» Settingi » Forgotten Realms [NP] » Głosy Zagubionych cz. I

Głosy Zagubionych cz. I


wersja do druku

O Illefarn i jego Portalach. Głosy Zagubionych

Autor: Redakcja: Adam 'iron_master' Janik

Poniższy tekst stanowi tłumaczenie oryginalnych artykułów autorstwa Rogera E. Moore'a z serii Perilous Gateways, które pierwotnie ukazały się na stronie wydawnictwa Wizards of the Coast. Zostały przetłumaczone przez redaktorów serwisu za pozwoleniem wydawnictwa ISA.


O Illefarn i jego Portalach

Tysiące lat minęły od upadku wspaniałego elfiego królestwa Illefarn, które leżało wzdłuż północnego Wybrzeża Mieczy, pomiędzy Zachodnimi Ziemiami Centralnymi a Północą. Niewiele dziś wiadomo na temat tej niegdyś potężnej krainy, zwanej często Upadłym Królestwem*. Uczeni powszechnie uważają, że w czasach swojej świetności, Illefarn dorównywał późniejszemu Myth Drannor w okresie największego rozkwitu. Dziś, pofałdowane okolice niegdysiejszego lasu Illefarn, upstrzone są obejściami i poletkami. Mglisty Las, Zachodni Las i Las Ardeep to pozostałości starożytnych przybrzeżnych borów, które dawno temu rozciągały się od Ogrodu Krypt, aż po Las Trollowej Kory na południu. Społeczeństwo tego elfiego narodu stanowiła bogata mieszanka słonecznych, księżycowych i leśnych elfów, pośród których mieszkało także wielu tarczowych krasnoludów. Serce królestwa leżało mniej więcej pomiędzy ujściami rzek Dessarin i Delimbiyr, bliżej tej pierwszej niż drugiej. Prowadziło ono, zarówno morski jak i lądowy, handel z innymi narodami elfów, krasnoludów i ludzi tamtych czasów.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Illefarn posiadał liczne portale, lecz nie w takiej ilości jak późniejsze Myth Drannor. Okazało się to błogosławieństwem królestwa, gdyż nie zostało ono najechane (jak to było w przypadku Myth Drannor) przez potworności z innych planów, które mogłyby wykorzystać przewagę, jaką zapewniała im niezliczona ilość międzyplanarnych przejść. Ponadto, prawie wszystkie portale w Illefarn były urządzeniami prowadzącymi w inne miejsca Torilu, nie zaś prawdziwymi zaklęciami wrót, wiodącymi do innych światów lub planów. Naród ten skupiał się na świecie natury i jego niekończących się cyklach. Elfy wierzyły, że będzie on trwał wiecznie. Mimo to elfy z Illefarn rozumiały, że pomimo swej wielkości, ich królestwo może któregoś dnia upaść i odejść w zapomnienie. Ich dogłębna analiza historii, czasu oraz magii poznań, potwierdzały taki przebieg wydarzeń. Wieści te wzbudzały melancholię, która miała duży wpływ na sztukę i literaturę Illefarn. Odczuły ją także krasnoludy, rzeźbiąc na swych posągach posępne oblicza. Militaryzm nigdy nie był mocną stroną filozoficznego Illefarn. Chociaż ich armie były doskonale wyszkolone, polegało ono na dyplomacji oraz przebiegłych politycznych manewrach (wspomaganych przez magię poznań), aby utrzymać ze swoimi sąsiadami pokój.

Jednym z bardziej ezoterycznych zastosowań portali w Illefarn było ich artystyczne przeznaczenie, szczególnie zaś coś, co elfy zwały ścieżkami pieśni. Napisano wspaniałe poematy, które można było wyśpiewywać przez wiele godzin, a ponadto stworzono sieci portali, aktywowanych, gdy każdy śpiewak wszedł na określony, duży i płaski zaklęty kamień na podłodze. Osoba śpiewająca miała być następnie przenoszona z miejsca na miejsce w rytm pieśni oraz harmonizującej z jej przesłaniem i melodią oprawy. Pomniejsze, niezależne od siebie sieci portali łączyły liczne miejsca na rozległych leśnych terenach Illefarn oraz ziemiach wokół niego. Kilka ścieżek pieśni sięgało jeszcze dalej, lecz wiele z nich zostało celowo dezaktywowanych po kilku dekadach używania. Nieliczne, które ocalały, stawały się od czasu do czasu domeną zainteresowań magów, mędrców czy też kapłanów, badających leżące dookoła nich ziemie.

