Zetnie człowiek włosy, bo miał jakiś durny pomysł (czasami wkurza, gdy wołają za wami na ulicy: "Mamo, Jezus!"), a potem łapie psychozy próbując coś zrobić z rosnącymi batami o długości "bliżej nieokreślonej" (to taka długość, z którą zawsze wygląda się debilnie, bez względu na ilość zabiegów mających temu przeciwdziałać).
Poleć innym tę notkę