» Recenzje » Europa Report

Europa Report


wersja do druku

One way ticket into space...

Autor: Redakcja: bookowinka, Kamil 'New_One' Jędrasiak

Europa Report
Kosmos fascynował ludzkość od zawsze. Sama kwestia życia poza naszą planetą stanowi zagadkę, na którą odpowiedzi szukano wiele wieków temu. W efekcie, już w pierwszych latach istnienia kina pojawiły się utwory z gatunku science fiction, który to do dziś niezmiennie cieszy się sporym zainteresowaniem wśród widzów. Jako miłośnik fantastyki naukowej, natychmiast sięgam po filmy oraz książki utrzymane w tej konwencji; zwłaszcza, jeśli umieszczono w nich elementy refleksji nad sekretami przestrzeni kosmicznej. Nie mogłem więc odmówić sobie obejrzenia Europa Report - dreszczowca SF, w którym ludzie nie ograniczyli się do zostawienia śladu na srebrnym globie, ale ich aspiracje sięgnęły jednego z satelitów Jowisza, tytułowej Europy.

 

Produkcja stylizowana jest na zdjęcia dokumentalne z załogowej misji kosmicznej, wysłanej na tytułowy księżyc. W związku z powyższym mamy do czynienia z realizacją á la found footage; z tą różnicą, że zamiast odnalezionej w tajemniczych okolicznościach taśmy filmowej, twórcy postawili na materiał przekazany przez członków wyprawę do bazy na Ziemi. Materiał został odtajniony, a więc i udostępniony opinii publicznej. Dzięki temu, oczywiste i standardowe ujęcia z kamer pokładowych, stanowiące zasadniczą część zdjęć w filmie, poprzetykane są gdzieniegdzie fragmentami wywiadów.

Akcja Europa Report, jak już wspomniałem, rozgrywa się przede wszystkim na tytułowym, skutym lodem księżycu Jowisza. Ponieważ odkryto na nim ślady życia, wyprawa ma zasadnicze znaczenie dla naszych dążeń ku poznaniu kosmosu oraz może dostarczyć szereg odpowiedzi na odwieczne, nurtujące ludzkość pytania: skąd się wzięliśmy, czy jesteśmy sami, dokąd zmierzamy? Oczywiście nie wszystko przebiega zgodnie z planem i po dotarciu na Europę pojawiają się pierwsze komplikacje.

Jeśli wierzyć zapewnieniom producenta, przy filmie współpracowali członkowie szeregu instytucji naukowych (w tym NASA), co podkreślić ma wiarygodność aspektów "naukowych" filmu. Informacje te należy jednak traktować z dużym przymrużeniem oka, ponieważ na chwilę obecną załogowa podróż w okolice Jowisza stanowi bardziej fiction, aniżeli science. Pod tym względem nawet Grawitację należy traktować bardziej poważnie. Aby jednak nie wyjść na całkowitego malkontenta, podkreślę, iż nawet bez wydumanych pseudonaukowych chwytów reklamowych, Europa Report jest w stanie się obronić. Niemałe zasługi ma w tym fakt, że film może być kojarzony z Odyseją kosmiczną w szczególe, a z Arthurem C. Clarke w ogóle. Inne pozytywne skojarzenia, które ten dreszczowiec skutecznie przywołuje, wiążą się z szeroko pojmowanym kinem SF z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kiedy to nie oznaczało ono głównie space oper. Tym niemniej, przypisywanie Europa Report wyjątkowych walorów naukowych jest głębokim nieporozumieniem.

Przyjęty klucz wizualny utrudnił pracę reżysera. Kamery - przynajmniej teoretycznie - umieszczono tam, gdzie na statku kosmicznym znajdować by się mogły lub powinny. Podobnie rzecz wygląda z ujęciami ukazującymi zdarzenia poza statkiem. Generalnie film ogląda się tak, jak inne utwory nakręcone w konwencji found footage. Nieznany bliżej szerokiej publiczności reżyser, Sebastían Cordero, nie zyska raczej nowych rzesz fanów i wielkiego rozgłosu dzięki Europa Report, ponieważ praca nad tym tytułem nie dała mu najwyraźniej zbyt wielu okazji, aby wykazać się swoim warsztatem. Nieco lepiej wypadła obsada aktorska, w której znalazł się między innymi Sharlto Copley, rozpoznawalny głównie za sprawą głośnego hitu Dystrykt 9. Niestety nie wykazuje on nawet połowy charyzmy, którą zademonstrował w tamtej produkcji. Na szczęście pozostali aktorzy odgrywają swoje role w zasadzie bez zarzutu. Wyróżnienie należy się przede wszystkim Anamarii Marince w roli doktor Rosy Dasque.

