» Recenzje » Legion samobójców

Legion samobójców


wersja do druku

Wakacyjny średniak

Autor: Redakcja: Piotr 'Clod' Hęćka

Legion samobójców
Świat pozbawiony opieki Supermana zaczyna obawiać się o powszechne bezpieczeństwo w obliczu wciąż rosnącej liczby meta-ludzi. Nową nadzieją amerykańskiego rządu mają się okazać ci, przed którymi wcześniej trzeba było obywateli chronić.

Legion samobójców to trzeci tytuł z zapoczątkowanej w 2013 roku serii DC Extended Universe. Tym razem jednak reżyserii nie powierzono już Zackowi Snyderowi, ale znanemu z niedawnej Furii Davidowi Ayerowi, który odpowiada również za scenariusz. Głównymi bohaterami filmu jest sześcioro złoczyńców obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami. Wszyscy zostali niedawno złapani – przez Batmana lub Flasha – i wsadzeni za kratki, gdzie odnalazła ich agentka Amanda Waller (Viola Davis). Waller przekonuje przełożonych do wykorzystania zdolności przestępców i utworzenia z nich grupy uderzeniowej na wypadek nagłego i niekonwencjonalnego zagrożenia – oddziału przywodzącego na myśl odbitych w bardzo krzywym zwierciadle marvelowskich Avengersów.

Najwyraźniej zarysowanym antybohaterem i nieformalnym przywódcą "legionu" jest Deadshot (Will Smith) – strzelający z chirurgiczną precyzją zabójca na zlecenie. Głębi dodaje mu czekająca w domu kilkuletnia córeczka i wewnętrzne zmagania nad własną tożsamością. W podobną strunę emocjonalną uderza piromanta Diablo (Jay Hernandez), który po tragicznej w skutkach utracie kontroli nad własnymi zdolnościami obrał pacyfistyczną ścieżkę i jest niechętny ponownemu uwolnieniu wewnętrznego płomienia. Na przeciwnej szali znajduje się Harley Quinn (Margot Robbie) – lekarka, która opiekując się w więzieniu Jokerem, uległa jego wpływowi i zanurzyła się w świecie przemocy i szaleństwa. Jeszcze inaczej prezentuje się Killer Croc (Adewale Akinnuoye-Agbaje) – obdarzony gadzim pancerzem i żyjący w kanałach, a teraz na nowo odnajdujący miejsce wśród ludzi i jako człowiek. Pozostali członkowie oddziału to pochodzący z Australii Boomerang (Jai Courtney) i wspinający się niczym Spider-Man Slipknot (Adam Beach), o których jednak nie dowiadujemy się wiele ponad to.

Dowódcą misji jest doświadczony w siłach specjalnych kpt. Rick Flag związany z drużyną i sprawą znacznie mocniej niż tylko profesjonalnie. Wszystko przez jego ukochaną, dr June Moone (Cara Delevingne) – archeolog, która podczas jednej ze swoich wypraw została opętana przez ducha starożytnej, tajemniczej i potężnej wiedźmy Enchantress. Istota ta jest charakterem tak czarnym, że złożony z morderców oddział wygląda przy niej jak poddany długotrwałej kuracji Wizirem. To nie koniec bohaterów, bo istotną rolę pełnią tu również Joker (Jared Leto) i Batman (Ben Affleck). I to właśnie tak duże nagromadzenie postaci jest główną bolączką Legionu samobójców. Ayer próbował w dwugodzinnym filmie zmieścić kreacje dziesięciorga istotnych postaci, co kilkanaście miesięcy temu nie udało się już Wojnie bohaterów. A warto pamiętać, że Marvel wprowadzał swoich herosów do świadomości widzów przez dwanaście poprzednich filmów. Tutaj każdy wątek poza tym Batmana jest budowany od zera, co oczywiście nie miało prawa skończyć się dobrze. Podczas całego seansu towarzyszy nam więc wrażenie wszechobecnego chaosu i szaleńczego tempa mającego zamaskować ewidentne braki w konstrukcji opowieści. Dotyczy to również głównego wątku – jest czysto pretekstowy i poza związkiem z kpt. Flagiem wygląda jak wylosowany z pudełka "uniwersalne globalne zagrożenia dla grupy bohaterów".

