» Recenzje » Incepcja

Incepcja


wersja do druku

Nie śpij, bo cię okradną!

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Incepcja
Christopher Nolan to utalentowany reżyser, któremu największą sławę przyniosła najnowsza filmowa interpretacja przygód jednego z najbardziej znanych komiksowych bohaterów, Batmana. O ile Batman: Początek zasadniczo nie wzbudził zbyt dużego zainteresowania, o tyle już Mroczny Rycerz stał się fenomenem, którym Nolan bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Incepcja, najświeższe dzieło tego filmowego wizjonera, ma więc trudne zadanie sprostania oczekiwaniom widzów. Bardzo tajemniczy początek filmu zapowiada mroczny, psychologiczny thriller. Kolejne sceny sugerują, że Incepcja będzie czymś na kształt hybrydy filmu szpiegowskiego z szeroko rozumianym kinem akcji. Kiedy dowiadujemy się, że w grę wchodzi manipulowanie snami za pomocą dziwnych, futurystycznych urządzeń, dochodzimy do wniosku, że to jednak science fiction. Do ostatnich chwil taki właśnie jest najnowszy obraz Nolana – bardzo eklektyczny i trudny do zaszufladkowania. Można mu to zdecydowanie zaliczyć na plus. In & Out w objęciach Morfeusza Wspomniałem w poprzednim akapicie o manipulowaniu snami. Otóż jest to główny zamysł filmu. Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonym czasie, najprawdopodobniej niedalekiej przyszłości, kiedy to technologia pozwala ludziom współdzielić sny – choć oficjalnie jest to nielegalne. Ludzie, którzy zajmują się świadczeniem usług z tym związanych, mają określone specjalizacje. Główny bohater filmu, Dom Cobb (Leonardo DiCaprio), wraz ze swoim partnerem, Arthurem (Joseph Gordon-Levitt), trudnią się przede wszystkim wykradaniem pewnych danych z podświadomości. Potrzebują do tego jednak tak zwanych architektów, którzy tworzą labiryntowe światy sennych mar. W zespole swoje miejsce mają także operatorzy urządzeń, za pomocą których zbiorowe śnienie jest możliwe. Cobb to człowiek z nieczystą kartoteką (nie zdradzę z jakiego powodu, aby nie psuć niespodzianki), który ma zakaz wstępu na teren USA. Do działania motywuje go przede wszystkim miłość do dzieci i żony Mal (Marion Cotillard), za którymi bardzo tęskni. Świadczą o tym między innymi jego sny, w których rozpamiętuje ważne chwile spędzone z rodziną. Wspomnienia te odsłaniają niekiedy pewne mroczne sekrety, dzięki czemu dowiadujemy się, że Dom boryka się z problemami wewnętrznymi. Stopniowo odkrywamy je wraz z postępem fabuły. Kiedy nadarza się okazja, by oczyścić się z zarzutów i ponownie ujrzeć dzieci, bohater postanawia z niej skorzystać. Przyjmuje więc zlecenie, które ma być jego ostatnim zadaniem – podejmuje się dokonania tytułowej incepcji. Słowem tym określa się zabieg, którego możliwości nigdy przedtem oficjalnie nie dowiedziono, polegający na zakorzenieniu idei w umyśle niczego nieświadomej ofiary podczas wspólnego śnienia. Procedura ta jest niezwykle skomplikowana, albowiem wymaga stworzenia wielopoziomowego snu i dobrze zgranego zespołu. Kluczowym wyzwaniem okazuje się znalezienie zdolnego architekta. Doskonale nadaje się do tej roli Ariadne (Ellen Page), młoda dziewczyna, uczennica ojca Cobba (Michael Caine). Choć nie miała ona wcześniej pojęcia o możliwościach ingerowania w sny, niezwykle szybko odnajduje się w nowym położeniu, ucząc się kreowania wyimaginowanych światów. Mistrz i jego świat Idąc na seans, bałem się rozczarowania i poczucia, że nowy obraz Nolana nie utrzyma poziomu Mrocznego Rycerza. Źródeł moich obaw upatrywałem między innymi w obsadzie aktorskiej. "Boski Leo" nie należy do moich ulubieńców, a Joseph Gordon-Levitt, mimo że lubię go jako aktora, nie pasował do moich wyobrażeń o Incepcji. Jedynie po Ellen Page i Marion Cotillard nie spodziewałem się zawodu. Page zagrała bardzo przyzwoicie, a poza tym prezentuje się znakomicie na ekranie. Nie mogę także powiedzieć złego słowa o kreacji DiCaprio, zaś jego młodszy kolega sprawdził się w swojej roli wręcz wyśmienicie. Z kolei Marion Cotillard wydała mi się... nijaka. Aczkolwiek zagrała konsekwentnie, więc być może powinienem mieć pretensje do Nolana, który napisał jej rolę – jest on bowiem zarówno reżyserem, jak i scenarzystą tego obrazu – a nie do samej aktorki. Tak czy inaczej, tylko jedno z wymienionych oczekiwań się potwierdziło. Dodatkowym miłym zaskoczeniem okazała się obecność takich gwiazd, jak Cillian Murphy (zagrał ofiarę incepcji, Fischera) i Tom Berrenger (w roli wuja Fischera, Browninga) w obsadzie; wypadli naprawdę świetnie. Zresztą, to aktorzy, którzy nigdy nie zawodzą. Jedynie Ken Watanabe (jako zleceniodawca Cobba, Saito) nie popisał się, moim zdaniem, epatując teatralnością swojego aktorstwa. Kolejna obawa, która towarzyszyła mi przed seansem i podczas oglądania Incepcji, wiązała się z fabułą. Ambitny, interesujący