Illefarn upadł w nietypowy dla pozostałych królestw Faerûnu sposób: powoli. Jego mieszkańcy opuszczali swe ziemie miarowo i w tajemnicy. Głównymi przyczynami tego zjawiska był napór barbarzyńskich ludzkich plemion, hord grasujących orków i goblinów, a także agresja żądnych potęgi czarodziejów z Netherilu. Najbardziej niszczycielskie dla jego ludu, bogactw i ducha, okazało się pięć Wojen o Koronę, rozgrywanych w tamtych czasach pomiędzy innymi królestwami elfów. Neutralny Illefarn trzymał się z dala od walk, aż do ostatniej wojny, w której została zniszczona jego północna kolonia Llewyr, a samo królestwo doznało poważnych szkód. Większość niegdysiejszego terytorium Illefarn znalazło się w tamtym okresie pod okupacją innego elfiego królestwa. Skłaniając się ku nieuchronnemu, mieszkańcy byli już w trakcie systematycznego opuszczania swych ziem. Prowincja po prowincji, miasto po mieście, królestwo kurczyło się przez wiele stuleci. Jego fatalistyczni władcy nieustannie przenosili pozostałości podległych terytorium w obręb coraz mniejszych granic państwa, aby poprawić jego obronną sytuację i zachować większość z topniejących zasobów.

Sytuacja Illefarn była opłakana. Elfy zdawały sobie sprawę, że nie zdołają powiększyć swojej społeczności tak szybko, aby zastąpić poległych w wielkiej wojnie. Ich ukochany las ucierpiał od magicznie wywołanej zarazy podczas kilku Wojen o Koronę. Ludzie wycinali drzewa na opał i materiał budowlany, a orki i gobliny paliły las dla samej przyjemności niszczenia. Niemniej, elfy z całą pewnością kierowały procesem swego zanikania z tamtego okresu historii. Nie chcąc, aby ich magia została użyta przeciw nim, lud Illefarn usunął podczas swego odwrotu magiczne zabezpieczenia, bariery i czary konserwujące, rzucone na miasta i grobowce, pozwalając naturze i innym rasom zniszczyć stopniowo to, czego sami nie byli w stanie zburzyć. Sieci portali zawsze usuwano jako pierwsze. Leśne elfy były ostatnią liczącą się grupą, zdolną bronić królestwa przed najeźdźcami, dlatego wielu historyków uważa, że Illefarn zamieszkiwała w większości właśnie ta podrasa elfów. Tak naprawdę stanowiły one, we wczesnych latach królestwa, jedynie sporych rozmiarów mniejszość.

Upadku królestwa nie poprzedziły żadne wielkie bitwy, mimo to, po Piątej Wojnie o Koronę było ono cieniem samego siebie i zniknęło całkowicie jeszcze przed upadkiem Netherilu. Pozostałości stolicy Illefarn, ostatniego wspaniałego miasta tej krainy, zostały rozgrabione przez barbarzyńców niecały dekadzień po tym jak je opuszczono, około 2500 lat temu. (Na jej miejscu leży teraz Waterdeep, którego początki nie są jednak powszechnie znane, nawet pośród uczonych). Illefarn stał się legendarny w głównej mierze dlatego, że elfy pozostawiły po sobie niewiele pisanych źródeł i ustnych przekazów, a wszystko, czego nie zabrały ze sobą, zostało niemal doszczętnie zniszczone. Miasta i posiadłości zostały rozebrane nawet z materiałów, które posłużyły do ich budowy, zaraz po tym jak ograbiono je ze wszelkich kosztowności. Barbarzyńcy zbezcześcili rzeźby z drewna, spalili dzieła sztuki, a w miejscach uniwersytetów wybudowali prymitywne zamki z kamienia. Niektóre wspaniałe twory, które elfy z Illefarn zabrały ze sobą, zostały utracone zostały w późniejszych wojnach, kataklizmach lub waśniach pomiędzy rozproszonym narodem. W dzisiejszych czasach, mędrcom całe dekady zajmuje odnalezienie choćby jednego rzetelnego źródła informacji o Upadłym Królestwie.

