
Miałem dzisiaj dziwaczny sen.
Siedziałem w klasie, razem z niezliczoną ilością ludzi, a za biurkiem siedział lucek i sprzedawał podręczniki do Wolsunga. Postanowiłem kupić swój egzemplarz i okazało się, że imć Maciek dysponuje jedynie miękkookładkowym wydaniem, które w dodatku było dychę droższe niż to w twardej oprawie. Do tego okładka była utrzymana w kolorystyce i stylistyce mojego podręcznika do cywila (patrz załącznik do wpisu), podobnie jak grubość samego woluminu. Tak czy siak zadowolony kupiłem Wolsunga, usiadłem z powrotem w ławce i obudziłem się.
Co to może znaczyć? :O
Waszym zdaniem...