» Blog » O umieraniu gier fabularnych, tym razem na poważnie:
16-03-2017 00:20

O umieraniu gier fabularnych, tym razem na poważnie:

W działach: RPG | Odsłony: 570

Poprzedni wpis o podobnej tematyce wywołał rozległe echa (i niestety dowiódł, ze „hiperbola” jest zbyt trudnym zabiegiem stylistycznym dla typowego RPG-owca), w efekcie czego postanowiłem napisać kilka słów więcej o zjawisku „umierania RPG”, tym razem już bez wygłupów, wniosków na wyrost, szczeniackiego humoru, który śmieszy tylko mnie oraz hiperbol. Tak wiec:

Czy RPG w Polsce umiera?

Nie.

Nastąpiła głęboka korekta, a po niej sytuacja albo się ustabilizowała, albo miało miejsce tak zwane „odbicie zdechłego kota” (o tym, co znaczą te terminy napisze kiedy indziej). Obecnie trwa konsolidacja.

Jesteśmy uratowani.

Otóż: o tym, ze RPG nie umiera każdy, kto ma uszy by słuchać oraz oczy, żeby czytać statystyki wie od jakiegoś czasu. Ja osobiście zauważyłem to dość szybko, bowiem gdzieś w końcu roku 2014 lub na początku 2015, kiedy okazało się, ze tematy o RPG cieszą się bardzo wysokim zainteresowaniem i statystycznie odwiedza je znacznie więcej osób, niż tematy inne. Myślę, ze gdybym poszedł w tym kierunku dziś miałbym grubo powyżej 1.000 lajków na Facebooku i z 200-300 tysięcy wyświetleń bloga miesięczne. Nie zrobiłem tego z kilku powodów: po pierwsze, nie byłoby to uczciwe, bowiem od kilku lat bardzo mało czasu poświęcam grom fabularnych (o tym dlaczego tak jest napiszę pewnie za jakiś czas). Po drugie: z powyższej przyczyny nie uważam, żebym miał szczególnie dużo mądrych rzeczy do powiedzenia.

Odnoszę wrażenie, że odpowiedzialną za plotki o śmierci RPG w Polsce jest gwałtowna dezintegracja społeczności Poltergeista, która miała miejsce w latach 2012-2013. Spowodowała ona bowiem obecne w powierzchniowym internecie wrażenie, że nagle ludzie o RPG przestali rozmawiać. Sytuację pogłębił dodatkowo przykry fakt, że kilka lat wcześniej upadło, zawiesiło działalność lub przestało wydawać podręczniki większość głównych wydawców. Te znikły też z obiegu w Empikach, sklepach z planszówkami etc.

Niemniej jednak przyczyną było to, ze Poltergeist, czyli ostatni duży serwis dedykowany grom fabularnym wybuchł, a nie to, że ludzie nagle przestali grać w RPG.

Drugim problemem był faktyczny spadek popularności RPG, spowodowany brakiem napływu nowych, ściąganych przez popularne, dostępne na szerokim rynku systemy jak Neuroshima, Dungeons and Dragons czy Warhammer, które raz, że w Polsce przestały być wydawane, dwa, że przestały trafiać do szerokiej sieci dystrybucyjnej. To, w połączeniu z wykruszeniem się mniej zdeterminowanych graczy, których czy to dopadło życie, czy to wyczerpał im się (słomiany) zapał, czy też zainteresowały inne hobby sprawiło, że faktycznie powstało coś w rodzaju luki pokoleniowej, której nie miał kto załatać.

To ostatnie jest zjawiskiem normalnym. W końcu ile można grać w jedną grę?

Zostali natomiast najbardziej wytrwali, dla których odpowiedz brzmi: „do końca życia”. I raczej nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie coś miało się w tej materii zmienić. W końcu osobnik, który od 25 lat gra w Warhammera będzie w niego grał zapewne do śmierci.

Wynik techniczny, a wynik fundamentalny:

Jeżeli ktoś w ogóle bawi się w analizę czegokolwiek musi zdać sobie sprawę z tego, ze istnieją dwa rodzaje wyników. Są to wynik techniczny oraz wynik fundamentalny. Być może pojęcia te maja inne nazwy w socjologii albo statystyce, ja posługuję się nomenklaturą giełdową, bo ta jest mi najbliższa.

Wynik techniczny to niestety to, co rejestrują przyrządy pomiarowe oraz to, co widać na wykresie. Może, lecz nie musi wynikać z sytuacji fundamentalnej. Często wynika on z jakichś, nadzwyczajnych sytuacji, w których znajduje się badany obiekt. Przykładem może być tu puls. Jeśli przebiegniemy się kilkaset metrów, to nasz puls będzie przyspieszony, a tętno wyższe, niż normalne. Nie wynika z tego jednak, ze mamy nadciśnienie. Technika często wynika z rozbudzonych emocji, mody, oczekiwań i tym podobnych rzeczy.

