» » Ullythis de Lioncourt

Ullythis de Lioncourt

Ullythis de Lioncourt
 Zacni słuchacze, wyobraźcie sobie łupieżcę umysłów. Bardzo dokładnie – pomarszczona, nadgniła, fioletowa skóra, twarz w kształcie ośmiornicy z czterema pełnymi ssawek i ociekającymi śluzem mackami, oczy bez źrenic patrzące wzrokiem przywykłym do łamania woli i wydawania rozkazów. Wyobrażacie sobie? Dobrze. A teraz wyobraźcie go sobie w obcisłych czarnych spodniach, wysokich do kolan kozakach, luźnej białej koszuli z bufiastymi rękawami, w kapeluszu i z rapierem przy pasie. Proszę Państwa, oto Ullythis de Lioncourt!

 

Nie, nie jestem szalony – za to Ullythis z pewnością tak. Jest to bowiem mózgozdzierca, który poświęcił życie i rozum jednemu celowi: polowaniu na wampiry! I cóż, spytacie? Przecież skoro zajmuje się czymś tak zacnym, to raczej całą resztę jego rasy wypada uznać za obłąkaną. Otóż nie – słuchajcie bowiem, czemu ów potwór wstąpił na drogę cnoty. Mam tu deklarację, którą przybił kiedyś do drzwi pewnej oberży pod Waterdeep...

            Cóż piękniejszego niż długi, namiętny pocałunek? Nic, zaiste, stąd i trudno się dziwić, jakie uwielbienie literatura i sztuka roztacza nad wampirem, którego ugryzienie jest wszak ze wszech miar do pocałunku podobne. Jest to dowód wielkiego wyrafinowania gustu bardów, zarazem jednak pewnego niedowładu innej władzy umysłowej – zdolności wyciągania konsekwencji ze swoich opinii, zadeklamowania B po zaśpiewaniu A. Skoro bowiem opiewacie wampiry i współczujecie im, czemu nie roztoczycie takiej samej fali tkliwości nad illithidami? Zważcie bowiem, że proceder pożywiania się mózgami nie tylko ma dla dawcy pokarmu ten sam skutek, co ssanie krwi dla krwiodawcy, ale w dodatku też przypomina pocałunek – i to czystszy, pozbawiony podtekstu niskiej żądzy: należny dzieciom i podwładnym pocałunek w czoło.

– Ullythis de Lioncourt

Widzicie, zacni Państwo – wariat. I to niebezpieczny wariat. De Lioncourt nie tylko ściga po całym świecie wampiry w stroju godnym elfickiego fircyka, ale też próbuje żyć na podobieństwo nieumarłych z Waszych ulubionych ballad! Udaje więc, że apetyt na mózgi rośnie w nim wbrew jego woli i ku jego przerażeniu – niczym wampirza żądza – a spotykający go czasami mają w nim usłużnego pomocnika i dowcipnego rozmówcę, czasami zaś służą mu za posiłek. Z tego ostatniego powodu Ullythis okrutnie co prawda cierpi – nie omieszkawszy opowiedzieć o tym wszystkim, którzy są na tyle głupi, by słuchać i nie uciec – ale śmiem twierdzić, że sytuacji jego ofiar wcale a wcale to nie poprawia. Tak samo, jak nie poprawiła by jej świadomość, że spotkało je nie wyssanie mózgu, a należny dzieciom i podwładnym pocałunek w czoło...

Anachronizm

Poniższy tekst przyjmuje, że w światach D&D pojawiają się pewne elementy stosunku do wampirów, który w naszej kulturze pojawił się dopiero pod koniec XX w., mniej-więcej równo z wydaniem Wywiadu z wampirem Anny Rice. Założenie to jest może nieco naciągane, powinno jednak sprawdzić się na sesji – postać wampira cierpiącego (i często niecierpianego) jest dobrze znana większości graczy.

W tekście pojawia się faeruńskie Waterdeep, ale bez najmniejszego problemu można użyć zamiast niego dowolnego dużego miasta w dowolnym świecie – w tym Sigil i stolic co bardziej ludnych krain Ravenloftu.

