejne dni spędzone za kratkami za drobne przestępstwa. Nie jest zainteresowana wielką polityką ani trwającymi walkami – potrzeba dyskrecji wynika z faktu, że ojciec dziewczyny jest inżynierem pracującym przy budowie Gwiazdy Śmierci. Udało mu się utrzymać córkę poza zasięgiem wojennej machiny imperatora, ceną za to była jednak rozłąka. To, co było niemożliwe dla szturmowców, osiąga walczący dla Rebelii kapitan Cassian Andor (Diego Luna). Zderzona z najlepszą z gwiezdnowojennych motywacji – szansą odnalezienia ojca – Jyn decyduje się dołączyć do powstania i powstrzymać budowę przerażającej stacji bojowej.

Więcej niż jeden Łotr

O ile Przebudzenie Mocy było w dużej części ponownie opowiedzianą Nową nadzieją z innymi bohaterami, o tyle Łotr 1 jest czymś więcej. Korzysta, co prawda, z tego samego schematu opowieści, dodaje jednak do niego całkowicie odmienny nastrój – bardziej przyziemny i brutalny. To jednak za mała zmiana, by wyeliminować irytujące uczucie, że już kolejny raz scenarzystom brakuje odwagi do napisania własnej, odrębnej fabuły, zamiast trzymać się bezpiecznego wzorca sprzed trzydziestu lat.

Oprócz intensywnego wykorzystywania miejsc, elementów czy dekoracji znanych z poprzednich filmów Łotr 1 sięga do dawnego rozszerzonego uniwersum. Stąd istotną rolę w fabule pełnią kryształy kyberu – przedstawione po raz pierwszy jako rdzenie mieczy świetlnych w wcielonym do nowego kanonu serialu Wojny klonów. Na szczęście znalazło się też miejsce dla kilku nowości autorsko rozwijających świat Gwiezdnych wojen. Należą do nich oddani służbie Mocy mnisi na czele z niewidomym Chirrutem Îmwe, w którego fantastycznie wcielił się Donnie Yen.

Cała obsada zachowuje stabilny, wysoki poziom. Jones udaje się wiarygodnie przedstawić ewolucję bohaterki od egocentrycznego młodzieńczego buntu do zaangażowanej walki o ideały. Luna świetnie pokazuje natomiast twarz rebelii, na którą przeważnie nie zwracamy uwagi. Jego kapitan Andor jest przekonany o słuszności sprawy, ale równocześnie dręczą go wyrzuty sumienia z powodu wyborów, których dokonał, i środków, których używał dla osiągnięcia celu.

"The Force is strong with me, I'm one with the Force"

Nie byłoby Gwiezdnych wojen bez muzyki. Odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową Michael Giacchino sięgnął po znane motywy (umiejętnie wykorzystując je także do przekazania dodatkowych informacji fabularnych), ale też skomponował zupełnie nowe melodie. Ten zabieg udał się znakomicie – pojawiające się w tle utwory są spójne z całością serii, a jednocześnie odświeżająco inne.

Na szczególną uwagę zasługują sceny batalistyczne – walki toczone są w wąskich uliczkach miasta, w przestrzeni kosmicznej czy w lesie. Jedna z bitew rozgrywa się nawet na plaży i jest to zdecydowanie najbardziej emocjonujące starcie przedstawione w dotychczasowych filmach z uniwersum. Odpowiedzialny za zdjęcia Greig Fraser nie stroni od bezpośredniego pokazywania przemocy i śmierci. Ten zabieg pozwala lepiej poczuć dramatyczną sytuację rebeliantów i kruchość ich sprawy. Znajdziemy też kilka zapierających dech w piersi krajobrazów i kosmicznych panoram – za wieloma z nich stoi oczywiście zaawansowana grafika komputerowa, ale została zrealizowana tak sprawnie, że łatwo o tym zapomnieć.

Metolowe Słonie. Duże.

Łotr 1 jest znacznie poważniejszy niż Przebudzenie Mocy, ale i tu nie zabrakło kilku akcentów humorystycznych. Ich głównym nośnikiem jest, jak zawsze, droid – tym razem przeprogramowany imperialny K-2SO. Głosu użyczył mu Alan Tudyk, znany z roli Hobana 'Washa' Washburne'a w Firefly. Kolorytu dodają również nawiązania do kultowych tekstów ze starej i nowej trylogii, natomiast najwyższy czas zrezygnować z pokazywaniem znanych postaci od tyłu i ich dramatycznym odwracaniem się, bo wzbudza to już tylko niezamierzoną śmieszność.

Pierwszy film z cyklu Gwiezdne wojny – historie jest jedną z najbardziej oczekiwanych produkcji tego roku. Fani odległej galaktyki od miesięcy zadawali sobie pytanie, jak Disney poradzi sobie z historią spoza głównej linii fabularnej. Na odpowiedź trzeba będzie jednak poczekać do kolejnego filmu, bo Łotr 1 jest raczej prequelem niż spin-offem. Zresztą paradoksalnie lepiej przed ekranami mogą się bawić widzowie nieznający dorobku Lucasa. O ile łatwy do przewidzenia przebieg i finał fabuły można wyjaśnić pozycją tej odsłony w całym cyklu, o tyle kopiowanie tego samego schematu zaczyna już nużyć.

7.5
Ocena recenzenta
7.61
Ocena użytkowników
Średnia z 14 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie (Rogue One: A Star Wars Story)
Reżyseria: Gareth Edwards
Scenariusz: Chris Weitz, Tony Gilroy
Muzyka: Michael Giacchino
Zdjęcia: Greig Fraser
Obsada: Felicity Jones, Diego Luna, Alan Tudyk, Donnie Yen, Baze Malbus
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2016
Data premiery: 15 grudnia 2016
Czas projekcji: 2 godz. 14 min.
Dystrybutor: Disney Polska



Czytaj również

Star Wars Legendy. Opowieści Jedi: Dawni Rycerze
Rycerze jeszcze starszej republiki
- recenzja
Battlefront: Star Wars
Poczuj moc!
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.