» Dodatki i podręczniki » Zagraniczne » Pathfinder Module: We Be Goblins Free!

Pathfinder Module: We Be Goblins Free!


wersja do druku

Do trzech razy goblin

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło, Tomasz 'Radnon' Cybulski

Pathfinder Module: We Be Goblins Free!
Większość gier fabularnych należących do gatunku fantasy czyni postacie graczy poszukiwaczami przygód, najemnikami za sowitą zapłatę i łupy podejmujących się zadań tak trudnych i ryzykownych, że zwykłym (aż chciałoby się powiedzieć: "normalnym") ludziom nawet nie przeszłyby one przez głowę. Niektóre jednak stawiają graczy w roli władców zarządzających całymi prowincjami, a nawet państwami, działających na skalę niedostępną zwykłym zjadaczom chleba.

Część z nich od razu daje graczom podobną odpowiedzialność, w innych muszą oni mozolnie budować swą pozycję, gromadząc wpływy, nim w końcu osiągną taką potęgę. Pathfinderowi gracze i Mistrzowie Gry mogą kojarzyć kampanię Kingmaker i podręcznik Book of the River Nations, ale nie tylko one dają graczom możliwość odczucia odpowiedzialności, jaka wiąże się ze sprawowaniem władzy.

Nie tylko odpowiedzialności, ale i nudy – boleśnie przekonuje się o tym czwórka goblińskich bohaterów, która w 2011 roku rozpoczęła swą karierę w przygodzie We Be Goblins!, by dwa lata później powrócić w sequelu We Be Goblins Too!. Gdy zostawialiśmy ją w finale tej drugiej przygody, pokonanie ogrzego druida i jego świty zapewniło jej zaszczytne i prestiżowe stanowiska wodzów goblińskiego plemienia Ptakogniotów (Birdcrushers). Po kolejnych dwóch latach, z okazji Dnia Darmowych RPG 2015 znów mamy możliwość zawitać z wizytą do dobrze już znanych postaci, cieszących się zasłużoną (i ciężko wywalczoną) władzą nad współplemieńcami. Ta jednak szybko zaczyna bohaterom ciążyć – rozkazywanie innym goblinom, ich oddanie i służalczość są fajne, ale gnuśność nie służy postaciom przyzwyczajonym już do akcji i niebezpieczeństw.

Postacie rozkazują więc swym poddanym, by ci znaleźli im godną wodzów rozrywkę, a najlepiej – przygodę. Gobliny organizują więc imprezę ku czci swych władców – w jej trakcie nie zabraknie przysmaków, ale główną atrakcją będą zawody, w trakcie których czworo wodzów będzie mogło przypomnieć sobie smak przygód i raz jeszcze poczuć dreszcz emocji – po zakończeniu tychże lojalni poddani wręczą im szczodre nagrody, czy raczej podarki.

Brzmi niepokojąco znajomo? Niestety, wygląda na to, że po raz kolejny Richard Pett serwuje nam ten sam odgrzewany kotlet, opierając konstrukcję przygody na identycznym schemacie, co w dwóch wcześniejszych goblińskich scenariuszach. Dalszy jej przebieg także nie odbiega od znanego już wzorca. Tym razem jednak nikt nie zleca postaciom zadania – trwającą w najlepsze imprezę przerywa wtargnięcie członka grupy, która wyruszyła, by zebrać wyjątkowe smakołyki na ucztę ku czci postaci. Od przerażonego ocaleńca postacie dowiedzą się o tragicznym losie, jaki spotkał ich poddanych, poznają też tożsamość ich zabójców. Teraz pozostaje już tylko pomścić współplemieńców.

Dotarcie na miejsce niedawnej zbrodni nie zajmie postaciom wiele czasu, jeszcze mniej – rozprawienie się z bandytami, którzy wymordowali poddanych bohaterów. Choć z jednej strony jako wyzwanie, to starcie dla graczy może być rozczarowujące, to równocześnie pozwala wyraźnie ukazać, jak potężnymi jednostkami są bohaterowie graczy – w porównaniu ze zwykłymi goblinami to zupełnie inna liga. O ile jednak to starcie oceniam jak najbardziej pozytywnie, to pozostawione przez nie dobre wrażenie szybko znika jak sen złoty. Okazuje się bowiem, że wedle założeń przygody postacie ruszają śladem zabitych, by... dokończyć zbieranie smakołyków na ucztę. Z miejsca nasuwa się pytanie, po co bohaterowie mają w takim razie innych członków plemienia? O ile pokonanie bandytów-goblinobójców zdecydowanie przekracza kompetencje zwykłych goblinów i wymaga interwencji bohaterów, o tyle pomysł, by czwórka wodzów miała zastępować zabitych przy zbieraniu żywności zakrawa na kpinę.

Szybko okazuje się, że choć fabularnie nie ma to najmniejszego sensu, to autor przygody umieścił tu kolejne spotkanie, a przeciwnicy, którym przyjdzie postaciom stawić czoła są zdecydowanie większym wyzwaniem, niż grupa bandytów. Mam jednak nieprzyjemne wrażenie, że ci wrogowie są mocno przypadkowi – niby we wprowadzeniu do przygody pojawiła się wzmianka o nowym zagrożeniu, jakie ostatnio zauważono w okolicy, ale gdyby zrezygnować z tego fragmentu przygody, to nic by nie straciła, a patrząc na SW występujących w niej przeciwników, gracze bieglejsi w systemowej buchalterii i tak zorientują się, że finałowy przeciwnik dopiero przed nimi.

