» Artykuły » Recenzje » Neuroshima Tactics

Neuroshima Tactics


wersja do druku

Przyczajony Posterunek, ukryty Moloch

Autor: Redakcja: Grażyna 'Fionaxxx' Zarzycka
Ilustracje: Wydawnictwo Portal

Neuroshima Tactics
Neuroshima Tactics to kolejny twór z uniwersum Zasranych Stanów, bardzo chętnie eksploatowanego przez wydawnictwo Portal. Mamy już system RPG, grę planszową, karcianki, bitewniaka, a także produkcje na urządzenia mobilne, zaś niedługo pojawić ma się również gra komputerowa – po prostu pełna gama produktów dla "neuroshimowych geeków". Jak wpisuje się w ten klimat polski skirmish od Portalu? Jako "erpego-planszówkowiczka" bez większego doświadczenia z bitewniakami uznałam się za członkinię grupy docelowej produktu. Logiczne, że przygodę z NS:T zaczynać należałoby od zestawów startowych. Przedmiotem tego artykułu będą dwa z nich, zawierające zalążki armii Molocha i Posterunku, najbardziej chyba charakterystycznych frakcji. Jak więc prezentują się figurki? Niestety… Pomimo zawinięcia w folię bąbelkową część figurek dotarła do mnie już połamana, zaś kilka chwil później zostały połamane jeszcze bardziej. Metal, z którego zostały odlane, jest wyjątkowo miękki i o ile posterunkowcy uniknęli poważniejszych uszkodzeń, o tyle maszyny Molocha z ich kruchymi nóżkami bardzo łatwo mogły ulec zezłomowaniu. Uratowane zostały tylko dzięki pomocy bardziej doświadczonego gracza, który posklejał i doprowadził do porządku nieszczęsne figurki. Zalecam więc daleko posuniętą ostrożność, jeżeli chodzi o przygotowywanie do gry krwiożerczych robotów.
Jeśli chodzi o estetykę i wygląd, jest różnie. Niektóre figurki (szczególnie pomioty Molocha), cieszą sporą ilością detali i klimatycznym designem, inne wołają raczej o pomstę do nieba nienaturalnymi pozami. Wiadomo, że utalentowany malarz może dodać sporo uroku nawet nieatrakcyjnym na pierwszy rzut oka figurkom. Ja do takich nie należę, na wszelki wypadek pozostawiłam je więc chwilowo w spokoju, przechodząc od razu do gry. Neuroshima Tactics to gra strategiczna o akcji umieszczonej w postapokaliptycznym świecie, gdzie niedobitki ludzkości walczą z maszynami, mutantami, krwiożerczymi tworami przyrody, a także, oczywiście, między sobą. Specyficzny klimat Neuroshimy wyraźnie daje się tu odczuć. System z założenia ma odzwierciedlać małe, dynamiczne bitwy o konkretne lokacje i zasoby. W tym celu zastosowano w nim kilka prostych rozwiązań mechanicznych. Pierwsze z nich to true line of sight. Jednostki mogą strzelać do siebie i reagować na swe działania, jeżeli się "widzą", czyli da się poprowadzić między nimi prostą linię, nieprzerwaną żadnymi przeszkodami terenu. W ten sposób fizyczna wielkość figurek bezpośrednio przekłada się na trudność ich ukrycia: mały Mózg łatwo ukryje się za każdą przesłoną, zaś wyciągnięta ręka Porucznika zdradzi jego pozycję nawet zza ściany. Drugie rozwiązanie to przyznanie walczącym stronom pewnej puli punktów reakcji. Dzięki nim nawet w turze przeciwnika nie stoimy bezwolnie, czekając na rozstrzelanie, ale możemy zareagować, czyli wykonać jakąkolwiek akcję, jeżeli nasi żołnierze dostrzegą poruszenie wroga. Obydwa te założenia skutkują zwiększeniem realizmu i wymuszają skradanie się, ukrywanie za rogiem, korzystanie z różnego rodzaju przesłon, drzwi i okien. Frontalny atak nie skończy się tu niczym dobrym, gdyż niezasłoniętą niczym jednostkę wyjątkowo łatwo ustrzelić. Samo strzelanie też zresztą wysuwa się na pierwszy plan, a to za sprawą wysokiej skuteczności. Aby nie było jednak za łatwo, nasza amunicja będzie limitowana, co oznacza, że musimy dobrze się zastanowić nad użyciem każdego naboju.