Pomysły na przygody

Ullythis de Lioncourt może odegrać w przygodzie dowolną rolę pod warunkiem, że nie będzie ona poważna. To jedna z tych postaci, które graczom trudno traktować na serio, ale dla ich postaci mogą być śmiertelnie niebezpieczne. Podróżując po płytkich partiach Podmroku lub terenach nawiedzanych przez nie gracze mogą spotkać go i zyskać cennego, choć groteskowego sojusznika, jednak w każdej chwili Ullythis może uznać, że pożarcie mózgów nowo poznanych przyjaciół to dokładnie to, czego teraz potrzebuje jego hodowana przez lata teatralna pogarda dla własnej potworności i targającej nim "nieokiełznanej" żądzy. Oto kilka pomysłów na konkretne przygody:

  • Do drzwi karczmy w małym miasteczku Ullythis przybił kolejny manifest w sprawie uznania illithidzkiej egzystencji za nostalgicznie piękną, a tymczasem w okolicznych lasach zaczęli znikać ludzie. Ocaleli donoszą, że próbował pożreć ich wielki troll, zaś zniewieściale ubrany człowiek z ośmiornicą zamiast głowy był ich wybawcą. Nikt jednak nie wie, co stało się z tymi, którzy nie wrócili z dziczy – być może Ullythis nie zdążył ich ocalić, ale równie dobrze mogli posłużyć mu za pełen pozornych wyrzutów sumienia obiad.
  • Ullyhthis szuka pomocy w napisaniu poematu, który raz na zawsze zohydzi ludzkości wampiry. W tak zacnym przedsięwzięciu wypada pomóc nawet mózgodziercy, ale stworzenie arcydzieła wymaga czegoś więcej, niż testu Występów – drużyna musi najpierw na własne oczy zobaczyć liczne dowody wampirzego okrucieństwa, by zdobyć natchnienie. Szykuje się długie i makabryczne śledztwo...
  • W ramach okrutnego żartu potężny wampiryczny czarnoksiężnik przemienił Ullythisa w wampira, oczywiście nie pozbawiając go mocy, wyglądu ani apetytu illithida. De Lioncourt popadł po tej transformacji w melancholiczny samozachwyt, roniąc krwawe łzy nad tysiącami wyssanych przez niego do cna ofiar. Ktoś musi przerwać tę orgię krwi i szarych komórek!

 

Ullythis de Lioncourt    (SW 11)

Mężczyzna illithid szermierz 6

CN średnie wynaturzenie

Init +10; Zmysły widzenie w ciemnościach, Nasłuchiwanie +15, Spostrzegawczość +15

Języki elfi, podwspólny, wspólny i 3 uważane w danym świecie za eleganckie, telepatia 30 m

 

KP 33, dotykowy 27, nieprzygotowany 19, Ruchliwość, Uniki, zwiększona ruchliwość

PW 97 (14 KW)

Odporności OC 31

Wytr. +6, Ref. +15, Wola +10

 

Szybkość 9 m (6 pól)

Wręcz +21/+16/+11 (1k6+2 +1k6 [akrobatyczny cios] i +2k6 przeciwko nieumarłym/15-20, ostry rapier zguby nieumarych +1) i

Wręcz +15/+15/+15/+15 (1k4, 4 macki)

Bazowy atak +12, Zwarcie +13

Opcje ataku Doskonalsze łapanie (macki), Doskonalsze rozbrajanie, Wyszkolenie w walce

Akcje specjalne akrobatyczna szarża, ugodzenie umysłu (stożek 18 m, ST 18, oszołomienie na 2k4 rundy), wyrwanie mózgu

Przedmioty użytkowe pierścień piekącego światła, potężny (jak diadem), buty szybkości, 4 eliksiry leczenia ciężkich ran, 3 eliksiry niewidzialności

Zdolności czaropodobne (PC 8)

Na życzenie: lewitacja, sugestia (ST 17), wykrycie myśli, zauroczenie potwora (ST 18), zmiana planów.

 

Atrybuty S 12, Zr 26 (20 bez rękawiczek), Bd 15, Int 22, Rzt 15, Cha 18

Atuty Doskonalsze rozbrajanie, Finezja w broni, Ruchliwość, Uniki, Wyszkolenie w walce

Umiejętności Blefowanie +21, Ciche poruszanie się +16, Dyplomacja +11, Koncentracja +12, Nasłuchiwanie +15, Przebieranie +7 (+9 udając postać), Spostrzegawczość +15, Wiedza (religia) +14, Wyczucie pobudek +15, Występy (taniec) +15, Wyzwalanie się +15, Zachowanie równowagi +25, Zastraszanie +12, Zwinność +25

Wyposażenie Przedmioty użytkowe oraz ostry rapier zguby nieumarłych +1, pierścień ochrony +3, amulet naturalnego pancerza +3, rękawiczki zręczności +6, diadem rozmowności, dużo pieniędzy.

