» Recenzje » Deadpool

Deadpool


wersja do druku

Marvel widziany z innej perspektywy

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel

Deadpool
Świat stoi na skraju zagłady, kolejny mutant/demon/nordycki bóg (niepotrzebne skreślić) chce przejąć władzę nad Ziemią. Na drodze stanie mu grupa herosów o ponadludzkich zdolnościach. Brzmi nudno, prawda? Na szczęście Deadpool traktuje o czymś innym.

Wilson Wade to były żołnierz sił specjalnych, obecnie najemnik, którego mogliśmy poznać za sprawą komiksów Marvela. Został poddany nie akceptowalnemu przez rząd i społeczeństwo zabiegowi w jednym z tajnych ośrodków eksperymentalnych, dzięki czemu zyskał ponadnaturalne zdolności. Miecz okazał się jednak obosieczny, na czym w szczególności ucierpiał jego wygląd i to do tego stopnia, że postanowił zniknąć z życia swojej kobiety. Postanawia za to zapolować na osobnika, który przeprowadzał operację oraz wymusić na nim przywrócenie Wilsonowi dawnej facjaty.

Warto wspomnieć, że nasz bohater jest lekko mówiąc, mało bohaterski, siebie samego nazywa po prostu draniem, ale z całą pewnością wyróżnia się na tle tych wszystkich pompatycznych postaci w obcisłych strojach dumnie stających w obronie miasta lub świata. Deadpool nie ma ochoty na uczestniczenie w takich akcjach, a motywacją do działania pozostaje dla niego odzyskanie ukochanej kobiety. Oczywiście robi to po swojemu, z uśmiechem na twarzy mierząc się z przeszkodami, szlachtując kolejnych przeciwników i wykorzystując zdolność do regeneracji swojego ciała, nawet w przypadku złamań, których swoją drogą specjalnie nie omija. Ryan Reynolds, niegdyś krytykowany za Zieloną Latarnię, teraz słusznie zbiera pochwalne opinie za odegrani postaci Deadpoola, a stał się nim dosłownie, jego humor, cwaniackie a czasem nieprzyzwoite pozy sprawiają wrażenie rzeczywistych a nie tylko odegranych. Wyraźnie widać, że aktor bardzo pragnął stworzyć wyjątkową postać i udało mu się to idealnie. Sceny szczerego smutku zmieszane z bezczelnym zachowaniem i pogonią za miłością tworzą mieszankę wybuchową, która ma moc przykuwania do ekranu.

Duże brawa należą się za konstrukcję obrazu, w przeciwieństwie do większości superbohaterskich filmów miast początkowo ślimaczego tempa i nużącego odkrywania swojego powołania oraz ponadprzeciętnych zdolności, Deadpool od razu zaskakuje intrygującymi i zabawnymi scenami po to by w dalszej części utrzymywać narzucony, wysoki poziom przerywany jedynie przez retrospekcje najważniejszych wydarzeń z czasów, gdy Wilson Wade był jeszcze najemnikiem tłoczącym się wraz z tłumem kolegów po fachu w znajomym barze, po to by zarobić kolejne pieniądze lub możliwie przyjemnie wydać te otrzymane za poprzednie zlecenie. Co ciekawe zarówno odpowiedzialny za reżyserię Tim Miller jak i scenarzyści Rhett Reese i Paul Wernick jak dotąd nie mogli pochwalić się zbyt licznymi dziełami, a co więcej, dla tego pierwszego był to kinowy debiut w tej roli. Brak doświadczenia bynajmniej nie przeszkodził im w przygotowaniu świetnej produkcji, w czym bardzo pomogła im także muzyka, skromna, ale idealnie wpasowana do scen. W odpowiednim kontekście utwory rapera DMX czy George'a Michaela wywołują uśmiech na twarzy, a dodatkowym smaczkiem okazał się rap... Deadpoola.

