» Dodatki i podręczniki » Zagraniczne » Starfinder First Contact

Starfinder First Contact


wersja do druku

Pierwsze spotkania

Autor: Redakcja: Tiszka

Starfinder First Contact
Najważniejszym wydarzeniem 2017 roku dla wydawnictwa Paizo była bez wątpienia premiera Starfindera. To pierwsza od 2009 roku nowa gra fabularna firmy, która na dodatek przenosi znajomą mechanikę i scenerię kampanii w odległą przyszłość, oferując rozgrywkę w klimatach awanturniczego space fantasy.

Nic dziwnego, że debiutowi tak istotnego produktu towarzyszyła zakrojona na szeroką skalę kampania promocyjna. Jej elementem stały się również tegoroczne obchody czerwcowego Dnia Darmowych Gier Fabularnych. Autorzy z wydawnictwa Paizo postanowili wykorzystać święto miłośników gier fabularnych i zaoferować fanom bezpłatną próbkę nowego systemu w postaci podręcznika First Contact. Wbrew niepisanej tradycji nie był to jednak demonstracyjny scenariusz uzupełniony o zestaw gotowych bohaterów i skrót zasad, ale pełnoprawny bestiariusz przedstawiający zbiór charakterystycznych dla Starfindera stworów, które po drobnych modyfikacjach można przenieść do tradycyjnego Pathfindera.

Początkowo takie rozwiązanie wzbudziło we mnie pewne zdziwienie, ale szybko doszedłem do wniosku, że prezentacja wycinka unikatowej dla przestrzeni kosmicznej Golarionu fauny jest bardzo dobrym sposobom na przedstawienie specyfiki nowej produkcji. Z tego też względu postanowiłem bliżej przyjrzeć się darmowej starfinderowej menażerii i sprawdzić, czy Pierwszy Kontakt okazał się udanym wprowadzeniem do międzygwiezdnych wojaży.

Na pierwszy rzut oka podręcznik prezentuje się naprawdę okazale. Świetna okładka, pełen kolor, dużo wysokiej jakości ilustracji (swoje grafiki otrzymały między innymi wszystkie stwory, a w środku znajdziemy także podręczną mapę układu słonecznego Golarionu), czytelny układ tekstu i brak literówek składają się na dodatek, który technicznie w niczym nie ustępuje płatnym produktom i bez trudu może pełnić rolę wizytówki nowego systemu. Przyczepić nie można się również do samej wersji elektronicznej – mimo bogatej oprawy, wszystko wczytuje się błyskawicznie i działa bez problemu nawet na biurowym sprzęcie. Paizo raz jeszcze udowodniło, że pod względem sposobu przygotowywania swoich produktów należy do ścisłej światowej czołówki.

W przypadku podręczników do gier fabularnych znacznie ważniejsza od walorów wizualnych jest jednak treść. W przypadku Pierwszego Kontaktu mieści się ona na dwudziestu stronach i została podzielona na dwie zasadnicze części: pierwsza przybliża najważniejsze zmiany w sposobie rozpisywania potworów w stosunku do standardowego Pathfindera, druga to natomiast opis jedenastu mniej lub bardziej oryginalnych monstrów.

Fragment z nowymi regułami przygotowano w bardzo rzetelny sposób. Mechaniczne modyfikacje nie są specjalne skomplikowane i mają charakter przede wszystkim porządkujący (premie z atrybutów zamiast całych wartości, uproszczone zasady trafień krytycznych, skrócona lista sposobów na pozazmysłowe postrzeganie otoczenia), dzięki czemu bez trudu odnajdzie się wśród nich każdy, kto miał do czynienia z jakąkolwiek odmianą d20 w jej trzecioedycyjnej postaci. Nie mamy tu do czynienia z żadną rewolucją i dlatego przełożenie nowych materiałów na reguły Pathfindera nie powinno zająć więcej niż kilka minut.

Niestety główna część podręcznika zawierająca nowe potwory nie wypada już tak dobrze. Autorzy postanowili zaprezentować fanom szeroki wachlarz istot i widać wyraźnie, że w kilku miejscach ewidentnie zabrakło im pomysłów. Sprawia to, że obok naprawdę ciekawych konceptów (nie do końca stabilne automaty utrzymujące porządek na stacjach kosmicznych czy żyjąca w pasie asteroid rasa posiadająca zdolność żeglowania na wiatrach słonecznych) i kilku starych znajomych (nie mogło zabraknąć nieśmiertelnych golarionowych goblinów) znalazło się kilka potworków przywodzących na myśl najgorsze czasy schyłkowej trzeciej edycji Dungeons & Dragons, kiedy to bestiariusze zapełniano losowymi krzyżówkami roślin/zwierząt/owadów. Najbardziej ewidentnym przykładem tej ostatniej grupy jest żyjąca w stadach inteligentna mieszanka mrówkojada z paprotką. Niektóre potwory otrzymały też zdecydowanie zbyt krótkie fabularne opisy, przez co ciężko jest je wykorzystać na sesji. Na plus należy natomiast policzyć umieszczenie ramek ułatwiających konwersję niektórych stworów na rasy dla bohaterów graczy.

Podsumowując wrażenia po zetknięciu z First Contact należy powiedzieć, że jest to pozycja bardzo nierówna. Z jednej strony docenić należy sam pomysł na przygotowanie darmowego bestiariusza (jego użyteczność jest na pewno większa, niż byłoby to w przypadku demonstracyjnej przygody), łatwość konwersji na zasady Pathfindera oraz praktycznie wzorową jakość wydania. Z drugiej strony nietrafiony dobór potworów oraz przesadna skrótowość niektórych opisów w wyraźnym stopniu zmniejszają jego ogólną przydatność. Mimo wszystkich wad i mankamentów, które muszą znaleźć odzwierciedlenie w końcowej ocenie, warto po Pierwszy Kontakt sięgnąć. Jest to nie tylko atrakcyjna wizualnie darmowa wizytówka najnowszego systemu wydawnictwa Paizo, ale też dodatek, w którym coś dla siebie znajdą fani Pathfindera, szczególnie jeżeli prowadzą przygody z mocniej zaakcentowanymi elementami science-fiction lub nie przeszkadza im wprowadzania na sesje dziwacznych potworów.

6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Starfinder First Contact
Linia wydawnicza: Starfinder
Autorzy: John Compton, Jason Keeley, Robert G. McCreary, James L. Sutter
Ilustracja na okładce: Caio Maciel Monteiro
Ilustracje: Rogier van de Beek, Johnny Morrow, Kiki Moch Rizky, Crystal Sully
Wydawca oryginału: Paizo
Data wydania oryginału: 17 czerwca 2017
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 20
Format: PDF
Numer katalogowy: PZO9500
Cena: Darmowy



Czytaj również

Pathfinder Module: Masks of the Living God
Pierwsze kroki w fantastycznym mieście
- recenzja
Pathfinder: Serpent's Skull – Vaults of Madness
Szaleństwo dżungli
- recenzja
Pathfinder Module: Tears at Bitter Manor
Zabójczy horror
- recenzja
Pathfinder: Serpent's Skull – City of Seven Spears
Piaskownica pełna skarbów
- recenzja
Pathfinder: Serpent's Skull – Racing to Ruin
Wyścig z falstartem
- recenzja
Pathfinder Module: Master of the Fallen Fortress
Historyczna promocja
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.