» Blog » Rzuć pracę, zostań ninja!
22-01-2017 09:55

Rzuć pracę, zostań ninja!

W działach: finanse | Odsłony: 675

Finansowym ninja, dodajmy.

Dzisiaj bardzo niefantastycznie. Zapraszam do przeczytania mojej recenzji książki Finansowy ninja Michała Szafrańskiego.

Wielu z nas (jeśli nie wszyscy) marzy o byciu tak bogatym, żeby nie musieć już nigdy pracować na etacie i móc poświęcić się rodzinie oraz swojemu hobby (np. RPG). Jak to osiągnąć?
„Jest to dużo prostsze niż myślimy. Zwizualizuj sobie kwotę, którą chcesz posiąść. Napisz ją sobie na kartce. Wypisz listę pomysłów, jak ją zarobić. Codziennie powtarzaj sobie, że już tę kwotę masz. Po dziesięć, dwadzieścia i trzydzieści razy rano i wieczorem. Programuj swój umysł na to, że te pieniądze już masz…”
Mam nadzieję, że nie przestaliście czytać w tym miejscu, bo chciałem pokazać, czego w książce Finansowy ninja Michała Szafrańskiego nie znajdziecie.

Ale po kolej. O książce dowiedziałem się od mojego dobrego znajomego i, ponieważ interesuję się tematyką finansów osobistych, postanowiłem ją zakupić.
Autor od wielu lat prowadzi bloga: jakoszczedzacpieniadze.pl. Swego czasu blog zdobył taką popularność, że Michał mógł pozwolić sobie na zrezygnowanie z pracy na etacie (podobno dobrze płatnej). Książka jest swego rodzaju uwieńczeniem blogowej działalności i kompendium zbieranej przez wiele lat wiedzy (przy czym blog funkcjonuje dalej).

W Finansowym ninji znajdziemy szeroki zakres informacji w różnych aspektach mających wpływ na nasze finanse – od sposobu układania budżetu domowego i podejścia do codziennych wydatków, poprzez negocjacje, dostępne na rynku produkty finansowe i zarządzanie czasem, aż do kredytów hipotecznych, optymalizacji podatkowej i tematu inwestowania np. na giełdzie (ten ostatni został zaledwie liźnięty, jednak autor podpowiada zainteresowanym kolejne lektury). Wszystko poparte własnymi doświadczeniami i zobrazowane symulacjami na hipotetycznych przykładach, ale i na bardzo konkretnych wyliczeniach.
Bądźcie też pewni, że Michał Szafrański nie ściemnia i nie unika trudnych tematów – boleśnie wylicza np. jaką kwotę musielibyśmy miesięcznie odkładać, żeby w wieku 65 lat nie musieć już pracować (i nie liczyć na ZUS). Niektóre liczby były dla mnie osobiście nieco przytłaczające, ale właśnie to sprawiło, że autor przekonał mnie do siebie bez reszty. Po prostu widziałem, że nie ściemnia.
Bardzo przemówiło też do mnie zdanie, które pojawiło się już na samym początku: „Finansowy ninja wie, że sam jest odpowiedzialny za swoje finanse”. Dokładnie – zrzucić winę na rynek, pracodawców, złego doradcę finansowego jest niezwykle łatwo. Prawda jest jednak taka, że odpowiedzialność za nasze złe decyzje finansowe poniesiemy tylko i wyłącznie my sami no i ewentualnie nasi bliscy. Ponadto żaden  doradca finansowy nie zna lepiej naszych celów i potrzeb niż my sami. Warto mieć tego świadomość.
Swoją drogą, bardzo podobał mi się zastosowany wielokrotnie przez Michała chwyt: „finansowy ninja wie, że …” / „finansowy ninja rozumie, że…” Tak formułowane zdania sprawiają, że nie czujemy, iż autor zsyła na nas dogmaty i prawdy objawione, które musimy bezwzględnie zastosować w swoim życiu, żeby być bogatymi. Raczej sugeruje tylko, jak jego zdaniem zachowuje się ktoś, kogo nazywa finansowym ninja, a to czy nim jesteśmy lub chcemy zostać pozostawia pod rozwagę nam – czytelnikom. Mi ten ton wypowiedzi Michała bardzo przypadł do gustu.

