» Książki i komiksy » Pathfinder » Plague of Shadows

Plague of Shadows


wersja do druku

Golarion w ciemnych barwach

Autor: Redakcja: Agnieszka 'jagnamalina' Bracławska

Plague of Shadows
Linia powieści rozgrywających się w oficjalnym świecie Pathfindera od samego początku charakteryzowała się sporą różnorodnością i kreatywnym podejściem do klasycznych literackich motywów, a książka Plague of Shadows jest bardzo dobrym potwierdzeniem tej prawidłowości.

Howard Andrew Jones uznawany jest za jednego z najlepszych pisarzy współpracujących z wydawnictwem Paizo. Dzięki zdolności do snucia wciągających opowieści, umiejętności kreowania nietuzinkowych bohaterów i dbałości o realia świata przedstawionego bardzo szybko zdobył sobie uznanie fanów Pathfindea, czego potwierdzeniem jest świetne przyjęcie powieści Beyond the Pool of Stars.

Zanim jednak Jones zabrał czytelników w ekscytującą podróż do egzotycznej Sargavy, spod jego pióra wyszła Plaga Cieni, opowieść uderzająca w znacznie mroczniejsze tony i pokazująca, do czego mogą doprowadzić nierozwiązane spory pomiędzy poszukiwaczami przygód.

Historia Plague of Shadows rozpoczyna się na wiejskim pograniczu Taldoru, gdzie elfia tropicielka i była poszukiwaczka przygód Elyana pracuje jako łowczy i koniuszy u miejscowego barona, a zarazem swojego dawnego towarzysza z awanturniczych czasów, Stelana. Pewnego dnia spokojne życie na prowincji przerywa pojawienie się Arcila, specjalizującego się w magii cienia czarodzieja i innego członka drużyny Elyany, który z bliżej nieznanych powodów poszukuje pewnego przedmiotu o ogromnej mocy. Żeby dopiąć swego rzuca on na Stelana zabójczą klątwę i stawia swym byłym przyjaciołom ultimatum. W odpowiedzi tropicielka zbiera grupę nietypowych kompanów i rusza w straceńczą pogoń za artefaktem. Niebezpieczna wyprawa rzuci ich między innymi do pogrążonego w wiecznej rewolucji Galt i nad pilnie strzeżoną granicę elfiego królestwa, a po drodze każe im zmierzyć się z pogrążonymi w mrokach niepamięci demonami przeszłości.

Główny wątek przerywany jest od czasu do czasu rozgrywającymi się w przeszłości interludiami przedstawiającymi wydarzenia, które doprowadziły do rozpadu oryginalnej drużyny i sprawiły, że towarzysze broni stali się śmiertelnymi wrogami.

Fabuła jest zdecydowanie jednym z największych atutów Plagi Cieni. To, co początkowo wydaje się dość standardową opowieścią drogi o grupie awanturników poszukujących potężnego skarbu z czasem przekształca się w znacznie bardziej złożoną i pełną zwrotów akcji intrygę, której motywem przewodnim jest konieczność radzenia sobie z konsekwencjami podejmowanych decyzji. Nadaje to całości unikatowy, na swój sposób poważny, a zarazem lekko melancholijny klimat, który jednak nie wpada w ocierającą się o groteskę przesadę charakterystyczną dla wielu "mrocznych" erpegowych powieści.

W parze z interesującą historią idą bohaterowie, wśród których pierwsze skrzypce grają Elyana i Arcil. Na pierwszy rzut oka zdają się być klasycznymi wariacjami na temat wychowanej przez ludzi elfki i czarodzieja, który zatracił się w mrocznej magii, ale szybko okazują się postaciami o znacznie bardziej złożonych charakterach. Prosty początkowo obraz okazuje jedynie wierzchnią warstwę osobowości bohaterów, a samodzielne odkrywanie ich poplątanych relacji i głębiej ukrytych cech jest prawdziwą przyjemnością. Nic dziwnego, że Elyana stała się jedną z najbardziej lubianych postaci i niedawno doczekała się nawet debiutu w grze karcianej Pathfinder Adventure.

Wiodącemu duetowi niewiele ustępują aktorzy drugiego planu. Nie są oni oczywiście równie mocno rozbudowani, ale zarówno honorowy półorczy wojownik Drelm, jak i początkujący czarodziej Kellius bez trudu dają się lubić. Nieco gorzej wypada natomiast syn Stelana, Renar, w przypadku którego autorowi trochę zabrakło pomysłu na wyjście poza ograny schemat młodego człowieka przechodzącego swój chrzest bojowy.