pomysł mógł zostać zmarnowany przez błędy w scenariuszu, o które nietrudno przy tak dużym projekcie. Teoretycznie wystarczy opanować kompozycję szkatułkową (sen we śnie we śnie... i tak dalej), zapamiętać pewne paradoksy, wprowadzić hasła świadomości, podświadomości i kilka odniesień kulturowych, by stworzyć ciekawą fabułę wykorzystującą powyższe koncepty. W praktyce łatwo w takim filmie o błędy logiczne, luki w scenariuszu i zbyt duże uproszczenia. Po wyjściu z kina wiedziałem, że obowiązkowo obejrzę Incepcję jeszcze kilka razy, aby na spokojnie sobie całość przeanalizować; niemniej jednak już podczas pierwszego oglądu odniosłem wrażenie, że Nolan podołał postawionemu przed sobą zadaniu, tworząc spójną i złożoną historię, którą naprawdę przyjemnie się ogląda. W tym miejscu wszakże zaznaczyć należy jedno – omawiana produkcja jest filmem, który wymaga od widza odpowiedniego nastawienia: skupienia i ciągłego myślenia. Nie oznacza to, że nie jest to kino rozrywkowe. Wręcz przeciwnie, to rozrywka na najwyższym poziomie, ale aby czerpać z niej pełnię przyjemności, trzeba się skoncentrować i na bieżąco układać sobie w głowie kolejne informacje. Zapewniam jednak, że warto. SZTUKA audiowizualna Oglądałem Incepcję w multipleksie. Kiedy seans dobiegł końca, wszyscy widzowie wyszli, a ja zostałem w sali, mając na uwadze popularną ostatnimi czasy (Drużyna A, obie części Iron Mana) tendencję do umieszczania po napisach krótkich filmowych epilogów. Wprawdzie tym razem nie doczekałem się podobnego bonusu, ale czekanie umiliła mi muzyka Hansa Zimmera, który przebił nawet swoje aranżacje z Kodu da Vinci. Owszem, chwilami muzyka ilustracyjna nieco mnie drażniła, a może raczej nudziła, ale większość ścieżki dźwiękowej zasługuje na uznanie (zwłaszcza "ciężkie", klimatyczne utwory, jak znany na przykład ze zwiastunów motyw przewodni). Warto jeszcze wspomnieć o estetycznych doznaniach, których poza urodą aktorów dostarczają bardzo ładna scenografia i kostiumy. Niemniej efekt ostateczny zależy w dużej mierze od operatorów i reżysera. Za zdjęcia w Incepcji odpowiada Wally Pfister, który od czasu Memento konsekwentnie kontynuuje swoją współpracę z Nolanem. Na ekranie widać wyraźnie, że panowie ci doskonale się rozumieją, że przez lata wypracowali wspólny język filmowy, który czyni ich dzieła tak wyjątkowymi. Część scen z Incepcji wciąż mam w głowie, choć seans, w którym uczestniczyłem, miał miejsce w dniu premiery. Ten film jest – nie waham się użyć tak mocnego stwierdzenia – ucztą dla oka. Swoją drogą, nie tylko dla oka, bo to po prostu wielka filmowa feta. Reżyser miał wizję (kto wie, może senną) i doskonale przedstawił ją aktorom i ekipie, dzięki czemu długo nie zapomnę tego wyjątkowego filmu. Czy obraz odniesie sukces na miarę Mrocznego Rycerza? Nie sądzę. Nie dlatego, że jest to utwór gorszy. Rzecz w tym, że franczyza historii o Batmanie jest gwarantem sukcesu, choćby kasowego. Incepcja musi bronić się sama, a za reklamę ma głównie nazwiska aktorów i reżysera. W moim odczuciu nie tylko jej się to udaje, ale broni się wręcz wyśmienicie. Obejrzeć czy nie obejrzeć – czy to wciąż jest pytanie? Podsumowując, jest to jeden z lepszych filmów, jakie dane mi było w tym roku zobaczyć. Czy najlepszy, nie wiem, jednak na pewno dość dobry, by z czystym sumieniem móc go polecić innym. Aktorzy, reżyser, operatorzy, kompozytor muzyki... praktycznie wszyscy spisali się co najmniej bardzo dobrze. Być może fabuła ma jakieś wady, ale nie na tyle oczywiste, by raziły widzów. Ja w każdym razie takowych nie zauważyłem. Po ponownym obejrzeniu, na DVD, przekonam się, czy aktualny entuzjazm nie jest aby przesadzony; pozytywne opinie innych ludzi pod adresem tego filmu, z jakimi się spotkałem, każą mi sądzić, że nie. W związku z kilkoma kwestiami, o których wspomniałem (Watanabe i postać Mal), nie mogę dać Incepcji okrągłej dyszki. Z kolei 9 wydaje mi się za niską oceną, toteż ostatecznie obraz dostaje ode mnie bardzo mocną 9,5 i prywatny znaczek jakości. Polecam zdecydowanie!
O Incepcji na PolterzeGdy do kin trafia film, którzy wywołuje emocje, ma to swoje odbicie w Blogosferze Poltera. Polecamy lekturę kilku wpisów - nie tylko entuzjastycznych - których autorami są użytkownicy i redaktorzy naszego serwisu: Poza tym, swoją recenzję napisał także Krzystof 'Azgaroth' Pietrzyk.
9.5
Ocena recenzenta
8.67
Ocena użytkowników
Średnia z 124 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Inception
Reżyseria: Christopher Nolan
Scenariusz: Christopher Nolan
Muzyka: Hans Zimmer
Zdjęcia: Wally Pfister
Obsada: Leonardo DiCaprio, Marion Cotillard, Cillian Murphy, Ken Watanabe, Tom Hardy, Ellen Page, Tom Berenger, Michael Caine
Kraj produkcji: USA , Wielka Brytania
Rok produkcji: 2009
Data premiery: 14 lipca 2010
Czas projekcji: 148 min.