Książka wciągnęła mnie już od samego początku, w którym było banalne ćwiczenie. Polegało na tym, że czytelnik ma za zadanie wypisać na liście swoje marzenia. A potem zdecydować, które z nich chciałby zrealizować, gdyby się dowiedział, że zostały mu dwa lata życia (w dużym uproszczeniu). W moim przypadku poskutkowało to niezwykłą refleksją – do realizacji moich marzeń brakuje mi czasu, nie pieniędzy – i była ona dla mnie bardzo inspirująca.

No cóż, reszta recenzji na blogu zewnętrznym - zapraszam.

2
Notka polecana przez: Bakcyl, WekT
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+2

Jedynym finansowym ninja który z tej książki będzie to ten, który ją napisał. 

Już po tej historyjce o rzucaniu pracy bo się prowadzi bloga o zdobywaniu kasy (dzięki któremu się tę kasę zdobywa) mi się odechciało.

Przypomina mi to pewną "lekcję życia" którą dałem mojemu koledze na studiach. Siedzimy w knajpie, nie mamy już kasy, a pić się chce. Wymyśliłem więc że pójdziemy do innej knajpy, może będą kumple i nam postawią browca. Powedziałem kumplowi - chodź, pokażę ci jak się pije za darmo. 

Poszliśmy. Akurat w tej knajpie stali bywalcy (czyli my) mieli opcję picia pod zastaw. Siedzimy bez browca, kumpla suszy, w końcu nie wytrzymał, idzie do baru, zastawia legitkę. Bierze dwa piwa. Pijemy.Potem idzie jego dowód. 4 piwa za to. Potem prawko, znów dwa piwa. 

Już dobrze nawilżeni wychodzimy z knajpy, a kumpel pyta - ty, ale miałeś mi pokazać jak się pije za darmo!?

Moja odpowiedź była prosta. Ja się napiłem.

Oczywiście tydzień później piliśmy za moje.

 

I ten pan robi ci to samo Torgardczyku. Pije za twoje marzenia. Daje ci nadzieję, że będziesz miał szmal, w trakcie dy ten szmal z ciebie pompuje. Tylko on ci nie postawi szampana za tydzień.

22-01-2017 23:45
Bakcyl
   
Ocena:
0

Ja też mogę napisać taką książkę. Będzie to poradnik o tytule: "Jak nie być frajerem".

 

A jego treść jest następująca: Nie kupuj i nie czytaj poradników napisanych przez frajerów. 

 

A kto mi da tysiąc lajków, ten dostanie autograf.

23-01-2017 01:59
Torgradczyk
   
Ocena:
+2

@ Z Enterprise, polecam najpierw przeczytać do końca, a potem komentować ;) Ja z książki "Finansowy ninja" już wyciągnąłem realne korzyści (nie tylko, ale także materialne). Bo widzisz Enterprise, różnica między mną a Twoim kolegą jest taka, że ja zawsze mam za co pić, dzięki czemu unikam sytuacji, w których ktoś mnie poucza.

@ Bakcyl, napisz. A ja chyba napiszę książkę "Jak nic nie napisać, ale dużo mówić, że napiszę".

23-01-2017 10:23
Bakcyl
   
Ocena:
0

Czyli mówisz, że wyciągnąłeś korzyści z przeczytania tegoż dzieła. Może jednak jest to wniosek wyciągnięty z niewłaściwych przesłanek. Przeczytaj to dzieło, jak już nie będziesz miał za co pić. Wtedy pogadamy, panie Zen-Tsui. Albo załóż sektę i wmawiaj ludziom, iż wystarczy tylko chcieć, żeby było!

23-01-2017 15:30
Torgradczyk
   
Ocena:
0

@ Bakcyl, nie życzę sobie, żeby określać mnie Zen-Tsui. "Wystarczy tylko chcieć, żeby było" - przecież ja piszę właśnie, że takiego podejścia w opisywanej książce czytelnik nie znajdzie! Przeczytaj wątek, w którym zamierzasz się wypowiadać i krytykować autora, bo to Ty wyciągasz wnioski z niewłaściwych przesłanek.

