» Dodatki i podręczniki » Zagraniczne » Starfinder: Skitter Shot

Starfinder: Skitter Shot


wersja do druku
Starfinder: Skitter Shot
Każdego roku Dzień Darmowych Gier Fabularnych przynosi przynajmniej kilka nowych materiałów do rozmaitych systemów RPG. Demonstracyjne wersje erpegów, które dopiero mają mieć swoją premierę (zazwyczaj na GenConie w najbliższym sierpniu), scenariusze przygód do systemów już funkcjonujących na rynku – z reguły wkrótce potem zostają one udostępnione także w wersji elektronicznej.

W zeszłym roku wydawnictwo Paizo udostępniło podręcznik First Contact, demonstracyjną wersję bestiariusza do nadchodzącego systemu Starfinder. Doceniony przez odbiorców, zdobył nominację do nagrody ENnie w kategorii Best Free Product. W tym roku dołączyła do niego przygoda Skitter Shot, przeznaczona dla czwórki przedstawicieli jednej z nowych ras opisanych w podręczniku Alien Archive. Mimo że nie ukrywam, iż liczyłem na przygodę o kosmicznych goblinach, to nie mogę powiedzieć, bym był zawiedziony – i to z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, dostaliśmy także przeznaczony do Pathfindera kolejny odcinek goblińskiej sagi, We Be 5uper Goblins!, po drugie zaś – i to powód znacznie moim zdaniem istotniejszy – autorzy Starfindera wyraźnie stawiają na inny zestaw ras, niż w standardowym fantasy. Owszem, granie elfem czy krasnoludem nadal pozostaje dostępną opcją, ale zdecydowanie w domyślnych drużynach mają dominować inne rasy, choćby szczurowaci ysoki czy łuskowaci veskowie. Nic więc dziwnego, że i na bohaterów przygody opowiadającej o członkach jednej z mniej standardowych ras (bo w realiach Starfindera trudno tak naprawdę użyć określenia "potworna" w odniesieniu do któregokolwiek z grywalnych obcych), wybrano stworzenia wywodzące się z innego świata, niż zniszczony Golarion.

Wybór rasy małych, sześciorękich futrzaków nie był chyba przypadkowy – na tle innych nowych grywalnych ras z systemowego bestiariusza jawią się z jednej strony jako dostatecznie standardowe, a z drugiej – wystarczająco nowe; poza tym nie sposób nie dostrzec ich potencjału komicznego. Bardzo dobrze wypada też ocenić domyślne osadzenie postaci w rolach członków załogi statku kosmicznego zajmującego się przeczesywaniem międzyplanetarnej pustki w poszukiwaniu dającego się spieniężyć złomu – starych, opuszczonych stacji kosmicznych, wraków pozostałych po dawnych kosmicznych bitwach i temu podobnych rupieci. Tym razem jednak wydaje się, że ich pracodawca i właściciel przedsięwzięcia, vesk Nakonechkin Ginnady, trafił szansę jedną na milion, odnajdując dryfujący poza granicami układu Golarion opuszczony (przynajmniej na pierwszy rzut oka) statek w idealnym stanie. Niestety, po wejściu na jego pokład, z Nakonechkinem urwał się kontakt – czwórce dzielnych załogantów nie pozostaje więc nic innego, jak wejść na odnaleziony statek, ocalić szefa (który najwyraźniej wpakował się w jakieś kłopoty) i zgarnąć od właściciela nagrodę za odnalezienie dryfującego okrętu.

Ze wszystkich tych rzeczy tylko pierwsza będzie względnie prosta (choć i jej wykonanie nie obędzie się bez komplikacji), a dalej będzie już coraz trudniej – ale i ciekawiej. Badanie wnętrza statku (lub zbadanie go zawczasu sensorami własnego okrętu) ujawni, że jest to luksusowy pasażerski liniowiec, na pokładzie którego wciąż żyje przynajmniej kilkanaście osób – ocalić więc trzeba będzie nie tylko pracodawcę, ale i uwięzionych rozbitków.

