» Teksty » Artykuły » Końca nie widać, czyli film to czy serial?

Końca nie widać, czyli film to czy serial?


wersja do druku
Końca nie widać, czyli film to czy serial?
Przeglądając kinowe zapowiedzi i newsy o planowanych na następne lata produkcjach, nie da się nie zauważyć pewnej tendencji. Otóż coraz większy udział wśród filmowych nowości mają nie tyle kontynuacje, co kontynuacje kontynuacji. Prawie rok temu po raz czwarty na ekrany powrócił charyzmatyczny policjant ze Szklanej pułapki, w marcu oglądałem Rambo IV, tydzień temu wybrałem się na nową część przygód Indiany Jonesa, a dzisiaj dowiedziałem się, że niedługo ruszą zdjęcia do kolejnej odsłony Gliniarza z Beverly Hills. W związku z tym nurtują mnie dwa pytania: „Czy filmowcom naprawdę brakuje świeżych pomysłów?” i „Jak długo potrwa ta moda na odgrzewane dania?”.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Był taki czas, gdy trylogie uważano za serie obszerne. Wtedy na ekranach brylowały: Indiana Jones, Powrót do przyszłości, a jeszcze wcześniej Gwiezdne Wojny. Nawet stosunkowo niedawno na trzecich częściach kończyły się serie typu Blade, Park Jurajski czy Terminator. Tymczasem niedawno, w jednym z wywiadów, Laura Dern (w hicie Spielberga wcielająca się w doktor Ellie Sattler), zdradziła, że planowane jest nakręcenie kolejnej, czwartej już (a jakże!) opowieści o dinozaurach. Nie od dzisiaj wiadomo, że nie przyjdzie długo czekać na powrót najsławniejszego z cyborgów, ba!, nieoficjalnie mówi się, że Christian Bale podpisał kontrakt aż na trzy filmy tej serii, co oznacza, że doczekamy się nawet Terminatora VI! Zapewne i Wieczny Łowca powróciłby na ekrany - w końcu trójka zarobiła blisko 129 milionów dolarów (budżet wynosił 65 milionów), gdyby nie fakt, iż Snipes trafił za kratki.

Z jednej strony przedłużanie starych sag może być czymś dobrym, gdyż na seansie wracają wspomnienia z dzieciństwa, ale martwi mnie fakt, że filmowcy, zamiast patrzeć w przyszłość, coraz częściej zwracają się ku klasyce, licząc na to, że będą w stanie odkurzyć dawną sławę blockbusterów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby jeszcze to całe odświeżanie przynosiło realny skutek. Tymczasem okazuje się, że w większości przypadków odgrzewane potrawy zalatują stęchlizną. Owszem, Szklana pułapka 4 bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, ale był to tylko wyjątek potwierdzający regułę. Zawiodłem się na Terminatorze 3, nowych częściach Rambo i Rocky’ego, a i Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki, mimo iż jest filmem dobrym, pod wieloma względami znacznie ustępuje poprzednikom. Po co więc angażować się w produkcje, które z góry skazane są na porażkę? Doprawdy, chyba nikt nie liczył, że podgrzane w mikrofalówce dania będą mogły równać się z tymi robionymi na świeżo?

Mimo to, moda trwa. A dlaczego? Bo filmowy kramik z replikami antyków zbija kokosy. Kręcenie nie tyle filmowych serii, co po prostu seriali w takim stopniu zdominowało rynek, że obecnie każdy hit, jeżeli tylko zakończenie tego nie uniemożliwia, doczekać się musi kontynuacji. Sukcesem był Hellboy – kręcimy dwójkę, pozytywnie twórców zaskoczyły wyniki notowane przez Iron Mana – nie obędzie się bez sequela. Jednakże to jeszcze nic! Pięć części ma Straszny film, Piła najwidoczniej pozazdrościła Modzie na sukces, a i Spider-Man nie pozostaje daleko w tyle. Ostatniego słowa nie powiedział także waleczny John Rambo, który po raz kolejny będzie anihilował swoich przeciwników, tym razem prawdopodobnie meksykańskich terrorystów.