 

23-01-2017 15:50
Z Enterprise
   
Ocena:
+2
Torgardczyku, jeśli potrzebujesz szamana w swoim życiu, to oczywiście twoja sprawa. Ale tak na zdrowy rozum, zastanów się - gdyby rady takich czarowników działały, to czy już dawno wszyscy byliby bogaci, piekni i młodzi?
Proponuję ci wycieczkę do pierwszego lepszego empiku czy matrasa i podejscie do półek z tzw poradnikami życia. Są nimi zawalone. Obojętnie którą wybierzesz, bylebyś uwierzył że działa.
A potem przejdź się do kościoła. Pomódl się do Świętej Panienki o sukces finansowy i rzuć na tacę prawdziwemu finansowemu ninja. A właściwie całemu ich imperium. Mają dużo większy bestseller, kasę też robią większą, a ich metody są potwierdzone dwoma tysiącleciami praktyki. Co prawda dla ciebie efekt będzie ten sam, kilka złotych w plecy i trochę nadziei, ale przynajmniej pozostaniesz w tradycji szamanistycznej naszego kręgu kulturowego.

A teraz tak na serio - to znowu propagandowa opinia o wytworze jakiegoś twojego kolegi, jak te poprzednie?
23-01-2017 17:49
Torgradczyk
   
Ocena:
+2

@ Z Enterprise - mam w zwyczaju informować czytelnika, jeśli moje pisanie dotyczy tekstu osoby, którą znam. Przykro mi, że tego nie odnotowałeś. Jeśli chodzi o Upadek, nawet jeśli to była propaganda - niczego nie udawałem, informowałem uczciwie, że piszę o tekście znajomego. Ponadto starałem się to robić merytorycznie.

Zachęcam mimo wszystko do przeczytania, jeśli nie Finansowego ninji, to przynajmniej mojej recenzji, zwłaszcza jeśli chcesz się do niej odnosić. Wiedziałbyś wtedy, że ta książka to nie poradnik duchowy i, że wyniosłem z niej sporo korzyści innych niż nadzieja.

@ Z Enterprise i Bakcyl - odnoszę wrażenie, że nie przeczytaliście mojego tekstu, zobaczyliście tylko tytuł, uznaliście odgórnie, że książka to pseudocoachingowy poradnik (co nijak ma się do rzeczywistości i także wydaje mi się nijak do tego co napisałem). Mylę się? Oczywiście nie zmuszam Was do lektury, ale krytykowanie tekstu, z którym się nie zapoznaliście jest trochę, no oceńcie sami, jakie.
To tak jakbyście odsądzili od czci i wiary autora dajmy na to instrukcji od pralki, bo jest szamanem i wypisuje, brednie, że wasze ubrania zawsze będą czyste i pachnące. Nie, autor opisuje tylko działanie poszczególnych trybów prania.
 

23-01-2017 18:10
TO~
   
Ocena:
0

@Torgradczyk

nawet jeśli to była propaganda

Bardzo źle to brzmi, wiesz?

Niekoniecznie dobrą robotę właśnie zrobiłeś A. Mielczarkowi.

23-01-2017 19:45
Z Enterprise
   
Ocena:
+3

co nijak ma się do rzeczywistości i także wydaje mi się nijak do tego co napisałem

Nie wiem jak to wygląda w twojej głowie, ale po przeczytaniu całego tekstu i kwiatków takich jak:

Mi ten ton wypowiedzi Michała bardzo przypadł do gustu.

Bądźcie też pewni, że Michał Szafrański nie ściemnia i nie unika trudnych tematów

właśnie to sprawiło, że autor przekonał mnie do siebie bez reszty. Po prostu widziałem, że nie ściemnia.

Po prostu wiedziałeś że nie ściemnia. Piękna rzecz, ślepa wiara. Szkoda tylko, że nie jest argumentem, gdy próbujesz przekonać czytelnika do "Michała" z którym najwyraźniej jesteś po brudziu,, choć nie znasz go jak twierdzisz osobiście.  

To takie gadanie jak to w Mango Telezakupy - "mówię wam, to jest świetne, bo tak mówię, sami zobaczcie, że mówię jakie to świetne.". 

To teraz taki kołczing Zigzak-style - kopsnij się jednak do tego empiku do działu z poradnikami i kup sobie jakiś podręcznik życia o tytule w stylu: "Jak racjonalnie przekonać do swoich idei i nie wyjść na fanatyka". Dasz zarobić jakiemuś innemu szamanowi, znów zbiedniejesz ale uwierzysz w siebie. A my nastepnym razem dostaniemy jakiś lepszy argument niż "po prostu wiedziałem, że nie ściemnia".