Czytaj również

Incepcja
Sen Nolana
- recenzja
Mroczny Rycerz powstaje
Mroczny Reżyser upada
- recenzja
Interstellar
Czy ludzkość to już przeszłość?
- recenzja
Mroczny Rycerz
Panie i Panowie: Gacek!, czyli poproszę dokładkę
- recenzja
Transcendencja
Pytania na miarę XXI wieku?
- recenzja
Człowiek ze stali [DVD]
Superman istnieje i jest Amerykaninem
- recenzja

Komentarze


Gonz
   
Ocena:
0
Co do zarzutów do Watanabe - hej, to japoński biznesmen, możliwe że powiązany z jakuzą. on nie miał prawa nie być teatralny :D
03-08-2010 19:25
malakh
   
Ocena:
+2
Byłem dwa razy.

Mnie w "Incepcji" zachwyciło wszystko - od wyśmienitych kreacji aktorskich, poprzez świetny scenariusz, niesamowite sceny (walka w wirującym budynku!), aż to świetnej muzyki.
03-08-2010 20:26
Wojteq
   
Ocena:
+1
Ten wirujący budynek - chodzi Ci o nieważkość?

Joseph Gordon-Levitt wogóle zniszczył mnie zarówno kreacją bohatera - idealnie pasuje do ról zimnokrwistych profesjonalistów, zwłaszcza w ciasno opiętym krawacie i w koszuli - jak i poczuciem humoru. Wstawka z pocałunkiem była genialna, choć to raczej zasługa scenarzysty/reżysera.
04-08-2010 10:22
karp
   
Ocena:
+4
Fajny pomysł, przyjemna gra aktorska, dobra muzyka. Efekty wiadomo - w chwili obecnej przy wyłozeniu odpowiedniej ilości kasy efekty powinny być dobre - i są.

