» Wieści » Wolsung SSG na 300% normy

Wolsung SSG na 300% normy

30-10-2012 15:53 | nimdil

Wolsung SSG na 300% normy
Projekt Wolsung SSG, w ramach zbiórki w serwisie IndieGoGo, zebrał nieco ponad 300% wymaganej kwoty. Od zaplanowanych 5 tysięcy USD udało się dojść do ponad 15 tysięcy.
Źródło: IndieGoGo
Tagi: Wolsung | Wolsung SSG | indiegogo


Czytaj również

Komentarze


Siman
   
Ocena:
0
Kiedy oni to zrobili? Wydawało się, że ledwie miną cel z lekką górką.
31-10-2012 10:21
-DE-
   
Ocena:
+1
Zakladam, ze to dzieki tanim makietom dodanym pod koniec kampanii i reklamie zrobionej przez uczestnikow.
31-10-2012 10:26
~Neurocide

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
ergo? Przygotowali to raczej nieźle co?
31-10-2012 11:37
-DE-
   
Ocena:
+1
No i zrobili bardzo dobrze. Zaczeli slabo, ale potem poszli po rozum do glowy, wzieli sie do roboty, i kampania zakonczyla sie sukcesem. Pogratulowac :)

Z tym ze wskazuje to na to, ze nie ma co sie ludzic, ze Wolsung SSG, czyli figurki, zrobia furore na swiecie, bo raczej sie na to nie zanosi. Za to budynki? Mniam!
31-10-2012 11:48
Wlodi
   
Ocena:
0
Gdyby to był system skirmishowy nastawiony na duże potyczki. W takiej sytuacji miałby szansę przebicia. Obecnie na rynku jest dużo lepszych systemów. Choć dla nas kolejny "rodzinny" systemik jest czymś ciekawym.

Pewnie rzuciałbym dokładniej na tego bitewniaka, ale ...

Mam ciągle do pomalowania band do mordheimu, armię do battle'a. A do tego wszystkiego jeszcze do dokończenia armię do 40k + pomalowanie figurek do warmachine...

Chyba pasuję... ;)
31-10-2012 12:24
nimdil
   
Ocena:
0
Warto dodać, że pod sam koniec zawsze najwięcej pieniędzy wpływa :)
31-10-2012 13:20
Szponer
   
Ocena:
0
@Wlodi: "Gdyby to był system skirmishowy nastawiony na duże potyczki"

Eee, co? Cały pic skirmishy polega właśnie na tym, że gra się bandą, a nie wielkimi regimentami.

Zresztą, wcale nie jest powiedziane, że potyczki w Wolsungu SSG będą na góra pięć figurek. Podejrzewam, że jeśli system się rozwinie, to na stole będzie się mogło znaleźć i 15 figurek po jednej stronie ;)
01-11-2012 11:02
Wlodi
   
Ocena:
0
A warhammer 40k nie jest systemem skirmishowym?

Wydawało mi się, że określenie skirmish tyczy się typu rozstawienia jednostek.

Dlatego uznałem, że określenie skirmish nie tyczy się liczby figurek w grze a jedynie typu w jaki się gra.

Systemy nie skirmishowe wg. mnie to np. WFB. Gdzie mamy do czynienia z regimentami ułożonych jednostek obok siebie, nie w rozproszeniu.
01-11-2012 14:35
Szponer
   
Ocena:
0
Z tego, co zauważyłam, to skirmishe charakteryzują się i małą liczbą jednostek i sposobem ich rozstawienia. Nie powiedziałabym, że WH40k to typowy skirmish. Można pewnie się tak rozstawić (bandy, pojedyncze jednostki itd.) ale ich ilość jest ogromna, zwłaszcza w porównaniu do Infinity czy NST.
01-11-2012 14:45
Neurocide
   
Ocena:
+3
Szponer ma rację. Skirmish to po angielsku potyczka, więc chodzi o skalę. Natomiast tobie skleiło się to znaczenie ze słowem Skirmisher czyli w zasadzie lekką formacją o luźnym szyku mającą wnerwiać wroga.
01-11-2012 14:50
Wlodi
   
Ocena:
0
I niejasności rozwiane. :)
Powodem tego był właśnie wh40k w którym mówi się potocznie, że jednostki są ustawione w skirmishu. Łączenie angielskich słów z polskimi może prowadzić do nieporozumień.

W takim razie czytajcie moje zdanie wyżej, że wolałbym system nastawiony na duże potyczki (pomijając słowo skirmishowy :) )
01-11-2012 14:55
Neurocide
   
Ocena:
0
@Wlodi: - no i wszystko jasne

@-DE-: wydaje mi się, że jeszcze za wcześnie aby o tym mówić. Makiety mają świetne, figsy są ok, a zasady grywalne i bardzo proste. To się może spodobać. Sporo zależy od tego jak MicroArts uderzą, jak będą promować grę, kiedy pojawią się kolejne figsy i jaka będzie ich różnorodność. Zobaczymy też, czy będą to promować w Polsce, czy uznają, że ważniejszy jest zachód (tutaj wydaje mi się, że to drugie).
01-11-2012 15:11
-DE-
   
Ocena:
+3
Problem jest taki, ze rynek jest przesycony skirmishami, jakosc figurek Wolsungowych jest, powiedzmy to uczciwie, przecietna, konwencja wiktorianska z dodatkiem fantasy jest w swiecie bitewniakow slabo sprzedawalna, istna nisza w niszy w niszy, do tego dopiero co wyszla gra w zblizonej konwencji, ale lepiej promowana i o wyzszym budzecie, a mianowicie Dystopian Legions. Pech, swoja droga.

Polska jest rynkiem zbytu zadnym i MAS zdaja sobie szczesliwie z tego dobrze sprawe i na wejsciu uderza na Zachod. Niestety zasady nie blyszcza, nie wnosza nic nowego, sa co najwyzej poprawnie napisane, i to raczej na poziomie przepisow, bo tlumaczenie jest takie-se (podrzuccie to jakiemus native speakerowi, bo jest poruta, choc i tak w porownaniu do chalupniczego przekladu NST jest Szekspir). Makiety maja zwiazek praktycznie zaden z powodzeniem gry, wplyna co najwyzej na sprzedaz... makiet :)

Wszystko bedzie opierac sie na tym, ile pieniedzy beda w stanie wpompowac w promocje i dystrybucje. Jesli gry nie ma w sklepach, to praktycznie nie zyje, a jesli do tego nie mowi sie o niej w Internecie, to dochody beda bliskie zeru. Ale i tak coraz bardzej utwierdzam sie w przekonaniu, ze to niedobry czas na startowanie z bitewniakiem. Rynek zbytu jest po prostu zbyt maly i statyczny, gier przybywa, ceny rosna, zas place nie. Jest szal z kickstarterami innymi indiegogo, ale ile z tych "firmek" przetrwa do chocby 2015? Branza zawsze byla bezlitosna, a teraz jest jeszcze gorzej, zwlaszcza dla malych firm ze wzgledu na gigantyczna konkurencje, rowniez ze strony coraz popularniejszych planszowek figurkowych.

Mala dygresja sie zrobila, wybaczcie :) W kazdym razie powodzenia. Ja juz niestety miejsca na moim biurku figurkowym na kolejna grenie mam , nawet polska :D
01-11-2012 18:06

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.