Eksploracja liniowca, interakcje społeczne z jego pasażerami (i nie tylko), walka z zaskakująco licznymi i różnorodnymi przeciwnikami – wszystko to sprawia, że Skitter Shot prezentuje się naprawdę bardzo dobrze, a mimo zaledwie kilkunastu pomieszczeń i kilku spotkań może zapewnić ładnych parę godzin zabawy. Gdyby jednak gracze nazbyt szybko radzili sobie z kolejnymi wyzwaniami, jako opcjonalny element dostajemy kosmiczną bitwę z piratami liczącymi na łatwy łup, gdy odkrywają dryfującą w przestrzeni jednostkę – sami twórcy przygody zaznaczają jednak, ze jest to motyw do łatwego usunięcia lub skrócenia, jeśli grupa nie dysponuje sporą ilością czasu na jej rozegranie, Jednakże nawet bez tego elementu przygoda sprawia bardzo dobre wrażenie, a włączenie w nią możliwości wykorzystania zasad rozgrywania kosmicznych bitew policzyłbym tylko jako dodatkowy plus.

Po samym scenariuszu przygody dostajemy czwórkę gotowych postaci na drugich poziomach doświadczenia. Mimo że wszystkie należą do tej samej rasy, są dostatecznie zróżnicowane, a pomimo niskiego poziomu – odpowiednio kompetentne. Mechanik, mistyk, żołnierz i posłaniec stanowią dobrze zrównoważoną grupę śmiałków, która przy odrobinie szczęścia powinna poradzić sobie ze wszystkimi wyzwaniami, jakie stawiają przed nimi twórcy scenariusza. W przynajmniej kilku miejscach będzie to jednak wymagało sprawnej współpracy i umiejętnego wykorzystywania wszystkich posiadanych zdolności.

Elementem, który zdecydowanie przypadł mi do gustu, jest zamykająca podręcznik lista 10 faktów o rasie, w której członków wcielać się będą gracze. Podobny element poświęcony goblinom w scenariuszu Burnt Offerings wchodzącym w skład kampanii Rise of the Runelords znakomicie pomagał w odgrywaniu zielonoskórych pokurczy jako przeciwników postaci graczy, tutaj skorzystają z nich gracze przy odmalowywaniu swoich bohaterów.

Przypuszczam, że podobnie jak przygoda We Be Goblins!, udostępniona przed laty z okazji Dnia Darmowych Gier Fabularnych, która do dnia dzisiejszego przerodziła się już w pięcioczęściową serię, tak i Skitter Shot z czasem rozrośnie się w kampanię, w której będziemy mogli obserwować rozwój czworga bohaterów od skromnych początków do imponujących osiągnięć. Trzymam kciuki, by była ona wolna od mankamentów, jakie trapiły cykl goblińskich scenariuszy, a póki co serdecznie polecam sięgnięcie po tę przygodę wszystkim użytkownikom Starfindera.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Starfinder: Skitter Shot
Linia wydawnicza: Starfinder
Autor: Jason Keeley
Okładka: miękka
Ilustracja na okładce: Kiki Moch Rizky
Ilustracje: Graey Erb, Bryan Syme
Wydawca oryginału: Paizo Publishing
Data wydania oryginału: 16 czerwca 2018
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 20
Oprawa: miękka
Format: A4
Numer katalogowy: PZO9500-13
Cena: darmowy



Czytaj również

Pathfinder Module: We Be 5uper Goblins!
Kupowanie goblina w worku
- recenzja
Starfinder: Alien Archive
Galaktyka potworów
- recenzja
Starfinder: Pact Worlds
Tylko Golarionu żal
- recenzja
Starfinder Core Rulebook
Ścieżka do gwiazd
- recenzja
Call of Cthulhu: Scritch Scratch
Szczury w murach
- recenzja
Pathfinder Roleplaying Game: Book of the Damned
Piekielne kompendium
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.