» Teksty » Z Innej Bajki (dawniej: Poza Fantastyką) » Juno

Juno


wersja do druku
Autor: Redakcja: Marigold

Juno
Do ubiegłego tygodnia dzierżyłam w mym mieście zaszczytny tytuł prawdopodobnie ostatniego autochtona, który jeszcze nie widział Juno. Ostatecznie dotarłam, zainspirowana plakatem przypominającym okładkę alternatywnego podręcznika "Wychowania do życia w rodzinie" i szumnymi komentarzami w Internecie. Juno – o co tyle hałasu?

Zaczęło się od starego fotela, na którym Juno straciła cnotę ze szkolnym kumplem. Spontaniczne harce okazały się niestety brzemienne w skutkach. Dosłownie i w przenośni. Wobec nowych okoliczności i w myśl zasady "Są lepsi", Juno rozpoczyna poszukiwanie pary, która do roli mamy i taty nadawałaby się lepiej niż dwoje szesnastolatków.

Efekt uboczny nieodpowiedzialnych igraszek, w postaci tradycyjnej wpadki, od zarania funkcjonuje przede wszystkim jako zupełna katastrofa. Nastolatka w ciąży to zatem również przepis na klasyczne kino pompatycznych refleksji nad kondycją społeczeństwa lub tragiczny moralitet ku przestrodze nieszczęsnej dziatwie. W Juno jest inaczej.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Bogactwem filmu jest niecodzienny pomysł, który pozwolił autorom opowiedzieć historię nastolatki w ciąży bez konstruowania morałów i snucia frazesów, bez przydawania jej cech natchnionej nauki, za to z przymrużeniem oka. Młodzież to nie ograniczone umysłowo darmozjady. Rodzice nie są parą zasiedziałych zgredów w kapciach, krytykujących przyjaciół swych pociech. Przyjaciele nie służą do wspólnych biesiad z LSD i prezerwatywą, a seks nie jest sposobem na życie.

Juno (znakomita Ellen Page) jest szkolną outsiderką, do bólu bezpośrednią i mającą za nic protokół dyplomatyczny. Inteligentna, sarkastyczna, z głową pełną celnych ripost na każdą okazję, z konieczności wkracza do świata dorosłych. Ma zaledwie szesnaście lat i zdecydowaną pewność, że nie jest dość dojrzała, aby zostać matką.

W tradycyjnym społeczeństwie, kierującym się świetlistymi normami, określającymi to, co dobre, a co godne potępienia, podobna decyzja oznaczałaby najpewniej wpis na indeks "Wyrodnych Matek". W filmie bohaterowie mają jednak – o zgrozo! - prawo do niedojrzałości. Nikt nie próbuje wskazywać jedynie słusznej drogi i zajmować miejsca wyroczni moralnej. Nie twierdzi, że posiadł monopol na prawdę i model szczęśliwego życia. Juno rozważa wszelkie możliwości, łącznie z usunięciem ciąży, ostatecznie wybierając opcję adopcyjną, nie dlatego, że tak należy, ale dlatego, że tak można. W Juno wybór nie ogranicza się do prostej analizy czarno-białych alternatyw. Dróg jest wiele, a ona obiera jedną z nich.

Autorzy wybrali konwencję komedii obyczajowej, nad którą unosi się szyld "Ciąża nie jest końcem świata, wystarczy spojrzeć na Juno". Albowiem świat tytułowej bohaterki to urocze miasteczko, pełne uroczych domów, zamieszkiwanych przez uroczych ludzi. Wśród nich Juno i jej uroczy rodzice, gotowi służyć pomocą, radą i wsparciem. To świat, w którym nie istnieją szkolni dręczyciele, dewocyjni sąsiedzi, zbzikowani nauczyciele i nawiedzeni obrońcy moralności. Odrealniona kraina wygląda czarująco i pozwala na chwilę zapomnieć, że rzeczywistość przypomina pole bitwy, której uczestnicy boją się konfrontacji z uświęconymi tradycją tematami tabu.

W tym kontekście irytować może nieco nonszalanckie prześlizgiwanie się po trudnym bądź co bądź temacie, kojarzącym się z solidną dawką emocji i dylematów. Juno nie przejawia pod tym względem szczególnych wątpliwości, prezentując godny podziwu, chłodny umysł i determinację. Nie jest gotowa, aby zostać matką i kropka. Tymczasem, nawet dla niej, nie wszystko jest proste, jak zajście w ciążę. Jeżeli jednak uda się zapomnieć, że Juno nie ma ambicji stanąć w jednym szeregu z przejmującymi dramatami psychologicznymi, można przez dwie godziny raczyć się bez wyrzutów sumienia ciepłą i optymistyczną historią uzbrojoną w komediowe pazurki.



Czytaj również

Martwe zło
Go back to hell, bitch!
- recenzja

Komentarze


~tylda

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
od jakiegos czasu zdumiwaja mnie na tym serwisie recenzje filmow bynajmniej nie fantastycznych ani nawet cokolwiek zblizonych do tematyli serwisu, zastanawia mnie jaki sens jest w umieszczaniu takich recenzji. Niezaleznie czy film watrosciowy czy nie od tego sa inne serwisy a ten jest cos mi sie tak wydaje dosc wyspecjalozowany jesli chodzi o tematyke.

Pomimo ze film dobry jak dla mnie to ta recenzja nie powinna byc w tym serwisie no chyba ze zacznie sie takie "zasmiecanie".

