» Artykuły » Raporty bitewne » [WFB] Odwet

[WFB] Odwet


wersja do druku

Scenariusz i raport bitewny do Warhammer Fantasy Battle

Autor: Redakcja: Beata 'teaver' Kwiecińska-Sobek
Ilustracje: Rafał 'WilliamWolfes' Jankoś

[WFB] Odwet
Karol, widząc giganty i trzepoczące sztandary w morzu zielonoskórych dowodzonych przez olbrzymiego Lorda Czarnych Orków na Wywernie, nerwowo zacisnął pieść na świętym młocie Sigmara. Był to jednak przedsmak tego, co czeka Karola i jego armię. Droga w odwecie za skradzionym Runicznym Kłem przez Gorbada Żelazny Pazur z Sollandu, zostanie przypieczętowana sporym rozlewem krwi, jednak do końca nie wiadomo, z której strony. Straż przednia centralnej części armii Gorbada była przytłaczająca. Na tyłach armii można było rozpoznać prymitywne maszyny wojenne przypominające katapulty, które potrafiły siać spustoszenie w szeregach przeciwników. Nerwowym okrzykiem Karol rozkazał na ustawienie dział, piekłomiotów oraz strzelców na odpowiednich pozycjach. Ruchem ręki dał znak Markusowi Trygwasonowi, aby rozpoczął zwiększanie ciśnienia w kotle czołgu parowego. Jeszcze jeden rzut oka na pole bitwy, aby ogarnąć umysłem wszystkie regimenty, jeszcze kilka komend na efektywne rozstawienie armii. Konnica mocno ściskała lejce, aby utrzymać nerwowe konie w ryzach. Napięcie było wielkie. Każdy nerwowo zerkał na dowódców. Można było rozpoznać te same ruchy warg wymawiające modlitwy do Sigmara u niejednego piechura…

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

…Nagle wszyscy usłyszeli głośnie i przerażające Waaaaaagh…



Bitwa na 2000 pkt. Pomiędzy armią Orków i Goblinów a Imperium. Scenariusz oczywiście może zostać rozegrany pomiędzy innymi armiami, na innych limitach punktowych wybranych przez graczy.

Miejsce bitwy: Obozowisko Orków i Goblinów, gdzieś pomiędzy Browarem Bugmana a Karak Varn

Pole bitwy: Sugeruje się, aby w jednej z części pola bitwy ułożyć obozowisko Orków i Goblinów z kilkoma zagajnikami na obrzeżach.



Rozstawienie: Zasady rozstawienia według podstawowych zasad obowiązujących w scenariuszach z księgi zasad do Warhammera.

Kto zaczyna pierwszy: Gracze rzucają kostkami, wyższy wynik na kostce decyduje o możliwości wyboru, kto ma rozpocząć pierwszy.

Długość gry: Cała bitwa może trwać maksymalnie sześć tur.

Warunki zwycięstwa: Wygrywa ta strona, która zdobędzie większą ilość punktów zwycięstwa rozpatrywanych w standardowy sposób podany w podręczniku z zasadami.



Raport bitewny
Z bitwy pomiędzy armia Karola Franza a strażą przednia wielkiej armii Orków i Goblinów Gorbada Żelazny Pazur.

Armią Imperium grał Rafał ‘William Wolfes’ Jankoś
Armią Orków i Goblinów grał Bartosz ‘Lord_Bartek’ Więzik.


Bartkowi udało się wygrać możliwość wyboru, kto ma zaczynać pierwszy. Bez wahania rozpoczął więc fazę ruchu swojej armii. Wysokie morale panujące w szeregach zielonoskórych sprawiły, że nie doszło do żadnych bójek. Po wykonaniu ruchów goblini Szamani rozpoczęli swe tańce i okrzyki. Próba rzucenia dwóch bardzo potężnych czarów nie powiodła się. Rafał szybko zareagował i zużył wszystkie zwoje do niwelowania czarów. Faza magii skończyła się tak szybko, jak się zaczęła bez żadnych strat. Gdy doszło do strzelania, niezbyt celne orcze oko posłało kamień z katapulty w neutralne miejsce pola bitwy – również bez żadnych strat. Jednak, gdy doświadczony orczy oddział łuczników wysłał swe strzały w kierunku imperialnych strzelców zdołał zabić dwóch z nich. Szarż w pierwszej turze nie było, więc do walki wręcz nie doszło.

