» Blog » Rewizja planów
13-11-2016 16:36

Rewizja planów

W działach: literatura/recenzja | Odsłony: 209

Tradycyjnie zapraszam do podsumowania mojego książkowego wyjazdu... a w zasadzie to dwóch: Krakowskich Targów Książki i Falkonu. Będzie... cóż, szczerze.

Mając ponad tysiąc złotych w portfelu, będąc po konwencie na którym w gruncie rzeczy dobrze się bawiło, łatwo ulec emocjom i nabrać przeświadczenia, że cały wyjazd bardzo się opłacił. Łatwo ulec pokusie, aby cały utarg policzyć jako swój zysk. Niestety to złudzenie. Trzeba wziąć pod uwagę koszty benzyny, stoiska, druku książek i wielu innych pomniejszych wydatków. Trzeba wziąć wreszcie pod uwagę własne zmęczenie i poświęcony czas. A zarówno do Lublina jak i Krakowa ze Szczecina jest bardzo daleko. Biorąc to wszystko pod uwagę, oba wyjazdy finansowo były na minus. Nie była to może inwestycja rujnująca moje finanse (nie tak jak Nadmorski Plener Czytelniczy w Gdyni), na obu wyjazdach zdarzyło się trochę dobrych rzeczy, jednak każą mi one zrewidować swoje plany na następny rok. Dochodzą do tego takie niedogodności jak odsypianie na raty, brak czasu na posprzątanie mieszkania i tak dalej. No bo jeszcze gdzieś w międzyczasie trzeba chodzić do pracy…
Sytuacja jest o tyle rozczarowująca, że w zeszłym roku Międzynarodowe Targi w Krakowie i Falkon przyniosły mi naprawdę duże zyski (dla porównania na Falkonie w zeszłym roku sprzedałem 54 książki, w porównaniu do 22 w tym roku...) Zeszły rok naprowadził mnie nawet na myśl, że być może będę w stanie za jakiś czas rzucić pracę (lub przynajmniej zmniejszyć etat) i żyć z samych książek. Osiągnięcie tego celu wydawało się jedynie kwestią znalezienia odpowiedniej liczby imprez, na które mógłbym wyjeżdżać i wystawiać się ze swoimi tekstami. A konwentów i targów akurat w Polsce nie brakuje, chociaż nie wszystkie oczywiście mogą pochwalić się taką skalą jak na przykład poznański Pyrkon. Widać jednak, że ewent ewentowi nierówny, mało tego – to samo wydarzenie może jednego roku być bardzo intratne, a drugiego już nie.
Wszystko to mieści się w ramach eksperymentu, który postanowiłem przeprowadzić w tym roku – wyjeżdżać na wszystkie imprezy, na jakie tylko czas mi pozwoli. Nakłady wyłożonych czasu i pieniędzy również mieszczą się w ryzyku, które podjąłem świadomie. Wypchnąłem sporą część nakładu Najemników I. A jednak podliczając przychody i rozchody, czuję rozczarowanie, zwłaszcza w obliczu zmęczenia, które towarzyszy mi po powrocie. To co odzyskałem z początkowej kwoty włożonej w swoją książkę, wydałem na wyjazdy i promocję.

Jeśli Was zaciekawiłem, dalsza część tekstu na blogu zewnętrznym - zapraszam do dalszej lektury.

Komentarze


Johny
   
Ocena:
+2

Podziwiam cię za to, że walczysz i się nie poddajesz. Trzymam kciuki.

13-11-2016 20:08
Torgradczyk
   
Ocena:
0

Dzięki :-)

14-11-2016 08:55
Exar
   
Ocena:
0

Jakbyś miał coś polecić ze swoich dzieł na początek - co by to było? Od dłuższego czasu czytam Twoje relacje i aż chciałbym coś przeczytać.

14-11-2016 18:57
Torgradczyk
   
Ocena:
0

Zdecydowanie Kopułę. Przede wszystkim dlatego bo jest niegruba, w miarę tania a cieszy się dobrymi recenzjami. Popatrz na stronce czy tematyka Cię interesuje i jeśli tak napisz do mnie na priv lub przez stronkę właśnie. No i jeszcze raz dzięki za dobre słowa i zainteresowanie.

15-11-2016 09:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.