I co tu robić? Bojkotować kontynuacje? Wtedy przyszłoby mi chodzić na seanse zaledwie kilka razy w roku. Wystarczy spojrzeć na zapowiedzi: intrygujące są Hancock, Kochanice Króla czy Zdarzenie, a z drugiej strony mamy wspomnianego wyżej Hellboya 2: Złota armia, Mrocznego rycerza i Superhero, które mimo iż oficjalnie jest dziełem samodzielnym, tak naprawdę stanowi przedłużenie Wielkiego kina i Poznaj moich Spartan (szczerze mówiąc - wszystkie te parodie to progenitura sukcesu Strasznego filmu). Owszem, można omijać sequele szerokim łukiem i do kina wybierać się tylko na świeże produkcje, ale bądźmy realistami – największe pieniądze producenci pakują właśnie w kontynuacje.

Cóż, w końcu jednak nie będzie już czego przedłużać. Filmowcy odgrzebią wszystkie klasyki, do granic przyzwoitości rozciągną popularne serie (chociaż właściwie robią to już teraz), a w takim tempie pisarze, twórcy komiksów i gier nie będą w stanie nadążać z wypuszczaniem na rynek nowych pozycji, które można by zekranizować. Co wtedy poczną zwrócone ku przeszłości wytwórnie? Obudzą się i zorientują, że Moda na sukces to nic w porównaniu z ich filmowymi serialami? Zamkną pudełeczko z przyrządami do renowacji antyków i skupią się na tworzeniu czegoś, co nie będzie opatrzone etykietką: „druga świeżość”? Być może. Szkoda tylko, że – sądząc po wynikach coraz to nowych kontynuacji – nieprędko wrócą stare dobre czasy, kiedy do kina chodziło się na film, a nie serial.



Czytaj również

Terminator: Genisys
Elektroniczny morderca dla dzieci
- recenzja
Riddick
Riddick Niepokonany
- recenzja
Looper
Poplątane ścieżki czasu?
- recenzja

Komentarze


malakh
   
Ocena:
0
To ja dodam, iż niedawno producentka ostatniego filmu z serii o Rocky'm zapowiedziała kręcenie kolejnej już (bodajże siódmej, gubię się) części przygod boksera. A dlaczego? Bo "Rocky Balboa" został dobrze przyjęty...
08-06-2008 23:08
~XXX

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Może Rocky zostanie trenerem :D. I będzie można zrobić kolejnych kilka filmów o jego wychowanku i Rockym, jako trenerze. A może Rocky wystartuje w MMA :D
09-06-2008 09:53
malakh
   
Ocena:
0
Tia... a ostatnia część będzie miała tytuł: Rocky: Świt żywych trupów-bokserów, bo już nawet botox nie ukryje wieku Stallone...
09-06-2008 13:06
~Jakub Ćwiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
XXX, a Tobie gdzieś umknęła część piąta serii? Tam właśnie Rocky był trenerem :)
09-06-2008 14:33
malakh
   
Ocena:
0
Łolaboga! W sumie nie powinienem reklamować konkurencji, ale zajrzyjcie na Esensję - tam to dopiero parada kontynuacji o_O

Akademia Policyjna 8 - sic!
09-06-2008 15:57
~scud

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie no, porównanie do seriali to przesada. Porządne seriale (przynajmniej scifi które oglądam) są dużo lepsze niż jakieśtam sequelowate szmatławce. Po pierwsze serial z założenia jest długi i ma rozplanowaną w czasie fabułę, tak że można stworzyć poważnych bohaterów. Film na początku planowany jest na 1,5h gdzie się niczego nie zmieści i tak, a potem sequele planowane są po jednym i w żadnym nie pojawia się przejaw fabuły-postaci łączących jedno z drugim. Już choćby nie ma cliff-hangerów....