Trzeci ciekawy pomysł to punkty akumulatora, jakie możemy otrzymać w swojej turze za szczególnie efektowne akcje. Wydajemy je w turze przeciwnika, dzięki czemu zmusić możemy beczkę do potoczenia się, drzwi do otworzenia czy też element makiety do niespodziewanego wybuchu. Całe mnóstwo zasad dotyczących ruchu, strzelania, atakowania wręcz, skradania się, przemieszczania, chowania i modyfikatorów zostało umieszczonych wraz z opisem lokacji w sporym rulebooku. Instrukcja liczy sobie 120 stron i została udostępniona za darmo w formacie PDF na stronie wydawcy. Jest ona napisana w typowym neuroshimowo-luzackim stylu, co z jednej strony uatrakcyjnia lekturę, ale z drugiej czasem irytuje niepotrzebnymi dłużyznami i brakiem przejrzystości. Na szczęście, większość zasad została podsumowana w oddzielnych ramkach. Dodatkowo ze strony wydawnictwa możemy pobrać FAQ oraz teczkę frakcji, w której znajdziemy skrót wszelkiego rodzaju statystyk jednostek. Celem gry jest zdobycie określonej ilości punktów, które otrzymujemy głównie za zabijanie wrogów oraz zdobywanie gambli, czyli szczególnie cennych zasobów umieszczonych mniej więcej pośrodku mapy. Obydwie armie będą więc do tego dążyć przy użyciu wszelkich dostępnych środków, każda na swój sposób i w swoim stylu. W blisterze Molocha znajdziemy oddział trzech Obrońców, jednego Łowcę oraz bohatera – Mózg. Dołączona jest także figurka beczki, której głównym zadaniem będzie toczenie się i wybuchanie, bardzo solidne żetony-znaczniki oraz karty specjalnych lokacji, które umieścimy na mapie. Jednostki Molocha, jak to bywa wśród maszyn, są raczej powolne i nieruchliwe, ale za to dobrze opancerzone. Obrońcy, choć nie mogą nawet wejść na drabinę, radzą sobie jako wytrzymałe wieżyczki strzeleckie, Łowca robi z przerażonych wrogów "mielonkę" w zwarciu, zaś niewielki, sprytny Mózg nie walczy, ale raczej chowa się w budynkach i za przesłonami, zdalnie wydając podopiecznym instrukcje (a więc zwiększając ilość możliwych do wykonania akcji).
Zupełnie inny charakter mają posterunkowcy, "ostatnia nadzieja ludzkości". To zespół strzelców prawie nieposiadających pancerzy, ale nadrabiających to niezwykłą mobilnością. Oddział Lekkiej Piechoty charakteryzuje się szczególną celnością strzelecką, Porucznik zwiększa pulę reakcji wszystkich jednostek, pozwalając na skuteczniejsze unikanie ataku, a przyczajony Zabójca przynosi nam dodatkowe punkty za każdego własnoręcznie zezłomowanego robota.
Cztery neuroshimowe frakcjeWydane do tej pory figurki dzielą się na cztery różne frakcje (dobrze znane planszówkowiczom z Neuroshimy Hex) oraz neutralnych bohaterów, których można przyłączyć do dowolnej armii. Poza omawianymi w tym artykule Posterunkiem i Molochem możemy wybrać grę Hegemonią, czyli twardymi i bezlitosnymi gangerami, którzy chętnie wbiją wrogowi nóż pod żebro w wąskiej alejce, jak również mutantami Borgo, chodzącymi efektami wszechobecnego promieniowania. Figurki sprzedawane są zarówno w zestawach, jak i na sztuki. Wybór jest spory, dlatego przed zakupem warto zastanowić się, jaki kształt chcemy, by przybrała nasza armia.