Po niezbyt obfitej w ofiary pierwszej turze Bartka, Rafał wysłał całą swoją armię naprzód. Inżynier Markus z Czołgu Parowego po otrzymaniu rozkazu na zwiększenie ciśnienia w kotle parowym, przesadził z ilością węgla i niestety doszło do uszkodzenia kotła. Niefortunny rozkaz spowodował unieruchomienie najgroźniejszej broni w rękach Rafała na całą turę. Oddziały rycerstwa ruszyły w kierunku przeciwnika, jednak na tyle, aby nie narazić się na szarżę w następnej turze. Ostatni oddział wysunął się mocno do przodu, by skusić przeciwnika do ataku. Piechota wykonała pełny ruch w kierunku przeciwnika, ustawiając swe oddziały pomocnicze w odpowiedniej odległości. Cała prawa flanka została dobrze zabezpieczona przez jedno wielkie działo i piekłomiot oraz oddział strzelców. Bartek dobrze się ustawił i omijał to miejsce z daleka. Całe jego siły były skoncentrowane na lewej flance Rafała. Jeden samotny Bitewny Czarodziej zdołał z sukcesem rzucić czar pomocniczy Przepowiadania nadchodzącego zła (Portent of Far) na odział Halabardników, który tak naprawdę w niczym im nie pomógł. Gdy przyszła kolej na Wielką Armatę, zbyt mała ilość prochu spowodowała, że kula nie sięgnęła celu. Rafał zdecydował się oddać serię z Piekłomiotu, lecz i tym razem kule nie udało mu się rozbić oddziału orczych łuczników. Jak każdy się domyśla - szarż nie było, więc i tura Rafała zakończyła się bez walki wręcz.

Kolejna tura Bartka zdecydowanie różniła się od poprzedniej. Deklarowanie szarży jednostką Orków na dzikach na oddział pomocniczy Halabardników zakończyło się niepowodzeniem. Nieudana szarża skończyła się nieopodal dwóch oddziałów imperialnej kawalerii. Giganci niestety nie mieli okazji na atak w tej turze. Odział orczej piechoty postanowił rozwiązać kilka problemów trawiących ową jednostkę. Cała akcja spowodowała unieruchomienie jednostki w tej turze. Gobliński Szaman, starając się ratować sytuację, rzucił czar wspomagający z powodzeniem na odział orczej piechoty, który pozwolił im wykonać magiczny ruch. Jednak nie udało im się związać przeciwnej jednostki walką wręcz. Orcza katapulta kolejny raz spudłowała, a łucznicy zdołali zabić tylko jednego imperialnego strzelca. Niestety, niefortunnym trafem owa tura zakończyła się bez walki wręcz.

Rafał, widząc bardzo korzystną sytuację na polu bitwy, zadeklarował szarżę oddziałami kawalerii na jednostkę Orków na dzikach nie czekając ani chwili. Jednostka Halabardników zdecydowała się szarżować odział orczej piechoty. Czołg Parowy w końcu miał wystarczającą ilości ciśnienia, aby móc coś robić w owej turze. Niewielki ruch w kierunku przeciwnika zostawił wystarczająco dużo ciśnienia, aby użyć armaty czy działka parowego. Karol na gryfie wspierał lewą flankę i zdecydował się na szarżę orczego Bossa na rydwanie. Jednostka Łowców ciągle przeszkadzała gigantom i rydwanowi na lewej flance w pełnym ruchu. Wszystkie zadeklarowane szarże udały się. Wspomagający czar Maga bitewnego został zniwelowany siłą woli goblinich Szamanów. Faza strzelania po stronie imperialnej nie przyniosła większych strat po stronie Orków i Goblinów Bartka. Gdy doszło do starcia w walce wręcz, Karol wraz z swym Szponem Śmierci szybko zlikwidował zagrożenie ze strony Bossa na rydwanie. Szarża dwudziestopięcioosobowego oddziału Halabardników wraz z dwunastoosobowym oddziałem Milicji na regiment pieszych Orków rozstrzygneła się w pierwszej rundzie. Przytłaczająca liczba ludzi, wraz z licznymi stratami po stronie Orków, zmusiły zielonych do odwrotu. Jednak paniczna ucieczka nie udała się, ponieważ oddział został złapany i wyrżnięty do nogi. Ciężka orcza jazda również poniosła straty i przegrała test morale, jednak ich ucieczka powiodła się.