Ale ten film dla mnie wypadł jako bardzo solidny, do geniuszu mu jednak daleko. Miło spędziłem czas w kinie, ale bez zachwytow.
04-08-2010 10:44
Repek
   
Ocena:
+3
Dla osób, które chcą poszerzyć sobie świat filmu:
http://movies.yahoo.com/feature/in ception-comic.html

Pozdrawiam
04-08-2010 16:31
Marigold
    @Wojteq
Ocena:
0
Mnie Joseph Gordon-Levitt tak zauroczył, że aż napisałam recenzję
04-08-2010 17:53
New_One
   
Ocena:
0
@ Gonz - dobre, dobre. ;)
@ Wojteq - podpisuję się pod Twoim komentarzem obiema rękami.
@ repek - dzięki za link. Zaraz puszczę dalej w obieg znajomkom. ;)

Co do Incepcji jeszcze - To nie jest jeden z tych filmów, do których zawsze z ogromną przyjemnością będę powracał. Aczkolwiek powrót do niego, być może kilkakrotny, uważam za niezbędny. Ten film traktuję jak kompletne dzieło, z którym nie jestem związany emocjonalnie, ale które zasługuje na mega uznanie z bardzo wielu powodów. Nie jest po prostu dobry, jest świetny. Trudno mi się było do czegoś tak na poważnie przyczepić.


TERAZ dwie uwagi, które nasunęły mi się jeszcze w stosunku do filmu, a o których w recce nie wspomniałem:

1. W trakcie seansu, miałem pewne podejrzenia, co do biegu wydarzeń, które nieźle komponowałyby się z całością. Tymczasem, fabuła zabrnęła na nieco inne tory, niż przewidywałem i efekt był jeszcze lepszy. Czyli: obraz potrafi zaskoczyć. Kolejny plus.

(prawie) SPOILER

2. Incepcja wykorzystuje sporo schematów. Załamanie akcji w kulminacyjnych momentach a'la heist movies (o czym kilka osób wspomniało u siebie); ostatnie, niezwykle ryzykowne zlecenie, które ma dać wolność profesjonaliście w nielegalnym fachu; przemiana bohatera, który ma się wyleczyć z jakiejś traumy kolejnym doświadczeniem granicznym; śmierć kogoś bliskiego w ramionach; poświęcenie się postaci początkowo niechcianej okazuje się kluczowe dla sukcesu - że niby przeznaczenie, te sprawy... itd. ALE o ile podobne schematy w wielu filmach (np. w Bangkock Dangerous) mnie drażnią, bo są nieudolnie zastosowanymi szkieletami marnych fabuł, o tyle w Incepcji wprowadzone (i w dużej mierze jakoś "pozmieniane") są one naprawdę sprawnie. Tu się to wszystko po prostu sprawdza. :)
04-08-2010 17:56
Mayhnavea
   
Ocena:
0
To ja zapraszam do przeczytania moich - prawie dosłownie - trzech groszy na temat filmu tutaj: http://mayhnavea.polter.pl/Spin-ception-b9357

Co do Saito, mi - podobnie jak Gonzowi - to bardzo odpowiadało, gdyż dzięki tej sztywności widać było, że należy do japońskiej kultury, a nie jest po prostu Amerykaninem o orientalnych korzeniach. Co więcej, we śnie Saito zamieszkał w średniowiecznym zamku, co tym bardziej przywołuje skojarzenia z samurajskim "sposobem noszenia się".
05-08-2010 14:06
Mayhnavea
   
Ocena:
0
SPOILER!







A, jeszcze co do żony Cobba, że jest nijaka - potem fabularnie to się wyjaśnia, że od początku byłą jednotaktowa, płaska, niedorobiona, bo w niedoskonały sposób posklejał ją ze strzępów pamięci.
05-08-2010 16:00
New_One
   
Ocena:
+1
W kwestii Mal, faktycznie tak jest, jak napisał Mayhnavea, ale nie umniejsza to rozczarowania faktem, że nie wykorzystano potencjału aktorskiego Cotillard. Jak zauważa Mari w swojej recenzji, jest scena, w której aktorka daje popis swojego kunsztu - czyli można było. Dlatego wydaje mi się, że postać (nawet jako okrojoną, senną wersję) potraktowano nieco "po macoszemu", jakby trochę zabrakło pomysłu.
05-08-2010 16:13
~JuliaHippie

Użytkownik niezarejestrowany
    krytyka?
Ocena:
+2
Niemal ze wszystkim się zgadzam, jeżeli chodzi o te plusy, ale parę kwestii nie zostało poruszonych;)

Jestem rozczarowana, że głównym tematem filmu był sam "skok", a nie sama idea możliwości incepcji na szerszą skalę. Dlatego też uważam, że trening Ariadne w Paryżu to jedna z najlepszych scen filmu. Oczywiście, łatwo byłoby wówczas popaść w przesadę, ale czemu wizje senne były tak mało surrealistyczne? Po gwałtownym początku i zajebistej walce przy zmianach grawitacji można by wymagać od reszty filmu trochę więcej....