Dodatkowo dokupić możemy dla swoich dzielnych chłopców całą masę różnorodnego sprzętu, takiego jak granaty, liny, pułapki, paralizatory etc. W każdej z maszyn Molocha można dodatkowo zamontować moduł naprawczy, strzelecki czy autodestrukcji. Możliwości jest mnóstwo, a wyczerpanie ich wszystkich zajmie nam na pewno co najmniej kilka bitew. Po przygotowaniu składu armii (o ile w ogóle mamy wybór – w przypadku startera jest on narzucony) i jej uzbrojeniu możemy przejść do przygotowania stołu do gry. Gracze na zmianę umieszczają na nim elementy makiet, gamble, lokacje i beczki. Dopiero po zakończeniu całego procesu wyjaśnia się, z której strony stołu zaczniemy rozgrywkę, dlatego warto przeprowadzać setup w sposób zbalansowany, nie faworyzując żadnej z nich.
W końcu, po rozstawieniu armii na pozycjach startowych, możemy rozpocząć rozgrywkę. I tutaj trzeba przyznać, że po zrozumieniu wszystkich zasad rzeczywiście zmienia się ona w emocjonujące starcie przeciwstawnych sił. Każdy rzut ma znaczenie, każda akcja może okazać się spektakularnym sukcesem lub fatalnym błędem. Musimy z dużym wyprzedzeniem planować swe posunięcia, by nie okazało się, że pozornie dobrze zabezpieczona pozycja nagle zostanie zaatakowana z nieoczekiwanego kierunku. W przeciwieństwie do niektórych gier bitewnych, tutaj używać calówki i laserowego wskaźnika możemy w każdym momencie, co znacząco ułatwia i tak już trudny proces decyzyjny. W pierwszych moich rozgrywkach problemem było niedostosowanie makiet do założeń systemu, co skutkowało wzajemnym ostrzałem oddziałów na praktycznie otwartej przestrzeni. Podzielenie dużych budynków na mniejsze i stworzenie wielu niewielkich obiektów rozwiązało ten problem, a więc umożliwiło skuteczniejsze ukrywanie i walkę pozycyjną. Podczas rozgrywki musimy bardzo dbać o kartę jednostek, na której notujemy wszelkie rany otrzymane przez naszych chłopców, a także niesiony przez nich sprzęt i naboje. Wraz z ogromną ilością zasad do przyswojenia może to sprawiać pewne problemy początkującym. Neuroshima Tactics to bitewniak rok po premierze, aktywnie wspierany przez twórców. Ciągle powstają nowe, zwykle ładniejsze modele, organizowane są turnieje. Możemy więc mieć nadzieję na wielu partnerów do gry. Niestety, same startery na tle najnowszych figurek nie prezentują się za dobrze, gdyż zostały odlane w kiepskiej jakości metalu, a cena blisterów nie jest wcale taka niska. Dlatego rozważyłabym raczej konstruowanie własnej armii od podstaw, czyli z pojedynczych figurek, których powstało już całkiem sporo. Gra jako zbiór ciekawych zasad jest zdecydowanie warta wypróbowania. Plusy:
  • emocjonująca rozgrywka
  • kilka zasad podkreślających "skradankowy" charakter
  • doskonale zachowany klimat Neuroshimy
  • wsparcie ze strony wydawcy (wszystkie zasady udostępnione do pobrania)
  • dobre wydanie (poza samymi figurkami)
Minusy:
  • łamliwe figurki przeciętnej urody
  • zasady znane już z innych systemów
  • dość wysoka cena
  • momentami niejasny rulebook
Dziękujemy Wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
7.0
Ocena recenzenta
6.54
Ocena użytkowników
Średnia z 12 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Neuroshima Tactics: Moloch vs Posterunek
Seria wydawnicza: Neuroshima Tactics
Typ gry: bitewna
Projektant: Marcin Chałubiec, Piotr Haraszczak, Michał Oracz, Rafał Szyma, Ignacy Trzewiczek,
Data wydania oryginału: 2011
Wydawca polski: Portal
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 minut
Cena: 185 zł