W opozycji do nijakości fabuły rysują się dobrze pomyślane sylwetki kilkorga bohaterów. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się role Smitha i Hernandeza – Deadshot i Diablo doskonale wypełniają esencję pojęcia "antybohater". Przy pierwszym spotkaniu chciałoby się za Aragornem wysyczeć z odrazą "mordercy", ale ich metamorfoza – chociaż absolutnie nie relatywizuje pierwotnej oceny – każe dopisać im nowy wymiar, co tworzy unikalną konstrukcję dla filmów superbohaterskich. Całą gamę niejednoznacznych uczuć budzi również Harley Quinn – z jednej strony litość, z drugiej odrazę, a przy tym wszystkim jej wygląd, zachowanie i marzenie powrotu do Jokera składają się na z jeden głównych akcentów humorystycznych filmu, podszyty jednak dręczącym niepokojem. W końcu Jared Leto jako ciekawy, choć bardzo nieortodoksyjny Joker. W Legionie bliżej mu do Dona Corleone kierującego miejską mafią niż do oderwanego od rzeczywistości szaleńca, do którego przywykliśmy w filmach o Batmanie.

Sezon wakacyjny nie obfituje w szczególnie ciekawe propozycje kinowe, więc spokojnie można przeznaczyć jedno z sierpniowych popołudni właśnie na Legion samobójców. Jest to jednak film nijaki i nie pozostawi w nas żadnych szczególnych wspomnień ani przeżyć. Całość produkcji trzyma się na kilku jasno świecących gwiazdach, ale ich potencjał, dający szansę na głębszą treść i poruszającą historię, został zmarnowany przez nadmiar nowych postaci, miałką fabułę i wyraźny brak pomysłu na złączenie wszystkich elementów w spójną historię.

6.5
Ocena recenzenta
6.19
Ocena użytkowników
Średnia z 8 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Legion samobójców (Suicide Squad)
Reżyseria: David Ayer
Scenariusz: David Ayer
Muzyka: Steven Price
Zdjęcia: Roman Vasyanov
Obsada: Will Smith, Jared Leto, Margot Robbie, Joel Kinnaman, Viola Davis
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2016
Data premiery: 5 sierpnia 2016
Czas projekcji: 2 godz. 6 min.
Dystrybutor: Warner Bros. Entertainment Polska



Czytaj również

Liga Sprawiedliwości
Generyczny scenariusz i prymitywne CGI
- recenzja
Wonder Woman
Powrót z tarczą
- recenzja
Furia
Best job I ever had
- recenzja

Komentarze


Umbra
   
Ocena:
0

Powtórzę to co napisałem pod recką ostatniego filmu o super mutantach: nadmiar postaci wcale nie jest wadą. Bo primo jaki nadmiar, aż tylu ich nie ma, secundo natomiast jest takie, że jest to film bardzo komiksowy. I fajnie, jasne ma dziury w fabule, ale na takie kino idzie się z dystansem. Generalnie właśnie te postaci ratują film, dla fana zeszytów dc i marvela to akurat plusik. Dobrze też, że udało się kilka żartów inaczej byłoby trudniej znieść ponad dwie godziny kina, a tak jest zabawnie i ogółem nieźle. Niewiele można wyczytać w tej recenzji, aczkolwiek film jest taki a nie inny, szkoda wyciętych scen z Jokerem ale w drugiej części powinno go już być więcej.

12-08-2016 11:55
gower
   
Ocena:
0

@Umbra
Żarty faktycznie były, ale też poziom niektórych był mocno żenujący. Natomiast film to jednak co innego niż komiks – nadmiar postaci jest zasadniczą wadą, jeśli nie ma czasu na ich zbudowanie, osadzenie w fabule. W SC wszystko się rozlatuje, bo bohaterowie są tylko lekko zaczepieni w strukturze filmu.

13-08-2016 17:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.