Niezwykle fatalna seria rzutów kości po stronie Bartka przybrała niezbyt ciekawy wygląd na polu bitwy. Jednakże w owej turze Bartek mógł w końcu szarżować swym potężnym Generałem i Gigantami. Jeden z Gigantów w towarzystwie Wojennego Lorda Czarnych Orków zdecydował się na szarżę w kierunku Karola Franza, który bez wahania przyjął wyzwanie. Drugi gigant zdecydował się na atak Czołgu Parowego; dla niego to i tak tylko kupa złomu, która można zmienić w jeszcze mniejszą kupę złomu. Oddział Nocnych Goblinów wypuścił jednego Fanatyka, a że jednostki imperialnej kawalerii skończyły swój ruch niedaleko, to właśnie w tym kierunku go skierowano. Ciężka orcza jazda została pomyślnie zebrana w tej turze. Morale były wysokie, wspomagane obecnością generała, który dezercję karze śmiercią. Z dwojga złego lepiej przecież zginąć w walce, niż w męczarniach z ręki okrutnego Lorda.

Jeden z szamanów zdecydował się na pomoc gigantowi i udał mu się czar, który zdołał poważnie uszkodzić Czołg Parowy. Następny czar udało się pomyślnie zniwelować Rafałowi. Tym razem celny strzał z katapulty zdjął kilku Halabardników, co niestety nie spowodowało paniki. Łucznicy nie zdołali zranić żadnego z przeciwników. Zacięta walka pomiędzy Karolem a potężnym orczym Lordem i Gigantem prawie go zabiła, lecz moc Sigmara ze świętego młota, który dzierżył pozwoliła mu zgładzić Wielkiego Czarnego Orka i zarazem mocno zranić Giganta. Wywerna, którą dosiadał orczy Lord Wojenny, uciekła w popłochu, jednak Karol pozostał związany walką z Gigantem. Kolejny Gigant również miał udaną turę i udało mu się dobrze obić Czołg Parowy. Fanatycy zebrali krwawe żniwo składające się z trzech Czarnych Gwardzistów Morra.

Rafał znalazł się w trudnym położeniu. Jednak nie poddając się niefortunnym zdarzeniom, wydał rozkazy. Jednostki imperialnej kawalerii zostały wysłane na regiment Nocnych Goblinów. Halabardnicy wraz z Milicją ruszyli w kierunku orczej katapulty. Strzelcy wraz z artylerią bronili prawej flanki armii Imperatora. Mocno osłabiony Czołg Parowy nie mógł już generować tak wysokiego ciśnienia, jak na początku bitwy. Lawina potężnych ciosów Giganta spowodowała spore uszkodzenia głównego kotła. Jednak około 66% ciśnienia wciąż tkwiło w stalowym potworze. W fazie magii jak zwykle nic imponującego się nie stało. Gdy Orkowie usłyszeli kolejny wystrzał z armaty, w kilka sekund po nim można było usłyszeć głośne jęki. Dwóch Orków straciło życie podczas tego wystrzału. Załoga Piekłomiotu zaczęła się nudzić i zdecydowali się na grę w kości, obstawiali, która ze stron wygra. Imperialni strzelcy kolejny raz nie popisali się celnością. Co prawda udało im się zabić jednego czy dwóch Orków, ale biorąc pod uwagę ilość strzałów nie jest to imponujący wynik.
Zmęczony walką z Gigantem, Karol zdecydował się na szybkie rozstrzygnięcie tej potyczki. Kilkoma silnymi ciosami posłał Giganta w piach. Inżynier Czołgu Parowego kontynuował walkę z drugim Gigantem, który znajdował się w innej części pola bitwy. Próba rozjechania była całkiem udana, jednak mocno poturbowany Gigant ciągle stał na nogach. Jednostka Nocnych Goblinów po krótkiej nierównej walce straciła morale i w panicznej ucieczce została szybko złapana przez Czarnych Gwardzistów Morra.