No moze byc jeszce jedna przyczyna recenzent pod pretekstem recenzji "dostaje" bilet od dystrybutora no i trzba napisac recenzje, mam nadzieje ze tak nie jest, bo znam takie przypadki tez.
20-05-2008 21:02
malakh
   
Ocena:
0
Zaśmieca? Ale w jaki sposób? Teksty się nie narzucają, nie walają się byle gdzie, tylko czekają w ładnym rządku na przeczytanie - co w tym złego?
Osobiście jestem przeciwnikiem zamykania sobie drzwi na wszystko, co nie jest fantastyką. Ja bym chciał, żeby Polter był portalem przede wszystkim fantastycznym, a nie JEDYNIE fantastycznym.
20-05-2008 21:22
13918

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Droga tyldo!
Wszystko idzie ku dobremu!
A "nowo otwartą grupa tekstów, zatytułowana Poza Fantastyką (czyli wszystko to, gdzie nie ma smoków, wampirów, duchów czy maniaków, entuzjastycznie biegających z piłą mechaniczną za nastolatkami) otwiera nową otwartą dobrą drogę, która to miejmy nadzieje wyprowadzi Portar Porter autostradą do nieba.
Dynamiczny rozwój działów takowych jak Portar Nałka, czy Portar Gry Kompóterowe świadczy jedynie o dobrych intencjach portaru porter.pl
20-05-2008 21:29
Ivrin
   
Ocena:
0
tylda - jak zauważyłeś/ zauważyłaś (albo też nie) jest nowy dział na takie teksty, także starsze rzeczy zostaną tam przeniesione i będzie porządek.

Nie rozumiem zupełnie też zarzutu w kwestii pokazów prasowych (co oczywiście nie dotyczy 'Juno', biorąc pod uwagę premierę filmu), organizowanych przez dystrybutorów - to normalna praktyka a nie 'takie przypadki'.
20-05-2008 21:32
~Malkav

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Borejko, odstaw tego portera i zacznij pić pilsa ;)
20-05-2008 21:33
rincewind bpm
   
Ocena:
0
Nie widzę abstolutnie żadnych wad ukazywania się recenzji niefantastycznych filmów na film.polter.pl :) Pokażesz mi jakieś?
20-05-2008 21:40
earl
   
Ocena:
0
Ivrin - a gdzie jest ten nowy dział?
20-05-2008 22:42
Marigold
   
Ocena:
0
Masz grupę teksty, a w niej recenzje, artykuły i poza fantastyką - docelowo do niego trafią teksty nie fantastyczne.
20-05-2008 22:58
KRed
   
Ocena:
0
Chyba ktoś tu sobie żarty stroi.

Dowiedziałem się, że JUNO to komedia, i że nie jest to dramat. A gdzie jest druga połowa recenzji? Bo chyba można coś napisać o aktorstwie, muzyce czy jakości scenariusza?

Na załączonym obrazku, na pasiastym nibybiuście, widzę informację o czterech nominacjach do oskara. Może więc jest w tym filmie coś poza pomysłem?
20-05-2008 23:28
earl
   
Ocena:
0
Dzięki Marigold. Szukałem wcześniej na stronie głównej i dlatego nie mogłem znaleźć.
21-05-2008 16:23
Ivrin
   
Ocena:
0
Paskud– recenzja to nie wypracowanie z języka polskiego i autor nie ma obowiązku posługiwać się szablonem; zawsze jak czytam takie zarzuty, widzę wiadomą scenę z 'The Wall';

earl- kategoria skromna, ale już nieco porządków za nami i te 'mniej fantastyczne' wrzucone w nią;
21-05-2008 18:55
teaver
   
Ocena:
0
Recenzentka jakoś nie przekonała mnie do obejrzenia tego filmu.

Brak mi informacji o aktorach grających główne role, których jakoś z żadnego filmu nie kojarzę, o muzyce, która jest dla mnie niezmiernie istotna w filmach, o scenariuszu (scenarzystka dostała Oscara, a recenzentka nawet nie pokusiła się zastanowić za co) i reżyserii, nie ma też oceny, słowem - wszystkiego mi brak.

Zastanawia mnie, czy to po prostu sposób recenzowania, czy może raczej wszystkie te ważne elementy nie są warte nawet opisania. Recenzje na polterze zawsze wyróżniały się rzetelną informacją, a tu widzę recenzję w stylu Szczuki pisaną dla WO lub portalu onet.pl. :P

Nie, nie wybieram się - ani do kina, ani nawet do wypożyczalni.
21-05-2008 21:02
Mandos
   
Ocena:
0
Cóż, dołączę się do głosów paskuda i teaver. Za mało informacji o samym filmie jako produkcie do 'skonsumowania', za dużo jakiś 'okołofabułowych' dywagacji. Ivrin, nie musi być szablon, ale kilka podstawowych informacji by się przydało. No chyba, że ktoś uważa pisanie recenzji za sztukę, a nie rzemiosło. ;-)

Do ubiegłego tygodnia dzierżyłam w mym mieście zaszczytny tytuł prawdopodobnie ostatniego autochtona, który jeszcze nie widział Juno.

Ale o co chodzi? :> Ja nawet nie słyszałem o tym filmie nie mówiąc nic o oglądaniu. I co to za miasto, gdzie ten film zrobił taką furorę?

Efekt uboczny nieodpowiedzialnych igraszek, w postaci tradycyjnej wpadki, od zarania funkcjonuje przede wszystkim jako zupełna katastrofa.

Lepiej nie dało się tego napisać? :>

Ogólnie następna słaba "recenzja" w dziale filmowym (chociaż znacznie lepsza niż ta którą poprzednio czytałem).
22-05-2008 13:55
Ivrin
   
Ocena:
0
... czasami warto zrezygnować z rzemiosła, uważam, że to uzależnione od samego tekstu. Nie dla każdego jest dobra sztywna forma ;).
24-05-2008 01:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.