Większość złotych i księżycowych elfów z Illefarn popłynęła statkami na Evermeet, podczas długotrwałych Wojen o Koronę, uzyskując tam znaczący wpływ na kulturę, religię, filozofię i sztukę wyspy. Niektóre elfy twierdzą nawet, że Illefarn było podstawą tego, czym później stała się Evermeet. Część księżycowych elfów powędrowała zaś do Evereski, na którą wywarły podobny wpływ. Większość leśnych elfów uciekła podczas Piątej Wojny o Koronę na południe lub na zachód, ku Wyspom Moonshae. Krasnoludy rozpierzchły się, podążając w większości na północ, aby założyć własne siedziby i dołączyć do swych kuzynów, walczących z niekończącymi się falami orczych hord.

Część leśnych elfów z Illefarn dzielnie pozostała na kontynencie w starym lesie, a ich potomkowie zamieszkują obecnie jego niewielkie obszary, które przetrwały nadejście ludzi i orków. Illefarn było czasem używane jako nazwa niewielkiego królestwa leśnego ludu w Lesie Ardeep, założonego po opuszczeniu stolicy Illefarn. Ostatni jego mieszkańcy odeszli w 342 RD na Evermeet, po serii orczych ataków* . Na ostatniej Radzie Illefarn, przywódcy ocalałych plemion dzikich elfów uznały formalnie upadek królestwa, chociaż za faktyczny koniec państwa historycy (nawet ci elfi) uznają masowe porzucenie stolicy przez elfy, ok. -1100 RD.

Do dnia dzisiejszego przetrwały tylko trzy sieci portali wybudowanych przez elfy z Illefarn. Najmniejszą z nich opisano tutaj. Jedna z najsłynniejszych ścieżek pieśni nie została dezaktywowana podczas opuszczania królestwa. Elfi szlachcic odpowiedzialny za jej zniszczenie nie miał serca wykonać rozkazu. Zamiast tego, wziął ze sobą wszystkie dostępne kopie poematów, które aktywowały sieć portali, aby nikt spoza ludu nie był w stanie z nich skorzystać. Następnie podzielił je na mniejsze części, aby żadna nie pozostała w całości, a na koniec rozrzucił je po różnych elfich bibliotekach. Ta ścieżka pieśni nosiła nazwę Głosy Zagubionych, od pieśni która ją aktywowała. Miała ona być wizytówką tej sieci portali, lecz stała się bezużyteczna i zupełnie zapomniana przez tysiąclecia, aż do teraz*.

* Istnieje duże zamieszanie pomiędzy porozrzucanymi historycznymi zapiskami dotyczącymi starożytnego elfiego królestwa Illefarn (czasami pisanego "Ilefarn"), a późniejszym politycznym tworem również zwanym Illefarn, złożonym z krasnoludzkiej enklawy pod Górą Illefarn, na wzgórzach na północ od Śmiejących się Wzgórz i Brodu Sztyletu, oraz jej sojuszników. Ten późniejszy "Illefarn", również zwany Upadłym Królestwem, istniał między 342 a 882 DR. Ponadto, elfio-krasnoludzko-ludzkie królestwo Falorn (Królestwo Trzech Koron) także znajdowało się na tym obszarze w latach 523 do 615 DR. W wielu opowieściach Falorn również zwane było Upadłym Królestwem, co dodatkowo komplikuje całą sprawę.

Głosy Zagubionych

Krótki opis elfiego dzieła Głosy Zagubionych jest niezbędny do zrozumienia działania tego konkretnego systemu portali. Zostało ono napisane przez mistrza bardów w późniejszej historii Illefarn i jest nieprzyjemnie prorocze, co było typową cechą dzieł stworzonych przez jego najznamienitszych artystów. W pieśni tej, ludzki wędrowiec odnajduje szeroki, omszały kamień, na którego powierzchni widniały ledwo widoczne elfie runy. Czytał o elfim królestwie położonym w pradawnym lesie, które istniało niegdyś w miejscu, w którym leżał ów kamień. Królestwie tak wspaniałym, że wędrowiec był oszołomiony i pełen podziwu, poznając opisującą go historię.