Źródło obrazka

Tagi: D&D 3.5 | D&D



Czytaj również

Planarni sojusznicy
Pomoc nie z tego świata
Warianty dotyczące umiejętności
Modyfikacje umiejętności do D&D 3.5
Naszyjnik negacji
Drowie wyrzeczenie
Legacy of the Crystal Shard
Wycieczka w mroźną przeszłość
- recenzja
Smokogłowie
Z głową pełną złudzeń
Murder in Baldur’s Gate
Pierwszy krok w nową erę Zapomnianych Krain
- recenzja

Komentarze


54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Trzeba przyznać, że pomysł ciekawy o ile trafia do świata pokroju Planescape'a, który akceptuje tego typu groteskę.

12-10-2013 12:16
Planetourist
   
Ocena:
+1

Ja mimo wszystko widziałbym go w Faerunie, w którym zdarzają się wkręty z konwencji płaszcza i szpady, ale faktycznie - Ullythisa najłatwiej wyobrazić sobie w PS. W końcu mój nick zobowiązuje...

12-10-2013 12:36
Kaworu92
   
Ocena:
0

Czyli co, Ullythis najpierw broni dziewicę przed wampirem, a potem ją... całuje? xD

12-10-2013 12:41
Planetourist
   
Ocena:
0

Taki scenariusz zakłada, że dziewica ma pecha. Jeżeli ma szczęście, Ullythis dramatycznym telepatycznym szeptem każe jej uciekać, po czym przenosi się na inny plan i w samotności walczy ze swym potwornym pożądaniem. Oczywiście uprzednio zadbawszy, by ktoś"przypadkiem" zauważył tę samotną walkę.

12-10-2013 12:45
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0

potężny wampiryczny czarnoksiężnik przemienił Ullythisa w wampira

O ile skleroza mnie nie zawodzi, w trzecim bestiariuszu doi Ravenloftu (Children of the night się nazywał, jeszcze w wersji AD&D) był illithid-wampir, ale daleko mu było do postaci zaprezentowanej w tym tekście.

12-10-2013 16:05
Planetourist
   
Ocena:
0

Illithid-wampir jest też w trzecioedycyjnym Lords of Madness, ale jego opis zaczyna się od wyjaśnienia, że mało przypomina wampira, a bardziej "wright" (Upiór?). To może ten sam?

12-10-2013 16:36
Phea
   
Ocena:
+1

Ten z Lords of Madness jest bardziej podobny do zombie, niż do wampira. Zwierzęcy, ogłupiały i, o ile pamiętam, pozbawiony mocy psionicznych. Chyba uznali, że illithid, będący jednoczesnie normalnym wampirem, byłby zbyt, hmmm... Nazwijmy to, epicki :P

14-10-2013 10:16
Planetourist
   
Ocena:
0

Czyli do D&D pasowałby idealnie ;)

A ten z LoMa to faktycznie takie zombie, tyle że sprytne (nie mylić z mądre) i jednak trochę psioniczne - stąd autorzy faktycznie porównują go do upiora*. Gdyby wymyślić, jak się toto robi ze zwykłych illithidów, można by zrobić fajny horror z nim jako potworem. Zwłaszcza, gdyby gracze nie od razu mogli zauważyć, że on nie jest taki sprytny, jak inne illithidy.

*Oczywiście nie wiedząc, że po polsku ten stwór jest upiorem, a już na pewno nie znając Dziadów czy przekładu Giaura.

15-10-2013 23:26
Kamulec
   
Ocena:
0

Na mój gust BN, który od czasu do czasu kogoś zamorduje, neutralny nie jest.

Historia nie uzasadnia, dlaczego  jak na swój poziom jest tak niezwykle bogaty. Mogłoby to też stanowić problem, jeżeli gracze by mieli z nim walczyć — po prostej potyczce ich majątek mógłby się podwoić.

Poza tym przygotowując się do wykorzystania tego BN na sesji, warto by dopisać mu stertę zużywalnych przedmiotów.

17-10-2013 22:18
Phea
   
Ocena:
0

Dobry = nie zabija, zły = zabija, neutralny = nic nie robi? A ileż to żyć mają na sumieniu dobrzy bohaterowie? Poza tym, jak inaczej określić obiektywnie złą postać, która z własnego punktu widzenia postępuje szlachetnie? Zresztą delikwent nie zawsze morduje, czasem tylko rozmawia. I jak tu takiego sklasyfikować?

