» Blog » Recenzja jako zwartość strony internetowej
19-03-2017 00:33

Recenzja jako zwartość strony internetowej

W działach: pisanina, internet. | Odsłony: 164

Recenzja jest bardzo ciekawą częścią treści strony internetowej, o której już pisałem kilka razy. Co więcej, przez wiele lat uważałem ją za element bardzo, ale to bardzo istotny; rodzaj wiecznie zielonej treści, która zawsze lub przynajmniej bardzo długo będzie przyciągać czytelników do serwisu. W końcu każdy szukać będzie danych, które pomogą mu w wybraniu rzeczy, na które warto tracić swój czas i pieniądze.

Jednak tak już nie uważam.

W ciągu ostatnich pięciu lat rola tekstów tego typu w Internecie znacząco się zmieniła, a jej znaczenie spadło. Zwłaszcza dla twórcy treści oraz webmastera. Recenzje, które kiedyś notowały bardzo wiele wejść, obecnie zbierają ich coraz mniej. Powody tego są różne.

Dlaczego dłużej nie opłaca się pisać recenzji?

Od razu należy powiedzieć, że recenzje od zawsze były treścią ryzykowną. Żeby przynosiły wyniki, należało wyczuć co ludzie faktycznie konsumują oraz co budzi ich ciekawość. Z doświadczenia wiem, ze recenzje produktów niszowych, nadmiernie znanych, ale też nadmiernie modnych i takich, wokół których miały miejsce różnego rodzaju fandomowe schizy, najczęściej nie miały szczególnie dobrych wyników. Przykładowo na Tanuki.pl przez cale lata trwały burze wokół takich gniotów jak Shuffle, których recenzjami nikt się nie przejmował, jeśli nie liczyć pięciu czy sześciu trolli, których zjechanie tej, rzekomo kultowej serii bardzo ubodło. Tymczasem ogromną popularnością cieszyły się teksty dotyczące dość wydawałoby się niszowych produkcji jak Mushishi, którymi (pozornie) nikt (a przynajmniej: nikt w powierzchniowym internecie) się w ich epoce nie przejmował, fandom się o nie nie wykłócał, faktyczne jednak gdzieś, na jakimś niskim, międzyludzkim poziomie wszyscy je sobie polecali.

Niewielką popularnością zawsze cieszyły się recenzje produktów mało znanych, niepopularnych gier, niszowych książek etc. Podobnie wszystkiego, na czego promocję nie wyłożono dużych pieniędzy. Wbrew pozorom bardzo małą popularnością cieszyły się nowości, chyba, że wyrobiły sobie renomę.

Dobrym sposobem na podbicie popularności recenzji zawsze było przyznanie dużej ilości gwiazdek. Na jej zabicie – małej, wbrew temu, co mówili niektórzy. Kontrowersje nie służyły nikomu, ale często wywoływały burze w komentarzach. Te jednak rzadko przekładały się na liczbę odsłon. Obecnie jednak recenzje posiadają bardzo niewiele odsłon, a zainteresowanie nimi spada. Powody są różne.

Przypadki szczegółowe: książki

Recenzji książek nie było warto pisać w zasadzie nigdy. Problem z książkami polega na tym, że, mimo wrażenia powodowanego przez księgarnie, jest to działalność dość elitarna, bardzo indywidualistyczna i bardzo hermetyczna. W skrócie: za wyjątkiem pozycji najpopularniejszych, jak Saga o Wiedźminie, Władca Pierścieni, Gra o Tron, Zmierzch, Harry Potter etc. ciężko jest spotkać drugą osobę, która daną książką byłaby zainteresowana. Średni nakład książki w naszym kraju to kilka tysięcy egzemplarzy, co jest wynikiem niewielkim w stosunku do liczby osób oglądających filmy czy grających w gry komputerowe.

Tak więc w rezultacie, jeśli liczba wyświetleń recenzji anime lub gry komputerowej potrafiła iść w tysiące, tak w wypadku książek rzadko przekraczała setki.

Drugi problem polega na tym, że książki są obecnie przerecenzowane. O ile jakieś pięć lat temu recenzje skupiały się na kilku dużych serwisach kulturowych lub fanowskich, tak dziś działają tysiące blogów recenzenckich, które zajmują się krytyką literacką. W efekcie często recenzentów jest więcej, niż potencjalnych czytelników recenzji.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


earl
   
Ocena:
0

Problem z recenzjami anime i filmów jest natomiast taki, że pomijając istnienie filmów o różnym poziomie rozpoznawalności, dziś niewiele osób już je czyta lub ogląda.

To zależy, kto robi tego typu recenzje i jak. Kanał Douga Walkera (Nostalgia Critica) za każdym puszczonym w sieci materiałem ma co najmniej pół miliona wyświetleń w ciągu kilku tygodni. Dużą popularnością cieszą się również filmy Mietka Mietczyńskiego (Masochisty/Profesora Niczego) omawiające filmy i lektury szkolne, zawierające też po kilkaset tysięcy wyświetleń. A takich przykładów można mnożyć.

19-03-2017 21:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.