» Recenzje » LEGO: Przygoda

LEGO: Przygoda

LEGO: Przygoda
Marka LEGO pod wieloma względami porównywalna jest na przykład z Coca-Colą: duńskie zabawki znaleźć można w praktycznie każdym zakątku świata, a mnogość ich zestawów zaspokoi dosłownie każdego fana. Nic więc dziwnego, że zabawki te stały się z czasem częścią rozbudowanego systemu rozrywkowego. Po LEGOLANDZIE przyszła kolej na wykorzystanie rozmaitych technik animacji. Najpierw powstały więc gry komputerowe, których akcja rozgrywała się w klockowym uniwersum. Przyjęte dość ciepło przez recenzentów, tytuły te nie powalały jednak na kolana. Kwestią czasu było pojawienie się charakterystycznych żółtych ludzików w filmach. Pierwszy z nich, przedstawiający przygody Batmana, przeszedł bez echa. Czy LEGO® Przygoda nie powtórzy losu poprzednika?

Głównym bohaterem tej filmowej opowieści jest Emmet, czyli typowy przedstawiciel "szarej masy". Wiodąc standardowy żywot charakterystyczny dla robotnika, nie próbuje jakoś szczególnie zgłębiać sekretów otaczającej go rzeczywistości. Nie jest żadnym Wybrańcem, zaginionym potomkiem wielkiego bohatera czy kimś równie istotnym. Jednakże za sprawą dziwnego zbiegu okoliczności, pewnego dnia wplątuje się w szaloną rozgrywkę o być-albo-nie-być klockowej krainy.

Gdyby podobny zarys fabularny dotyczył filmu aktorskiego, oznaczałoby to, że bez wątpienia mamy do czynienia z kolejnym odgrzewanym już wielokrotnie kotletem. W końcu jak często można powracać do wytartych klisz historii o ratowaniu świata przed zagładą? Ile jeszcze razy wałkowany będzie oklepany już do cna motyw "od zera do bohatera"? Okazuje się jednak, że w przypadku, gdy świat przedstawiony składa się z LEGO, takie wątpliwości schodzą na dalszy plan, a użycie znanych pomysłów przestaje przeszkadzać. Opowieść może nie zyskuje dzięki temu żadnej dodatkowej "głębi" i nie unieważnia swojej wtórności, ale z pewnością dodanie tego charakterystycznego akcentu pomaga twórcom w swobodnej zabawie konwencjami i żonglowaniu licznymi nawiązaniami; a głównie z nich składa się właśnie LEGO® Przygoda.

Batman, Green Lantern, Wonder Woman (i wielu innych bohaterów z uniwersum DC), Gandalf, Han Solo, Chewbacca, kilka charakterystycznych ról Angeliny Jolie (w tym Lara Croft czy bohaterka z Wanted – Ścigani) – to tylko krótka lista postaci i nawiązań do popkultury, które znaleźć można w filmie. Znaczna część świata przedstawionego i historii opowiedzianej w LEGO® Przygodzie stworzona została tak naprawdę w oparciu o mniej lub bardziej czytelne cytaty z innych dzieł. Dodatkowo całość przyprawiono sporą dawką humoru. Składają się na niego między innymi żarty słowne, spośród których większość to po prostu tak zwane "suchary", w świecie filmu powszechne, zwłaszcza w kinie familijnym. Część gagów polega na zabawie popularnymi schematami, czego przykładem może być jeden z bohaterów, cierpiący na oryginalne rozdwojenie jaźni – to dobry i zły glina w jednej osobie. Nie brakuje również smaczków dla fanów klocków duńskiego producenta: pojawiają się numery konkretnych zestawów klocków, a nawet zbycie serii Bionicle jako niewartej uwagi drobnostki. Efekt końcowy tych wszystkich szalonych pomysłów jest faktycznie niezły.

Pod względem graficznym film prezentuje się bardzo ciekawie. Praktycznie wszystko, co ukazane jest na ekranie, zbudowane zostało z LEGO. Nawet efekty towarzyszące wystrzałom pocisków przyjmują charakterystyczną formę plastikowych płomieni, a kolizje czy eksplozje skutkują deszczem, jak nietrudno się domyślić, klocków. Obawy o problemy z animacją tak nietypowego materiału okazują się na szczęście bezpodstawne – dzięki pracy animatorów specyficzna toporność duńskich zabawek przybiera w LEGO® Przygodzie naprawdę interesującą postać, swego rodzaju nowy wymiar. Oceniając płynność ruchu można stwierdzić, ze w znakomitej większości jest ona nienaganna i pozbawiona nienaturalnych przeskoków czy "urwanych" ujęć. Zdarzają się wprawdzie fragmenty, gdy coś w tej materii zawodzi, jednak trzeba przyznać, iż są one doprawdy nieliczne i nie dość dosadne, by mocno rzutowały na ogólną ocenę.

