» Blog » Podsumowanie roku 2016:
05-01-2017 01:16

Podsumowanie roku 2016:

W działach: offtopic | Odsłony: 209

Minął sobie rok 2016 i rozpoczął się 2017. Nadeszła więc pora by podsumować minione 12 miesięcy. Tak więc moim zdaniem należy uznać, że był on dość udany, a co więcej rokuje on duże szanse na to, że następne lata będą jeszcze lepsze. Przynajmniej dla mnie. Reszta ludzkości może mieć bardzo pod górkę.

Blog:

O ile w 2015, który był rokiem dość nieudanym (nie tak złym jak 2010, ale zdecydowanie porównywalnym z 2009, za to gorszym niż 2011) tak 2016 był jednym z najlepszych od 2009 i niesie spore szanse na trwałe przełamanie kryzysu. Niemniej jednak po blogu tego nie widać. O ile rok poprzedni był rokiem, gdzie blog był moim chyba jedynym sukcesem, to w 2016 blog spotkała stagnacja.

Sam nie wiem, czy spowodowane jest to tym, że piszę gorzej, czy też wynika to z tego, że potencjał demograficzny społeczności, na których pasożytuje wyczerpał się. Niemniej jednak przez miniony czasokres trwała konsolidacja, a wyniki z grudnia 2016 są jedynie o 10 procent wyższe, niż te jakie blog uzyskał w grudniu 2015. Faktycznie statystyki są o ponad 50 procent wyższe, bo o ile w 2015 roku blog urósł mi siedmiokrotnie, tak w 2016 prawie cały czas trzymał równy poziom.

Mówię prawie, bowiem w lipcu i sierpniu miała miejsce duża korekta, co może znaczyć, albo że pisałem wtedy kiepskie teksty, być efektem Światowych Dni Młodzieży lub też, że jestem na tyle duży, by odczuwać wahania globalnych trendów (i np. spadek wakacyjny).

Trochę szkoda, bo prawdę mówiąc miałem nadzieję, że utrzyma się trend z zeszłego roku, będę mógł założyć forum i zainstalować reklamy. Ale cóż… Może za rok?

Tak poza tym:

Poza tym było fajnie.

Dwie złośliwe panienki w robocie zaszły w ciążę i się wyeliminowały, w tym jedna dwa razy (cieszę się jej szczęściem). Druga też wyraźnie ma ochotę na pieniądze z Patol Plus (popieram decyzję) i może się wyeliminować nawet permanentnie (jak będzie miała pieniądze z podwójnego Patol Plus, to z jej chałturą na boku nie będzie się jej opłacać do pracy przychodzić, graficy komputerowi źle w życiu nie mają). Niemniej jednak w efekcie można było pracować w spokoju.

Kilka razy udało mi się wyjechać w różne fajne miejsca.

Odkryłem, że w Lublinie istnieje tajlandzka restauracja.

Udało mi się wyrwać na Letni Zjazd Tanuków, czego się nie spodziewałem.

Udało mi się wyrwać na Zimowy Zjazd Tanuków.

Udało mi się nawet zaliczyć Targi Książki w Warszawie.

Dostałem nagrodę uznaniową, czego też nigdy się nie spodziewałem (w szczególności w tej pracy) oraz nagrodę roczną.

Ogólne samopoczucie:

No niestety z tym jest tak sobie. Zasadniczo jestem przepracowany, zestresowany i znerwicowany. Co gorsza chyba zaczynam się powoli psuć, bowiem nabrałem zwyczaju zasypiania w losowych miejscach.

Z drugiej strony poprawiła mi się nico kondycja i przestały mnie boleć oczy (wyjątek: pomieszczenia oświetlane świetlówkami). Odstawienie zwyczaju picia kawy spowodowało natomiast, że zanikł mi „tryb zombie”, zastąpiony trybem „usiadł i zasnął”.

Efektem ubocznym poprawy kondycji jest powrót „zmysłu nerda” nazywanego też „zmysłem grzybiarza”, co do którego bałem się, że utraciłem go na zawsze. „Zmysł nerda” działa w ten sposób, że człowiek jest w stanie wytłumić otoczenie i wychwycić z masy pozornie identycznych elementów ten, który jest mu potrzebny. I np. podchodząc do półki w nieznanej mu księgarni zlokalizować i włożyć do koszyka tą książkę, która jest mu akurat potrzebna.

