» Książki i komiksy » Forgotten Realms » All Things Through the Bright Flames

All Things Through the Bright Flames


wersja do druku

Zapomniane Krainy w południowym sosie

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

All Things Through the Bright Flames
Niedługo po uruchomieniu przez wydawnictwo Wizards of the Coast serwisu Dungeon Masters Guild i wprowadzeniu ułatwień dla osób tworzących fanowskie dodatki do Dungeons & Dragons, Ed Greenwood zapowiedział wykorzystanie platformy do regularnego publikowania autorskich materiałów do Zapomnianych Krain tworzonych w ramach grupy wydawniczej The Ed Greenwood Group.

Bardziej zaangażowani fani Forgotten Realms byli zachwyceni i w internetowych dyskusjach prześcigali się w pomysłach jak powinny wyglądać niezależne dodatki. Niektórzy oczekiwali przygód, inni kontynuacji serii geograficznych Przewodników Vola po…, jeszcze inni chcieli powrotu do klasycznych Krain sprzed czwartoedycyjnej rewolucji i skoku czasowego, a najwięksi optymiści spodziewali się wręcz pełnoprawnego Opisu Świata na wzór tych wydawanych do wcześniejszych edycji Lochów i Smoków.

Rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała te marzenia, kiedy okazało się, że TEGG planuje tworzyć znacznie skromniejsze, krótsze i stosunkowo niedrogie dodatki, które w żadnym razie nie mogą być traktowane jako, niezależna od Wizardów, odrębna linia wydawnicza Zapomnianych Krain. Z tego też względu pierwsza publikacja, All Things Through the Bright Flames będąca mieszanką opowiadania i rozszerzenia mechanicznego przeszła w środowisku fanowskim bez większego echa. Mimo to warto sprawdzić jak prezentuje się pierwsze od dawna dzieło Eda Greenwooda, stworzone bez konieczności dostosowywania się do wytycznych globalnego planu rozwoju Dungeons & Dragons.

All Things Through the Bright Flames to produkt hybrydowy, który w trzech czwartych składa się z opowiadania (kontynuującego niektóre wątki z powieści Death Masks), a w jednej czwartej z suplementu mechanicznego przekładającego na zasady piątej edycji Dungeons & Dragons pewne elementy pojawiające się lub wspomniane w części narracyjnej. Fabuła All Things Through the Bright Flames koncentruje się wokół postaci Mirta Lichwiarza, słynnego poszukiwacza przygód, podróżnika, kupca i najstarszego żyjącego Lorda Waterdeep. Niedługo po wydarzeniach opisanych w Maskach Śmierci przybywa on z misją od Jawnego Lorda Waterdeep, Laeral Silverhand do Ormpuru, położonej na wschodnim wybrzeżu Lśniącego Morza metropolii zwanej Miastem Szafranu. Jego celem jest powstrzymanie dwóch grup przestępczych, które w porozumieniu z Gildią Xanathara i z pomocą skorumpowanych arystokratów rozprowadzają po Mieście Wspaniałości nowy potężny narkotyk. Chcąc ułatwić sobie wykonanie zadania Mirt przyjmuje tożsamość Irltryma Glavratha, związanego z półświatkiem Ormupuru kupca o szemranej reputacji, który niedawno zmarł w lochach Zamku Waterdeep. Proste z pozoru zadanie bardzo szybko się komplikuje, a Mirt, żeby zachować głowę, zostaje zmuszony do lawirowania pomiędzy poszczególnymi frakcjami i równoczesnego działania na kilku frontach.

Mimo początkowych obaw z mojej strony opowiadanie okazało się nadzwyczaj dobre. Po nieco leniwym początku akcja nabiera tempa i właściwie do samego końca nie zwalnia, zwroty akcji są liczne i czasem naprawdę zaskakujące, a wszystko to okraszono sporą ilością humoru i przemycanymi pomiędzy wierszami informacjami o kulturze, zwyczajach czy architekturze Ormpuru. Całość najbardziej przypomina lekką opowieść spod znaku płaszcza i szpady z wyczuwalną domieszką komedii. Bez trudu da się też tu wyczuć charakterystyczny klimat Zapomnianych Krain, który zawsze był jedną z najmocniejszych stron prozy Greenwooda osadzonej w Faerunie.

Niestety, skupienie się na utrzymaniu zawrotnego tempa powoduje, że cierpią na tym bohaterowie. Poza Mirtem i, w pewnym sensie, Alaeyse Djandrarr (czarodziejką będącą jedną z szarych eminencji ormpurskiego dworu) pojawiające się w opowiadaniu postacie kreślone są bardzo grubymi liniami. W krótkiej formie opowiadania jest to w sumie zrozumiałe, ale należy żałować, że autor nie zdecydował się na wprowadzenie kilku spokojniejszych scen, które pozwoliłyby bliżej poznać na przykład antagonistów. W chwili obecnej stojący na czele rywalizujących ze sobą gangów Baerithru Taelmaundur i Anayrus Bralakh są właściwie nieodróżnialni, a ich porucznicy i żołnierze to niewiele więcej jak zbiór trudnych do zapamiętania nazwisk. Trochę szkoda, bo widać tu kilka potencjalnie ciekawych indywiduów (choćby dwie rywalizujące ze sobą złodziejki śledzące Mirta czy zmiennokształtny egzekutor jednej z gildii), o których chciałoby się dowiedzieć czegoś więcej.

