
Patrzę na stojącą na moim biurku Złotą Maskę (jutro idzie do Maćka) i zastanawiam się, jak to się właściwie stało.
Na samym rozdaniu mnie nie było, kilka budynków dalej prowadziłem prelekcję o walce wręcz, gdy Maciek wręczył mi statuetkę, zaniosłem się śmiechem, nie mogąc wyjść ze zdziwienia. Niewielki, w gruncie rzeczy skromny projekt, w którym zagrało poniżej piętnastu osób, wygrał z projektami ludzi, którzy o prowadzeniu larpów zdążyli zapomnieć więcej, niż ja się nauczyłem.
Podczas wymyślania Pogodnej 44 postawiliśmy sobie za cel pokazanie uczestnikom jak, naszym zdaniem, wyglądać mogły ostatnie dni Powstania Warszawskiego. Atmosfera smutku i beznadziei, depresji i bólu, ale też braterstwa, walki i bohaterstwa.
Pogodna miała jednego, zbiorowego bohatera. Cywile, harcerze i powstańcy, skryci w jednej z mokotowskich kamienic mieli przeżyć kilka strasznych dni, niepewni jutra, poszukując jedzenia, wody, czy rozwieszając kotwiczki w zrujnowanej Warszawie.
Nigdy nie sądziłem, że efekt będzie aż tak silny. Widok trzymających się za ręce graczy, śpiewających podnoszącą ich na duchu pieśń, ocierających łzy wzruszenia był niesamowity. Matka tuląca rannego syna, harcerza ze strzaskanym kulą kręgosłupem, śpiewająca mu kołysankę, czy dzielna sanitariuszka Brzoza, próbująca ratować Kawę. Piękna, poetycka śmierć Gardy, czy poświęcenie bohaterskiego Ułana. To wszystko i wiele innych scen na długo zapadnie mi w pamięć i przypominać będzie, dlaczego warto robić larpy.
Podziękowania należą się wszystkim, którzy wzięli w Pogodnej udział, w końcu, bez graczy nie osiągnęlibyśmy takiego efektu. Szczególnie podziękować chcę dwóm graczkom, które pomogły nam przy tworzeniu tej niezwykłej opowieści: Górce, grającej Kawę, oraz Oli (laureatce Złotej Maski dla najlepszego gracza) grającej oficera gestapo, schwytaną przez oddział Ułana.
Dostaliśmy Złotą Maskę 2010 za scenariusz i nadal nie wiem, jak to się stało.
.
Edit: autorem plakatu Pogodna 44 jest Marcin "Chester" Bieliński, któremu bardzo dziękujemy za włożony trud :)
Waszym zdaniem...