» Blog » O skalach ocen:
20-04-2017 00:10

O skalach ocen:

W działach: internet | Odsłony: 353

Internetowe recenzje najczęściej mają pod sobą oceny. Oceny te to najczęściej gwiazdki lub cyferki, które teoretycznie powinny streszczać werdykt recenzenta w jednym znaku, często jednak są powodem różnego rodzaju problemów i nieporozumień. Zajmiemy się dziś więc nimi, tym, jak czytać skale ocen, skąd wzięły się takie, a nie inne oraz jak bym ten system zreformował.

Jak (mniej-więcej) odczytywać 10 stopniową skalę ocen?

Najpopularniejsza skala ocen jest system 1-10, oraz jego wariant 1-5, choć czasem pojawiają się też inne, jak system 1-6 czyli system szkolny. Zajmiemy się tym pierwszym, pozostałe bowiem są tylko jego wariantami (1-5 to w zasadzie system 1-10 podzielony przez dwa, 1-6 to system 1-5 z dodaną kategorią na dzieła wybitne, której to kategorii zwykle się nie przyznaje). System dziesiętny należałoby odczytywać następująco:

10/10 – dzieło genialne

9/10 – bardzo dobre

8/10 – dobre

7/10 – średnie

6/10 poniżej średniej

5/10 – ocena niepotrzebna

4/10 – tragedia

3/10 – ocena niepotrzebna

2/10 – ocena nie potrzebna

1/10 – Zmiłuj się Jezusie.

Z punktu widzenia Recenzenta wygląda to tak:

Dziesięć: ocena nieużywana

Ocena 10/10 jest obecnie ocena z rożnych powodów nie używana. Jeśli już, to najczęściej przyznaje się ja za fabule. Zwykle interpretowana jest ona jako dzieło wybitne, coś w rodzaju oceny celującej, a o wybitność najłatwiej jest właśnie w dziedzinie fabuły (bo wystarczy talent i wolna ręka, a nie talentem i miliony dolarów). Ocena ta była chętnie używana w latach 90-tych, w dobie szybkiego rozwoju grafiki, gdy przełomy zdarzały się średnio co kwartał, przez co 10/10 mocno się zdewaluowało, a czytelnicy często oskarżają recenzentów o jej nadużywanie.

Pamiątką po tamtych czasach jest paradygmat nie wystawia dziesiątek. Obecnie recenzenci podchodzą do tej oceny z pewną nieśmiałością i przyznają ją bardzo niechętnie. Inna rzecz, że o prawdziwy przełom techniczny dziś jest dużo trudniej, niż kiedyś. Grafika osiągnęła taki poziom, że nieuzbrojonemu oku trudno jest zauważyć jakąś, wyraźną różnicę (aczkolwiek takie różnice istnieją).

Większość recenzentów dla dzieł, które ich faktycznie zachwyciły woli wystawiać asekuratywne oceny rzędu 9,5.

Osiem i sąsiedzi:

Właściwa ocena „Dobry” jest oceną 8/10. W zasadzie oznacza ona dzieło pozbawione błędów warsztatowych, nie zawsze imponujące oprawą, ale też nie rażące błędami i dopracowane.

Ocenę tą często otrzymują rzeczy pozbawione wybitności, wnoszące do gatunku niewiele: kolejne kryminały i powieści heroic fantasy, platformówki, RTS-y, FPS-y, sportówki, anime przygodowe, pod warunkiem, że są produkcjami na tyle udanymi i o nie zużytej tematyce, że można je obejrzeć z przyjemnością.

7/10 to już niestety inna bajka. Najczęściej jest to coś, do czego trudno się formalnie przyczepić: ani nie jest brzydkie, ani głupie, ani nieudane, jednak zwykle nie zaskakuje niczym, a powiela zużyte schematy, albo ślizga się płytko po temacie. Konsumpcja tego typu dzieła dla osoby obeznanej z gatunkiem bywa zwyczajnie nużąca, bowiem nie ma tam niczego, co by zaskakiwało.

Kiedyś mówiło się, że tego typu produkcje przeznaczone są dla „koneserów gatunku”, którzy po postu polubili dany rodzaj gier, książek czy filmów i zwyczajnie czują niedosyt.

Dziś powiedziałbym, że tego typu dziełami podniecają się najczęściej ludzie, którzy niewiele widzieli, nie dostrzegają więc stopnia zużycia danej produkcji.

9/10 to dzieło w jakiś sposób lepsze od typowych siódemek i ósemek, ale nie wybijające się Stanowice zdecydowany, ewolucyjny krok naprzód, w stosunku do typowych serii. Są to rzeczy, które wprowadzają do gatunku nowe tematy i motywy, nowe zabiegi artystyczne, nowe środki wyrazu etc. Aczkolwiek nie na tyle zdecydowane, zęby na stale go zmienić.