Naprawdę, brzmi to sztuczniej niż Yo_Anna i jej "szczere" polecanki kiepskiej literatury dla nastolatek.

23-01-2017 20:37
Torgradczyk
   
Ocena:
0

@ ~To, faktycznie, źle to zabrzmiało, natomiast szkoda mi czasu i energii na prostowanie każdego słowa. Jeśli chodzi o Arka Mielczarka i jego książkę, to wyraziłem szczerą opinię na temat jego książki, zaznaczając, że jest osobą, którą znam i lubię. Nie mam sobie nic do zarzucenia w tym względzie. A każdy już sobie zinterpretował to jak chciał, jak widać.
Tak czy inaczej, z tego co mi powiedział Arek jedna osoba z Poltera zakupiła jego książkę po przeczytaniu mojego posta, więc nie żałuję, że go wrzuciłem.

@ Z Enterprise - napisałem przecież, że książka mi się zwróciła, więc nie rozumiem dlaczego piszesz, że "znowu" zbiednieję.
"Po prostu wiedziałeś że nie ściemnia. Piękna rzecz, ślepa wiara."
Dlaczego ślepa? Przecież umotywowałem, dlaczego autor mnie przekonał. Pozwól, że przytoczę cały akapit, z którego wyrwałeś tylko jedno zdanie:

"Bądźcie też pewni, że Michał Szafrański nie ściemnia i nie unika trudnych tematów – boleśnie wylicza np. jaką kwotę musielibyśmy miesięcznie odkładać, żeby w wieku 65 lat nie musieć już pracować (i nie liczyć na ZUS). Niektóre liczby były dla mnie osobiście nieco przytłaczające, ale właśnie to sprawiło, że autor przekonał mnie do siebie bez reszty. Po prostu widziałem, że nie ściemnia."

Piszę tutaj o konkretnych wyliczeniach, a nie couchingowym hokus-pokus. Ale miło mi, że jednak przeczytałeś cały tekst, po wcześniejszych wypowiedziach naprawdę sądziłem, że tylko przejechałeś wzrokiem po pierwszym z akapitów.
I potwierdzam, Michała Szafrańskiego nie znam, po prostu jego książka zrobiła na mnie spore wrażenie.

23-01-2017 21:05
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

To teraz taka smutna prawda - wyliczanki o ZUSie i emeryturach to zna każdy kto kiedykolwiek tarzał się w najniższych szczeblach branży finansowej, czyli w ubezpieczeniach na życie. A patrząc po przemiale, to pewnie jest ich niewielu mniej niż ex-pracowników OHP Mc Donald.Bo taka pogadanka to podstawa sprzedażowa. Żadna to nowość, chyba że dla ktosia kompletnie nieuświadomionego. Zresztą, tylko tacy kupują takie książki, licząc że im coś w życiu zmienią. Kiedyś ich przodkowie kupowali kciuki wisielca i barwioną wodę jako lekarstwo na wszystko. Jeszcze wcześniej nabywali pakiety czaszek Jana Chrzciciela na różnych etapach jego życia. 

Torgardczyku, jednej rzeczy się nauczyłem przy pieniądzach, własnej firmie i interesach - pieniądze nie trzymają się naiwniaków którzy wierzą w cuda i odpustowe relikwie. Nie bądź naiwniakiem.

23-01-2017 22:00
Bakcyl
   
Ocena:
0

Tłumaczenie naiwniakowi żeby nim nie był jest tak samo sensowne, jak tłumaczenie koniowi, żeby nim nie był.

 

@Torgardczyk

Nie będę powtarzał za Z. bo to bez sensu, ale sam odnoszę wrażenie, że z twoich komentarzy wyziera jakiś propagandowy fanatyzm. Gdybyś  w ten sposób próbował sprzedać swój produkt, byłoby to zrozumiałe. Chyba, że masz w tym swój udział, albo sam przymierzasz się do napisania podobnego szajsu i z tego powodu przygotowujesz sobie grunt?

23-01-2017 22:22
TO~
   
Ocena:
+1

@Torgardczyk tę książkę zakupiłem ja, ale zdecydowała o tym wymiana zdań z A. M. :) I mi nie chodzi o Twoje podejście, bo faktycznie - pisałeś, że to Twój ziom. Tylko słowo propaganda jest dla mnie bardzo pejoratywnie nacechowane.