Oprawa muzyczna LEGO® Przygody, za którą odpowiedzialny jest Mark Mothersbaugh, pracujący wcześniej między innymi przy Klopsikach i innych zjawiskach pogodowych, nie prezentuje się szczególnie okazale. Na soundtrack składa się wprawdzie aż dwadzieścia osiem kompozycji (zazwyczaj krótkich, bo około dwuminutowych), ale niestety są one pozbawione wszelkiej wyrazistości. Trzeba mieć naprawdę wyczulony słuch, by w trakcie seansu w ogóle odnotować istnienie ścieżki muzycznej. W tym aspekcie animacja o żółtych ludzikach plasuje się w bardzo potężnej grupie filmów, których OST niemal całkowicie umyka uwadze widzów.

Dubbing przygotowany na potrzeby polskiej wersji filmu wypada zaskakująco przyzwoicie, biorąc pod uwagę standardowy poziom w wypadku takich projektów, choć daje się w nim wyczuć swego rodzaju "sztuczność". Największy kawałek tortu, tradycyjnie, uszczknął dla siebie Jarosław Boberek, użyczający głosu wspomnianemu wcześniej Dobremu/Złemu glinie. Jednak w porównaniu z wcielającym się w tę samą postać Liamem Neesonem, który z odegraniem prawdziwego bad-ass'a poradził sobie naprawdę świetnie, wypadł on co najwyżej średnio. W polskiej obsadzie usłyszeć możemy poza tym między innymi Piotra Bajtlika jako Emmeta, Krzysztofa Banaszyka wcielającego się w Batmana czy też Adama Baumana jako Stalobrodego. Nie sposób jednak nie wspomnieć, że również w tych oraz pozostałych rolach oryginalna wersja językowa odznacza się zdecydowanie lepszym dopasowaniem głosów poszczególnych aktorek i aktorów do granych przezeń postaci. We wspomnianą powyżej trójkę bohaterów wcielili się odpowiednio Chris Pratt, Will Arnett i Nick Offerman, a to dopiero początek długiej listy, obfitującej także w znane nazwiska. Znalazły się na niej takie gwiazdy, jak Morgan Freeman, Will Ferrell, Elizabeth Banks, Cobie Smulders, Channing Tatum czy Jonah Hill.

LEGO® Przygoda to najlepszy przykład na to, że da się zrobić film złożony głównie z dobrze znanych elementów, przyprawionych raczej średnich lotów humorem, a jednocześnie sprawić, by przy tym wszystkim jego seans był dla widza naprawdę przyjemnym doświadczeniem. Ta animowana komedia nawet nie próbuje udawać, że jest dziełem z ambicjami wykraczającymi poza dostarczenie rozrywki, a tym samym nie ma podstaw, by oceniać ją w innych kategoriach. Z Przygodą jest trochę jak z powieściami Pratchetta – im większa znajomość popkultury, tym więcej smaczków i nawiązań się wyłapuje. Najsłynniejsze klocki świata nadające połysku wysłużonym motywom dzieł fantastycznych? Czemu nie.

8.0
Ocena recenzenta
7.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja



Czytaj również

Wieczni Batman i Robin #1
Bez Batmana też jest fajnie
- recenzja
Batman - Detective Comics #7: Anarky
Gotham takie anarchistyczne
- recenzja
Wonder Woman
Powrót z tarczą
- recenzja
Gotham Central t.3 W obłąkanym rytmie
W Gotham bez zmian
- recenzja
Superman/Batman #4: Zemsta
Policz moich superbohaterów
- recenzja
Batman: Mroczny Rycerz kontratakuje
Kontratak czy niewypał?
- recenzja

Komentarze


New_One
   
Ocena:
0

W zasadzie, to filmów na licencji LEGO było więcej, nie wspominając już o serialu (a może i serialach, nie śledziłem jakoś szczególnie tej kwestii). Co do legutkowego Batmana, z kolei (zapraszam też do lektury mojej recenzji), to szkoda, że faktycznie film przeszedł jakoś bez echa. To naprawdę bardzo zabawna, fajna produkcja. Jeśli Przygoda jest chociaż w połowie tak udana, to na pewno warto ją zobaczyć; a z tego, co słyszałem, może być nawet lepsza.

08-04-2014 15:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.