Czytaj również

Bohater Maxx
Zostań Stalowym Policjantem lub zakałą ludzkości
- recenzja
Witchcraft
Neuroshima Fantasy
- recenzja
Osadnicy: Narodziny Imperium - Atlantydzi
Podwodna cywilizacja
- recenzja
Neuroshima Hex! 3.0
Legenda wciąż żywa
- recenzja
Statki, Łupy, Kościotrupy
Okręt mój płynie dalej
- recenzja
Stronghold (druga edycja)
Wróg u bram
- recenzja

Komentarze


Dabi
   
Ocena:
+8
No cóż fajnie, że coś zostało napisane w tym temacie. Szkoda tylko, że recenzja jest baaaaardzo łagodna w swojej ocenie.
Jeśli NST oceniona została na 7.0 to na większość bitewniaków zabraknie skali bo 10 to najwyższa ocena.

Portal w kwestii tworzenia zasad do bitewniaków musi się jeszcze wiele nauczyć.

To wsparcie dla gry to też jest rzecz mocno dyskusyjna. Jak była premiera to były np. takie fajne filmiki które miały przekonywać, że gra jest super - nagle się skończyły i miały być szybko następne ale nie było.

To nawet i lepiej bo treści wypowiadane w tych filmikach były mocno mijające się z prawdą. Ale za to śmieszne.

Ale obsuwa przy wydaniu kampanii "będzie za chwilkę" i tak przez X miesięcy spowodowała, że akurat w moim środowisku nikt już o kampanii kiedy wyszła nie chciał słyszeć.

Kolejny problem to idiotyczny podział blisterów.
Jasiu kupuje starter. Jest szczęśliwy jak przymknie oko na modele. Ale estetą wielkim nie jest więc przymyka. Chce rozwinąć sobie swoją grupkę. Kupuje blister oddziału 2 modele. 2 wzory dostępne. Super. Chce zagrać z Krzysiem. I nie zagra. Bo musi być w oddziale conajmniej 3 modele.

A więc musi kupić albo 2 x ten sam blister aby wystawić odział minimalny 3 modelowy albo 4 modelowy (dalej nie może wystawić maksymalnego)
Koszt takiego czegoś jest spory. Co gorsza w grze o tej skali musi mieć 2 takie same modele klony.

Sama idena oddziałów jest kiepska w tej skali.

Problemy w zasadach - ich brak dynamiki, kłopot z balansem jednostek, bohaterów istnienie słusznych rozwiązań to kolejne sprawy.

Poza tym mało tutaj od gracza system wymaga przy kreacji rozpiski. Mało opcji, mało wyborów które częstą są oczywiste.


Gra idealnie wpisuje się w schemat gry Portalu.
Pierwsza edycja ma potencjał który jest zmarnowany przez głupoty, brak balansu, błędy logiczne, wykonanie, wydanie.

Dopiero ostra krytyka skutkuje wydaniem nowej lepszej edycji.

I tak myślę i tu może być.
Ale do poprawy jest bardzo dużo.


12-07-2012 09:06
~Roger

Użytkownik niezarejestrowany
    .
Ocena:
0
Ale to nie pierwszy raz jak Polter włazi w dupę wydawcy zawyżając oceny.

Wydawnictwo Portal bardzo lubię, mają dobre planszówki, ale niestety Polter ma to do siebie że nawet totalne gnioty ocenia co najmniej na 5/10.
12-07-2012 13:27
Aesandill
   
Ocena:
+2
@ ~Roger
Polter włazi w dupy wydawcom... Lol

Warto wiedzieć o czym się pisze :)

Akurat z Portalem to ma chyba dość słabe kontakty.
Czasami przydało by się poltkowi trochę więcej włazidupstwa i ogłady.
12-07-2012 15:17
Szary Kocur
   
Ocena:
+6
Polter włazi w dupę wydawcom?