W nocy wędrowiec zapadł w magiczny sen, w którym podróżował w daleką przeszłość, aby porozmawiać z elfami zamieszkującymi to królestwo i opowiedzieć im o czekającym ich losie. Miał nadzieję zapobiec upadkowi tego królestwa, lecz elfy wiedziały już, jaki los ich czeka i zdecydowały się temu nie przeciwstawiać. Zdumiony i sfrustrowany wędrowiec przeniósł się jeszcze dalej w przeszłość. Spotykał się z królami i magami zamieszkującymi królestwo w czasach jego narodzin, ponad dwieście stuleci temu. Wszystkie pytane elfy miały choćby niewielkie pojęcie o tym, co ma nadejść, i zaakceptowały swój los bez żadnego sprzeciwu.

Pod koniec pieśni wędrowiec zdał sobie sprawę, że elfy zamiast próbować zapobiec śmierci ich cywilizacji, zdecydowały się tak kierować życiem swego królestwa, aby odzwierciedlało ono po wsze czasy najlepsze elfie ideały, nawet będąc u kresu swego istnienia. Unikały one nadmiernego posługiwania się magią i gwałtownego temperamentu, które skazało na zagładę wiele innych kultur przed i po nich, odwołując się do samego końca do swych lepszych stron. Odrzucili nienawiść i zgorzknienie, pozostając w zgodzie z naturalnymi cyklami życia i śmierci. W ostatnich dniach królestwa, jego mieszkańcy rozproszą się i stworzą podwaliny późniejszych państw, które dokonają większych osiągnięć, wywierając gigantyczny wpływ na historię, cywilizację i naród. Wędrowiec obudził się jako smutny, lecz mądry człowiek. Podążył za przykładem elfów z nienazwanego królestwa, żyjąc godnie i upewniając się przy tym, że świat będzie lepszym miejscem jeszcze długo po tym jak umrze, a jego imię odejdzie w niepamięć.

Ścieżka pieśni stworzona dla tego dzieła, położona jest wzdłuż dzisiejszej Rzeki Delimbiyr. Sieć portali była jednokierunkowa i powracała do punktu początkowego. Każdy portal był powiązany z dużą okrągłą płytą z gładkiego marmuru o średnicy trzech metrów, którą otaczały runy w elfim języku Illefarn (znacząco odmiennym od "współczesnego" elfiego). Magia, która je aktywowała różniła się od tej, która istnieje w dzisiejszym Faerûnie. Z tego powodu, żaden z kamieni nie będzie emanował magią, dopóki nie zostaną spełnione określone warunki: postać musi stanąć lub chodzić po kamieniu, śpiewając konkretne zwrotki Głosów Zagubionych w języku Seldruin (starożytnym martwym elfim, szczególnie używanym przy rytuałach wysokiej magii elfów). Słowa śpiewającego sprawiają, że kamień staje się coraz bardziej magiczny, wraz z wypowiadaniem ostatnich zwrotek. Są one frazami aktywującymi portal, po których śpiewak powoli znika, pojawiając się na następnym kamieniu w przeciągu 1 rundy. Stamtąd, miał on kontynuować pieśń i cykl się powtarzał. Był to typowy system dla wielu ścieżek pieśni w Illefarn.

System portali Głosów Zagubionych zaczynał się w stolicy Illefarn. Jego zniszczone resztki leżą obecnie gdzieś pod ulicami Waterdeep. Pierwszy kamień portalowy leżał pierwotnie na rozległej łące, z której nie było widać żadnych śladów miejskich budynków (Otaczający ją las zasłaniał zabudowania). Tutaj elfy, które chciały podążyć ścieżką pieśni, śpiewały pierwsze zwrotki Głosów Zagubionych. Odkrycie przez wędrowca omszałego kamienia rozpoczynało utwór. Jego pierwsza część kończyła się, gdy zasypiał nocą na kamieniu, a jego magiczny sen właśnie się zaczynał. Kamień portalowy był aktywowany w tym miejscu, co powodowało, że śpiewak przenosił się do następnego kamienia, który leżał dokładnie tam, gdzie obecnie znajduje się Bród Sztyletu.