Lub też znaleźć brązowy grzyb na tle brązowych liści.

Lub kwilenia gila z miejskiego harmideru.

Efektem ubocznym poprawy kondycji jest fakt posiadania (prawie) nowego roweru.

Status „wujka-alkoholika”:

Skoro jesteśmy już przy wyjazdach, to nie da się ukryć, że w pewnych kręgach zaczynam powoli uzyskiwać (trochę chyba na wyrost, biorąc pod uwagę ile alkoholu spożywam) status „wujka-alkoholika”. Przyjeżdżam gdzieś, witają mnie rówieśnicy z dzieckiem, albo dwoma i jest „Bo widzisz! Wujek Piotrek jest singlem i wiedzie rozpustne, singlowskie życie! Na ten przykład nigdy nie kładzie się przed północą i może swobodnie oglądać horrory oraz spożywać alkohol gdy dusza zapragnie!” A potem witają mnie piwem i solą, żeby pokazać, że u nich też tak źle ze swobodą nie jest…

Powinienem zacząć kupować tym dzieciom pluszaki (Btw. Takim dzieciom w wieku do 3 lat w ogóle można kupować pluszaki? Nie wsadzą ich sobie do nosa lub inaczej się nimi nie skrzywdzą?). Wówczas byłbym najbardziej kochanym na świecie wujkiem-alkoholikiem.

Finanse:

Trochę boję się o tym pisać, albowiem zostało jeszcze kilka dni (post jest tworzony z wyprzedzeniem), więc są szanse, by zapeszyć. Niemniej jednak, przynajmniej do dnia 26 grudnia rok 2016 był najbardziej udanym pod względem finansowym w moim życiu. W efekcie czego udało mi się zrealizować cel, który starałem się osiągnąć od wielu lat: zostałem niezamożnym.

Od przyszłego roku zamierzam więc żyć na poziomie godnym mojej nowej klasy społecznej.

Jako, że wiadomo, co najlepiej z pieniędzmi zrobić (przepić) rozpocząłem od kupienia drogiej wódki (książek i gier mam już za dużo). Wybrałem gatunek, który rzeczywiście lubię, w odmianie, która ładnie wygląda na półce sklepu (to z boku). Teraz potrzebuję jeszcze cytryny, mięty i toniku. O mięte trudno (na łące leży śnieg), a ja zamierzam po świętach przejść na dietę (więc nie powinienem pić napoi gazowanych), tak więc alkoholizować będę się nią w wakacje.

Btw. ciekawe, czy mieszać taki gin z tonikiem to nie jest jakieś przestępstwo? Ale z drugiej strony: kto niezamożnemu zabroni?

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze Obserwuj


ivilboy
   
Ocena:
+2

"Dwie złośliwe panienki w robocie zaszły w ciążę i się wyeliminowały, w tym jedna dwa razy (cieszę się jej szczęściem). Druga też wyraźnie ma ochotę na pieniądze z Patol Plus (popieram decyzję) i może się wyeliminować nawet permanentnie (jak będzie miała pieniądze z podwójnego Patol Plus, to z jej chałturą na boku nie będzie się jej opłacać do pracy przychodzić, graficy komputerowi źle w życiu nie mają). " - ja pierdziu, ile jadu i frustracji !!!

08-01-2017 16:11
zegarmistrz
   
Ocena:
+1

Popracuj trochę w ultra toksycznym zespole, gdzie każdy każdego nienawidzi, to też będziesz jadowity i sfrustrowany.

08-01-2017 20:08
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0

A nie myślałeś może o zmianie pracy? "Ultra toksyczny zespół, gdzie każdy każdego nienawidzi" brzmi jak przepis na zawał przed czterdziestką albo w najlepszym przypadku nerwicę i chorobę wrzodową do kompletu.

08-01-2017 20:46
zegarmistrz
   
Ocena:
0

No ba! Już nawet wysłałem parę CV.

08-01-2017 21:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.