W tej turze Bartek miał już o kilka jednostek mniej. Wywerna postanowiła dalej uciekać. Orkowie na dzikach postanowili rozstrzygnąć kilka sporów, które trawiły oddział, co nie pozwoliło im na wykonanie ruchu w tej turze. Prawdopodobnie było to spowodowane spadkiem morale po śmierci generała. Bartek w owej turze nie miał już zbyt wiele do powiedzenia. Gigant dzielnie walczył, ubijając swoją pałką Czołg Parowy. Łucznicy Orków ostrzeliwali imperialnych strzelców. Pierwszy z Szamanów podczas próby skoncentrowania zielonej magii skupił się tak mocno, że owa zielona kula mocy wybuchła mu przed nosem raniąc go mocno. Dziwnym zbiegiem okoliczności, drugi Szaman miał taki sam wypadek. Czyżby Gork i Mork chcieli ukarać swych przedstawicieli za źle wykonaną robotę? Niezwykle pechowa tura kontynuowała swe krwawe żniwo. Załoga katapulty mocno popędzana przez ich pana załadowała największy kamień, jaki mieli pod ręką. Ledwo udało im się go zapakować. Jednak przy wystrzale naciągi nie wytrzymały obciążenia i liny strzeliły jak z bata. Kamień wzniósł się na kilka naście metrów, centralnie nad machiną. Upadek głazu roztrzaskał całą katapultę, a odłamki skały i kawałki drewnianej konstrukcji śmiertelnie raniły załogantów. W ten fatalny sposób zakończyła się tura Bartka.

Jednak obecna tura oznaczała ciekawy obrót wydarzeń dla Rafała. Można było spodziewać się deklaracji szarż. Kawaleria wraz z piechotą uderzyła w jednostkę Wielkich Orków na dzikach. Karol na swym gryfie postanowił wspomóc dobrze obity Czołg Parowy. Niewielka moc Bitewnego Czarodzieja nie stanowiła większego problemu dla zielonoskórych w niwelowaniu jedynego czaru, jakim władał. Strzelcy kontynuowali wymianę ognia, bez większych sukcesów. Załoga Wielkiego Działa straciła cele, w które mogłaby strzelać, więc wraz z załogą Piekłomiotu bezczynnie przesiedziała kolejną turę. Gdy Karol dołączył się do walki z ostatnim Gigantem, wynik walki był z góry przesądzony. Kilka silnych i celnych trafień Ghal Marazem rozłupało czaszkę Giganta. Ten zaś zachwiał się na swych długich nogach i bezwładnie runął na Karola. W zawierusze potyczki Karol nie zdążył uniknąć kilkutonowego cielska Giganta, który swym impetem zrzucił Imperatora ze Szpona Śmierci. Karol został przygnieciony przez Giganta. Z braku tlenu, mocno poraniony Imperator szybko stracił swe życie. Gorycz wymieszana z żalem w sercach imperialnych żołnierzy szybko zmieniła się w nienawiść. Duży przypływ adrenaliny w żyłach wojowników Imperium pozwolił szybko rozprawić się z zielonoskórymi. Orczy wojownicy zostali wyrąbani w pień.

Armia Karola Franza świętowała smutne zwycięstwo. Po stronie Orków i Goblinów nie zostało nic poza biedną Wywerną błąkającą się po polu bitwy. W żałobie, niosąc na tarczy swego Imperatora, imperialne regimenty wracały do głównej części I Armii Imperium stacjonującej w Talabheim, hrabstwie Talabec.



Kilka słów Bartka na temat bitwy:

"WAAAGH..."

...no i zielonoskórzy przegrali bitwę. Co do rzutów kośćmi, to mogłyby być lepsze, jednak nie uważam tego za główną przyczynę przegranej. Rozstawienie mojej armii nie było złe, starałem się jak najefektywniej wykorzystać to, że Rafał musiał się rozstawiać jako pierwszy i ustawiłem swoje jednostki tak, by jak najlepiej móc ich użyć przeciwko niemu. Np. przez całą grę jednostka 10 orczych łuczników skupiała na sobie 2 jednostki Strzelców, Armatę i Piekłomiot w czasie, gdy pozostałe moje jednostki skoncentrowały się na najsilniejszych i najdroższych jednostkach Rafała. Jednak nie do końca wykorzystałem szanse, np. rydwan nie zaszarżował ani razu i nie wykorzystał Impact Hitów (przykład pomyłki w ocenie odległości). Błędem było pozostawienie flanki Nocnych Goblinów bez osłony, było ich 40 ze sztandarem i muzykiem, więc mimo strat jakoś by się utrzymali, szczególnie, że po osłonięciu flanki mniej jednostek wroga mogło by ich atakować. Uważam również, że szarża Generałem, Warlordem Czarnych Orków na Wywernie, na Karola Franza było nie do końca przemyślana, więcej by zrobił rozjeżdżając piechotę, bo Karol Franz za dobry jest w zwalczaniu bohaterów. Z drugiej strony jestem bardzo pozytywnie nastawiony do wydajności Gigantów, co prawda w walce znalazły się turę za późno, ale i tak namieszały nieźle - Czołg Parowy praktycznie został wyłączony z walki, bo był tak bardzo uszkodzony, że każda kolejna próba generowania Punktów Pary skończyłaby się dla niego katastrofalnie. Dodatkowo każdy z nich ma dużą szansę na pośmiertne zgniecenie wrogów, jak się to stało z Imperatorem. Fanatyk zrobił, co do niego należało z nadwyżką zabijając 3 Rycerzy Gwardii Morra i poważnie blokując ruch pozostałych jednostek kawalerii wroga. Żałuję, że był tylko jeden. Ale w końcu nie można zrobić omletu nie rozbijając jajek - w przyszłych bitwach postaram się uniknąć tych błędów i bardziej wykorzystać silne strony Zielonoskórych. Ku chwale Gorka i Morka.