18-10-2013 17:54
Kamulec
   
Ocena:
0

Dobry, neutralny = zabija tylko z konieczności. Jakieś jedno zabójstwo w afekcie lub żałowane może się postaci trafić, ale ktoś kto od czasu zje jakiegoś człowieka bo ma taki gust, to już nie jest neutralna postać.

Przy określeniu charakteru nie ma znaczenia, co postać o sobie myśli.

18-10-2013 20:50
Łodzianin
   
Ocena:
+2

Jeśli dobrze pamiętam, to szaleńcy byli zwykle właśnie CN. Charaktery w dnd są także dosyć rozmazane i postać CN może mieć pewne ciągoty w stronę dobra lub zła.

 

18-10-2013 21:41
Phea
   
Ocena:
0

Z tego, co piszą na Sferopedii:

Chaotyczny neutralny, “wolny duch”: Śmiałek o tym charakterze poddaje się kaprysom. Jest indywidualistą w każdym calu. Ceni swą wolność osobistą, ale nie zamierza bronić wolności innych. Unika władz, odrzuca ograniczenia i buntuje się przeciw tradycji. Co ciekawe, nie zajmuje się celowym niszczeniem organizacji i wprowadzaniem anarchii. Gdyby to zrobił, opowiedziałby się albo za dobrem (i dążyć do uwolnienia innych), albo za złem (i pragnąć, by wszyscy poza nim cierpieli). Taki śmiałek może być nieprzewidywalny, ale to nie znaczy, że zachowuje się całkowicie przypadkowo – nie skoczy z mostu, zamiast po nim przejść. Chaotyczny neutralny to dla ciebie najlepszy charakter, ponieważ oznacza, że naprawdę uwalniasz się od ograniczeń narzuconych przez społeczność oraz zapalonych demagogów.

Neutralności mogą być bardzo różne.

A tak przy okazji, jeśli przy określaniu charakteru nie ma znaczenia co postać o sobie myśli, to kim będzie psychopata, który ma ochotę na morderstwo i przypadkiem wytłucze zgraję złych postaci, które chcą zniszczyć świat? W końcu zrobił coś dobrego, zupełnie jak przeciętny BG. Uratował świat. Powinien dostać punkty do charakteru dobry?

18-10-2013 23:05
Kamulec
   
Ocena:
0

Nie ma punktów do charakteru, to nie gra komputerowa. Halaster jest CZ. W jednej przygodzie z Księgi Wyzwań pojawia się zły, obłąkany mag. Postacie będące likantropami na czas przemiany zmieniają charakter.

Ta postać to nie szaleniec, lecz ktoś, kto zabija dla przyjemności.

Wrzucanie jakiś fragmentów podręczników nie ma większego sensu – w PG jest znacznie więcej, a trzeba brać pod uwagę i to, co przekazują pozostałe.

18-10-2013 23:37
Planetourist
   
Ocena:
0

Punktów do charakteru nie ma, ale w takim razie nie możemy do końca ignorować tego, co postać o sobie myśli, i jej osobowości - jeżeli zostawimy tylko jej czyny, charakter stanie się właśnie sumą "punktów" za różne dobre i złe czyny. Liczonych na wyczucie, ale jednak - np. zabił nie z konieczności, a więc zły.

A Ullythis jest dla mnie neutralny, gdyż naprawdę wierzy, że walczy o słuszną sprawę i często jest naprawdę pomocny, a jego morderstwa wynikają z obłędu czy autokreacji tak żarliwej, że nic jej od obłędu nie różni. Złym mogło by go uczynić np. dopisanie, że cała ta szopka ma wywalczyć równouprawnienie dla illithidów i pozwolić im wtopić się w powierzchniowe rasy, a potem je zdradzić i zjeść.

Pozwolę sobie też zauważyć, że cały BN jest wybitnie naciągany i groteskowy, więc analiza jego osobowości na serio trochę mija się z celem. Na potrzeby faktycznego wykorzystania go na sesji jest neutralny dlatego, że nie wykrycie w nim zła przez paladyna da moim zdaniem ciekawsze skutki, niż wykrycie. A jeżeli już chcemy dać mu spójną osobowość musimy chyba założyć, że jakaś choroba umysłowa czy psioniczna sugestia naprawdę każą mu wierzyć w "wampiryczność" jego głodu, co pozbawia go odpowiedzialności i uneutralnia. Bez takiej ingerencji jego przekonania są zbyt wydumane, by dało się o nich poważnie dyskutować.