Źródło: Filmweb

Warstwa wizualna filmu prezentuje się, ogólnie rzecz ujmując, w porządku - zwłaszcza, że mamy do czynienia bądź co bądź z produkcją, której niski budżet widać na niemalże każdym kroku. Zaobserwować można to zwłaszcza przy ujęciach z Europy, które to właśnie tak bardzo kojarzą się z dawnymi produkcjami sci-fi. Także muzykę można uznać za jedną z mocnych stron Europa Report. Zwłaszcza motyw z ostatnich kilku minut znakomicie podkreśla to, co dzieje się na ekranie.

Rzecz jasna, film Cordero ma jednak także zauważalne wady. Za największą z nich uznać można pseudonaukową otoczkę, wyraźnie "dorobioną" nieco na siłę. Przeszkadza ona głównie dlatego, że wyssana z palca fabuła pozostaje zwyczajnie niewiarygodna. Mimo usilnych starań autorów, nie udało im się dorównać do poziomu chociażby Parku Jurajskiego, a scenarzysta (Philip Gelatt) to z całą pewnością nie Michael Crichton.

Druga rzecz, która rzuca cień na Europa Report, to wiejąca momentami z ekranu nuda. Dramaty bohaterów nie są ani przez moment przekonujące, powodując, iż część widzów zapewne dość szybko zacznie nerwowo zerkać na zegarek, sprawdzając, ile czasu pozostało do końca seansu. Z jednej strony zauważalne jest nieopierzenie większości aktorów, z drugiej zaś - jak na dłoni widać zamknięcie w konwencji. Wady te są tym bardziej widoczne, że w utworze zawarto całkiem sporo scen stylizowanych na wywiady, tudzież będących zapisem emocjonalnych spowiedzi bohaterów pierwszo- i drugoplanowych.

Niestety, w filmie Cordero utarte schematy wzięły górę. Szczęśliwie, całość zamyka się w dziewięćdziesięciu minutach, gdyż każda następna byłaby przysłowiowym przeciągnięciem struny. W pewnym sensie jednak, to dobrze, że powstają takie filmy, jak Europa Report. Stanowią one przeciwwagę dla hollywodzkich superprodukcji, dają także szansę zaistnieć nowym twórcom oraz dotąd nieznanym szerszej widowni aktorom. Jednakże nie ma co się oszukiwać: konwencja found footage oraz niski budżet wiążą się z określonymi ograniczeniami. Jeśli dodać do tego znikome doświadczenie ekipy zza oraz sprzed kamery, szanse na powodzenie spadają coraz drastyczniej i Europa Report jest tego potwierdzeniem. Mimo wszystko nie żałuję, że obejrzałem ten film, ale prawdopodobnie za rok nie będę z niego pamiętał niczego - z wyjątkiem tytułu i być może "tego aktora z Dystryktu 9".

6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Europa Report
Reżyseria: Sebastián Cordero
Scenariusz: Philip Gelatt
Obsada: Sharlto Copley, Michael Nyqvist, Christian Camargo, Daniel Wu, Isiah Whitlock Jr., Anamaria Marinca, Karolina Wydra
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2013
Data premiery: 27 czerwca 2013



Czytaj również

Chappie
Wszystko to już było, ale nadal bawi
- recenzja
2013: Top 5 filmów
Podsumowanie najlepszych filmów minionego roku
The Last Days on Mars
Space zombies
- recenzja
Wędrówki z dinozaurami
Wyszłam z dinozaurami, już wróciłam
- recenzja
Grawitacja
W kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku
- recenzja
Grawitacja
(Nie taki przeciętny) Kowalski w kosmosie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.