Czy to oznacza, że Plaga Cieni jest powieścią pozbawioną wad? Niestety znalazły się w niej pewne, dość poważne mankamenty, które sprawiają, że mimo niezaprzeczalnych atutów nie zasługuje ona na najwyższe noty. Pierwszym z nich jest bardzo nierówne tempo narracji – przez pierwszą połowę książki akcja posuwa się do przodu zaskakująco wolno, praktycznie w ogóle nie czuć ciążącej na bohaterach presji czasu, a efekt pogłębiają jeszcze rozbudowane fabularne ekspozycje. Sprawia to, że początek opowiadania jest nudnawy i przez niektóre fragmenty trudno jest przebrnąć. Ze źle wyważoną dynamiką związany jest także drugi najpoważniejszy problem Plagi Cieni, a mianowicie starcia. Rzecz jasna jest to nieodłączny elementem erpegowej literatury, ale tutaj spora część z nich sprawia wrażenie mocno przypadkowych, jakby były wynikiem rzutu kością w tabeli spotkań losowych. Nie wiem, czy miał to być specyficzny ukłon w stronę fanów gier fabularnych, ale w praktyce większość walk wybija tylko z rytmu opowieści i niepotrzebnie wydłuża, i tak dość obszerną, powieść.

Tradycyjnie osobny akapit warto poświęcić przydatności Plague of Shadows z punktu widzenia fana Pathfindera. Pod tym względem jest więcej jak dobrze. Główna intryga (wraz ze swoimi zwrotami akcji) bez trudu powinna dać się przełożyć na scenariusz przygody, postacie (szczególnie pierwszoplanowe) to właściwie gotowi Bohaterowie Niezależni, a przewijające się na kartach powieści lokacje zostały przedstawione z pietyzmem i dbałością o detale. Osobiście nie spotkałem do tej pory w produktach do systemu Paizo lepszego przedstawienia atmosfery Galtu. Coś dla siebie znajdą tu również gracze, którzy mogą wykorzystać protagonistów jako inspirację dla nie do końca typowych wariacji na temat tropiciela czy czarodzieja.

Podsumowując Plagę Cieni trzeba powiedzieć, że jest to powieść, w której bardzo dobre pomysły mieszają się z niezbyt udanymi rozwiązaniami. Z jednej strony mamy świetną historię, charakterystycznych bohaterów i unikatowy jak na standardy eprgeowej beletrystyki klimat, z drugiej natomiast dostajemy rwane tempo, nużący początek i niepotrzebne sceny akcji. W efekcie daje to pozycję, która, choć miała zadatki na wysokie noty, w ostatecznym rozrachunku jest "tylko" dobra. Naprawdę szkoda zmarnowanego potencjału.

Nie znaczy to jednak, że Plague of Shadows nie warto się zainteresować. Mimo swoich wad jest to wyróżniająca się na tle innych części serii pozycja i jeżeli szukamy książki pokazującej trochę mroczniejsze oblicze Golarionu lub inspiracji do przygód odchodzących nieco od konwencji heroicznego fantasy będzie ona bardzo dobrym wyborem, tym bardziej, że od dłuższego czasu praktycznie stale gości ona w wyprzedażach oficjalnego sklepu internetowego wydawnictwa.

7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Plague of Shadows
Cykl: Pathfinder Tales
Autor: Howard Andrew Jones
Wydawca: Paizo
Miejsce wydania: USA
Data wydania: luty 2011
Liczba stron: 350
Oprawa: miękka
Format: B5
ISBN-13: 978-1601252913
ISBN-10: 1601252919
Cena: 9,99 USD



Czytaj również

Through the Gate in the Sea
Rozczarowująca wycieczka
- recenzja
Beyond the Pool of Stars
Indiana Jones odwiedza Golarion
- recenzja
Death's Heretic
Śmierć heretyka
- recenzja
Pathfinder Module: Masks of the Living God
Pierwsze kroki w fantastycznym mieście
- recenzja
Pathfinder: Serpent's Skull – Vaults of Madness
Szaleństwo dżungli
- recenzja
Pathfinder Module: Tears at Bitter Manor
Zabójczy horror
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.