Film należy uważnie oglądać, żartów sytuacyjnych czy zabawnych gestów jest tu całe mnóstwo. Za pomocą absurdalnego, często nieprzyzwoitego i wulgarnego humoru, twórcy żartują właściwie ze wszystkiego, początkowe napisy określają Reynoldsa "idiotą", znajdą się także żarty z Liama Neesona czy Davida Beckhama, nie mówiąc już o kinie akcji. Nikt nie może się czuć bezpieczny, duże pokłady sarkazmu wycelowane są także w grupy społeczne, zwyczajowo chronione przez poprawność polityczną. Większość podobnych, prześmiewczych tytułów w końcowej fazie nagle nabiera patosu, który wcześniej był przez nich bezpardonowo wyśmiewany, wpadając jednocześnie w kolejne utarte schematy i rozwiązania. Tym bardziej warto podkreślić, że charakterystyczny dla Deadpoola humor w żaden sposób nie wypala się również w finale, wciąż bawiąc widza. Warto też przyjrzeć się napisom końcowym, bowiem i tam znalazło się miejsce dla kilku mniej wybrednych dowcipów.

Nie wszystko jest jednak idealne, z pozostałych postaci można wyróżnić jedynie ukochaną Wilsona Wade’a, Vanessę (Morena Baccarin), która niejednokrotnie wykaże się ostrym charakterkiem. Przyzwoicie zagrał także T.J. Miller, wcielający się w barmana, który również sprawia wrażenie oderwanego od rzeczywistości właściciela baru dla najemników i typów spod ciemnej gwiazdy. Niestety pozostałe postacie na czele z X-Menowymi akcentami wypadają już jedynie znośnie, miejscami wręcz irytująco. Główny rywal Deadpoola Francis, to zwyczajny i arogancki osiłek, który nijak pasuje do roli najważniejszego "złego" w filmie. Podobnie zresztą jak pomocnicy jego i Wilsona, będący całkowicie płaskimi postaciami. Ponadto fabuła nie jest dziełem wybitnym, to banalnie prosta historia, która po odarciu z żartów i głównego bohatera, mało kogo byłaby w stanie nakłonić do wizyty w kinie. Całość kręci się wokół motywu zemsty i pościgu za porywaczem ukochanej. Inna sprawa, że ta historia jest tylko dodatkiem niezbędnym dla zobrazowania głównego bohatera.

Deadpool okazał się świetną porcją rozrywki, skierowaną nie tylko do poszukujących czarnych komedii. To nie sceny walk są tutaj najważniejsze, choć też zostały sprawnie zrealizowane, a właśnie szalone poczucie humoru i historia będąca pretekstem do kolejnych ironicznych przytyków w kierunku całego kina akcji i jego superbohaterskiego odłamu. Film mogę polecić każdemu, nawet osobom niezainteresowanym tematyką herosów, bo warto się przemóc i spędzić półtorej godziny na lekkim seansie śmiejąc się do rozpuku oraz dla fanów produkcji ze stajni Marvela, aby zobaczyli, że czasem warto unikać bezpiecznej, pełnej schematów i utartych ścieżek formuły.

9.0
Ocena recenzenta
8.27
Ocena użytkowników
Średnia z 13 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Deadpool
Reżyseria: Tim Miller
Scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick
Muzyka: Junkie XL
Zdjęcia: Ken Seng
Obsada: Ryan Reynolds, Morena Baccarin, Ed Skrein, T.J. Miller,
Kraj produkcji: Kanada, USA
Rok produkcji: 2016
Data premiery: 21 stycznia 2016
Czas projekcji: 1 godz. 48 min.
Dystrybutor: Imperial CinePix



Czytaj również

Deadpool: Łowca dusz
Bo z demonami nigdy nie wie, oj nie wie się
- recenzja
Punisher
Zemsta się nie kończy
- recenzja
Thor: Ragnarok
Jesteś bogiem piorunów czy bogiem młotków?
- recenzja
Widzieliśmy Inhumans
Dlaczego, Marvelu?
- recenzja
Widzieliśmy Defenders
Nie takich obrońców potrzebujemy
- recenzja
Deadpool #6: Deadpool się żeni
Czy Adolf Hitler dostał zaproszenie?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.