Kilka słów Rafała na temat bitwy:

„Byłem w ciężkim szoku psychicznym, gdy widziałem te fatalne rzuty kośćmi…”

…Bartka. Miał takiego pecha, że nie dowierzałem. Takie rzuty miałem zawsze ja na jego „terenie”, bo graliśmy u niego w domu. Na tę bitwę umawialiśmy się na długo przed moim przyjazdem do Polski na święta, ale wróćmy do tematu. Bitwa była miła, przyjemna atmosfera przyjacielskiej potyczki sprawia, że Warhammer nabiera innego wymiaru. Gra o „złote majtki” ( u nos się godo o złote batki) wybitnie mi nie odpowiada. Co do samej bitwy, jestem wybitnie niezadowolony ze śmierci Karola Franza i twardości Czołgu Parowego. Pod tym względem Bartek miał farta, trafił mu się genialny czar na zniszczenie czołgu i przy losowaniu ataków dla Giganta również dostał ten, którym czołg najłatwiej i najmocniej się rani. Muszę przyznać, że jednostka łowców oraz cała moja artyleria nie zrobiły za wiele. Piekłomiot dosłownie się zakurzył. Dodam, że gdy wykorzystacie dobrze zasadę oddziałów pomocniczych, to przeciwnik ma nikłe szanse na wygranie walki wręcz. Pozdrawiam.


ROZPISKI

Kompania Imperatora


Armia Imperium - zasady dla rozpisek na 2000 pkt.

Karl Franz, The Ruling Emperor - 575 pkt.
General; Full Plate Armor
* The Silver Seal
* Reikland Runefang
* Deathclaw (Griffon) - [225]

Morgan Lightningstar (Battle Wizard) - 115 pkt.
Magic Level 1, Dispel Scroll, Dispel Scroll

10 Huntsmen - 100 pkt.

5 Black Guard of Morr - 123 pkt.
Barding; Lance; Full Plate Armor; Shield; Musician; Warhorse

5 Black Guard of Morr - 115 pkt.
Barding; Lance; Full Plate Armor; Shield; Warhorse

5 Knightly Orders - 115 pkt.
Barding; Lance; Full Plate Armor; Shield; Warhorse

25 Halberdiers - 269 pkt.
Halberd; Light Armour; Standard; Musician, Sergeant

12 Detachment - Free Company - [60]

8 Detachment - Handgunners - [64]

10 Handgunners - 80 pkt.

Great Cannon - 100 pkt.

Steam Tank - 300 pkt.

Helblaster Volley Gun - 110 pkt.

Casting Pool: 3
Dispel Pool: 3
Models in Army: 92


Total Army Cost: 2002



Przednia straż Gorbada Żelazny Pazur

Armia Orków i Goblinów - zasady dla rozpisek na 2000 pkt.