A do 'mody' to im jeszcze daleko... Multitysięczne odcinki wymiatają...
09-06-2008 16:01
~Malkav

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A co z Godzillą, zapomnieliście o nim! ;)
09-06-2008 16:40
malakh
   
Ocena:
0
Nie, nie zapomniałem. Po prostu musiałem zrobić pewien przesiew, dobierając materiał, który trafi do felietonu. Tego typu serii jest więcej, ja wybrałem tylko te najpopularniejsze, a w sumie najważniejszym kryterium był fak, czy dany film miał niedawno premierę, bądź pojawiła się zapowiedź.
09-06-2008 17:19
Gerard Heime
   
Ocena:
0
Film na początku planowany jest na 1,5h gdzie się niczego nie zmieści i tak, a potem sequele planowane są po jednym i w żadnym nie pojawia się przejaw fabuły-postaci łączących jedno z drugim. Już choćby nie ma cliff-hangerów....

Jest kilka wyjątków od tego co piszesz, m.in. Gwiezdne Wojny, Matrix, Kill Bill. Wszystko to filmy zaplanowane na kilka części. Ekranizacje takie jak LotR z przyczyn oczywistych pomijam.
09-06-2008 17:41
malakh
   
Ocena:
0
Racja, racja. To są zupełnie inne przypadki. Takie coś, to ja lubię.

Ale jak twórcy wychodzą z założenia: "zarobił, to trzeba przedłużyć", to mnie skręca. Jeszcze pół bidy, jak mówimy o ekranizacjach książek, czy komiksów, bo tutaj jest już gotwa podkładka pod scenariusz... Ale taki Rambo, czy Glinarzm z BH, to musi być sztucznie reanimowany;/
09-06-2008 17:51
~porter

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wydaje mi się, że głównym powodem kręcenia "sequeli, prequeli i sequeli prequeli" jest nostalgia u widzów, na którą liczą producenci. Wystarczy widok tatusiów ciągnących swe pociechy do kina na Indianę Jonesa 4. Ja sam uwielbiam Szklaną Pułapkę i z sentymentu poszedłem na czwórkę - bez wielkich oczekiwań, ale z nadzieją na miło spędzony czas. Ciekawe ilu widzów chodzi na tego typu filmy z powodu na wspomnienia sprzed lat?
09-06-2008 19:44
~bez nicka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Był taki czas, gdy trylogie uważano za serie obszerne. Wtedy na ekranach brylowały: Indiana Jones, Powrót do przyszłości, a jeszcze wcześniej Gwiezdne Wojny."

Zapominasz o serii "Planeta Małp" czy nawet "Star Trekach" nie wspominając o klasyku - Ojcu Chrzestnym, druga część lepsza niż pierwsza i oskarowa wiec może sequele nie są wcale takie złe?

"Tymczasem niedawno, w jednym z wywiadów, Laura Dern (w hicie Spielberga wcielająca się w doktor Ellie Sattler), zdradziła, że planowane jest nakręcenie kolejnej, czwartej już (a jakże!)"

Niedawno to może odświeżyli tego newsa, pierwotnie planowano datę premiery na 2009 rok przy okazji wspominając o powrocie Dern.

"Zapewne i Wieczny Łowca powróciłby na ekrany - w końcu trójka zarobiła blisko 129 milionów dolarów (budżet wynosił 65 milionów), gdyby nie fakt, iż Snipes trafił za kratki."

W jednym z wywiadów przedstawiciel Marvel Studios powiedział ze o ile powstanie kolejny Blade, bedzie bez Snipesa, który jest za stary, i bedzie remakem nie kontynuacją. A 129 milionów zarobku światowego nie zadowoliło producentów, bo na rynku amerykańskim film sie nie zwrócił. Jak wspomniałeś budżet wyniósł 65 baniek (bez promocji) a w USA film zarobił 50-kilka milionów. Blade'a 4 nie będzie.