Weźmy np. główną scenerię filmu (jeśli chodzi o czas) - śnieżne piekiełko - było przecież jak z bonda z lat 70., co było albo jednym z klasycznych nawiązań, albo tutaj też "zabrakło pomysłów".
No i ta muzyka. Większość wielbi Hansa Zimmera za każde dokonanie i trudno nie przyznań racji szerokiemu gronu fanów. Szkoda tylko, że w tym wypadku typowa wzniosłość jego kompozycji nie pasowała mi do obrazu - szególnie w finale.

A mnie Page troszkę denerwowała. Bezbarwna była dość i określiłabym jej grę tylko jako przyzwoitą. Poza scenariusz raczej nie wybiegła znacząco... W scena, gdzie są razem z Mal w samobójczym pokoju wyraźnie widać kontrast pomiędzy dziewczynką, a kobietą. Staję w obronie Cotillard - ale tylko przy porównaniu (btw "jej" piosenka to rzeczywiście ciekawy kontekst). Ten film to męska robota... Ah ten Joseph. Słodki i chłodny, w obu wariantach się sprawdza;)

Ale, ale... poza uwagami całość wywarła na mnie wrażenie niesamowite. Tak intensywnie bogatego kina akcji dawno nie oglądałam!
06-08-2010 00:54
Kumo
   
Ocena:
+1
SPOJLER


Mnie zabrakło w filmie jednej rzeczy: większego manipulowania światem snów przez Ariadne. Podczas samej akcji jest w zasadzie tylko chodzącą mapą, a mogłaby wspomóc ekipę swoimi umiejętnościami (jeśli wyśnione postacie i tak usiłują ich wykończyć, to ryzyko raczej się nie zwiększa).
09-08-2010 10:36
Malkav
   
Ocena:
0
Film dobry, nawet bardzo dobry. Czułem się, jakby ktoś w końcu sfilmował to, co dzieje się w mojej głowie od 24 do 8.
Z tym, że było parę drażniących rzeczy - totemy, po co dikarpio kazał robić go Ariadnie i dlaczego go nie wykorzystała? No i brak pola do interpretacji zakończenia. Według mnie było zbyt jednoznaczne. Zwłaszcza, gdy się weźmie pod uwagę, że Cobbowie mogli się zagłębiać w snach w nieskończoność.
10-08-2010 22:25
Domius
   
Ocena:
0
@ Kumo
W czasie akcji bohaterowie atakowani byli tylko przez specjalne, ochronne "projekcje podświadomości", gdyby zaczęli bardziej mieszać, to rzuciliby się na nich wszyscy, a i Fischer mógłby coś zauważyć.

@ Malkav
Mnie też zaciekawiła ta niekonsekwencja, jeśli chodzi o motyw totemów. Ale być może jest to związane właśnie z zakończeniem - jeśli przyjąć np., że tylko Cobb był "prawdziwy".


Ja osobiście, w moim rankingu filmów Nolana, stawiam chyba Incepcję na równi z Mrocznym Rycerzem, ale w sumie, żeby wyrobić sobie do końca opinię i przy okazji w pełni zrozumieć fabułę, muszę obejrzeć film jeszcze raz.
22-08-2010 13:46
New_One
    Could it've been better the second time? Yes!
Ocena:
0
Właśnie wróciłem z powtórnego seansu. Myślałem, że moja opinia na temat Incepcji już się nie polepszy. Obawiałem się, że potwierdzą się moje wątpliwości dotyczące kilku nurtujących aspektów fabularnych. Tymczasem, utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że wystawiona ocena była w pełni uzasadniona. Co więcej - już nie drażni mnie postać Mal (przytoczone w komentarzach przez kilku użytkowników argumenty wystarczą jako uzasadnienie). Watanabe nie polubiłem, ale przywykłem. ;p

Wspomniane wątpliwości dotyczące kilku fabularnych rozwiązań się rozwiały. Okazało się, że po prostu czegoś za pierwszym razem nie wyłapałem i podejrzewałem Nolana o uproszczenia (które mnie nie raziły, bo wrażenia po oglądzie były rewelacyjne, ale kolejne seanse mogły je nieco "spuścić z pary"). Tymczasem okazało się, że cacuszko jest dopieszczone tak, jak czułem w głębi serca, wystawiając ocenę.

Pozycja obowiązkowa w mojej kolekcji! I myślę, że każdy powinien obejrzeć, bo nawet jeśli nie podzieli moich zachwytów, nie powinien żałować czasu poświęconego na seans.

Mam nadzieję, że trzeci seans czeka mnie już wkrótce. ;)
05-09-2010 00:00

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.