Dzieła które dostały 10/10 bardzo często re-definiują gatunek i często po ich stworzeniu nie da się już tak pisać książek lub gier, albo kręcić filmów tak samo jak kiedyś. Te, które dostały 9/10 tego nie robią. Jednakże wprowadzone przez nie elementy są kopiowane, a nagromadzenie nowatorskich cech z tego typu produkcji sprawia, ze gatunek się zmienia i po pewnym czasie nie może być postrzegany tak jak dawniej.

Dobrym przykładem może być opcja grupowania jednostek w RTS-ach. Jak wiadomo w tego typu grach można zaznaczyć jednostki jednym pociągnięciem myszki i wysłać wszystkie do przodu. W najstarszych grach tego nie było, a każdym żołnierzem trzeba było poruszać pojedynczo. Opcja ta nie jest jakimś wielkim postępem, ale bez niej nie da się dziś wyobrazić gry RTS. Podobnie jak bez paru milionów innych, małych udogodnień.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


earl
   
Ocena:
0

Dla mnie skala ocen nie jest żadnym wskaźnikiem odnośnie jakości filmu, książki, gry itp. Jedynie argumenty za i przeciw danemu dziełu są dla mnie miarodajne.

20-04-2017 00:23
Kanibal77
   
Ocena:
0

A dla mnie np 5 to średnie, 6 to dobre, a 7 to sporo ponad dobre. I co mi zrobisz, ha?

A tak serio, na tym polega problem nie tylko przy recenzjach, gdzie ocenę daje jedna osoba, ale i portalach jak filmweb, gdzie ocena jest średnią ocen wszystkich userów, którzy ocenili dany film, że każdy tę skalę 1/10 interpretuje inaczej.

Dodatkowo, pisząc dalej o fw, znam osobę, uważającą się za ponadprzeciętnie inteligentną, która Alienowi 2 wystawiła 1. Na moje pytanie o motywację gostek odrzekł, że dla niego ten film jest ,,egzemplifikacją kina sf.,, Którego nie lubi. I wała, dam 1, bo nie lubię, albo 10, bo lubię.

I takich pokemonów masz niestety w opór wszędzie, gdzie można wydać swą światłą opinię.

 

 

20-04-2017 14:18
Cherokee
   
Ocena:
0

A tak serio, na tym polega problem nie tylko przy recenzjach, gdzie ocenę daje jedna osoba, ale i portalach jak filmweb, gdzie ocena jest średnią ocen wszystkich userów, którzy ocenili dany film, że każdy tę skalę 1/10 interpretuje inaczej.

Prawo wielkich liczb mówi jednak, że przy wystarczająco dużej liczbie głosów, otrzymana średnia będzie dobrze odzwierciedlać wartość filmu. Za to właśnie lubię IMDb, gdzie ocen jest dużo. Filmy 8+ można oglądać w ciemno, 7.x to już powoli ruletka, filmy zazwyczaj dobre ale czegoś im zwykle brakuje (w sumie dokładnie jak w definicji zegara), poniżej siódemki filmy raczej przeciętne, w trakcie których sięga się po tablet i ogląda resztę jednym okiem.   

20-04-2017 15:34
Kanibal77
   
Ocena:
+1

Skoro od 7- zaczyna się ruletka, to potwierdza to tylko moje zdanie. 7 na takim filmwebie ma opis ,,bardzo dobry,, i raczej tak na zdrowy rozsądek taki film powinien być strzałem w ciemno. Jeśli istnieje w miarę wysoka szansa, że jest odwrotnie, znaczy to, że

a) Oceniający mają kiepski gust

b) Ci co gust mają dobry, nie potrafią tego przełożyć na skalę 1/10.

Prawdopodobnie oba powyższe. By zobrazować sytuację mały przykładzik. Kiedyś z kolegą przy piwku ocenialiśmy dla zabawy urodę koleżanek w skali 1-10. Wiadomo, Kasia siódemeczka, ale Madzia już szósteczka, bo figura spoko, buzia też, ale za to trochę płaska. Wiadomo o co kaman. I w pewnym momencie spytałem z ciekawości kolegę jaką ocenę dałby naszej wspólnej koleżance, która, delikatnie ujmując, urodą nie olśniewa. Dialog przebiegał mniej więcej tak.

Ja: A ile byś dał XXX?

Kolega: łojezuuu! Weż przestań! -10!

Ja: Ale możesz tylko od 1 do 10.

Kolega: No to 1!

Ja: A ja bym jej dał 3.

Kolega: 3? Dlaczego aż tyle?

Ja: Bo 3 to XXX, 2 to XXX z bliznami na twarzy po walce na noże, a 1 to absolut i jest dla zrównoważenia niedoścignionego 10.

O ile jednak przy ocenie wdzięku pań, sprawa już staje się dość niewymierna i trudno o przełożenie liczbowe, o tyle przy filmach czy książkach na portalach jak fb, imbd, czy lubimy czytać, mamy jeszcze kwestię tego, że znaczna część userów daje niskie oceny wychodząc z założenia, że horrorek klasy b, czy też komiks zasługuje na niską notę, z racji przynależności do gatunku podłego, natomiast twór ,,z wyższej półki,, z przyrodzenia powinien dostać notę wysoką. Z tym, że często ulokowanie go wśród pozycji wybitnych nie jest wynikiem przemyśleń oceniającego ale dwóch zazębiających się ze sobą czynników:

a) fajne, bo wszyscy wiedzą, że fajne, bo np. dzieło zostało stworzone przez wybitnego twórcę.

b) bo jest robiony przez wydawcę szum medialny i fajnie jest pójść do kina, tudzież czytnąć, bo należy się do elity.