"Zawiodłem się na Terminatorze 3"
Film został przyjęty nie gorzej niż 4 Pułapka, więc czego się spodziewałeś po starym Arnoldzie. Mostow zgrabnie zamknął trylogie i za to chwała mu.

"Sukcesem był Hellboy – kręcimy dwójkę"

O jakim sukcesie mówisz, bo finansowym na pewno nie. Artystyczny jak najbardziej, i to wyjątek wśród serii, ze mimo słabej postawy kasowej mamy sequel.

"Cóż, w końcu jednak nie będzie już czego przedłużać"
Wątpliwa kwestia nawet bardzo, widząc plany wytwórni na najbliższe 5 lat sequele i triquele będą w modzie jeszcze długo.

"nieprędko wrócą stare dobre czasy, kiedy do kina chodziło się na film, a nie serial"

Pamietasz czasy kiedy w kinach nie było sequeli? Nie ma takich, seriale kinowe jak sam je nazwałes są obecne w latach 60, 70, 80 a od 90 się nasilają. Starych dobrych czasów bez seriali kinowych nie powinieneś pamiętać, no chyba ze masz 60 lat :)
09-06-2008 20:36
malakh
   
Ocena:
0
Zapominasz o serii "Planeta Małp" czy nawet "Star Trekach" nie wspominając o klasyku - Ojcu Chrzestnym, druga część lepsza niż pierwsza i oskarowa wiec może sequele nie są wcale takie złe?

Poniżej napisałem, że robiłem selekcję materiału do artykułu. To chyba logiczne, nie? Inaczej wyszła by wyliczanka, a nie feliton.

Niedawno to może odświeżyli tego newsa

Najwyraźniej. Zapewne odświeżenie plotek o JP IV wiązało się właśnie z tym wywiadem.

Blade'a 4 nie będzie.

Czyli wniosek ten sam;]

Film został przyjęty nie gorzej niż 4 Pułapka, więc czego się spodziewałeś po starym Arnoldzie. Mostow zgrabnie zamknął trylogie i za to chwała mu.

I co w związku z tym? Zważ, że napisałe zawiodłem, nie "zawiedliśmy", a to jest różnica. To mój de gustibus, a o nich się nie dyskutuje.

O jakim sukcesie mówisz, bo finansowym na pewno nie. Artystyczny jak najbardziej, i to wyjątek wśród serii, ze mimo słabej postawy kasowej mamy sequel.

Film kosztował 66 mln, zarobił ponad 99 mln., czyli nie tak źle. 33 mln na czysto + bardzo dobre opinie krytyków, więć ja osobiście wcale nie dziwię się, że będa kręcić "dwójkę". Zwiększą rozmach ("Hellboy" w końcu nie był tak efekciarski), to swoje zarobią.

Wątpliwa kwestia nawet bardzo, widząc plany wytwórni na najbliższe 5 lat sequele i triquele będą w modzie jeszcze długo.

Moje "wkrótce" nie oznaczało "jutro" czy "za tydzień". Odnosiło się do dłuższej perspektywy czasu.

Pamietasz czasy kiedy w kinach nie było sequeli? Nie ma takich, seriale kinowe jak sam je nazwałes są obecne w latach 60, 70, 80 a od 90 się nasilają.

Nie pisałem, że sequel jest z natury zły. Negatywne dla mnie są "Piły VI", "Akadamie policyjne 8", czy 'Rocky 7". Może i wcześniej też powstawały takie serie, ale jednocześnie ich udział w ogólnej ilości premier nie był tak duży.
09-06-2008 21:17
Ivrin
   
Ocena:
0
"nie wspominając o klasyku - Ojcu Chrzestnym, druga część lepsza niż pierwsza".