Twórca sieci portali Głosy Zagubionych wykorzystał Rzekę Delimbiyr jako metaforę czasu. Miejsce, w którym obecnie stoi Bród Sztyletu, reprezentuje nienazwane królestwo (Illefarn, rzecz jasna) w późniejszej historii, stanowiąc pierwszy przystanek we śnie wędrowca. Kolejne kamienie portalowe przenosiły śpiewaka w górę rzeki, ku Górom Nether, do źródła Rzeki Delimbiyr, gdzie wędrowiec spotkał pierwszych władców i czarodziejów królestwa. Stąd sieć portali zabierała go do ujścia Delimbiyr na Wybrzeżu Mieczy. Tutaj wędrowiec ujrzał upadek królestwa i zaczął rozumieć najważniejszą filozofię i cele, które przyświecały elfom. Następnie, nadbrzeżny portal zabierał śpiewającego z powrotem do pierwszego kamienia, przy którym wędrowiec z pieśni budził się i wyruszał zacząć nowe życie. Cały cykl używania portali trwał średnio sześć godzin, wliczając w to okresy ciszy, przeznaczonej na refleksje oraz odpoczynek.

 

 

Więcej o Głosach ZagubionychGłosy Zagubionych cz. II: Kamienie Portalowe. Aktywowanie "Głosów Zagubionych".

 

 




Czytaj również

Perła wśród jezior
Zdobywca 3. miejsca w Konkurs(ik)u XIV
Piosenki, przepisy i moda
Zadziwiające Księgi Zapomnianych Krain
Koszmarne, kuriozalne i komiczne niebezpieczeństwa
Krótki przewodnik po pograniczu Cormyru

Komentarze


~Obliv

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jak miło dowiedzieć się czegoś o Illefarn :)
Oby następne artykuły również zawierały chociaż szczątkowe informacje z czasów Crown Wars.
28-03-2008 18:52
Voaraghamanthar
   
Ocena:
0
Taka ciekawostka na temat Illefarn. Dla jednych pomysł na sesje, a dla innych garść informacji o ulubionym świecie (FR rządzi :P). Podziękowania dla tłumaczy/redaktorów.
28-03-2008 22:58
Cahir
   
Ocena:
0
Dla tych co nie wiedzą, całość składa się z 4 części. Podzieliliśmy tekst na pół, bo byłby za długi i gorzej by się go na raz czytało. W planach są oczywiście kolejne arty z cyklu Perilous Gateways:)
29-03-2008 00:56
~Maniek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Świetne. Ma tylko zastrzeżenia do tłumaczenia tytułu. Może lepiej Niebiezpieczne bramy/furtki, Ryzykowne przejścia.
29-03-2008 19:40
Cahir
   
Ocena:
0
Hmm nie nazwałbym portali furtkami, już bramami prędzej. Mimo to uznałem, że wrota brzmią najładniej.
29-03-2008 22:42
~Maniek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wrota kojarzą sie bardziej z dwuskrzydłową bramą. Słowo "przejścia" najlepiej chyba tu pasuje.
30-03-2008 09:33
~Froger

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Bardzo szybko się czytało. Teraz widzę nieścisłości w historii Illefarn (tej i tej w NVN2). Lubie takie artykuły, czekam na więcej.
"Słowo "przejścia" najlepiej chyba tu pasuje."
Chyba nie. Już lepiej Portal Pieśni (jak z resztą w Neverwinter 2)


30-03-2008 22:17
~Froger

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Przeczytałem drugą część.
Całe tłumaczenie mówi o historii i nie ma w nim ani grama mechaniki (bardzo dobrze), ale...
"Są one frazami aktywującymi portal, po których śpiewak powoli znika, pojawiając się na następnym kamieniu w przeciągu 1 rundy."
Chodzi mi o to "1 rundy", w tym materiale moim zdaniem lepiej brzmiałoby 6 sekund. Ktoś kto gra i tak wie, że 6 sek. to runda, a brzmiałoby lepiej.
31-03-2008 15:12
Zsu-Et-Am
   
Ocena:
0
Dalsza część artykułu już na stronie!
23-05-2008 14:01

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.