
Trochę spóźnony raport, ale boję się, że jak go nie napiszę to Craven zrobi mi coś bardzo bardzo złego. Choć go samego na tym spotkaniu nie było. W sumie dobrze, pewnie by marudził, że musiał dojść do centrum i z powrotem na dwie godziny gry. A było to tak:
Wydawało się, że będzie masa osób, bo w sezonie grypowym lepiej zaprosić wszystkich i liczyć, że pojawi się chociaż pięć osób. Z wyliczeń wynikało, że będzie koło 9, czyli akurat w sam raz do Texasa… oczywiście nie wziąłem pod uwagę wartości oczekiwanej. Tak czy inaczej było nas szczęściu, a więc w sam raz, nawet w pięciokartowca można było dziabnąć.
Zaczęliśmy o 19, a o 20:30 okazało się, że Dyniek i Grzesiek wychodzą o 21. Ciągle zostałyby cztery osoby, trochę mało, ale jak już się zaczęło to możnaby grać dalej. Tylko ostatnia partia przed wyjściem D&G to był prawdziwy pokaz mocy. W puli było ponad dwadzieścia złotych, poszły trzy all-iny (do D&G dołączył Tarkis). O ilę się nie mylę (bo było do już kilka dni temu, a emocje były tak wysokie, że po spadku adrenaliny wykasowało mi pamięć i zlasowało mózg) były trzy fulle, w tym Dyńka (który pokazywał karty jako ostatni) najwyższy – jak w filmie. Tak więc Dyniek zgarnął ponad 1/3 całościowej kasy, która była w grze i wyszedł. Grzesiek z nim. Tarkis nie chce robić rebuya (a to już eweli… znaczy ewenement)… To co, w trzech będziemy grać? Słabo.
Rozeszliśmy się do domów (niekoniecznie swoich) i okąpani w piżamkach mogliśmy jeszcze pooglądać Panoramę przed snem.
Czas na statsy:
Dyniek: 241%
Kiender: 168%
neishin: 110%
Inki: 92%
Grzesiek: 0%
Tarkis: 0%
Zbiorczo:
Tarkis: 120,3% (po 5 pokerkach)
Puszon: 117,3% (po 7 pokerkach)
Craven: 112,5% (po 8 pokerkach)
neishin: 87,4% (po 7 pokerkach)
Kiender: 93,1% (po 9 pokerkach)
Inki: 60,0% (po 6 pokerkach)
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...