Tyle razy to słyszałam, a wciąż nie wiem DLACZEGO. Zbyt dużo powtórzeń. Jak dla mnie tylko dla kilku fenomenalnych momentów, podczas gdy pierwsza część od początku do końca jest arcydziełem... [taki mały wtręt;)].
09-06-2008 22:35
Marigold
   
Ocena:
0
Popieram! Pierwsza część Ojca.. wymiata, jeśli miałabym wybrać kolejną dobrą, to wolę 3 niż 2...
09-06-2008 22:41
Ivrin
   
Ocena:
0
ROTFL:D
Tym oświadczeniem to mnie przeraziłaś:). Trójka nie tylko na tle pozostałych wypada kiepsko. To jest zwyczajnie średni film (łagodnie określając;)).
09-06-2008 23:00
Marigold
   
Ocena:
0
:P Lubię zaskakiwać ;) a ja lubię - chyba wpływ mamy, która kocha część trzecią i zmusza mnie do oglądania co jakiś czas - taki szczenięcy sentyment :D
09-06-2008 23:09
~bez nicka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Film kosztował 66 mln, zarobił ponad 99 mln"

W USA zarobił tylko 60 wiec sie nawet nie zwrócił. A budżet 66 mln jest liczony bez promocji wiec wpływy 99 mln są miałkie.

"Nie pisałem, że sequel jest z natury zły. Negatywne dla mnie są "Piły VI", "Akadamie policyjne 8", czy 'Rocky 7". Może i wcześniej też powstawały takie serie, ale jednocześnie ich udział w ogólnej ilości premier nie był tak duży."

No okej, ale zamiast podać konkretne argumenty za sequelami czy sequele na nie, napisałeś rewie (wyselekcjonowana jak wspomniałeś) najbliższych zapowiedzi kontynuacji: a to Rocky i Rambo, a to terminatory a to dinozaury. Nie uważasz ze wymienianie to trochę słaba argumentacja?

"Tyle razy to słyszałam, a wciąż nie wiem DLACZEGO."

Może warto przysiąść i obejrzeć film raz a porządnie? znam ludzi co przez żadna część ojca chrzestnego nie mogą przebrnąć, bo ich ponoć nudzi.

"kolejną dobrą, to wolę 3 niż 2..."
Lubisz słabe kino, twój wybór... 3 to film robiony na siłę i widać to chociażby po doborze takiej a nie innej obsady.
10-06-2008 07:20
Qball
   
Ocena:
0
Popatrzcie na to z tej strony: Rambo, Rocky, Terminator, Indiana i inne Die Hardy zarobiły miliony. Wygenerowały też dzięki swojemu rozmachowi, czasem fabule a czasem innowacyjności kilka postaci ikonicznych. Historyjka o zawadiackim archeologu z takim rozmachem opowiedziana wcześniej się nie wydarzyła. Historia byłego komandosa z wietnamu - była na czasie, bo musiał się borykać z problemami po powrocie do kraju. Terminator - był świetny z powodu dobrych efektów specjalnych i nietuzinkowego scenariusza.

Te odgrzewane filmy to klasyki które ustaliły na wiele lat wysoki standard, który inspirował twórców. Dlatego są powtarzane - przyniosły ze sobą kasę, uwielbienie dla postaci kinowych i pewnego rodzaju kult aktorów odgrywających główne role w tych filmach. Obecnie czegoś takiego nie ma - widza trudniej zaskoczyć, więc trudniej jest stworzyć nowatorski scenariusz i podczas produkcji okrasić go nowatorskimi F/X.

IMO współczesne kino cierpi na brak rozpoznawalnych bohaterów. Bo jeśli chodzi o Rockyego, Terminatora, Rambo, Indianę, to ludzie bardziej kojarzą samą postać niż film w którym się ona pojawiła. Te postacie spełniają funkcję rozpoznawalnej, uznanej, uwielbianej marki. To one tworzą sukces filmu.

PS. Kiedyś podobno rozważano film "Rocky vs. Predator". Może nie dosłownie, ale Rocky miał się mierzyć z kosmitą. Jeśli Indiana może, to czemu by nie Stallone?
10-06-2008 12:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.