Stąd np. wysoka ocena na fw Pod Mocnym Aniołem, który w/g mnie jest filmem słabym i właściwie wszystko co próbuje przekazać, przekazuje w 15 minut. Bo nie oszukujmy się, to, że nałóg alkoholowy powoduje funkcjonowanie w niekończącym się kręgu cugu, deliry i ponownego cugu, w którym krzywdzi się bliskich, nie jest niczym odkrywczym, a już na pewno nie jest to temat na 90 minut filmu. Wyraziwszy swoje zdanie w gronie znajomych spotkałem się nawet z opinią, że pewnie sam mam problemy podobne jak główny bohater, skoro mi się nie podobało. Bo przecież Smarzowski wielką kinematografię tworzy jak wiadomo.

Dlatego oceny, czy to na fw, imbd, czy czymkolwiek zbliżonym traktuję jako kwestię trzeciorzędną podczas podejmowania decyzji, czy zaryzykować i obejrzeć. Po pierwsze staram się szukać tego, co odpowiada mi tematyką, po drugie zaś, szukam w komentach opinii kogoś kumającego klimat, kto rzetelnie wymienia wady i zalety, najlepiej porównując do produkcji pokrewnych.  

 ,

21-04-2017 02:34
Exar
   
Ocena:
+1

Mi tam się akurat Pod Mocnym Aniołem podobał i uważam, że to ciekawie spędzone 90 minut.

Ale z drugiej strony, oglądałem ostatnio Idę. No takiego gniota to dawno nie wiedziałem. Nudy, dłużyzny, temat do opowiedzenia w 10 minut. W czasie pofilmowych dyskusji doszliśmy do wniosku że dostał Oskara (bo chyba dostał) nie za film, tylko za to, że jakaś nacja przyznała się, że ma trefniaków, siurków i pazernych typów w narodzie.

21-04-2017 06:54
Kilik Lodowa Zamieć
   
Ocena:
+1

Dla mnie ocena filmu zawsze jest i będzie subiektywna. Film (zresztą nie tylko film, cokolwiek innego) pozostawia po sobie jakieś odczucia, których wypadkowa będzie się przekładała na to, jak ja go ocenię. Bez sensu jest spina o to, że ktoś "nie potrafi" oceniać filmu - to jest kłótnia z gustem innej osoby i jej upodobaniami. Jak to nie potrafi? Nie wie, co się jej podoba? Ocenia przecież pod siebie, ze swojego punktu widzenia. Stąd wszelkie portale oceniające filmy są średnio miarodajne - oceniają wysoko to, co się podoba większości. Dla mnie nie ma świętych krów, jak komuś się bardzo nie podoba Alien, to może go ocenić na jeden, choć dla mnie było to świetne kino. Ja np. nie znoszę "Powrotu do przyszłości", ale nic nie mam do osób, które się tym jarają.

Szukanie potencjalnych do obejrzenia filmów to w moim przypadku czytanie/oglądanie recenzji osób, które mają podobny gust do mojego. Opieranie się na filmwebie to porażka, bo tam prym wiodą produkcje, które są najbardziej nagłaśniane. Trochę lepsze są portale zagraniczne typu rotten tomatoes, ale do ideału im daleko.

Edit: "Pod Mocnym Aniołem" ma swój odpowiednik w innej branży i tam nosi tytuł "Pod Mocnym Aniołem Gniewu".

21-04-2017 12:14
Bakcyl
   
Ocena:
+1

10/10 – dzieło genialne

9/10 – bardzo dobre

8/10 – dobre

7/10 – średnie

6/10 poniżej średniej

5/10 – ocena niepotrzebna

4/10 – tragedia

3/10 – ocena niepotrzebna

2/10 – ocena nie potrzebna

1/10 – Zmiłuj się Jezusie.

 

To jest mechanika kwantowa. Czyli 5 jest 5, ale może być też 7, albo 10. 

 

Taki właśnie system jest na GOLu i szczerze mówiąc, dziwnie patrzy się na tak zastosowaną skalę ocen przez ludzi, którzy są wykształceni, a konstruują tak kretyńskie dzieło. Potem kreuje się przez to ulungów, którzy oceniając gdziekolwiek indziej (vide filmweb) walą kwiatki w stylu: "Nie podobało mi się, to było źle, tamto źle, może tylko Y było spoko, ale ogólnie bieda 5/10". Albo: "Gra średnia, to i tamto takie sobie, już było, nie urywa rzyci, ale sprawia frajdę 7/10"

 

Przy takim zidioceniu dla zmiłowania Pańskiego zabrakło by skali.

21-04-2017 23:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.