Warto też wspomnieć, że All Things Through the Bright Flames posiada wszystkie charakterystyczne cechy prozy Greenwooda z rozbudowanymi dygresjami, specyficznym poczuciem humoru i niesamowitymi zbiegami okoliczności, które nawet jak na standardy fantasy wydają się czasem zbyt nieprawdopodobne. Samo w sobie jest to nie tyle wadą, co nieodłącznym elementem utworów wychodzących spod pióra twórcy Zapomnianych Krain, ale jeżeli ktoś woli bardziej uporządkowane historie to może kręcić na to nosem.

Podsumowując narracyjną część Jasnego Płomienia mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to bardzo ciekawa i wciągająca opowieść przywołująca nostalgiczne wspomnienia z klasycznych antologii osadzonych w Krainach, która powinna zadowolić gusta starszych fanów settingu.

Druga część dodatku zatytułowana Game Realmslore przynosi nowe elementy mechaniczne. Znajdziemy w niej kompletne rozpiski mechaniczne dwójki Bohaterów Niezależnych (Mirta i Alaeysery Djandrarr), kilka magicznych przedmiotów (w większości pierścienie i drobne defensywne drobiazgi), nowe zaklęcie (ofensywną wersję teleportacji), zestaw charakterystycznych dla krain Lśniącego Morza trucizn oraz opis wydobywanej w okolicach Ormpuru skały o właściwościach nieco zbliżonych do węgla.

Z tych wszystkich materiałów zdecydowanie najciekawsze są nowe trucizny, które nie tylko urozmaicają arsenał z Przewodnika Mistrza Podziemi, ale otrzymały obszerny opis fabularny (zawierający składniki, proces tworzenia, smak i najczęściej stosowany sposób wykorzystania), dzięki czemu spokojnie mogą służyć nie tylko jako nowy środek walki, ale też motyw przewodni wątku pobocznego lub całej przygody. Pochwalić należy też Bohaterów Niezależnych: Mirt to doskonale znany stary znajomy z czasów sprzed wydawniczego debiutu Zapomnianych Krain, którego aktualizacja do zasad D&D 5E jest bardzo mile widziana, Alaeyse to natomiast debiutantka w ciekawy sposób podchodząca do archetypu femme fatale i sądzę, że bez problemu znajdzie się dla niej miejsce w scenariuszach skupionych na intrygach możnych. Reszta zawartości mechanicznej również prezentuje się bardzo solidnie. Magiczne przedmioty to w dużym stopniu klasyki znane z wcześniejszych opowiadań i powieści Greenwooda (pierścień teleportacji, amulet Lorda Waterdeep), a nowy czar sprawdzi się przede wszystkim jako pułapka na nieostrożnych graczy (choć zapewne również bohaterowie znajdą dla niego zastosowanie).

Na koniec kilka słów wypada poświęcić jakości wydania dodatku. All Things Through the Bright Flames ukazał się jedynie w formie elektronicznej i charakteryzuje się bardzo ascetyczną oprawą graficzną. Poza barwną okładką nie znajdziemy tu jakichkolwiek map, ilustracji czy szkiców, co jest jak najbardziej zrozumiałe biorąc pod uwagę niewielką cenę całości. Złego słowa nie można powiedzieć o korekcie, która spisała się wzorowo i osobiście podczas lektury nie natknąłem się na żadne literówki. Przyczepić muszę się natomiast do braku innej wersji pliku niż .epub – trochę szkoda, że TEGG nie zdecydowało się na udostępnienie podręcznika w standardowym formacie PDF.

Patrząc całościowo na All Things Through the Bright Flames muszę powiedzieć, że dostałem produkt zaskakująco dobry. Ed Greenwood stworzył niepozbawione wad, ale w ogólnym rozrachunku bardzo udane opowiadanie, które nie tylko oferuje ciekawą historię, ale też pozwala z perspektywy bohaterów spojrzeć na Ormpur z całą jego egzotyką i odmiennością. Podobać może się też nowa zawartość mechaniczna, która może urozmaicić zarówno sesje rozgrywane w piątej edycji D&D, jak też stanowić źródło inspiracji dla osób korzystających z wcześniejszych wersji gry. Dla fanów, którym w obecnej linii wydawniczej Lochów i Smoków brakuje powieści i informacji settingowych jest to pozycja obowiązkowa. Pozostali gracze piątoedycyjnych dedeków również mogą się Jasnym Promieniem zainteresować (tym bardziej, że cena dodatku jest bardzo przystępna) o ile nie przeszkadza im specyficzny styl Greenwooda. Osobiście mam nadzieję, że TEGG swój debiut w Gildii Mistrzów Podziemi uzna za udany (a brązowa odznaka bestsellera pozwala domniemywać, że tak właśnie będzie) i w przyszłości doczekamy się kolejnych autorskich produktów od twórcy Zapomnianych Krain. Na razie wiemy tylko, że następną pozycją z serii będzie przygoda stworzona przez autora wyłonionego w konkursie zorganizowanym przez The Ed Greenwood Group, a sam Ed Greenwood pracuje nad własnym scenariuszem osadzonym gdzieś w okolicach Miasta Szafranu.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: All Things Through the Bright Flames
Autor: Ed Greenwood
Ilustracja na okładce: Eric Belisle
Wydawca oryginału: The Ed Greenwood Group
Data wydania oryginału: 30 listopada 2016
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 80
Format: ePUB
ISBN-13: 978-1772700633
Cena: 0,99 USD



Czytaj również

Długi cień giganta
D&D 5E dwa lata po premierze
Finders Keepers
Epicko i z pomysłem
- recenzja
Zapomniane Krainy odkryte na nowo
Jasne strony piątoedycyjnego Faerunu
Hordy potworów i bale arystokracji
Klasyczne podręczniki do FR w piątej edycji - cz. III
Homeward Bound
Gdzie mieszkają poszukiwacze przygód?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.