19-10-2013 00:25
Phea
   
Ocena:
0

Skoro wrzucanie cytatów z podręcznika do D&D nie ma sensu, to co ma być naszym punktem odniesienia, jeśli dyskutujemy o charakterach, opisanych w podręczniku do D&D?

Swoją drogą, jeśli w jednym podręczniku jest dokładny opis chaotycznego neutralnego charakteru, podczas gdy w innym ten sam charakter będzie opisany zupełnie inaczej, to jaką w ogóle wartość ma ten podział?

20-10-2013 23:00
Kamulec
   
Ocena:
0

@Planetourist

Nie podzielam Twojego poglądu, ale nie mam czasu szukać mocniejszych argumentów w podręcznikach, a moje obecne najwyraźniej Cię nie przekonują. Pozostaje mi wycofać się z dyskusji.

@Phea

 Chciałem napisać, że na trollerkę nie odpisuję, ale niech będzie. Jak napisałem:

w PG jest znacznie więcej, a trzeba brać pod uwagę i to, co przekazują pozostałe.

Z przytoczonego przez Ciebie fragmentu nie wynika, by chaotyczny neutralny mógł od czasu do czasu kogoś sobie zamordować. A już na pewno nie wynika tak, jeśli wziąć pod uwagę resztę treści z podręczników, a nawet tylko PG.

21-10-2013 04:42
Phea
   
Ocena:
+2

Aha. Więc w dzisiejszych czasach dociekanie sedna i dyskusja na temat ulubionego systemu nazywa się trollerką. Dobrze wiedzieć -_-

Sam napisałeś dwa komentarze temu, że przytaczanie jakichś fragmentów z podręcznika nie ma większego sensu. Pytam zatem, co taki sens ma. Bo jeśli mam się posłużyć konkretnymi przykładami, to Jander Sunstar, elf przemieniony wbrew swojej woli w wampira, jest zaklasyfikowany jako chaotyczny neutralny. Musi zabijać, choć nie chce. Chce być dobry, ale z konieczności czyni zło. Nasz illithid, jakiej zwariowanej otoczki by wokół swoich posiłków nie wytwarzał, jakich motywów nie miał, również czyni to z konieczności, jako że bez pożerania mózgów czeka go śmierć głodowa. Wynikiem jego szaleństwa nie jest okazjonalne morderstwo, tylko to, w jaki sposób je popełnia. Nie możemy więc porównywać go z szalonymi magami, którzy doskonale mogliby się obyć bez mordowania. Zwłaszcza, że Ullythis faktycznie puszcza wolno tych, których jeść nie musi. Tak, jest przewrotny, z pewnością nie jest dobry, ale z drugiej strony nie zachowuje się jak normalny illithid, który nadprogramowy posiłek by co najmniej zniewolił. Balansuje na krawędzi i czyni to w sposób prawdziwie chaotyczny. Takie jest moje zdanie.

PS. Właśnie przeczytałam, że nawet Hallistra Melarn była CN. Drowia szlachcianka, która przez większość życia wiedzie egzystencję typowej mrocznej elfki. Raz zabija kupca, który nie chce jej sprzedać upatrzonego pancerza, raz nawraca się na Eilistrae.

21-10-2013 10:16
Planetourist
   
Ocena:
+2

Kamulcze:

Wybacz, ale jeszcze spróbuję Cię przekonać. Wyjaśnienie zachowania Ullythisa przez Pheę jest moim zdaniem rozsądne, a poza nim weź pod uwagę jeszcze jedno: charakter to jedna z głównych informacji dla MG co do zachowania, celów i metod BNa. Kiedy więc nadaję Ullythisowi neutralny, a nie zły charakter zaznaczam tym samym, że nie musi on postępować źle, że można popychać go do szlachetnych akcji i ogólnie nie należy robić z niego cynicznego złoczyńcy. Gdybym uczynił go Złym, po prostu zachowywał by się mniej ciekawie na sesji - na wymyślenie czegoś jest tak mało czasu, że krótkie i jednoznaczne wskazówki w rodzaju charakteru czy Zawad z Savage Worlds mocno wpływają na decyzję, jak BN ma się zachować.

A do przykładologii Phei warto dodać jeszcze Slaady, których cykl życia wymaga implantowania młodych w żywych istotach (podobnie, jak u illithidów), które nie mają nic przeciwko wybieraniu w tym celu myślących stworzeń i które są wcieleniem Chaotycznej Neutralności.

22-10-2013 17:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.