Black Orc Warboss - 391 pkt.
General; Heavy Armour
* Martog's Best Basha [15]
* Spiteful Shield [25]
* Wyvern @ [200]

Orc Big Boss - 156 pkt.
Choppa; Spear; Light Armour; Shield; Boar Chariot @ [80] Pts

2 x Night Goblin Shaman - 85 pkt.
Magic Level 2; Little Waagh

2 Giants - 410 pkt.

12 Orc Boar Big 'Uns - 377 pkt.
Choppa; Spear; Light Armour; Shield; Boar Boyz Boss

1 Rock Lobber - 70 pkt.

24 Orc Boyz - 174 pkt.
Choppa; Light Armour; Shield; Standard; Musician; Orc Boss

10 Orc Arrer Boyz - 60 pkt.
Choppa; Normal Bow; Light Armour

40 Night Goblins - 197 pkt.
Spear; Shield; Standard; Musician, 1 Fanatic

Casting Pool: 6
Dispel Pool: 4
Models in Army: 98


Total Army Cost: 2005





Czytaj również

Taktyka ofensywna na piechocie
Imperium - Vladimir Wolff
Walka o Europę
- recenzja
Bohater specjalny do Warhammer Fantasy Battle
Katalogi Games Workshop na 2009r.
Bitzy i Kolekcjonerski

Komentarze


CE2AR
   
Ocena:
+2
Karol Franz mógłby jednak zostać Karlem Franzem. Notabene zaliczył głupi zgon, murowany kandydat do Nagrody Darwina :D

Poza tym, zdjęcia!!! Albo, chociaż jakieś schematy przedstawiające ruchy wojsk. Bez tego ani rusz w raporcie bitewnym.
15-01-2009 17:34
WilliamWolfes
   
Ocena:
0
No niestety, bitwa była rozgrywana w spartańskich warunkach, więc fotek nie było, w sumie to nawet aparatu nie mieliśmy :S

Miałem wenę, podczas bitwy zdarzyło się kilka fajnych akcji, więc myślałem, że to opiszę. Raport niestety ciut ubogi w fotki, ale zmienić tego faktu się nie da.

Za niedogodności serdecznie przepraszam :P

Co do śmierci mego Imperatora to IMO była naprawdę chwalebna, bo padł z ręki (a raczej z ciała) Giganta, a giguś to nie lada przeciwnik :>
15-01-2009 21:54
Szczur
    Jedna uwaga
Ocena:
+1
fluffowa ode mnie - Gorbad Ironclaw szalał w latach 1706-1712 KI (mogłem się pomylić o kilka lat, bo piszę z pamięci), więc szanse na spotkanie Karolka miał niewielkie ;)

Przepraszam że nie zwróciłem uwagi wcześniej, ale mi się art zawieruszył gdzieś :/
16-01-2009 12:00
CE2AR
   
Ocena:
+1
I z tego wszystkiego zapomniałem ;)
Gratuluję zwycięstwa! :D
16-01-2009 16:47
WilliamWolfes
   
Ocena:
0
Wiedziałem Szczurku, że ktoś to w końcu powie ;/

Popsułeś całą otoczkę :P

Karl był częścią mojej armii, a że Bartek miał armie Orków i grałem na jego terenie to jakoś mi tak przyszło na myśl, że to by pasowało jako krucjata w pogoni za skradzionym runfangiem. Tak naprawdę to teraz Kurt Helborg nim włada :P

No i Tobie CE2AR bardzo dziękuję za gratulacje :)
16-01-2009 23:18
CE2AR
   
Ocena:
+1
Aj tam, może jakiś potężny herszt orków przyjął imię swojego sławnego poprzednika :D
16-01-2009 23:28
WilliamWolfes
    ahahahaa.a....aaa....
Ocena:
0
....Dobre CE2AR :D

Dzięki, wybroniłeś mnie :P
16-01-2009 23:34
Lord_Bartek
   
Ocena:
+1
Nie miał z czego wybraniać. Orki swoją historię mają przekazywaną wyłącznie ustnie, wiec jak jakiś Herszt uzna, że konkretne imię czy tez pseudonim artystyczny świetnie brzmi i jest dobrze zapamiętany przez resztę tłuszczy to sobie go obiera; jednocześnie dywagację na ten temat pozostawiając rasom o lepiej zorganizowanej myśli historycznej oraz o większym współczynniku trwonienia czasu na sprawy niezwiązane z walką :P
18-01-2009 22:16
WilliamWolfes
   
Ocena:
0
no pięknie to ująłeś, tyle, że akurat Imperium poświęca dosyć sporo czasu an walkę bo posiada regularną armię :>
A fakt, że posiadają skrybów itd. itp. to oznaka wyższego współczynnika inteligencji :D
18-01-2009 22:40

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.