Kiedy bohaterowie wrócą do miejsca, w którym odbywało się święto na ich cześć, ujrzą scenę niczym z sennego koszmaru; nim jeszcze tam dotrą, dobiegną ich krzyki mordowanych współplemieńców i zapach... gotowanych goblinów. Już wcześniej postacie mogły dowiedzieć się, że dla uczczenia ich wielkich zwycięstw kilku członków plemienia zbudowało upamiętniający ich monument – figurę olbrzymiego goblina, przy konstruowaniu której wykorzystane zostały materiały i trofea zebrane z miejsc największych tryumfów postaci. Niestety, wśród tychże znalazła się czaszka goblińskiej wiedźmy-kanibalki, która stanowiła finałowego przeciwnika w przygodzie We Be Goblins!, pierwszej z serii. Jej mściwy duch animuje figurę, niosąc śmierć i zniszczenie niewinnym goblinom – postacie raz jeszcze będą musiały pokonać odrażającą kreaturę, tym razem na dobre.

Pojawiające się w przygodzie to i inne nawiązania do wcześniejszych scenariuszy z serii We Be Goblins! stanowią zarazem największą jej zaletę jak i słabość. Z jednej bowiem strony osoby, które rozegrały dwie poprzednie historie o czwórce bohaterskich goblinów powinny docenić powrót znanych elementów, dających poczucie ciągłości i spójności świata przedstawianego na sesjach. Z drugiej – wbrew deklaracjom autora – sprawiają one, że prowadzenie We Be Goblins Free! bez znajomości wcześniejszych przygód traci jakikolwiek sens. Co bowiem graczom po władzy nad całym plemieniem, jeśli nie będą mieli poczucia jej faktycznego zdobycia, a jego członkowie będą jedynie zbieraniną anonimowych stworzeń? Jakie znaczenie będzie mieć dla nich walka z finałowym przeciwnikiem, jeżeli nigdy wcześniej nie zetknęli się z wiedźmą, której zły duch ożywia ich pomnik?

Dlatego, z żalem, trzeciej części historii o goblińskich bohaterach nie mogę wystawić noty równie wysokiej, jak jej poprzedniczkom ze względu na oparcie konstrukcji scenariusza na tym samym schemacie, jak w dwóch wcześniejszych, zbyteczne walki z de facto losowymi przeciwnikami, absurdalne założenia fabularne. Dwie walki, które oceniam pozytywnie to zdecydowaniu zbyt mało, bym mógł ocenić ją jako ponadprzeciętną czy polecić komukolwiek poza osobami, które rozegrały dwie wcześniejsze przygody i chcą poznać dalsze losy lubianych bohaterów. Jednak i tu należałoby zachować możliwie duży odstęp pomiędzy drugą a najnowszą z nich, by podobieństwo struktury nie było aż tak rażące, jak w przypadku, gdyby rozegrać je jedna po drugiej; nawet pomimo faktu, że teoretycznie pomiędzy opisanymi w nich wydarzeniami minęło ledwie kilka miesięcy.

Tak We Be Goblins! jak We Be Goblins Too! zasłużenie zdobyły nagrody ENnie dla najlepszych darmowych erpegowych produktów. Nie sądzę, by ta sztuka udała się także We Be Goblins Free!, i mogę jedynie mieć nadzieję, że jeśli za dwa lata na Dzień Darmowych RPG Paizo uraczy nas scenariuszem We Be Goblins For!, będzie on bliższa poziomem pierwszym dwóm przygodom z serii, niż tej bezpośrednio ją poprzedzającej.

4.5
Ocena recenzenta
4.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Pathfinder Module: We Be Goblins Free!
Linia wydawnicza: Pathfinder
Autor: Richard Pett
Ilustracja na okładce: Jaime Martinez
Ilustracje: Dave Allsop, Miguel RedogonHarkness, Brynn Metheney, Caio Maciel Monteiro, Antoine Rol
Wydawca oryginału: Paizo Publishing
Data wydania oryginału: 20 czerwca 2015
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 16
Format: pdf
Numer katalogowy: PZO9500-9
Cena: darmowy



Czytaj również

Pathfinder Roleplaying Game: Book of the Damned
Piekielne kompendium
- recenzja
Pathfinder Roleplaying Game: Bestiary 6
Jeszcze więcej potworów
- recenzja
Pathfinder Roleplaying Game: Ultimate Intrigue
Nie do końca intrygujący podręcznik
- recenzja
Pathfinder Roleplaying Game: Occult Adventures
Sekrety ukryte w tajemnicach
- recenzja
Pathfinder Module: We Be Goblins Too!
Powrót goblinów
- recenzja

Komentarze


AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0

I znowu gobliny zgarnęły nagrodę ENnie dla najlepszego darmowego materiału. Cwane kurduple...

09-08-2016 00:00

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.