24-01-2017 06:18
Torgradczyk
   
Ocena:
0

TO~ w porządku, mam nadzieję, że Upadek podobał Ci się tak jak mi.

@ Z Enterprise, w wielu rzeczach się nie zgadzamy, ale:

"Torgardczyku, jednej rzeczy się nauczyłem (...) - pieniądze nie trzymają się naiwniaków którzy wierzą w cuda i odpustowe relikwie. Nie bądź naiwniakiem."

tutaj się zgadzam w pełni, obiecuję, że nie będę naiwniakiem (przynajmniej we własnym odczuciu). Niech dowodem będzie to, że pieniądze się mnie trzymają (ale zawsze można szukać sposobów, żeby trzymały się bardziej).

@ Bakcyl, wiesz co, nie wiem, co nazywasz propagandą, ale w tekście opowiadam o swoich odczuciach dot. książki. Jedyny mój błąd, że recenzja jest cokolwiek emocjonalna. Nikogo do niczego nie zmuszam, a przede wszystkim na nikogo nie najeżdżam, bo ma inne stanowisko, mam wrażenie, że w przeciwieństwie do Ciebie.

Panowie, rozumiem Was, kiedyś słuchałem poradnika, w którym była mowa o tym, żeby zwizualizować sobie kwotę, którą się chce itd. Wyłączyłem go po dwóch zdaniach, bo stwierdziłem, że to banialuki. Moim zdaniem nie oznacza to jednak, że każdy poradnik jest do bani z samego faktu, że jest poradnikiem. Rozumiem, że macie odmienne zdanie na ten temat. I w porządku.

24-01-2017 18:15
TO~
   
Ocena:
+2

Uważam, że tu został osiągnięty absolut :)

@Torgardczyk - podobała się na tyle, że wspomogłem tłumfundująco wydanie Teil Zwei :)

 

24-01-2017 18:36
Jingizu
   
Ocena:
+2

@Bakcyl, Z Enterprise:
Książki nie czytałem, ale bloga Michała Szafrańskiego śledzę prawie od samego początku. Od jakiegoś czasu mniej pilnie, bo odkąd się dorobił przestał pisać o oszczędzaniu, a zaczął głównie o inwestowaniu, a to już niestety nie moja działka ;) Jednak starsze wpisy uważam za dość ciekawe. Z tego co słyszałem książka zawiera głównie uporządkowane materiały z bloga, a nowych treści jest jakieś 20-30%, więc z grubsza się orientuję, co w niej jest.
Źle to zrozumieliście. Facet nie napisał książki o zdobywaniu grubej kasy. To nie jest poradnik "Jak zostać mistrzem Formuły 1" tylko "Podstawy ruchu drogowego". Jak pisze sam autor "to podręcznik, który uzupełnić ma braki w edukacji szkolnej". Kokosów się dzięki tej wiedzy nie zarobi, ale wiecie - parę złotych tu, stówka tam i jest się trochę do przodu. Można się śmiać z frajerów, pytanie tylko jest tym frajerem - człowiek, który przeczyta tę książkę i zacznie bardziej kontrolować swoje finanse, prowadzić budżet domowy, czy ktoś kto krzycząc "żaden szaman nie naciągnie mnie na 80 zł, a bloga czytać mi się nie chce" straci parę stówek zanim zrozumie, jak działają kredyty albo procent składany.

25-01-2017 04:36
WekT
   
Ocena:
+1

Nie wiem czy negatywne komentarze wynikają z wiedzy o tym co robi i jak pisze Szafrański czy też z formy jaką opisał książkę Torgardczyk.

Ja "Finasowego Ninję" i blog "Jak Oszczędzać Pieniądze" bardzo polecam. Człowiek odwala rzetelną, merytoryczną robotę- moim zdaniem wartościową- mi na wiele spraw zwrócił uwagę.

25-01-2017 14:28
Bakcyl
   
Ocena:
0

Wszystkie te porady można sobie wsadzić głęboko w buty. 

25-01-2017 15:21
Jingizu
   
Ocena:
+1

Wsadzaj je sobie, gdzie tylko chcesz, ja osobiście z paru skorzystałem i dobrze na tym wyszedłem.

25-01-2017 19:29
TO~
   
Ocena:
+2

APELUJĘ, o niepisanie niczego o wsadzaniu, wiecie kto zaraz się przypałęta.

25-01-2017 20:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.