
Na tak krótki (albo długi - jak kto woli) czas będę odcięty od świata. Brak komputera, zasięg w komórce sporadycznie i nawet książki nie zabiorę, bo szkoda jej będzie kiedy wpadnie do wody, ale w gruncie rzeczy to nie będzie ona potrzebna - nudy nie przewiduje.
O czym mówię? O spływie kajakowym. Bo już jutro o godzinie 20 wyruszam z grupą znajomych gotowych na wszystko i jeszcze trochę. Kierunku Suwałki. Podróż nocą ma swoje uroki - w takich momentach dobrze mi się myśli o różnych rzeczach szczególnie wtedy, kiedy mój mózg odpali opcje WYOBRAŹNIA lub WSPOMNIENIA. Prawie 12h w samochodzie odciśnie się nie tylko na kościach, pewnie szczęka będzie boleć od rozmów o tym jak to będzie extra, mózg będzie parował od przemyśleń, a tyłek będzie gorszy niż po przejechaniu 200 km na rowerze, ale ten moment, kiedy rano człowiek zobaczy wodę - zmieni wszystko.
8 dni to nie dużo, ale wystarczająco żeby podczas tej szkoły przetrwania zapuścić brodę, bo kiedy widzę przed sobą perspektywę golenia się w zimnej wodzie to stwierdzam, że lepiej nic nie robić. Szkoła przetrwania to może trochę za wielkie słowa, ale spanie pod namiotami chodzenie w pewne miejsca żeby oddać naturze to, co do niej należy to coś ciekawego, jednak połączone z szalonymi skokami do wody, wiosłowaniem czy łowieniem ryb pozwala to całe to wydarzenia nazwać szkołą przetrwania.
Jedyna myśl, jaka może mnie od czasu do czasu przyciągnąć moje myśli ku rodzinnym stronom to wizja sesji. Mam smaka na coś czego jeszcze nie próbowałem. Cieszyłbym się gdyby SZEF znalazł ludzi do jakiegoś SF, jednak nie odmówię niczego, bo tak nie wolno. Zresztą i tak w wszystkim jestem zielony bo już od ponad... 3 czy 4 lat nie czułem tych emocji związanych z samym organizowaniem, nie mówiąc już o graniu. Przydałaby się już ona, bo tak czuje się tu jak ktoś obcy, ale zapewne i tak nie zmienię tego po jednej sesji. Należy jednak spróbować i wpaść w uzależnienie. Uzależnienie od RPG'ów. Że też w mojej klasie nie znalazł się nikt o takich upodobaniach.
Takie myśli będą bardzo sporadyczne. W końcu będę w swoim żywiole. Oby tylko pogoda dopisała, komary były bardziej przyjazne niż zawsze, a ziemia miększa przy spaniu. Woda i tak będzie mokra. AVE!
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...