Agent ,,Przewodasa" udławi się herbatą jak to zobaczy!
12-07-2012 17:11
Dabi
   
Ocena:
+1
To nie Polter tylko autorka recenzji (pozdrawiam) jest fanką Neuroshimy Hex i stąd łagodność może wynikać ;)

Zbytnia jednak niestety.

A co do Portalu to niektóre ich gry są bardzo fajne (ale nie w pierwszych wydaniach)

Ale NST wybitnie nie wyszła.
12-07-2012 17:24
Szary Kocur
   
Ocena:
0
Pamiętajcie jednak o tym, że do momentu wydania pierwszego papierowego podręcznika jest to raczej wersja 0.7 czy 0.5 niż 1.0.

Czujcie się jak zaawansowani betatesterzy.

Poczekam na druk, bo chwilowo nie słyszałem, by ktoś się nad NST rozpływał.
12-07-2012 18:54
Senthe
   
Ocena:
0
Nie jestem fanką bitewniaków. Figurki się rozpadają. Ale... naprawdę grało mi się fajnie - i tylko stąd tak wysoka ocena.
12-07-2012 21:05
Dabi
   
Ocena:
+6
@Senthe
Skoro w to grało się dobrze to polecam inne gry z tego gatunku.
Powinny dostarczyć zdecydowanie więcej emocji oraz frajdy.

Ta ocena to troszkę jakby ktoś w recenzji gry planszowej dał Monopoly ocenę 7/10 bo grało się fajnie. A nie znał innych planszówek.

@Szary Kocur
Nie zgodzę się. To jest wersja oficjalna gry wypuszczona i wedle Portalu dopracowana.
Papierowy podręcznik nie był planowany i najpewnej nie będzie wydany. Co jest imo słusznym krokiem całkiem na tym etapie. Nie podręczniki do bitewniaków je sprzedają tylko ich zasady i przede wszystkim modele.
12-07-2012 21:58
nimdil
    @Dabi
Ocena:
+2
Nie ukrywam że chętnie bym przerczytał recenzję neuroshimy tactics napisanej przez kogoś kto zna rynek i środowisko bitewniakowców i kto wie co jest gorsze/lepsze w NS:T niż w innych tego typu smirmishowcach i jakie one w ogóle są.
13-07-2012 14:47
Dabi
   
Ocena:
0
@nimdil
Nie widzę wielkiego problemu. :)
Co prawda ja się za bardzo nie nadaje do tego bo chyba raz tutaj jakikolwiek tekst zamieściłem. Opis armii do bitewniaka ;)

Ale generalnie jeśli chodzi o skirmishe to co nieco tam wiem.

Recenzję porównawczą NST i jej podstawowych alternatyw zrobić jednak byłoby ciekawie.
13-07-2012 15:26
GoldenDragon
   
Ocena:
+1
@ Dabi

"Jak była premiera to były np. takie fajne filmiki które miały przekonywać, że gra jest super - nagle się skończyły i miały być szybko następne ale nie było."

Bo Portal miał przeprowadzkę :) Trzewik już zapowiedział kontynuowanie kręcenia filmów.

"Ta ocena to troszkę jakby ktoś w recenzji gry planszowej dał Monopoly ocenę 7/10 bo grało się fajnie. A nie znał innych planszówek."

Generalizujesz. Ja do tej pory mam na półce wersję podróżną Monopoly. Wydaje mi się, że NT jest skierowana przede wszystkim dla fanów świata Neuroshimy, a Senthe jako redakcyjny ekspert w tej dziedzinie doskonale się w nim orientuje. Do tego ma kontakt z białostockimi fanami gier bitewnych, więc jest obeznana w bitewniakach :)

"Recenzję porównawczą NST i jej podstawowych alternatyw zrobić jednak byłoby ciekawie"

Czekamy :)
13-07-2012 22:51
Senthe
   
Ocena:
0
Ja też ubolewam nad faktem, że redakcja działu bitewniaków nie istnieje. Niestety nie mamy na to żadnego wpływu, jak chętnych nie ma, to nie ma i już. Ale jeżeli komuś chciałoby się napisać ciekawy tekst czy o NST, czy o jakimś innym systemie, warto go podesłać i opublikować na stronie zamiast na blogu, gdzie po miesiącu zostanie zapomniany. Podejmiecie wyzwanie? ;)
13-07-2012 23:20
whitlow
   