Wynik fundamentalny to natomiast jego przeciwieństwo i faktyczna wartość danej firmy, wynikająca z jej podstaw: dochodów, posiadanego majątku etc.

Technicznie RPG jako hobby ma się bardzo źle. W Polsce praktycznie nie okazują się żadne, nowe gry. Te, które się ukazują mają często nakłady czysto symboliczne, nierzadko jest to 200-500 sztuk, co jest mniejsza ilością, niż liczba „Gambitów Mocy” rozdanych w trakcie promocji, tej dość koniec końców niezbyt rozchwytywanej książki. Co jeszcze gorsze: podręczniki te nie są dostępne w namolnych sieciach handlowych, a nawet w sklepach grami trudno je znaleźć. Pytani o nie sprzedawcy często nie maja pojęcia, że coś takiego istnieje.

Ze strony drugiej: poświęcona grom fabularnym grupa na Facebooku PiP-a stopniowo dosięga rozmiarów for ISA, Poltergeista czy DnD.pl z okresów ich największej aktywności, RPG ma lojalnych fanów, którzy graja w te gry po 30 lat. Stale ma miejsce tez napływ nowych, którzy w jakiś sposób wchodzą w posiadanie podręczników, zwykle pewnie z rynku wtórnego. Czyli świat się nie zawalił.

Fundamenty istnieją i maja się dobrze.

Złośliwi powiedzieliby, ze to dobry, gruby beton.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Zaiste. Gram w Warhammera 25 lat i będę grał w niego do śmierci. Na zmianę z Warhammerem 40K. Inne systemy/mechaniki mnie nie interesują.

16-03-2017 14:48
Exar
   
Ocena:
0

A ja grałem w Warhammera 25 lat temu. I będę grał w inne systemy i mechaniki :). Pozdro!

16-03-2017 15:28
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

A graj, graj. Mnie szkoda energii i czasu wolnego na przyswajanie nowych mechanik. A fabularnie systemy warhammera oferują niemal nieskonczona liczbę opcji. Norska, Orient, Lustria, Arabia - klimat do wyboru do koloru, tylko trzeba trochę się przyłozyć do opracowania.

16-03-2017 17:23
Exar
   
Ocena:
0

No widzisz, dla mnie nauka nowych mechanik, rozkmina nowych patentów stosowanych we współczesnych (i nie tylko w sumie, p. mój zachwyt Metamorphosis Alfa) grach to duża część radości jaka daja gry fabularne.

16-03-2017 20:03
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Masz wykształcenie techniczne nieprawdaż? Dla mnie rpg to cos więcej i cos innego niz papierowa skoda z silnikiem diesla... Ale cenię Twój typ czlowieka w grach strategicznych! Jakbys kiedys krazyl po slasku to wpadnij na partyjkę szachow. Albo Necromundy! ;)

16-03-2017 20:58
Exar
   
Ocena:
0

Ja diesli (w ruchu miejskim) nie uznaję i potępiam z całą swoją mocą!

<i dla mnie rpg to też więcej niż mechanika, właściwie nie raz grałem bez lub z minimalną mechaniką, jednak mam takie coś, że uwielbiam rozkminiać takie tematy - np. nowa planszóweczka z 30 -50 stronami instrukcji to jakby kto w serce miód wlewał. Jednak w praktyce jak mogę to i tak gram na GURPSie, bo chyba mam najlepiej opanowaną mechanikę w praktyce, a nie teorii>

17-03-2017 07:47
Bakcyl
   
Ocena:
0

Po co umierać, skoro jest resurrection na scrollu? :)

17-03-2017 14:55
hobibit
   
Ocena:
0
Ja lubie czytać nowe mechaniki. Myślisz ze to związek ma z technicznym wykształceniem i miłością do cyferek? Może tak... zazwyczaj jak gramy w planszowke to ja tlumacze zasady.
18-03-2017 09:58
von Mansfeld
   
Ocena:
0

To chyba dla humanistów coś więcej niż turlanie k100 jest za trudne. ;)

18-03-2017 10:42
Exar
   
Ocena:
0

Od człowieka, który nie umie liczyć, do humanisty droga daleka...

18-03-2017 19:35
Bakcyl
   
Ocena:
0

To chyba dla humanistów coś więcej niż turlanie k100 jest za trudne. ;)

 

Nie każdy jest zasado i mechanofilem, jak ty. :D

18-03-2017 23:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.