» Blog » Rodzina bohaterów
09-05-2015 17:50

Rodzina bohaterów

W działach: gry fabularne, gry rpg, devisto | Odsłony: 180

Rodzina bohaterów

Cześć
Dziś chcę zająć się jednym z najbardziej lekceważonych aspektów gier fabularnych. Nie wiem dlaczego tak jest. Może to ze strachu, by nic nie zepsuć a może rzadko kiedy rzucają się w oczy jego potężne możliwości? Czy też wydają się trudne? Nieistotne, pora poświęcić trochę czasu rodzinie bohaterów.

Nie wiem jak u ciebie, ale ja zbyt często dostaję sieroty w drużynie. I wyjątkowo nie mam tu na myśli ich braku zaradności, a brak rodziny.  Ciężko jest zniszczyć dwa zakorzenione w graczach podejścia. Pierwsze to „nie dam postaci rodziny, bo MG wykorzysta ją przeciwko niej”. Drugie „po co się męczyć, skoro i tak nigdy nie zostanie to wykorzystane”. Pewnie istnieją też kolejne, lecz te dwa stanowią już wystarczający problem.

Czy naprawdę rodzina postaci stanowi problem podczas prowadzenia? Owszem, trzeba by sobie gdzieś zapisać ten wycinek drzewa genealogicznego, ale to nie powinno sankcjonować znęcania się nad krewnymi. To trochę jak z wozem drużyny. Ktoś poświęca swój czas by opisać wszystkie pierdoły, które drużyna składuje na wozie, poświęca swoje punkty czy profesję by ten wóz mieć, a tu durny MG niszczy ten pojazd.

No proszę, nawet ignorując graczogodziny poświęcone na ten aspekt, to jest po prostu marnowanie potencjalnego wątku. Każdy, kto poprowadził w życiu choć pół sesji wie, że łatwiej wciągnąć graczy w przygody zanęcone ich własnymi dziełami.

Czyli nie zabijamy krewnych postaci. Nawet okaleczenie ich jest słabe i w złym guście. W ogóle, zakładając że nie są to ryzykujący życie bohaterowie, nie warto zrobić im nic złego. Ale…
„Synek, pamiętasz że twoja ciotka, moja siostra, ma córkę, prawda? Bo widzisz, ona się zakochała w takim jednym, co to […]”
Żałosne, beznadziejne zadanie z marną płacą. Ale odmówisz ojcu? Przecie chodzi tu o rodzinę, a nie o jakieś twarze w tłumie. Tutaj już możemy sobie poszaleć przygotowując przygodę. Co jeśli kuzynka zakochała się w bandycie? A jeśli wybrała sobie kultystę? I na dodatek stara się ich zmienić, sprowadzić na drogę po której kroczy jej bohaterski kuzyn? Sądzisz, że bohater po prostu zabije takiego BN? Złamałby w ten sposób serce swojej kuzynki oraz połowy rodziny. Swojej rodziny. I choć jest to przygoda socjalna, to nic nie stoi na przeszkodzie by sprytnie wrzucić do niej ciekawe potyczki oraz poszukiwania.

---
Pełen wpis znajdziesz na moim blogu. Przy okazji zachęcam do zapoznania się z darmową planszową grą karcianą Brama.

Pozdrawiam,
Devisto.

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+2
Jest prosty myk na takich graczy - dajesz im rodzinę, a rodzina daje perki, ale też zobowiązania I utrudnienia Np "forsiasty wujek, ale ciotka kultystka". Gracze potrzebują szybko kasy? Ok, wujek pomoże, tylko niech ciotka przestanie na te orgie chodzić, bo mu inkwizycja zamknie biznes.
Drugi myk podpatrzony w kiepskiej (czyt każdej) fantasy i telenowelach - "I am your father, Luke. And Leia is your sister. As for midichlorians, you see, it goes like that..." Chamskie dla "sierot z wyboru" ale zgodne z wszelkimi kanonami.
09-05-2015 19:56
Adeptus
   
Ocena:
0

Większość graczy tworzy postacie, których opis, pomijając kwestie mechaniczne, ekwipunek, imię i ewentualnie wygląd sprowadza się dwóch słów: "poszukiwacz przygód". I tyle. Żadna historia nie jest im potrzebna - a jeśli, to kompletnie pretekstowa, żadna motywacja też nie, bo to oczywiste, że jak facet siedzący w karczmie daje Ci questa, to go bierzesz i tyle. A większości MG to pasuje. Sam z lekkim zmieszaniem przyznaję, że grywam w ten sposób.

09-05-2015 20:00
Devisto
   
Ocena:
0

Ano można zmuszać, ale dużo lepiej wyedukować. Zwłaszcza, że z moich obserwacji wynika, że problemem jest brak zaufania i przekonanie, że "MG zabije moją rodzinę".

09-05-2015 20:00
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

W proponowanym przeze mnie rozwiązaniu to działa jak dodatkowa Przewaga, będąca równocześnie Zawadą, używając terminologii Savage Worlds. Tylko zrobiona "obok" postaci. Dajesz graczom prosty wybór - chcesz być sierotą, czy mieć rodzinę, która ma swoje własne problemy, ale może też ci od czasu do czasu pomóc?

Są też postaci, które bez rodziny po prostu nie istnieją - np. szlachcice. Szlachcic bez wsparcia rodu (jestem ostatni z linii, nie mam wujów, ciotek itd) to nie szlachcic. Chyba że taki polski małopanek, bez żadnej władzy.

09-05-2015 20:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.