Ocena:
+2
@nimdil
,,Nie ukrywam że chętnie bym przeczytał recenzję neuroshimy tactics napisanej przez kogoś kto zna rynek i środowisko bitewniakowców i kto wie co jest gorsze/lepsze w NS:T niż w innych tego typu smirmishowcach i jakie one w ogóle są.,,

Czyli jak rozumiem chętniej niż recenzję kogoś komu ns;t się podobało, przeczytałbyś napisaną przez kogoś, komu się nie podobało.
13-07-2012 23:30
Malaggar
   
Ocena:
+6
Raczej chodzi o kogoś, kto ma jakiekolwiek porównanie.
13-07-2012 23:53
GoldenDragon
   
Ocena:
+1
@ Malaggar

I Właśnie taka osoba napisała recenzję :)
14-07-2012 12:56
Malaggar
   
Ocena:
+2
Jaaasne
14-07-2012 13:32
nimdil
    @whitlow, @GoldenDragon
Ocena:
+3
Jeżeli na początku pada stwierdzenie że autorka nie ma większego doświadczenia bitewniakowego no to chyba jasne że większego porównania z innymi grami gatunku nie ma.

Nie jest dla mnie takie istotne czy werdykt będzie pozytywny czy negatywny na końcu - jestem ciekaw jak ta gra się odnajduje na tle innych gier tego typu. Co jest lepsze a co gorsze i - w miarę możliwości - dlaczego.

Nie obraziłbym się za recenzję NS:T z objętością w kategorii "Kastor" ;)
14-07-2012 13:57
~neurocide

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
@nimdil - recenzji szukaj na własną rękę i to raczej nie na tym serwisie. Szukaj recenzji fanbojów i recenzji haterów. Nie wiem po co szukać oblicza tej gry na tle innych gier tego typu - to tak jak szukać opinii o aparatach Canon na tle aparatów Nikon i zasada jest taka sama, im więcej w system X włożyłeś, tym bardziej będziesz go bronił i tym bardziej inne ganił. Wszystko zależy od recenzenta i tego jaką prowadzi politykę oraz jak bardzo musi podbudować swoje ego. A weź znajdź mi w sieci takiego który zna ileś systemów i jest w stanie w miarę obiektywnie zastawiać ze sobą zasady tych gier opisując fajne cechy i zaznaczając gdzie są eXploity (a są w każdym bitewniaku), gdzie coś jest realistyczny, a gdzie miało być ale nie wyszło.
14-07-2012 22:09
nimdil
    @neuro
Ocena:
+4
Napisałem dość długą odpowiedź na Twój powyższy komentarz ale przyznam uczciwie że odbieram go za tak bzdurny że sobie odpuszczę. Bez urazy - nic generalnie osobistego. Po prostu z niczym się nie zgadzam.

15-07-2012 02:58
~Neurocide

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
@Nimdil: Zgadzam się, że się nie zgadzasz. Ja sam chciałbym zobaczyć fajny i dobrze napisany tekst, który pokazuje jedne bitewniaki, na tle innych, bo w przypadku np. skirmishy byłoby to dosyć interesujące, ze względu na to, że każda taka gra, stawia nacisk na coś innego. Natomiast, być może błędnie uważam, że środowisko bitewniakowców jest bardzo spolaryzowane (zakładając, że jest tak jak w przypadku karciankowców) i stąd wynikł mój pogląd, który przedstawiłem powyżej - dlatego też, nie dziwię się, że uznałeś go za bzdurny, dobrze też, że oszczędziłeś i mój i swój czas, który niechybnie stracilibyśmy na wzajemnym przerzucaniu się poglądami, a może i wycieczkami osobistymi, a efekt byłby żaden - bo ani produktywny, ani destruktywny.
15-07-2012 10:04

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.